Zdjęcia z gumna mi nie wyszły, tak to jest, jak się robi zdjęcia bez okularów. Niby ostre, a po zgraniu większość do usunięcia.
Gumno pachnie, każda pora dnia pachnie inaczej, zapachy się ze sobą mieszają. Pachnie sosna, ale też pokrywa wszystko żółtym pyłem bo kwitnie, upojnie pachną głogi, skoszona trawa, czarne bzy. Uwielbiam te zapachy.
I uwielbiam, jak ptaki drą dzioby. Już przed 3 rano zaczynajo, wiem, bo nocki miewałam bezsenne, albo takie, że co godzina pobudka.
No to, jak nie mogłam spać, to wyłaziłam na gumno i słuchałam tych treli, ćwierków, stukań, kukań i pogwizdywań.
W budkach lęgowych popiskują młode, mam 4 nowe budki, wszystkie zajęte przez sikory. A w piątej, starej budce, odłożonej na stos kamieni, zagnieździła się pleszka. Nie przewidzieliśmy, że w takiej zdezelowanej budce, dziurawej z rozdziobanym przez dzięcioła wejściu, na dodatek położonej na wysokości pół metra, zagnieździ się ptak. Dziurek zapewne pożre pisklaki choć postawiłam kawał drucianej siatki przed budką.
Ten łobuz włazi wysoko na drzewa i zagląda do ptasich budek, musiałam go wodą z węża polewać bo cicianie i prośby nie przyniosły żadnych rezultatów.
Dziurek się odkuł, wydelikacił i gardzi karmą z puszki. Nie wiem, gdzie się stołuje, bo czasem przyjdzie, ale już u nas nie spedza całych dni.
Wu zrobił w zakątku ceglaną podłogę. Cegły, kupiliśmy z jakiejś rozbiórki, stare, poniemieckie, chyba ręcznie robione. Dorobił też plastrowi drzewa, który robi w zakątku za stół, nogi. Żeby je dorobić musiał leżeć na tych cegłach, bo kto dzwignie taki plaster i od tego leżenia się pochorował, tak, że przez 4 dni łaził z wysoką gorączką.
Nie dawał za wygraną i jeszcze zrobił w sosonowym pniu domek dla owadów, a przed chorobą zbudował z grubych pni łuk trimfalny na wejściu do kolejnego zakątka, który powstanie, jak już urodzi się jakiś pomysł. Łuk, krzywy, jak cholera (taki miał być), pokryje kiedyś rdestowiec, na razie jest mały i go nie widać.
Zakwitły też pierwszy raz moje bzy.
Jeden przywieziony od siostry, drugi kupiony lata temu w sklepie ogrodniczym, trzeci miejscowy, taki zwykły, wykopany z drogi. Wszystkie na raz, choć są w różnym wieku. Widać, że dobrze im zrobiło wiosenne podlewanie.
No i tydzień przeleciał, wróciło się nazad i znowu się tęskni do zapachów i treli. W hucie tuż pod moimi oknami wyją młoty pneumatyczne, jakieś koparki rwą asfalt -naprawa jezdni. Jak otworzę okno to myśli własnych nie słyszę, jak mam zamknięte to duszę się z upału. Kulanka bolą sobie dalej i nie wiem zupełnie o co im chodzi. Ponoć mam jeść magnez z potasem- jem więc, ale efekty nie nadchodzą.
Lustro mi podpowiada, że kulanka nie chcą tych kilogramów nosić...





jak ładnie i las masz niedaleko. Zakątek bardzo mi się podoba, chętnie bym w takim posiedziała. Szkoda, że zdrówko szwankuje.
OdpowiedzUsuńEwa ja mieszkam w lesie, za płotem las, ino trochę miejsca na wieś - 7 dymów, a tak las, las - Puszcza Piska.
UsuńDziurek pewnie obrażony, żeście go na cołkom zime zostawili. To znalazł sobie inną miejscówkę ;)
OdpowiedzUsuńŻal z takiego miejsca wyjeżdżać, żal ...
Kulanka mają to do siebie, że czasem bolą. Może w końcu ten magnez zaskoczy ...
Ten dziad sobie krzywdy nie zrobi, widzę go w różnych miejscach, łazi od chałupy do chałupy, więc się nażre po kokardy i moja puszka już mu się nie podoba.
UsuńZaradny chłopak z tego Dziurka.
Usuńszkoda, że to co dobre i fajne tak szybko przemija. Na samą myśl o hucie dostaje drgawek :-)
OdpowiedzUsuńPięknie tam u Ciebie :-)
Ładnie jest, to fakt. Trochę mi brakuje takiej przestrzeni, jak u Ciebie, ale nie można mieć wszystkiego.
UsuńTwoje gumno wygląda jak ilustracje do bajki! Śliczny, oswojony las. A drzewniany plaster-stół będzie mi się śnił.
OdpowiedzUsuńHana, takich plastrów i kłód mogłabym mieć więcej, mam wtyki w tartaku:) Skorzystam pewnie jeszcze z wtyki tylko muszę przemyśleć, gdzie to postawić, bo raz postawione musi stać, tą kłodę 4 chłopa z Magdy wyciągało, a większe też są.Nie mogę Wu tak siłować, bo chłopina ruptury dostanie.
UsuńKurna, że też to tak daleko!
UsuńNo, kawałek drogi jest.
UsuńU nas takich plastrów nie majo. Jacys lewi troche w tych tartakach. Ten najlepszy niestety padł.
UsuńPiękne jest gumno Twe.
U nas i większe były, ale transport...Mogę mieć za 200 zl kłodę świerka, jak leży to mi tak do pasa sięga i długa na 3 metry, wiesz ile to plastrów? Ale jak to przeciągnąć?
UsuńPięknie u Ciebie, przepięknie. Bardzo urzekł mnie Wasz ul, może się tam jakie pszczółki zagnieżdzo ? ;)
OdpowiedzUsuńChętnie je przygarniemy. Tylko, że to będą pszczoły samotnice.One w takich rurkach sobie robią domki. Ale mam też prawdziwy ul, tyle, że bez plastrów, bo nie wiem nic o pszczelarstwie. Na razie służy jako ozdoba.
UsuńPowtórzę za Haną,bajkowo u Ciebie,a zdjęcia bardzo klimatyczne.
OdpowiedzUsuńBo o zachodzie słońca:)
UsuńNa kolanka ponoć dobra maść żywokostowa.
OdpowiedzUsuńJak nie poskutkuje magnez to wypróbuję:) Dzięki.
UsuńŚlicznie u Ciebie ! Pierwsze dwa zdjęcia bajkowe, aż krasnoludki między trawami pomykają :) Nogi stołu wyszły super ! A plasterek rzeczywiście grubaśny, ale stół za to jaki fajny ! Podoba mi się ten dwukolorowy bez :)
OdpowiedzUsuńTen bez to ze sklepu, już ze 4 razy go przesadzałam, a niewiele za kolanko urósł. W tym roku kwitnie i ma sporo kwiatków.
UsuńMnemo - pięknie na tym Twoim gumnie. Bez cudny, szkoda, że już przekwitł, nawet nie nacieszyłam się nim :( Jaśminy już zaczęły i dzika róża. Na szczęście.
OdpowiedzUsuńZakątek kawowy, ze stoliczkiem i ceglaną podłogą (?) rewelacja. Czekamy na kawę, ha, ha.
Kolanko ważna sprawa, kuruj go i odpoczywaj z nogami na suficie.
Buziole
Jola, zapraszam na kawę od zeszłego roku. Do Olszyn się wybierasz? To po drodze!
UsuńPadłaś ? Mimo wszystko wypoczynek w tych warunkach jest cudowny, dobrze ,że masz takie gumno ;-)))
OdpowiedzUsuńNo paduam...
UsuńBardzo urokliwe te Twoje zakątki i te detale...i ten bez...
OdpowiedzUsuńWspaniałe miejsce sobie tworzycie :)
Gdyby nie te niespodzianki, typu śmieci, no nie?
Usuńhttp://czarownica-z-bagien.blog.onet.pl/2014/01/29/pacjencie-lecz-sie-sam/
OdpowiedzUsuńPacjencie lecz się sam. Wypróbowany sposób. Silne zakwaszenie organizmu. Jeśli dasz rade przełknąć to zwyciężysz chorobę.
:) Prosty i skuteczny sposób.
Pięknie u Ciebie bardzo pięknie.
Faktycznie prosty. Mam w domu żelatynę! Do dzieła! I galaretki z truskawkami, sezon nadszedł! Dzięki Elka.
UsuńŚliczne zdjęcia Ci wyszły,pięknie sobie urządzacie,bardzo mi się podobają Twoje kolorowe zakątki.Ten bez tak ma,że rośnie dość wolno,a plastrów drzewnianych zazdraszczam!Następnym razem obcykaj hosty,może jakieś nie masz,a ja mam?
OdpowiedzUsuńObcykam Elu, bo chyba polecę w piątek. Miałam zostać w mieśccie, ale już mi tęskno.
UsuńŁo matko, jacyście zdolni oboje, Ty i Wu ;-) Biedny, że aż zdrowie poświęcił dla sztuki ;)
OdpowiedzUsuńPiękne gumno Twoje (że będę się powtarzać za poprzedniczkami, ale cóż innego można powiedzieć), tylko zachwycać się i zazdrościć... I tylko żal, że nie jesteś tam na stałe ;-)))
No żal:(
UsuńNa stałe to chciałabym, żeby było większe, ma tylko 2000m i się trochę duszę...
Mnemo a te cegły to kładliście wprost na ziemię,czy pod spodem jeszcze jakieś zabezpieczenie przed chwastami?
OdpowiedzUsuńTak, tylko Wu umieszał żwiru, torfu i cementu i układał cegły. W szpary posypał takiej samej mieszanki i polał wodą.
UsuńA, no to porządnie , też mam zamiar kiedyś wykonać jakieś ścieżki czy cuś kamienne lub cegle i tak zbieram informacje:)
UsuńJejku, Mnemo, ale tak sobie kawałek raju zrobiliście! Pięknie, gratuluję serdecznie!
OdpowiedzUsuńA ja dziękuję serdecznie:)
UsuńMnemo, jak Ci nie wyszly??? Toz to scenografia filmowa, basn, ino krasnali i Sniezki brakuje:)
OdpowiedzUsuńCudnieee.