poniedziałek, 16 stycznia 2017
Święty Walenty.
Walenty z wykształcenia był lekarzem z powołania zaś duchownym. Żył w Rzymie w III wieku za panowania Cesarza Klaudiusza Gockiego. Został stracony, gdyż, jak wielu świętych z burzliwego dla chrześcijan okresu, nie chciał wyrzec się wiary. Jego konflikt z władzami rzymskimi nie polegał jednak wyłącznie na krzewieniu prześladowanej religii. Walenty wszedł z nimi w konflikt także z powodu swoich poglądów na temat małżeństwa. Cesarz wymuszał na młodych legionistach życie w pojedynkę. „Single”, nieżonaci żołnierze, byli dlań najlepszymi i najbardziej skutecznymi wojakami.
Tu znajduje się punkt styczności między Świętym Walentym a zakochanymi. Biskup, mając swoje własne poglądy na temat miłości i małżeństwa, zwykł łamać cesarskie zakazy i udzielać ślubu młodym legionistom. Chętnych miał wkrótce tak wielu, że jego działalność, niestety, wydała się. Był torturowany, a w końcu ścięto mu głowę. Działo się to w roku 269 lub 270 (dokładna data jest niepewna). Jedno z podań mówi także o odwiedzającej go w więzieniu córce jednego ze strażników.
Podobno była niewidoma, ale pod wpływem tej miłości odzyskała wzrok.
W przeddzień egzekucji biskup miał napisać do ukochanej list w formie serca, podpisany „od Twojego Walentego”
Wskutek splotu zwyczajów ludowych, folkloru i legend był uważany za obrońcę przed ciężkimi chorobami (zwłaszcza umysłowymi, nerwowymi i epilepsją), a w Stanach Zjednoczonych, Anglii a także od kilku lat w Polsce, został uznany za patrona zakochanych.
Na mocy decyzji papieża Gelazjusza I wspomnienie świętego obchodzone jest od 496 roku w dniu 14 lutego, jako Dzień św. Walentego.
W ikonografii Walenty przedstawiany jest najczęściej w stroju kapłana z kielichem w lewej ręce, a z mieczem w prawej lub w stroju biskupa w momencie, gdy uzdrawia chłopca z padaczki.
Pomyślałam, że taki święty, dobry dla zakochanych, ale też osób zmagających się z chorobami duszy, nada się do kapliczki, którą zaczęłam malować zanim dopadła mnie franca.
Franca objawiła się ogólną niemocą, bolącym łbem, zatkanym nosem i boleniem płuc.
Poleżałam w weekend, popiłam specyfików, które znalazałm w domu i myślałam, że francę przegonię.
Nie przegoniłam, a dochtorka zaordynowała antybiotyk na 7 dni i trzymanie się w cieple.
No i choruję, a za oknem sypie gęsto śnieg.
Jak mi trochę przejdzie to wykończę Walentego i pokażę w całej krasie, szczególnie, że ta fotka kiepska. Za mroczno już na zdjęcia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Już widzę, że to będzie piękna kapliczka. Można taki prezent na św. Walentego ofiarować, zamiast komercyjnego serduszka.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki z prędkie poskromienie francy i zdrówka życzę.
Serduszka rządzą:)
UsuńFranca ma antybiotyk i inne takie. Nawet wyjęłam zapasy suszonych sosnowych pędów i miodki z sosny - pani doktor pochwaliła.
Odpoczywaj sobie. Szkoda, że nie możesz odpoczywać bez francy. Cudna kapliczka.
OdpowiedzUsuńZ francą w domu to zupełnie coś innego niż z francą w hucie:)
UsuńZdrowka, Masza! ♥
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, ze z kapliczki na kapliczke jestes coraz lepsza, no profi! :)
A dziękuję Ci Panterko:)
UsuńTyż to miałam napisać. Pikne!
UsuńJuż teraz, nawet bez wykończenia kapliczka jest cudna.
OdpowiedzUsuńPrzydałoby się to wsparcie Walentego...ech...
A Tobie zdrwotności. Zbieraj siły, bo moc kapliczek przed Tobą!
Iza, a może trzeba szepnąć słówko do Walentego?
UsuńChyba trza! Właśnie do Onego Walentego, najbardziej.
UsuńCóś jakby choroba ducha mnie dopadła i nie chce odpuścić, zołza jedna:)
Ta cholera niestety łapie, coś na ten temat wiem.Ale mądrzy ludzie mówio, że na chorobę duszy dobrze jest mieć zajęte ręce. I jakś przyjazną duszę z którą można pogadać. Dusza musi umieć słuchać, bo ten ze swoją chorobą bywa męczący. Też taka byłam, a może czasem jeszcze jestem. Na począ tek zwizualizuj sobie, że bierzesz wielką miotłę i wymiatasz tą zarazę z głowy i Twojego domu.
UsuńPodziwiam ludzi,którzy "coś" tworzą. Dla mnie brak cierpliwości(chyba)...
OdpowiedzUsuńA franca dopadła całą moją rodzinę,a ja nawet tyrać nie miałam sił.Właśnie inhaluję się i przeglądam blogi ;)
Eeee, przecież robisz fajne zdjęcią, to też jest coś. Ja lata temu fotografowałam kapliczki przydrożne, bo mi się podobały, a potem spróbowałam "coś" namalować. Do różnych rzeczy człowieka ciągnie, musisz zaobserować do cego ciągnie Ciebie. Mnie do wielu rzeczy, ale na coś trzeba się było zdecydować.
UsuńOj i mnie ciągnie.Tylko doba za krótka i te moje tyranie obdziera mnie z chęci do życia. Teraz pracuję na innym stanowisku,ale nie wiem czy to lepiej.Pisałam o tym jakiś czas temu na blogu.
UsuńMnie już kilka lat obdziera, chwilowo jestem w zawieszeniu, mniej tyrania za to nowy stres, co dalej? Myślę, że wiem, jak się czujesz. Były dni, że myślałam, że już nie wstanę, nie pójdę. Kiedy dochodziło do tego, że po pracy padałm i spałam do wieczora, a potem wnocy nie mogłam i rano znowu wstać nie szło, pomyślałam, że trzeba to przerwać, zająć się czymś, nie żyć, jak zombie. Może my pracujemy w tej samej firmie:))
UsuńHehe...tego już obgadywać na blogu nie będę ;).
UsuńAle wszędzie dobrze gdzie nas nie ma ;).
I mam prośbę o pomoc odnośnie blogera...
UsuńMożesz do mnie napisać email?Plissss...
Adres mam w profilu.
No jasne:)
UsuńJuż napisałam.
Mnemo, przez Ciebie zostanę katoliczką pełnom gębom :P
OdpowiedzUsuńKapliczka cudna :)
Pewno taką samą, jak ja, he, he:)
UsuńTo się potem wytnie...
Dziękować za dobre słowo.
Coraz wyraźniej widać, że kapliczki to Twoje powołanie :)
OdpowiedzUsuńZdrowiej MnemoMasz! Ja niedawno chwaliłam się, żem odporna jak rydz, a tu hyc, hyc i coś się do mnie dobiera, ale walczę jak lwica ;)
Poza tym byłam dzisiaj u proktologa, który potwierdził moje podejrzenia, a jest to coś co bardzo utrudnia życie.
Może kogoś to zainteresuje, problemy z wypróżnianiem, mogą mieć bezpośredni związek ze złym stanem kręgosłupa.
Na przeziębienie moja siostra mi dziś poradziła soczek z czarnego bzu w gorącej wodzie z łyżeczką amolu. Jeszcze nie próbowałam, bo musze soczek wykopać, zrobiła latem.
UsuńNa szczęście tych drugich problemów nie mam, ale jako dziecko często miałam zaparcia, aż dochodziło do czopków z mydła. A fuj, ryczałam wniebogłosy, jak mama aoplikowała. Natomiast w przeciwną stronę potrafię mieć np. ze stresu.
Taki mam czas, że te kapliczki mnie nęcą i to bardzo. Robię, bo mi to bardzo pomaga na skołatany ueb.