A za sprawą tych zachwytów ma o czym myśleć, planować i wracają chęci do działania.
Wu trochę jęczy, że z sypialni sobie zrobiłam warsztat, a nas wyeksmitowałam do dziennego ze spaniem, ale to też ma swoje pozytywne strony. Mogę sobie przed snem popatrzeć na ten nowy kanał w TV, o którym wspominałyście. Czasem późno w nocy trafiam na Maję w ogrodzie i zasypiam z miłymi obrazami ogrodów pod powiekami.
Wcześniej Wam pokazywałam Franciszka i Ritę, którzy jeszcze czekali na dokończenie, a teraz już czekają na wysłanie ich wspólnie z Rochem w świat. Gdyby nie dzisiejsza awaria autka (padł alternator) już byliby w drodze.
Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że te moje kapliczki, będą strzegły/ozdabiały wyjątkowe gumno. Niektóre z Was znają je osobiście, a większość z Was zna blogowo właścicielkę tego gumna:)
Dla moich kapliczek to nobilitacja!
Zanim więc polecą do swojego nowygo domu pokażę je Wam w całej ich kapliczkowej krasie.
Wszystkie trzy zostały zrobione samodzielnie, latem na Mazurach. Są dość duże, dobrze zabezpieczone, mocnym lakierem jachtowym. Mogą wisieć na drzwach, wiatach cały rok, będą się z czasem patynować i kiedyś przestaną razić nowością.
Deski, jak to deski, nie są równe, mają pęknięcia, sęki, ale to akurat uważam za atut, są przez to ciekawsze. Nawet, jak kiedyś sęk wyleci to też będzie ciekawie - będzie kapliczka z dziurką:)
Nowy domku - ze względu na złośliwość alternatora, który odmówił posługi (trzynasty w piątek?) a związku z tym musiałam do mechanika, a potem na nogach w trasę do huty, spodziewaj się kapliczek w przyszłym tygodniu, w poniedziałek będzie wysyłka.

Są takie piękne, ach! Zazdraszczam właścicielce. Kurna, Masza, coś zrób. Szkoda czasu na hutę.
OdpowiedzUsuńTyż tak uważam, szkoda tych kapliczek które nie powstaną i są jeszcze mnemoludy...
UsuńHa, my z hutą po ślubie, i już jak stare stetryczałe małżeństwo:)
UsuńCzasem się rozwody zdarzają, ale potem problem z alimentami:)
Muszę się jeszcze duuuuuuuuuuużo nauczyć, ale fajne jest to, że kapliczki się podobają i mozna się w to bawić dla samej, czystej przyjemności.
Domek czeka. Są śliczne. Takie zawsze mi się marzyły. Dziękuję MnemoMasz serdecznie.
OdpowiedzUsuńMnemoMasz fajnie biere Owieczko :)
UsuńMnemoMasz - no mam...wielką radość, że jadą do Ciebie:)
UsuńBardzo pięknie się prezentują. Mam nadzieję, że powstaną nowe.
OdpowiedzUsuńEwciu już powstają...nawet teraz, dopadam tu na chwilkę i lecę paćkać:)
UsuńBardzo stylowe i oryginalne.
OdpowiedzUsuńTfusz, Mnemo, tfusz więcej!!!
Tfoszę i kombinuję w poszukiwaniu swojego stylu, przeciem ja nieuk:)
UsuńDziewczyny majo racje, powinnas zarabiac na swoim talencie, a nie silowac sie ze znienawidzona huta.
OdpowiedzUsuńMasz majatek w rencach, piekne rzeczy wyrabiasz.
Tak sobie myślę, że każden jeden ma jakieś talenta, tylko o nich nie wie...
UsuńPodejrzewam, że gdybyś zaczęła do byś też potrafiła, szczególnie, że malowałaś kiedyś????
Kiedys tak, ale wena mnie opuscila.
Usuńśliczne:) i mimo, że ja na bakier z wiarą, to kapliczki bardzo lubię :)
OdpowiedzUsuńI ja je lubię:)
Usuńcudne te kapliczki, zdolna Masza z Ciebie :) mnie najbardziej Franciszek urzekł i jego sowa :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Elajka- Franka też lubię. Taki dobrotliwy się namalował.
UsuńA moje zamówienie św Rocha:) z siwą brodą tylko i psem na długich patykowatych nogach rozważysz? Bardzo mi się taka kapliczka podoba będę miała prezent do swojego chłopa a zdążyłaś przed 13 Lipca? może?
OdpowiedzUsuń:)
Będę się bardzo starać, zapisałam sobie. Myslałam, że dziś cos porobię, ale jakas franca mnie wzięła, leżę, wszystko mnie boli, nawet okulary na nosie. Chyba grypa.
UsuńI ja dołączam do tych zachwytów :)) Owieczce zazdraszczam, ale pomolestuję Cię o jakąś - jeszcze nie wiem, jaką - kapliczkę :))
OdpowiedzUsuńPoczekam, aż jakiś świątek się do mnie odezwie i przemówi ;)
Poza tym - tyś nie żaden nieuk, tylko samouk, niczym Nikifor i jemu podobni.
To czekamy, niech się świątek odzywa, albo święta:)
UsuńSą śliczne i trafią w dobre i piękne miejsce:)
OdpowiedzUsuńDziękuję Kalispo. U Owieczki będą miały doborze.
Usuń