Tych żółci i złota na drzewach, pod drzewami, na ławkach, żywopłotach i w koszach na śmieci.
Przyszedł wielki wichur i stargał ostatnie liście.
Mamy już klasyczną, późną jesień, z wichurą wdzierającą się w każdy zakamarek i ciemościami egipskimi zaraz po 16.
Nie wiem jak Wam, ale mnie się ciągle chce coś słodkiego. Czy to może mieć związek z przygnębiającą aurą?
Trzeba jakoś wykorzystać długie wieczory. Jakie macie zajęcia na ten ponury czas?
Ja, jak nie usnę na kanapie po powrocie z huty (ciągle mi się to przytrafia niestety) to wzięłam się za...no właśnie, przewińcie kilka złotych zdjęć, to zobczycie za co się zabrałam:)
Dacie wiarę? Złapałam za druty, a ostatnio dziergałam jakieś ćwierć wieku temu z okładem!!! To były długie swetrzyska ciążowe, mocno kolorowe, bo za nic nie chciałam nosić ciążowych sukienek w kratkę (pamiętacie ten styl?) A stare swetry się pruło i robiło od nowa. Nie było netu, więc szybko robota posuwała się do przodu.
Potem, jak młody był malutki to dziergałam mu sweterki i nawet zrobilam skarpetki na 5 drutach!!! To był wyczyn, machanie na 5 drutach dla początkujących nie jest łatwe a teraz totalnie nie pamiętam, jak to się robiło, ale od czego są tutki w internecie?
To jest rozpoczęty szal, a w zasadzie komin, który sobie robię na zimę, bo ponoć ma być ostra. Do kompletu mam czapkę, ale nie ja ją zrobiłam.
Oczywiście, jedyny i najważniejszy pomocnik zawsze jest w pobliżu i czuwa, albo może uczy się wzoru?
Kupiłam też druty do robienia skarpetek, nie wiem, czy je zrobię, sama ochota to za mało, ale druty i wełna jest :)
Tak mnie zauroczyły skarpety, które widziałam w necie, że nabrałam ochoty na wydzierganie nawet najprostszych z pokazanych. Piękne są, a tu można je podziwać :Klik
środa, 2 listopada 2016
wtorek, 1 listopada 2016
Masza i kasza.
Dlaczego Masza i kasza?
Czasem tak się w życiu dzieje, że wszystkiego jest za dużo.
Jak tej cholernej kaszy, którą uwarzyła Masza. Kłopoty się piętrzą, a inni chcą świętego spokoju i idą grać w szachy.
I przestawiają te pionki i dedukują, jakby tu wyeliminować...
I tak sobie, ja Masza, powtarzam:
* myśl pozytwnie
*wszystko mija i to minie
* co ma być to będzie
Ale, w zakamarkach głowy kłębią się te myśli, jak ta kasza wyłażąca z garnków, a co mnie te myśli sponiewierają to moje.
Ile nocy można nie przespać?
Ile można wisieć na sedesem i wyrzygiwać stres?
Ile godzin, dni, tygodni można trwać w zawieszeniu?
Masza jest zmęczona i chciałaby odpocząć, być odrobinę szczęśliwa i mieć taki zapał, jak kiedyś.
A swoją drogą zachęcam, jeśli ktoś nie zna, do obejrzenia filmu:)
Czasem tak się w życiu dzieje, że wszystkiego jest za dużo.
Jak tej cholernej kaszy, którą uwarzyła Masza. Kłopoty się piętrzą, a inni chcą świętego spokoju i idą grać w szachy.
I przestawiają te pionki i dedukują, jakby tu wyeliminować...
I tak sobie, ja Masza, powtarzam:
* myśl pozytwnie
*wszystko mija i to minie
* co ma być to będzie
Ale, w zakamarkach głowy kłębią się te myśli, jak ta kasza wyłażąca z garnków, a co mnie te myśli sponiewierają to moje.
Ile nocy można nie przespać?
Ile można wisieć na sedesem i wyrzygiwać stres?
Ile godzin, dni, tygodni można trwać w zawieszeniu?
Masza jest zmęczona i chciałaby odpocząć, być odrobinę szczęśliwa i mieć taki zapał, jak kiedyś.
A swoją drogą zachęcam, jeśli ktoś nie zna, do obejrzenia filmu:)
niedziela, 30 października 2016
Z pewnych powodów...
Z pewnych powodów nie piszę nowych notek, zablokowałam FB tylko dla osób znajomych.
Zamknięcie bloga nie wchodzi w grę-szkoda mi tych lat, Was, którzy tu zaglądają.
Z drugiej strony blog, na którym nic się nie dzieje, albo jest pitu-pitu, umiera.
Chciałabym być sobą, ale ostatnie wypadki uzmysłowiły mi, że czasem obserwują nas osoby, które z naszego netowego życia wyciągąją różne wnioski, a te podane niewłaściwym osobom mogą nam zaszkodzić.
Czasem chciałabym wyciąć się netowo i narodzić od nowa, tak, aby nikt nie wiedział, że ja to ja.
Nie wiem jak mam rozwiązać ten problem:(
Zamknięcie bloga nie wchodzi w grę-szkoda mi tych lat, Was, którzy tu zaglądają.
Z drugiej strony blog, na którym nic się nie dzieje, albo jest pitu-pitu, umiera.
Chciałabym być sobą, ale ostatnie wypadki uzmysłowiły mi, że czasem obserwują nas osoby, które z naszego netowego życia wyciągąją różne wnioski, a te podane niewłaściwym osobom mogą nam zaszkodzić.
Czasem chciałabym wyciąć się netowo i narodzić od nowa, tak, aby nikt nie wiedział, że ja to ja.
Nie wiem jak mam rozwiązać ten problem:(
poniedziałek, 3 października 2016
No, to powidzcie, jakiście się żynili, to jak to buło?
Dla ciekawych, fajna strona z dialektami polskimi.
Wybrałam dla Was Południową Wielkopolskę, bo to "moje strony".
Najpierw sobie poczytajcie, a potem posłuchajcie, niżej jest link.
Z pewnością taką gwarą mówiła moja prababka Antonina, ta na zdjęciu.
Wybrałam dla Was Południową Wielkopolskę, bo to "moje strony".
Najpierw sobie poczytajcie, a potem posłuchajcie, niżej jest link.
Z pewnością taką gwarą mówiła moja prababka Antonina, ta na zdjęciu.
Jag ja żym sie żyniła, to żym miaa osiemnaście lat, nie, i przyszed Szkudlarczyk, mój narzeczóny, nie, przyjśli łoboje tam do łojca, do matki przyśli, tu zaraz na gospodasztwie (!) jes to koo rzeźnika, tuty zaraz w ty gasce, a ten sónsiad, tam ojca, mój sómsiod przyprowadziuł głó. A jo żym miaa siostre starszom, jag ja nó, a myj z tóm siostróm ćpały gnój we chliywie, nakodały my na wóz gnój oboje, nie, łobie. No i matka przyszła tam do chliywa, a ci siedzieli w izbie, nie, matka przysza do chliywa i pada: Maryna, mołsz iś (!) ino do izby. No, a joł już miarkowaa po cło, bo już ludzie godali że przydzie do do Maryny, nie Małeckiygo, jo już miarkowaam pło co. I poszam do izby, nó żym sie przecie musiaa umyć, bo żym od gnoju śmierdziaa. Poszam do izby, no i móm sobie usióńć, no usiadam sobie iłojciec powiado, że tu przyszed Szkudlarczyk wedug żyniaczki. A jo żym mówiła, łe, ja bede za modo, a łón miał dwadzieścia osim lat, a buł wdowcym, nie. No, ale cóż mi sie podoboł, dali gło, byde chcia, nó i na niedziele byłazopowiedź już. A my gó tu znali, bo ón tu z Bukówca, a miszkoł, a tu na to miejsce przyjszed do ty piszy kobity, na tym miejscu tu, nie, no ta piszo zmarła, łożynił sie drugi raz, tyż na to miejsce tu przyszła, no, a ja żym miaa być trzeciom tu na tym miejscu co. No dobrze, nó, zanieśli my na zopowiedzi, nó ksiondz zapowiadał, bo tak downi bułoe, przed wszyskima, no, na pirszy jak buła zopowidź tło na mszóm mode państwo nie szło na piszom zopowiedź tylkłoe na niszporyj . Mody pón po modóm panne przyjszed i do kościoła my śli, joł w kołpce, rozmaryn tu dookoła na kopce, wstóżki zielóne tu i za słoby (!) tyż stóżka uwiózano, tam przy takie miaa takie pentelki dwie, tu do kruzów przypinto, no a mody pon mertke i białóm stóżke na piersiach, nie, no bo łón ni miał, bo łon buł wdowiec, windz mój ni miał.
Klik:
czwartek, 29 września 2016
Piękna glizda.
Piękna glizda, a tak fachowo to szczotecznica szarawka - to ona pełzała sobie onegdaj na krzaczku rosnącym przy zakątku z ławeczką. Nie było trudno ją dostrzec, jaskrawa taka. Na czwartym zdjęciu dobrze widać taki "kłaczek", którym podczas tego wędrowania sobie machała. Nie wiem w jakim celu. Sprawdziłam w necie - z tej pięknej glizdy wyrasta całkiem zwykły, szary motyl.
U mnie dziś było gorco, trudno uwierzyć, że to w zasadzie już październik, sezon w tym roku mamy długi.
Dlatego...oby do jutra, bo po hucie mkniemy, wiecie gdzie. Może grzyby będą? W zeszłym tygodniu czeremcha jeszcze miała masę owoców, jak ptaki nie zjadły może jeszcze zrobię trochę soku? A za chwilę czas będzie na żurawinę, tą muszę kupić, bo nie wiem, gdzie rośnie. Ponoć na bagnie. Tylko którym?
Zdjęć pięknej glizdy wstawiam do wypęku, bo ładne mi wyszły.
Nie mam Wam nic fajniejszego do pokazania. Twórczo jestem nierobem (ostatnio) marazm mną zawładnął, ale niebawem rzucę się na kapliczki, spinam się w sobie i nastrajam tak od tygodni. Część jest przygotowana i czeka na wykończenie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


