Zabawę proponuje Ania z bloga Home sweet home. Banerek wstawiony, komentarz zostawiony, ot warunki przystąpienia do zabawy spełnione. A teraz moje propozycje "czerwonego".
Kaniec filma ( na dzisiaj), kto wie, może jutro coś jeszcze cyknę?



pazurki!
OdpowiedzUsuńNie da rady, połamały się od nitro i farby:))
UsuńCzerwień cudna! Fajne zdjęcia pstrykasz:)))).
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki!
Fajnych dni Ci życzę, i polowania na czerwone (pogoda ma być ładna:).
Buziaki wielkie!
W końcu dotarło do mnie, co to ta głębia ostrości (profesjonaliści niech się nie śmieją)
UsuńŁoł jak u Chmielewskiej - wszystko czerwone :)
OdpowiedzUsuńTaka zasada, wsio czerwone:)
Usuńa ten muchomorek to chyba sztuczny!! no normalnie nie wierzę, żeby był taki doskonały w naturze...
OdpowiedzUsuń♥
Ależ najprawdziwszy pod słońcem, autentyk:))
UsuńA mi się ten cis podoba. Piękny i niebezpieczny, jadalny i śmiertelnie trujący.
OdpowiedzUsuńDawniej drwale ginęli nawet od wdychania pyłu przy wycince okazałych cisów. Ten piękny czerwony owoc jest smaczny i jadalny, ale już zawarta w nim pestka to trucizna. Iluż to niegdyś rodziców modliło się do Boga, gdy ich dzieciak połknął owoc razem z pestką. Na szczęście zazwyczaj pestka wychodziła dołem nienaruszona przez układ trawienny.
Masz rację, jeśli ktoś lubi pogryzać trawki, to niech się daleko trzyma od igieł cisa. Takie niewinne pogryzanie może być bardzo nieprzyjemne w skutkach.
Usuńwspaniałe kolory :)) ach ta jesień to znakomita projektantka :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńA pokaz dopiero się zaczyna:)
Usuń