wtorek, 18 września 2012

Okropne zakupy i de-kupka

     W sobotę wybrałam się do jednego z wielkich sklepów. Kupić dużo nie musiałam, ale za to takie rzeczy, które można znaleźć pod jednym dachem nie biegając po całym mieście, które o zgrozo już któryś rok jest rozkopane, jak Dziki Zachód podczas gorączki złota, pełne objazdów i korków. Na samym wejściu ogłuszył mnie ryk z megafonów zachwalający jakąś tam promocję, który, co chwilę przeradzał się w muzykę przy której nic tylko w pląsach należałoby oblecieć cały market. No i obleciałabym, gdyby nie potworny tłok w każdej alejce i, a jakże, na przejściu głównym też. Sto razy powiedziałam przepraszam zanim dopchnęłam się do warzyw, bo przecież jestem na diecie i jeść warzywa to podstawa. Bez okularów zobaczyć na samoobsługowej wadze  obrazku danego warzywa nie da się za jasną choinkę, bo nie wiedzieć dlaczego w tym dziale wyjątkowo jakiś taki mrok panował, jakby to był dział z bielizną erotyczną, co owy mrok by tłumaczyło. Manewrując wózkiem z zieleniną, chcąc dostać się do kolejnej alejki, potrąciłam kilkadziesiąt chyba osób, (bąkając coraz agresywnej "przepraszam", "przepraszam"), które przechadzały się krokiem spacerowym, podziwiając dobra na półkach. Matko z córką, ludzie do marketów jeżdżą na spacery, słowo daję i to z z całymi rodzinami!! No tak, mama z tatą pchają wózek, w środku siedzi młodsza pociecha, obok drepcze starsza , a na przyczepkę, obok teściowa? mama? i to nie inaczej jak jedno obok drugiego, tak, żeby normalna jedna baba z wózkiem przebić się za nic obok tej " wycieczki" nie mogła!!
     Jeszcze tylko szampon, golarki, po  drodze wsadzam do koszyka pięknego wrzośca, będzie w sam raz do gliniaka i uff docieram do kasy. Cholera, co ten korytarzyk taki wąski, pcham wózek, który na styk mi się mieści w tym tunelu i chcę wyładować zakupy. Nie no, nie sięgam, koszyk z tej strony jest tak wysoki, że muszę stawać na palcach, aby wyłowić szampon, który w przepychankach przewrócił się na płasko. Z boku się podejść nie da, bo tunel za wąski. Jasna cholera myślę sobie, co za sadysta te tunele i wózki wymyślił, co mają zrobić ludzie, którym bozia poskąpiła wzrostu? Z drabinką na zakupy lecieć? Spocona, w poczuciu bezsilnej złości, straty całej godziny na kupieniu kilku warzyw i środków czystości dopchałam się do poziomu zero, alejka B13 ( przy filarze ). Ładuję zakupy do bagażnika, cholera, gdzie mój wrzosiec? Nie ma, pewno w tym amoku zostawiłam przy kasie, pal licho tą dychę, nie wracam, to ponad moje siły. Wózek trzeba przecież odstawić na wyznaczone miejsce i dawaj robić kółko, bo przecież stajnia dla wózków akurat z drugiej strony alejki B 13 poziom zero. Dopycham wózek, klnąc już całkiem jawnie ( bo kółka skręcają nie wiadomo, po co tylko w lewą stronę, a stajnia wózkowa jest po prawej) i próbuję odzyskać 2 złote wepchnięte do wózka, ale się nie da!!! Ktoś bowiem sprytnie pierwszy i ostatni wózek wpiął do tych łańcuszków, które wiszą przy barierce!!! A żesz Wy!!!! Straciwszy wrzośca, dwa złote, godzinę i wszystkie nerwy zarezerwowane na całą sobotę wróciłam wyczerpana do domu, obiecując, że nigdy, ale nigdy więcej już tam nie wrócę!!! Jeśli ktoś widział, spoconą i wściekłą babę z zieleniną w wózku w wielkim sklepie w centrum to byłam ja!!! Ale to było już ostatni raz (przynajmniej w tym kwartale)!!
    Przepraszam, za przydługaśny wstęp, ale musiałam to z siebie wywalić. Czy Wy też macie takie odczucia wchodząc do supermarketu? A może ja jestem jakaś nienormalna?
A teraz szybciutko de-kupka, co miała nigdy nie powstać, bo pierwsze próby dość mocno mnie zniechęciły do ozdabiania butelek. Długo chodziłam wokół tego 5 litrowego baniaczka (po winie) zanim się do niego zabrałam. Może to złość pomarketowa tak dobrze mi posłużyła, bo tym razem, szklana materia nie była taka oporna i dała się okiełznać w wyjątkowo przyjazny sposób. Nic się nie rozmazywało, marszczyło, darło, bąbliło. Wyszło tak, że z pewnej odległości nawet mnie się podoba. Teraz jeszcze muszę znaleźć jakiegoś wytwórcę nalewek albo producenta domowych win, bo butla takie właśnie ma mieć zastosowanie. I już czeka kolejna na obróbkę :) Żal tylko tych innych, które wyrzuciłam do śmieci, bo po Kaczorówkowych spotkaniach bliskich i znajomych królika kilka takich było.





A dziś jest piękny dzionek, u Was też?

16 komentarzy:

  1. kochana, ja już od dawna nie jezdze do super marketóe,a już na pewno nie w dni wolne- mam ten +, ze moge sie czasem wybrac rano w tygodniu- tylko tak to znoszę...zakupy robię w mniejszych marketach, moim ulubionym jest taki co to Okrasa i Pascal tam teraz gotuja... mały całkiem fajny...
    butelka ( butla!!) wyszła swietnie- podziwiam!!
    a, na 100% miałas wrzos- jesli teraz kwitł, to wrzos- wrzośce kwitną wiosną...choć to juz i tak bez znaczenia , bo kwietnie nie dla Ciebie:-(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bywam w drodze z pracy,w tym od kucharzy, ale tam szamponów nie mają tych, co używam.Myślałam, że wrzos-wrzosiec to to samo:)))

      Usuń
  2. U mnie dzionek piękny, a ja od rana na szkoleniu strategicznym.......
    De-kupka super! U mnie taka butla czeka i doczekać się nie może.....
    A w ogóle to przecież się nie rozdwoję!
    A jeśli chodzi o zakupy, to w sobotę nigdy!
    Ja mam swoje nawyki i robię zakupy na nie krótkiej drodze dom- praca, zatrzymując się w ściśle określonych miejscach, w godzinach nie uczęszczanych:).
    Buziaki przesyłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tiiia, szkolenia u mnie też, co chwilę + e-learning, ale dziś poszłam na wagary i wykorzystałam ten dzień, co to na telefon można, wstać mi się nie chciało:)

      Usuń
  3. Mam wrzośca w gliniaku. Pięknie jest ;-)
    Nie znoszę takich tłumów, ja idę na zakupy nie na spacer, więc drażnią mnie takie wycieczki. Lubię wiec market, który w mieście powiatowym uznawany jest za passe (nie wiem dlaczego, bo reklamowany :p), bo tam jest mniej ludzi i swobodnie mogę wymiatać wózkiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje w tych mniejszych (po drodze do Kaczorówki wstępuję) nie ma takiego kocikwiku...

      Usuń
  4. Do marketów trzeba jeździć o 8:00 wtedy prawie nie ma tłoku :-). A rodzinne wycieczki sobie wypraszam. Kobieta z dziećmi też ma prawo iść do sklepu, a nie zawsze może te dzieci gdzieś podrzucić.

    Butla za to piękna i jeżeli takie mają być skutki Twoich wizyt w markecie to do sklepu marsz !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzina by mogła jednak chodzić gęsiego, przepraszam kaczego, a nie tak tyralierą...., ciotce ;) dzieci podrzucić czy, co....
      Obiecałam, że nie jadę więcej, trzeba poszukać innych wnerwiających sytuacji:)

      Usuń
  5. Ja do marketu z reguły jeżdżę w nocy w pobliżu jest taki 24h gdyż nie lubię tłoku , a butla dzieło sztuki :)
    Pozdrawiam I.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super Ci wyszła ta butla. Ja tez nie mam serca do ozdabiania szkła ale podobno tajemnic sukcesu jest primerowy podkłąd. Ale swoją droga koleżanko cos niecos się wypiło :) Co do supermarketó miałam podobne odczucia dopóki mieszkałam w W-wie. Teraz tak jestm robałamucona że jak przede mną 5 osób do kasy to juz nosem kręcę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Primerowy powiadasz, trudne słowo, muszę zapamiętać:)A na poważnie, tym razem dałam cienki podkład z farby, dopiero potem farby właściwe. No nic tylko się z W-wy wyprowadzić.....

      Usuń
  7. nienawidzę supermarketów!!!!!!!!!!!!!!! staramy się robić zakupy w tygodniu,,,,nigdy w sobotę....niestety w te samą sobotę mój mąż musiał dokupić kilka rzeczy....bo mieliśmy gości...przyszedł prawie z płaczem...a na pewno z bólem głowy!!!..powiedział ,ze nigdy więcej!!!...a on lubi zakupy!!!!!hihihi jak czytałam twój post to się trochę naśmiałam:)))))tak,mnie te rodzinne wycieczki tez dziwią:))))))
    w mojej 5litrowej butli wylądowała nalewka z winogron....twoja ma śliczne deku:)))
    ps.ten kominek daje ciepło-u nas sie rozchodzi bo cały dół domu około 70m2 jest otwarty i nie ma tez drzwi na górę ...ale nie wiem na jak długo wystarcza paliwo...my paliliśmy kominek około w sumie 3-4h i zużylismy około 0,5 litra paliwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz wyjątkowego męża, mój nie trawi zakupów:) Dzięki za info po tym kominku:)

      Usuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)