Takie zachody słońca można było obserwować z łąk w mojej rodzinnej miejscowości. Braliśmy psa i wędrowaliśmy na łąki, żeby podziwiać zachód słońca. Łąka była cudza, ale właściciel nigdy złego słowa nie powiedział, że tam chodzimy, a z nami duży pies. Dzisiaj łąka zmieniła właściciela i stała się polem kukurydzianym, wejść już nie można, ścieżka została zaorana. Mnie zostały tylko te zdjęcia i wspomnienia cudownych zachodów słońca oglądanych przy boku najbliższych.
Nawet Pepo najukochańszy pies pod słońcem już za tęczowym mostem:((
Bo to listopad właśnie.......
A to Pepo.......
troszkę do posłuchania, bo lubię...
Rzeczywiście , bardzo piękny zachód słońca...
OdpowiedzUsuńWszystko się zmienia, czy na lepsze ??
Mam wątpliwości...
I ja je mam , a z wiekiem jestem bardziej krytyczna...
Usuńświat jest piękny mimo wszystko
OdpowiedzUsuńChwilami i na zdjęciach, czasem po butelce winka a czasem dlatego, że ładnie słońce zachodzi:))
UsuńCudowne. Druga fota powalająca.
OdpowiedzUsuńIwy jak moje na wjeździe do siedliska.
Miłej niedzieli
Jolu? Hmmm, gdzie te lwy u mnie zobaczyłaś???
Usuńcudne zdjęcia..
OdpowiedzUsuńmoże Pepo bawi się tam z moją Gabunią... i Verą i Guciem i Bellą...
Oby, był przybłędą, zabranym z ulicy, zapchlonym i ledwo żywym. Wyrósł na pięknego psa, najwierniejszego i najmądrzejszego jakiego mieliśmy, no jeszcze Kubuś był taki mądry i słodki, ale to był ratlerek, a nie prawie wilczur:)
UsuńPiękne zdjęcia.....I szkoda,że ta rzeczywistość już inna. Panta rhei....
OdpowiedzUsuńPłynie, niestety, czasem nie w tym, kierunku, co by się chciało...
OdpowiedzUsuń