Jak lubicie pić piwo? Prosto z butelki, puszki, może wysokiej szklaneczki, czy z kufla?
Ja za piwem nie przepadam, ot taki jeden łyk porządnie schłodzonego w duży upał smakuje wybornie, ale wyturlanie już całej butelki powoduje u mnie zanik funkcji ruchowych. Robię się senna, ciężka i zaplanowana robota idzie w kąt, a ja na hamak, odbujać piwne procenty.
Oczywiście nie posiadam kompletu szklaneczek, ani kufli, tylko, jeśli ktoś nie lubi z puszki czy butelki, leję piwko do jakichś soczkowych szklaneczek czy też ocalałych z wybicia szklanek do piwa. Zawsze się martwię o Wu, bo lubi pracować w Kaczorówce z piwkiem, żeby mu do puszki czy butelki nie wpadła osa albo pszczoła. Połknięcie takiej jeszcze żyjącej może się skończyć, wiecie jak. Do dziś pamiętam wypadek Ewy Sałackiej. Śledzę więc Wu podczas roboty i przytykam talerzykami albo folią aluminiową piwne otworki, żeby tej pszczoły czy osy nie połknął. Sama zanim łyknę z puszki zawsze nią majtam nasłuchując, czy coś nie bzyczy. Ot taki fioł, jeden z wielu. Jak wiecie lubię wpadać do SH. Na Mazurach, w mojej gminie, jest taki jeden. Wyjątkowy. Szczerze powiedziawszy na pierwszy rzut oka obraz nędzy i ropaczy. Na dodatek otwarty według uznania właściciela. Nikt tam chyba od wieków nie sprzatał, wszystko leży, wisi gdzie popadnie, bez ładu i składu pokryte zdrową wartstwą kurzu. Za to, jak już jest otwarty, atmosfera jest tam przemiła, sprzedawca kapitalny, a asortyment zaczepisty. Można tam kupić kreacje rodem z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, mekka dla facynatów tych czasów. Jakieś meble z holenderskich wystawek, ale też piękne kredensy i szafy. Fotele, krzesła, maszyny do pisania, maszyny do szycia, w tym wiekowe singerki, no i zastawa. Głównie badziewiarska, ale czasem się coś zdarzy fajnego. W ten sposób nabyłam tam pojedyncze filiżanki do kawy, dzbanek na miętę i ostatnio piękne talerze. Dwa z angielskiej porcelany i osiem (płytkie i deserowe) bodaj z Malezji. Ciężkie, wielkie, takie jak chciałam. Nie zrobiłam im niestety zdjęć, ale nadrobię. Można też nabyć u milego pana jaja kurze, wiejskie, co również uczyniłam. Łażąc tak po SH i przeglądając zastawę, wśród dzisiątek, bibelotów natknęłam się na to:
i na to:
Kufle do piwa. W rzeczywistości są dużo ładniejsze. I to jest to!!! Są duże, solidne, dobrze wykonane. Nie wiem dlaczego kojarzą mi się z imć Panem Zagłobą, szczególnie ten przezroczysty.Od razu nabyłam oba, a że zabrałam jeszcze gliniany dzbanek i dzbanek do mięty dostałam rabat, bo tam oczywiście można się targować. I tak lubię. Wydałam parę groszy a nabytki ładne prawda?
Teraz Wu do pracy ogrodowo-altanowej nie chodzi już z puszką, ale z paradnym kuflem. Przydzieliłam mu ten szklany, sobie zostawiłam niebieski. Osy, pszczoły i inni latający wielbiciecie zupy chmielowej nie mają już do niej dostępu. Z takiego kufla z wieczkiem trzeba jednak umieć pić, najlepiej tak żeby wieczko po otwarciu było na policzku, wtedy jest jeszcze jedna korzyść. Zasłania mianowicie profil, więc jeśli się komuś swój profil lewy czy prawy nie podoba to może go sobie pijąc piwko wieczkiem przystłaniać.
P.S.
Uzmysłowiłam sobie, że choć tego bloga już troszkę prowadzę,nie robiłam jeszcze nigdy CANDY. To zapowiadam, że będzie. Wkrótce. Takie bez okazji, dla Was, za to, że zaglądacie, piszecie, jesteście..............
Piękne kule, piwa nie piję, ale mi się podobają (bardziej ten szklany:)
OdpowiedzUsuńMi też, ale moj raczej ku ozdobie....
Usuńnauczyłam się już dawno jeśli cokolwiek pijemy w ogrodzie to na szklankę czy kieliszek nakładać folię spożywczą, wbijać w to rurkę i pić przez rurkę, proste i bezpieczne.
OdpowiedzUsuńMiłego!
A mi to do głowy nie przyszło. Proso i bezpiecznie, racja.
UsuńPiękny kufel...
OdpowiedzUsuńPoczytałam o Ewie Sałackiej , smutno ,że tak się stało ...
UsuńNo, taka mała pszczółka i takie nieszczęście...
piwko w lecie i owszem! W domu ze szklanki a w ogródku z puszki. A Twoje kufle są przecudne, choć ja bym mojemu M przydzieliła niebieski, a sama zaanektowała szklany - mam słabość do szkła......
OdpowiedzUsuńŚciskam mocno i pokaż resztę nabytków!
Muszę do Kaczorówki, tam zostawiłam łupy:)
UsuńCóż piwo, jakieś dobre na wyjeździe, spacerze w domu jakoś nie pijemy. Ale widziałam wiele wspaniałych kufli, Twoje tez ciekawe!
OdpowiedzUsuńJakoś wcześniej na te ozdobne nie zwracałam uwagi, bo gdzie to trzymać, ale faktycznie są ładne.
UsuńMam takie kufle, chociaż sama piwa nie piję z powodów j/w. A Mój i tak ciągnie z butelki... Resztę pokaż koniecznie, zwłaszcza dzbanek do mięty mnie zaintrygował.
OdpowiedzUsuńDzbanek do mięty wygląda zwyczajnie, ale jest w zielone paseczki, które mi się skojarzyły z kolorem mięty. Wu się śmieje, że ten żółty to do rumianku, ten brązowy do czarnej, ten z kwiatkami do owocowej, bo dzbanków ci u mnie dostatek......
UsuńA, bo myślałam, że taki do mięty jakiś specjalny jest, tylko ja o tym nie wiem.
UsuńE, no kurczę, wszystkie piszą o starociach, złomowiskach i rarytasach w second handach, a u mnie nic takiego nie uświadczysz. Second Handy z ciuchami owszem, ale ze starociami ni hu hu. Kufle śliczne, zwłaszcza ten szklany bardzo ozdobny. Piwa nie pijam bo po prostu nie lubię jego smaku. Ewentualnie ciemne słodowe:))
OdpowiedzUsuńChcesz jakiś staroć Mika? Przeca przyjadę!
OdpowiedzUsuńPrzyjedziesz i pojedziesz, a ja bym coś chciała na stałe mieć...
UsuńOdcisnę piętno.
UsuńFajny ten sklep, zazdraszczam!
OdpowiedzUsuńmoi synowie zbierali kufle do piwa całymi latami. potem okazało się, że ich mieszkania, mimo, ze niemałe, nie wytrzymują zagracenia. kufle spakowano i zachomikowano.
OdpowiedzUsuńja nie przepadam za piwem. czasem, jak jest upał, to kilka łyczków z soczkiem wiśniowym załatwia sprawę. więcej nie da rady.
JA tam rozumiem dlaczego Ci się z Zagłobą skojarzyły ;-) Z jednej strony zazdroszczę takie miejsca, z drugiej boję się, ze bym nie wylazła stamtąd i tak, grosz do grosza, bym majątek tak zostawiła :p a tak, czego oczy nie widzą... ;-)
OdpowiedzUsuń