sobota, 20 lipca 2013

Mówcie sobie, co tam chcecie Wołoduchy są na świecie......

Między zabawianiem moich dziatek, rowerki, kajaczki, spacerki, trzasnęłam Wołoduchę, która to zrodziła się dzięki piszącym na moim blogu powieść. Hana, Mika, Pacjanie-Owieczko ( i inni) Wołoduchę starałam się zrobić tak, żeby wpasowała się do opowieści. Czeka na skończenienie Janina vel Nina. Jak mazurska pogoda pozwoli to skończę, bo znowu wylazły szare chmury i wieje, że łeb urywa. Oj nie rozpieszcza nas tu lato niestety!!!!

Wołoducha

Wołoducha powiodła zaćmionego Czarnrgo Zenona w ciemny las. W takie chaszcze to już nikt się nie zapuszcza, chyba, że jakiś głupi tutysta, co to drogi nie zna. Ale niebezpiecznie tu, z bagniska wystają upiorne kikuty drzew, na ziemi wszędzie oznaki żerowania dzików, puszczyki co chwila hukają złowieszczo z wysokich konarów. To tu Wołoducha, na bagnisko w lesie przychodzi łapać ropuchy i jaszczurki z których potem sporządza tajemnicze mikstury. To tu rośnie wilcza jagoda i pinderynda, którą miastowi ludzie nazywają bieluniem i sadzą sobie w ogródkach. A to jest bardzo niebezpieczne ziele.....


Po drodze Wołoducha, co rusz podtykała przed oczy Zenonowi, jakąś jagódkę, albo listeczek i objaśniała jego moc.  Mikstura, którą napoiła go wcześniej Wołoducha wyzwoliła w nim szczerość, której nigdy wcześniej w sobie nie miał. I taki zdjęty tą szczerością, wśród bagien ciemnego lasu zagadnął Wołoduchę.
- Wołoducho.....umisz Ty czary czyninić nie?
- Ano umiem, umiem.....
- A nie mogłabyś być znowu piękną i młoda?
-Wszystko mogę Zeniu, wszystko ino, co mi po młodości, jak człek bidny, roboty ni  ma teroz ani po wsiach ani w mieście, a mój fach na wyginięciu nie ma konkurencji  i daje mi tyle zarobku, że przeżyję sobie tu spokojnie.........
- Wołoducho, jakem już skazany na Ciebie to odczyń czary i stań się znowu młoda i piękna, a bogactwo to ja już nam załatwię. Chciałem zachować to wszystko, com w mafii proszkowej i na złodziejskiej robocie zarobił, dla siebie, ale widzisz, co się porobiło. Mam ja w starym bunkrze schowane złoto i piniądze, możemy żyć dostanio, ale tylko w Nowym Jorku, nie tutaj......

Co Ty na to?
Wołoducha słuchała z otwartą gębą...... Wiesz Zeniu przemyślę to sobie, ale tymczasem nałapmy ropuszek do tej kany, jak będzie pełna dam Ci odpowiedź......



A kto chciałby wiedzieć jakie są losy wcześniejsze głównych bohaterów to są  tu; Eustachy, Czarny Zenon, Żona Zenona 

A to większość bohaterów powieści:)


Wszystkich zapraszam do pisania dalszych ich losów:))

P.S.

Muszę lecieć mam gości.........

41 komentarzy:

  1. Mnemo, litości, toż to nowy wątek! Mus dokończyć poprzedni!
    Wołoducha bajeczna. Skąd wytrzasnęłaś te oczy?

    OdpowiedzUsuń
  2. no to teraz zbliżamy się do brzegu, wyjadę do nowego jorku jak to było we wcześniejszych odcinkach kiedy listonosz spotkał na drodze eulalia i o tym nowym jorku gadali..... eustachy z wypiękniała nino ostanie ...a z eulalia zróbcie co chcecie:)
    oczy to kawałki jakiegoś złomu a na wierzchu przykręcone wkrętami podkładki pod papiaki...... nina też już gotowa udało mi się hura.........

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm, ponieważ wołoduch znaczy to co znaczy, to może by tak eulalię na pożarcie jej rzucić? no, może nie dosłownie, ale tymi czarami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co tam dziewczyny wymyślą, ja jestem otwarta:)))

      Usuń
  4. Mnemo, jesteś genialna! Eustachy i Zenon wyglądali mi na Chłopaków z Pragi, a te "dziewczyny" ach! Niedaleko mnie działają ludzie z Teatru Klinika Lalek. Zamieszczam dwie fotki od razu bardzo mi pasowały do klimatu

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnemo, jesteś genialna! Eustachy i Zenon wyglądali mi na Chłopaków z Pragi, a te "dziewczyny" ach! Niedaleko mnie działają ludzie z Teatru Klinika Lalek. Zamieszczam trzy fotki od razu bardzo mi pasowały do klimatu
    http://www.klinikalalek.art.pl/archiwum/33.jpg
    http://www.klinikalalek.art.pl/archiwum/12.jpg
    http://www.klinikalalek.art.pl/archiwum/35.jpg

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno mi się nic tak nie podobało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To WIELKI dla mnie komplemet, bo się te ludy tak urodziły niespodziewanie:))

      Usuń
  7. Zachwycam się Twoimi Ludami, Mnemo, od narodzin pierwszego :-) Wstyd, że wcześniej tego nie obwieściłam!
    Zaglądam do Ciebie systematycznie, ale nie mam czasu się odezwać... Oj, chyba nie prędko się to zmieni, bo czasu jak na lekarstwo... :-)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko rozumiem, też Cię śledzę na bieżąco:))

      Usuń
  8. A historia baaardzo wciągająca! Śledzę na bieżąco!

    OdpowiedzUsuń
  9. Danuśko kochana! Nie mam czasu czytać na bieżąco, bo robimy mały remont i co rusz coś niespodziewanego wyskakuje. Ale na pewno przeczytam w najbliższym czasie. To, co mi się rzuca w oczy - Eustachy jest jak dąb - ostoją i opoką, a cała reszta do niego ciągnie i chętnie by się na nim wsparła:))). Oczywiście są cudne i oryginalne nad wyraz:) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Aleś Mnemo dała do wiwatu! Myślałyśmy, że się pozbyłyśmy Zenka definitywnie a tu masz, jak Feniks z popiołów. Wołoducha ma nieodparty urok...


    Tymczasem Eulalia i Nina dojeżdżały już do sklepu na zdekupażowanym rowerze. Nagle zza rozłożystej lipy wypadł machając rękami nie kto inny, jak Emil. "Pani Janino, pani Janino!" wołał rozpaczliwie. Nina zahamowała gwałtownie, zrzucając przy okazji Eulalię z bagażnika. "O mamuniu..." jęknęła obita Eulalia. Emil rzucił się na ratunek i zaczął zbierać ją z ziemi. Podniosła na niego swoje fiołkowe oczy i Emil dopiero wtedy ją rozpoznał. Z wrażenia upuścił ją jeszcze raz. Głuchy jęk przywrócił mu przytomność. "O Boże, Eulalia, czy to naprawdę ty???? Tak czekałem, tak czekałem, że może kiedyś tu wrócisz, że się pojawisz..." Głos mu drżał i ręce też, co było dla obtłuczonej Eulalii nieco niebezpieczne. Nina jak zwykle zakomenderowała: "No dość już tego, zbieraj kobitę i idziemy do sklepu, trza się czegoś napić dla kurażu!" Poszli więc, Eulalia utykająca i wsparta na krzepkim ramieniu Emila. Gdy weszli do sklepu, Eulalia została usadzona na starym fotelu na zapleczu, a Nina sięgnęła do starego kredensu, z którego wyjęła domową nalewkę z czarnych porzeczek. Ukradkiem wyjęła zza pazuchy woreczek z ziołami i wsypała trochę do kieliszka Emila. "Dużo mu nie potrza, to widać, tylko tak dla pewności, żeby nie przesadzić..." pomyślała. Podała wszystkim kieliszki i wzniosła błyskotliwy toast: "No to za spotkanie po latach!!" Wypili duszkiem. Emilowi wzrok się tak rozjaśnił, że można było całą wieś oświetlić. "Moja jedyna, ukochana, ja dla ciebie tu ciągle przyjeżdżałem, wypatrywałem, tęskniłem, marzyłem, że wrócisz... I proszę, marzenie się spełniło, jesteś tu, w moich ramionach! Już nigdy, przenigdy cię nie wypuszczę z rąk!!"
    Eulalia pod wpływem tych słów rozkwitała. Rumieniec okrasił jej szarą do tej pory, twarz, oczy rozbłysły, pierś się podniosła. Nawet warkocz był jakiś ożywiony. "Nie wypuszczaj mnie kochany, nie wypuszczaj..." szepnęła i wtuliła głowę w jego ramię.
    "No, to sprawa załatwiona!" pomyślała Nina z satysfakcją. "najlepszego na nowej drodze życia!" rzuciła. " Zamknijcie sklep, bo ja do Eustachego muszę!" Wskoczyła na rower i pognała do swojej jedynej miłości...

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnemo, a dlaczego ludki pochylają głowy tylko w jedną stronę - tym pytaniem zaczynam i kończę, bo cały dzień montowałam schody/gotowałam dla ekipy/bawiłam się z siostrzenicą i Księżniczką/sprzątałam/zabiłam jakieś 200 much i zwiozłam klej i fugę do płytkowania, które wkrótce zaczynam - uff... wakacje, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, bo to są spontany takie.....one się tworzą bez szczególnego konceptu, potem razem stać nie będą, więc ich skrzywienia nie będą takie widoczne:)
      Nawet Ci nie wspólczuję, bo chcoć się umęczysz jak koń w zaprzęgu to będziesz mieć satysfakcję z tych schodów. Te schody to taki symbol, wiodą do czegoś, co jeszcze nie ma wyraźnych kształtów, ale już pewno się zaczynają w Waszych głowach kluć......lubię ten stan, ale ja nie mam strychu niestety.......

      Usuń
  12. W domu Eustachego panowała przejmująca cisza, baran Franek, żarł trawę grzecznie jak przystało na barana, pies Frodo leżał na progu domu, a kotka Grazynka wylegiwała się na parapecie. Nina z pewnym wahaniem przestąpiła próg domu, gdzie oczom jej ukazał się Esustachy odziany w wyjściowy garnitur. Siedział przy kuchennym stole a przed nim jakies małe puzdereczko. Kiedy zobzczył Janinę, tzn. Nine wstał czym prędzej z krzesła, zabrał pakunek ze stołu i ruszył ku Ninie.
    - Nineczko, nie czekam dłużej, cała ta historia z Czarnym Zenonem i Eulalką uzmysłowila mi, że Ty jesteś dla mnie stworzona. Chcesz być moją żoną? Nina tylko na to czekała....

    Stasiu mój kochany toż z najwiekszą ochotą i radością nią zostanę....
    Ale, ale rzekł przytomnie Eustachy. Wiesz, że ja żyję tu ze zwierzętami?
    - Wiem, wszytsko wiem, rzekła Nina.
    - To musisz wiedzież, że Frodo, pies mój ukochany ma prawo spać w domu, a nawet w moim łóżku, toż samo kotka Grażynka, a baran....
    -wiem, wiem rychło dodała Nina, Franek, jak zechce też może z nami spać w łóżku.
    Takiej odpowiedzi Eustachy się nie spodziewał, że też, ja wcześniej nie poznałem się na Tobie, z rozanielonym wzrokiem zwrócił się ku Ninie.
    Będzie nam tu dobrze Ninko... i wziął sklepową w ramiona, aż jej loczki po bokach głowy zafalowały......

    OdpowiedzUsuń
  13. ..i byli szczęśliwi i mieli ...
    A ja jestem zachwycona kaczką i maleństwami na kłodzie. Fantastyczne! Pokazywałam na jednym blogu mamę kaczą z gromadką, chyba 16 maleństw ale pływającą ale ta rodzinka - cudowne zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Stałą sobie na rzece, przepływalismy kajakami - 2-3 metry od niej , ani drgnęła. Tylko tak patrzyła czujnie.......

      Usuń
  14. Eulalia nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. Czyżby nareszcie prawdziwa miłość? To czego doświadczyła dotąd, namiastką jedynie było, jakimiś popłuczynami! Jak mogła myśleć, że kocha Zenona? Z Eustachym było nieco inaczej. Młodzieńcze zauroczenie i grające hormony, które wzięła za miłość. Piękne wspomnienie, ale tylko tyle. To, co czuła teraz do Emila nie przypominało niczego, co przeżyła do tej pory. A przeżyła niemało. Gotowa była pójść za nim na koniec świata, na szczęście nie było takiej potrzeby. Wzięła ze sklepowej półki butelkę przedniego wina "Charme du soir", zamknęła drzwi na klucz i poszła za swoim przeznaczeniem, którym chwilowo okazała się Kaczorówka. Eulalia nie bardzo rozumiała, co Emil widział w tej malutkiej chałupinie bez łazienki, ze sławojką w ogrodzie i spaniem na pięterku, na które trzeba było wchodzić po drabinie. I ta dziwaczna altana wśród drzew, sklecona z desek, konarów i wszystkiego, co można znaleźć w lesie. Przecież Emil nie jest biedny, mógłby mieć basen, saunę w ogrodzie, tor bobslejowy i sztuczny stok narciarski. To wszystko jednak dałoby się jakoś wytłumaczyć, ale te dziwne, drewniane lalki, nie lalki stojące rządkiem pod ścianą? Wywoływały w Eulalii niepokój, przypominały jej coś, ale nie mogła sobie przypomnieć co. Szybko o tym zresztą zapomniała. Emil wziął ją w ramiona, ucałował jej trzepoczące powieki i zanurzył dłonie w jej splątanych, posiwiałych włosach. Eulalia nie pozostała mu dłużna, a jej przyspieszony oddech ogrzewał mu ucho.
    - Ukochana, nareszcie, całe życie na ciebie czekałem! A ty byłaś o krok, w sklepie spożywczo-przemysłowym Janiny Kozodój. Już cię nie puszczę, nigdy! To rzekłszy pociągnął ją na pięterko. Podążała za nim w zachwycie, chociaż w jej głowie kołatała uporczywa myśl: A jeśli tam są pająki?
    Nikt we wsi nie widział ich przez trzy dni. Czwartego dnia Mietek Szybki zobaczył samochód Emila jadący w kierunku Warszawy. Obok Emila siedziała kobieta o fiołkowych oczach. Niedługo potem Emil wystawił Kaczorówkę na sprzedaż. Ludzie we wsi gadają, że ożenił się i wyjechał z małżonką na wyspy Hula-Gula hodować owce.

    OdpowiedzUsuń
  15. No to już chyba KONIEC????
    Czy też nasz ulubiony ciąg dalszy?

    OdpowiedzUsuń
  16. K O N I E C.
    Chociaż jak żyć bez tego napięcia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha, ha, ha ale, numer, wszystkość zgrabnie spięła w ładny koniec, Hanuś, tera się będę oglądała czy tu jakaś Lalka się nie kręci w pobliżu:))

      Ale dodam tylko, że Wołoducha zgodziła się na propozycję Czarnego Zenona i wydobywszy zasoby ze złodziejskiego i mafijnego procederu schowane w starym bunkrze, wyjechali, a raczej paradnie popłynęli statkiem za ocean. Do USA oczywiście, a osiedli nie gdzie indziej ino w Nowym Yorku. Wołoducha przybrała imię Pamela (i wygląd tudzież zbliżony) a Czarny Zenon obrał ksywę Taksówkarz i na nowo rozpoczął proceder proszkowy tutaj mało znany......

      Usuń
  17. Mnemo, jakie duże są Twoje ludy? Trudno wyczuć ze zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie odpowiadaj na głupie pytania. Już wiem, jakie są duże. Dość duże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hołk, dość duże takie za kolano, do kolana, przed kolano.......Wołoducha najmniejsza, ale to przez ten garb. Jutro będzie Nina, według Waszych wskazówek, po tym wypięknieniu......

      Usuń
    2. ich wielkość- w wykorzystaniu surowców wtórnych
      a w tym temacie brak wielkości górnych:)))

      Usuń
  19. W poczuciu dobrze spełnionego obowiązku:
    Dobranoc jesiony, dobranoc miasteczka
    Podpułkownik Eulalia Kotecka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koteczka, być powinno...

      Usuń
    2. Żegnajcie lasy, bagna, i pogoda, której nie mo
      idzie już spać Wasza Mnemo:)))

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Mosz rację:)))
      Wyciągam limit do cna dzisiaj, jutro wracam do łącz stałych:)))

      Usuń
  21. Ja swój limit już wyciungłam i zaraz się obolę. Do zobaczenia na stałych łączach!

    OdpowiedzUsuń
  22. Postać przepiękna ( w swojej "brzydocie") i ta kanka obok niej też:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kana to skarb ze złomowiska czasem służy jako rekwizyt.......

      Usuń
  23. rodzinka w dechę
    spowinowacona
    z kowalskim miechem
    adres zamieszkania-
    wiata wu
    zawód wykonywany
    - wabiciele much
    hmmm a może wielbiciele?
    a tacy pracowicie
    że obsiadani nawet w niedzielę!
    :)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Genialne i opowiadanie, i drewniane ludy :))

    OdpowiedzUsuń
  25. CUDO!!!!!!!! doczytałam i jestem pod nieustajacym wrazeniem pomysłów, zgrania i przede wszystkim zdolnosci tzw. językowych!!! ten styl, ten charm!! i ten dowcip!!! kolanka mam obite...
    całuski

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)