Lody stopniały, mróz zelżał. Ponoć kwitną (gdzieś tam) krokusy i przebiśniegi. Nie wiem, czy to oznaki ustępującej zimy, czy jakiś inny bies przekorny judzi mnie i podszeptuje, żeby .......malować. Nie będą to niestety obrazy żadne, ba nawet pastelki to nie będą. Będę robić malowanie, małego. Pokoju znaczy się. Tak dłużej nie może być, młodzi dwa miesiące temu poszli na swoje, zostawiając na ścianach skutki zgubnego nałogu,który to przejawia się zbrunatnieniem ścian w miejscach, gdzie nie przykrywają go obrazki, czy inne wiszące durnowiśki. Pod nimi ściana ma zgoła inny kolor niż cała reszta. Lekko kremowy taki, podczas, gdy reszta jakaś taka w burą wpadająca.
Pomysł baby nie znalazł aprobaty w oczach drugiej połówki, która to tkwi jeszcze w letargu zimowym i nie odczuwa przemożnej potrzeby pomachania wałkiem. Generalnie cierpi na to samo, co ja do dzisiaj, czyli ( jak z cytowanej tu już książki) "leń-go-tropi" i uprawia codzienne leżenie do góry kołami na kanapie.
Nie, to nie, nie takie rzeczy się już robiło. Nie darmo się mówi, gdzie diabeł nie może babę pośle.
Baba na dobry początek zaczęła porządkować graty zbędne i przeszkadzające w malowaniu. I co ona takiego odkryła? Ano to.....
Ocalałe resztki pokaźnego kiedyś zbioru płyt, słuchanych na początku na adapterze Bambino, a potem na gramofonie nowszej generacji, który miał jakieś swoje humory, więc do łask znowu wrócił adapter. Nie wiem, co się stało z resztą płyt, kiedy się przeprowadzałam zdeponowałam je u rodziców, ale kiedy sobie po latach o nich przypomniałam w warsztacie ojca znalazłam te smętne resztki. Zabrałam ze sobą choć już nie mam ani adaptera Bambino ani gramofonu. Zostały troszkę na pamiątkę czasów, kiedy, żeby posłuchać muzyki nie wystarczyło kliknąć na jutuba. Po niektóre z nich brat mój jeździł aż do Gdańska, żeby je kupić od marynarzy, niektóre to prezenty. Zostawię, je sobie na pamiątkę:))
A od jutra zabieram się za przygotowania do machania wałkiem. Nie wiem, jak to pójdzie, bo pomocnicy na na razie woli bożej nie czują, jeden, ten, co gadać potrafi, twierdzi, że uprawiam terror i zamordyzm malarski, drugi......no sami zobaczcie, co mi z takiego pomocnika.
Nie szuraj kobieto, śpię przecież........
Możesz tak stukać i pukać, tak się nie ruszę.........
Nie, no!!!! Zwariowała ta moja pańcia, ona naprawdę będzie malować.........
P.S. Żeby było śmieszniej na przekór chyba wiosennemu zacięciu, kolor farby nosi nazwę "Pejzaż zimowy".
O rany, ale płytoteka! Kiedyś to na wagę złota było! Bitelsi? Nie do zdobycia. Nie wyrzucaj, broń Boże. Miałam piękną kolekcję swego czasu, porozdawałam, gdy weszły kasety i zdetronizowały płyty. Teraz żałuję.
OdpowiedzUsuńMalowanie to przecież pikuś. Jedno popołudnie i załatwione. Pejzaż zimowy jest biały?
No, ja też wiem, że to jedno popołudnie. Więcej gadania niż roboty:))
UsuńAlle płyty fajne :-)
OdpowiedzUsuńWspomnienia , wspomnienia :-)
No i nie da pospać psu spokojnie ....
Było tego zdecydowanie więcej, takie z lat 60- tych ( z się ino Marylin Monroe ostała) Bitelsi to album dwupłytowy, miałam jeszcze pierwszą płytę Republiki i wiele, wiele innych. Pewno wywalili na śmieci. Nie, pejzaż zimowy jest lekko szary, taki zamglony. Nie chcę już białego, był całe lata, potem taki waniliowy, teraz przyszła pora na szarości, ale delikatnie, bo to mały pokój i nie chcę zrobić nory.
OdpowiedzUsuńNa szarości wszystko dobrze wygląda, każda w zasadzie ramka i obrazek, no i meble też.
OdpowiedzUsuńCzęść z tego, co pokazałaś, mam, albo miałam. Zginęły w odchłani czasu...
OdpowiedzUsuńSzkoda tak jak tych moich.....
UsuńNo nieee! Tylko nie zimowy! A nie było wiosennej mgiełki, abo coś w ten deseń. Wcale się nie dziwię, że do malowania się nie garną:D
OdpowiedzUsuńbyła np "noc w Kairze", ale to chyba byłoby za gorąco:)
UsuńA płyty szklane masz? Ja mam (jedną) i cały stos płyt z lat 60. - całkiem niezły zbiorek Rodziców:)) - tylko z igłą do gramofonu kłopot:)) Samych przyjemności podczas malowania:)
OdpowiedzUsuńW latach 70. były jeszcze pocztówki dźwiękowe - też takie posiadam:))))
UsuńNie mam szklanej, nigdy nie widziałam nawet. Była dawno temu jedna ebonitowa z walcami Straussa, ale kiedyś się zbiła ku mojej wielkiej, dziecięcej rozpaczy, bo " Nad pięknym, modrym Dunajem" tańczyłam z kotami, albo psami w objęciach. Za to pocztówek też było dużo.
UsuńJak już będę w "zasięgu mojego komputera", to przejrzę ten swój zbiorek:) Jak malowanie???
UsuńDziurki zaszpachlowane, ściany umyte, sufit pomalowany, zrobiło się ciemno, więc jutro reszta. Najgorsze to to szykowanie, wynoszenie przykrywanie folią teraz to już pójdzie:)) A potem to tylko to, co najprzyjemniejsze ustawianie, komponowanie i szukanie odpowiedniego miejsca dla drobiazgów.
UsuńPoszukałam informacji nt. starych płyt i... chyba się pochwaliłam, pewnie moja płyta nie jest szklana tylko z szelaku:). Za to dziś w muzeum widziałam prawdziwą szafę grającą, a jakie walce do... (nie mam pojęcia czego, może napędu???) posiadała. Miłego jutrzejszego malowania:)
UsuńZdjecia Twoich plyt Mnemo przywrocily moje wspomnienia :) Pierwsza jaka wysluchalam byla bajka o Tadku niejadku :) Mama juz przewracala oczami, bo kazalam sobie ja caly czas odtwarzac na adapterze :) Dzis mam wszystkie plyty winylowe na poleczce, ktore w tamtych czasach udalo sie zdobyc, a nie bylo to latwe :) Adapter odmowil posluszenstwa, jak staralam sie wyprostowac igle, ktora moim zdaniem byla skrzywiona i z tego wszystkiego urwalam ja...
OdpowiedzUsuńCo do malowania, to maluj, upiekszaj :) Tylko uwazaj na siebie podczas remontu :)
Ale skarby! Nawet jakbyś odpuściła malowanie, to już możesz być zadowolona ;) Faktycznie niektóre to rarytasy w tamtych czasach ;) Moje płyty zostały u rodziców razem z gramofonem i nikt ich już nie używa...
OdpowiedzUsuńŚciskam ;)
Orszulka może na Allegro byś taką igłę znalazła? S przesyłęczka dotarła do Ciebie, wysłałam we wtorek piruetem.
UsuńInkwi, ale przynajmniej u rodziców są, a moje przepadły. Co tam froncie robót u Ciebie słychać?
Mam prawdziwy gramofon na korbkę, w mahoniowej obudowie i zbiór płyt z lat 20, 30? I to wszystko działa! Nakręcam, kładę płytę i ona gra, raczej trzeszczy, ale działa!
OdpowiedzUsuńMnemooooooo! Przylataj do Kurnika, wsparcie mentalne potrzebne!
OdpowiedzUsuńJa mam sporą kolekcję i na dodatek ma ją na czym puszczać. Uwielbiam wieczory przy płytach, tylko, że ja Połomski, Kunicka, Majewska, Czerwone Gitary... Ech, kocham to!
OdpowiedzUsuńojej uwielbiałam SBB:))))))))
OdpowiedzUsuń