Po trzech dniach, kucania, wstawania, włażenia na drabinę i złażenia, machania pędzlem, wałkiem,szczotką, odkurzaczem....uffff można powiedzieć, że skończyłam. Ledwo żywam, więc nic więcej gadać nie będę, tylko tyle, że koniecznie trzeba lecieć do Pastelowego Kurnika, tam się dziwy dzieją, tam się cuda dzieją i to w jakim szczytnem celu.........a jakie skarby można nabyć, a jakie fanty cudne.......
Mój malutki ludek też jest, może ktoś będzie miał ochotę.......
Zdjęcie cyknięte, jak widać w przerwie remontowej, na tle zagipsowanej ściany, ale nawet nie było, gdzie bidoka postawić.........
Luduś już poszedł tak czy owak, ale można, a nawet trzeba przelicytować! Aukcja w toku!
OdpowiedzUsuńA jaką mu ideologię dorobiłam, widziałaś?
OdpowiedzUsuńZ doskoku czytałam, ale ni dałam rady, bo tajfun przy Was to mało:)) Szkoda, żem w remocie utkła, bo bym jeszcze jakiegoś fanta wygrzebała. Chyba, że będzie cdn......
UsuńPewnie, że będzie, dopiero się rozkręcam. A pokażesz swój buduarek "po"?
OdpowiedzUsuńTak, pokaz co tam wymalowalas :) Mnemo, przesylka dojszla i czeka na mnie. A ja na nia :) No a to co sie dzieje w Kurniku to szal dzika :)
OdpowiedzUsuńOj, dzieje się w kurniku, aż serce rośnie ;-) Twój Lud wymiata, wyraźnie ma osobowość ;)
OdpowiedzUsuńCiekawam efektów machania pędzlem etc., koniecznie pokazać musisz ;)
Jesteś niesamowita :-)
OdpowiedzUsuńNie wiem Hana, dzie wymietło wszystkie? Ferie czy cuś?
OdpowiedzUsuńA fotki dzie???
OdpowiedzUsuńWłaśnie dorwałam się do bibliotecznego komputera, poprzedni w sobotę odmówił posłuszeństwa. A jednak ... koniec świata:)
OdpowiedzUsuńI ja może w końcu na chwilke usiądę, remoncik zeżarł mi 3 dni z okładem.
Usuń