Czasami dostaję aluzyjne prezenty. Jakoś tak niektórych prowokuje ku temu pewien fakt, który to w odległej przeszłości zaistniał i istnieje do dnia dzisiejszego. Bywało, że fakt ów czasami pomagał, czasami prowokował dość osobiste pytania, a czasami bywałam obdarzana spojrzeniami, które delikatnie mówiąc były pogardliwe. Przywykłam. W końcu nie jednemu psu Burek.
Jakiś czas temu od koleżanki, która dziś szczęśliwie cieszy się uciechami wcześniejszej emerytury, dostałam taki oto prezent.
Owa kaczusia miała jeszcze zawiązaną amarantową kokardkę na szyi, co ponoć miało wzmocnić łudzące podobieństwo do mnie, bo w amarantach mi ponoć ładnie. Kokardka gdzieś się zapodziała, a kaczusia, stała do dzisiejszego dnia samotnie na półce.
Niechętnego zwykle Wu na takie eskapady z samego rana w niedzielę (zimno), namówiłam do wypadu na Koło. Ja uwielbiam takie miejsca, Wu też, ale ewentualnie, gdyby takie Koło na przykład lub inny pchli targ przyjechał do niego. Bez zbędnego jednak marudzenia pojechał ze mną, mrucząc pod nosem jedynie, po kiego grzyba mi serwis kawowy czy też herbaciany na 12 osób. Bo w zasadzie pojechaliśmy jedynie sfinalizować zakup pięknego angielskiego serwisu w różyczki, który wczoraj w samotnej eskapadzie na Koło wypatrzyłam. Niestety cena była dla mnie zbyt wysoka, ale jakoś tak poprowadziłam rozmowę z bardzo miłym panem (wielokrotnie kupowałam u niego kropielniczki), że, jak nie uda mu się sprzedać za cenę, którą on chce, to sprzeda mi za taką, jaką ja proponuję. Wymieniliśmy się telefonami. Jednak dziś z samego rana uznałam, że lepiej jednak pojechać osobiście. No i pojechaliśmy. Niestety jeśli chodzi o serwis to wyszły nici, bo człowieka dziś na Kole nie zastałam. Trudno, choć żal pozostał, że taki piękniutki serwis poszedł mi koło nosa, choć szansa jeszcze jest tylko muszę zadzwonić.
Raczej się nie zdarza, żebym z Koła wróciła z pustymi rękoma i choć kieszeń pusta, ( żeby mieć serwis muszę z pewnej rzeczy zrezygnować) to za parę groszy zawsze coś przywlokę. Tak było i tym razem.
Wypatrzył go Wu i zdecydowanie oświadczył "chcę kaczora". Jak mogłam odmówić, w końcu zdobył się na takie poświęcenie jadąc ze mną na to Koło. Po krótkich targach cenowych Kaczor był nasz.
W końcu moja kaczuszka ma swojego chłopaka, a jakiego wypasionego!!!!
Ładna z nich teraz para, prawda?
W domu wyjmując kaczora z torby zapytałam Wu, jak mu damy na imię? Bo jakoś tak wszystko, co nabywamy musi zostać zaraz ochrzczone. Bez zastanowienia odpowiedział "Jacuś"i dodał, Ty masz tyle kolekcji to ja też chcę mieć "będę zbierał kaczki"................
Myślę sobie, że chyba powinien zbierać na nowe lokum, bo za chwilę nie będzie gdzie upychać tych wszystkich kolekcji:)))
A co jeszcze przywlokłam z Koła to już następnym razem:))) Najważniejsze, że kosztowało mnie to tle, co dwa obiady u "Chińczyka", a radochy zdecydowanie więcej, po chińczyku mam z reguły wzdęcia:)))
Cudne są ! I kaczuszka i kaczorek :) Obadwa drewniane ?
OdpowiedzUsuńObadwa:)) A kaczor zrobiony jest z jakiegoś korzenia, ma pełno wystających korzonków na kuprze, które imitują piórka:)))
UsuńNo to kaczątka się teraz posypią;)
OdpowiedzUsuńTfuu, na psa urok. Już się nie posypią, chyba, że wnuczki:))
UsuńŚwietna para, a z tym nowym lokum - to chyba trzeba zacisnąć zęby i... wygospodarować trochę przestrzeni życiowej na kolekcję pana Wu:)
OdpowiedzUsuńZbuduje sobie na Mazurach:))
UsuńJacuś i Agatka?
OdpowiedzUsuńSamo się ciśnie na usta:))
UsuńPiękna para ,a szczególnie Jacuś w pięknym stroju !!! Wiem ile miejsca może zająć taka miła kolekcja :)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)))
Zawsze więcej, niż się ma:)
Usuńparka jak marzenie!
OdpowiedzUsuńSzczególnie rozkoszny ma kuperek- taki zadziorny!
OdpowiedzUsuńP:)
UsuńDrobinka z tej kaczusi przy panu kaczorze ;) Chłop z niego na schwał ;-)
OdpowiedzUsuńFajna parka :) Wiosna niedługo, to może jakieś maluchy się pojawią ;) znalezione znów na Kole, oczywiście.
OdpowiedzUsuńNie inaczej:)
UsuńCudne. Uwielbiam pchle targi i w zasadzie cieszę się, ze nie mam żadnego w pobliżu, bo domowy budżet by cierpiał. A tak raz do roku mam swoje "święto" :-D
OdpowiedzUsuńPchle targi to mój żywioł, na szczęście rozsądek jeszcze mam:)
UsuńNo nie :-)))
OdpowiedzUsuńKaczki są extra :-)))
Jak to kaczki:)
UsuńJa chodzę czasami na giełdę staroci ,tylko że ja wyszukuję jakieś takie rzeczy dziwne ,które kiedyś mogą się przydać ,no i warunek muszą kosztować grosze . Wyjątek robię tylko dla dzwonków to znaczy że mogą kosztować trochę więcej;) . Kiedys miałam o rzut beretem szaber place , ale wszystkie tereny pozabierali juz pod zabudowę .
OdpowiedzUsuńTwój lud znalazł już swoje miejsce i wygląda tak jakby tam był od zawsze :)
Ten kaczor bardzo pomysłowo zrobiony ,Jacuś znaczy sie :)
UsuńPatrzyłam na dzwonek z kaczorkami, alem stwierdziłam, że niezbyt urokliwie ktoś go wymalował i odpuściłam.
UsuńNiech Ci więc lud lekkim będzie:)
Co ten Jacuś taki wyskubany? Wymyśliła mi się dzisiaj ni z gruchy nazwa dla Twoich ludów: Mnemoludy.
OdpowiedzUsuńGenialne !
UsuńTrzeba to zapamiętać:)
UsuńJa Ci przypomnę!
UsuńSerducho przyleciało!!! Jest piękne i duże i pasuje do serduszek Lidkowych! Dziękuję Mnemo!
Ha, a nie mówiłam, że będzie w poniedziałek? Cieszę się, że Ci się podoba, dochodzę do wprawy, każde następne wychodzi lepiej.
UsuńAle dorodne kaczorzysko! Ta twoja tak subtelna przy nim... Nie dziwię się Wu, też bym zakładała kolekcję:))
OdpowiedzUsuńSolidny jest, w razie, co będzie robił za maczugę:)
UsuńFajna parka, a kiedy jaja? :)
OdpowiedzUsuńProszę Tupajko, bez jaj, bez jaj!!!!
UsuńNo jak mogłaś nie kupić? Już widzę całe stadko :) Buziole
OdpowiedzUsuńOjej, Jolu, ale Cię długaśno nie było!!! Co tam w mazurskiej słychać krainie?
UsuńMnemo, Ty szczesciaro, grono domownikow Ci sie powiekszylo :)
OdpowiedzUsuńMożna powiedzieć, że stado się robi powolutku:)
UsuńHe, he, Jacuś jest boski! A kacza panienka ma jakieś imię? Ona mi na Lucynkę wygląda, ale może być Agatka:)))
OdpowiedzUsuńDziwię się, że Wu tak późno się zabrał za te kaczki, toż to świetna forma zbieractwa. No jak? Kaczorówka bez kaczek?
Kaczka ma na imię.....Kaczka:))
UsuńLepiej późno, niż ... później - zapraszam do mnie na imprezę:)
OdpowiedzUsuńKiedyś byłam uzależniona od Koła , ba zbierałam nawet kaczki ale takich cudownych cudaków nie miałam!
OdpowiedzUsuń