Serduszko wyszło w klimacie walentynkowym inne są bardziej sote, ale pokażę je innym razem, kiedy w końcu zrobię porządne zdjęcia w dziennym świetle.
Lubię te serduszka wiszące tu i ówdzie, choć inni sarkają, że wszędzie coś dynda i zwisa. Co to będzie, jak zawieszę resztę? W serduszkowym zapomnieniu tak długo trwałam, aż zaczęło mi w brzuchu burczeć. Wu ostentacyjnie robił sobie cały dzień kanapki i zjadał ciastem drożdżowym, z nutką żalu pytając, co jakiś czas, czy dziś "coś" będziemy jeść. To "coś" oznaczało obiad. No będziemy, będziemy........jak tu nie dać ślubnemu jeść w niedzielę?
Nie chciało mi się zbyt długo zabawić w kuchni to postanowiłam zrobić coś na szybko.
Makaron cannelloni, mięsko mielone na farsz, sos pomidorowy - na blat i po 30 minutach obiad już siedział w piecyku. Makaronu nie trzeba wcześniej gotować, bo zalany sosem pomidorowym zmięknie, jak trzeba.
Tuż przed podaniem można wszystko posypać tartym serem.......
i zieleniną, ja miałam szczypiorek z dymki.
Czas, który danie spędziło w piecyku ja spędziłam na przeglądaniu książki kupionej na starociach za 3 zeta napawając się mądrościami ludowymi, takimi choćby, jak ta:
albo ta:
albo taka jeszcze, uważam, że przydatna bardzo. Wiem już jak chłopa kurować, kiedy go dopadnie choroba zwana leń-go-tropi.............
Jest też opowieść, jak poznać jaja od czarnych kur..........
Do zakończenia głosowania na tandetę, jeszcze troszkę ponad 3 godzinki zostało, są emocje, jest ruch. Jedna z właścicielek tandety, zaszyta gdzieś w ostępach na urlopowym wyjeździe śledzi niecierpliwie wyniki. Wiecie, co mi zasugerowała? Żeby zwycięska tandeta została zaprezentowana na właścicielce!!! Hmmmm, co Wy na to?
Robię Wam pa, pa wieczorne i wstawiam sobie wiosenny banerek. Coś czuję, że idzie ku wiośnie, hiacynty mi szaleją, leń trochę mniejleniwy, mróz zelżał. Trza zerknąć do netu, co tam z boćkami w Afryce, może szykują się już do wylotów?
Zanim przeczytałam tekst pod makaronem, spojrzałam i myślałam, że poszyłaś jakieś czapeczki! I zamiast przeczytać, kombinowałam, co to za czapeczki, po co aż tyle i co w nich jest!
OdpowiedzUsuńTaki zupełnie, ale to zupełnie surowy makaron? Prosto z tytki?
A dwóch takich książek nie mieli?
Ja tez tak myślałam. Co ta Mnemo poszyła? Książka niezła jest.
UsuńSweter na właścicielu ok, ale te gatki byłyby niezłe z zawartością.
Robiłaś te jagły Mnemo? Ja miałam nie robić, ale jakoś mnie naszło i zrobiłam. Pękam. Bo zjadłam po kolacji.
A serduszko piękne, zapomniałam przez te makarony.
UsuńProsto z tytki, nadziałam farszem i zalałam sosem pomidorowym, zmiękł był, jak trzeba. Serduszka mam jeszcze cztery, ale inne, nie takie aż słodziuchne i woreczki ze dwa. Jejku, jak fajnie znowu chcieć!!!! Szyłabym do rana, ale rano, wiadomo huta i tak dobrze, bo część w sobotę opędziłam. Książek dwóch nie mieli, ale tam trzeba zaglądać, bo się trafiają takie cudactwa po 1-2-3 złote.
UsuńW końcu nie zrobiłam, jak wlazłam w to szycie,Wu by się tym nie najadł, dla niego to deser. Zrobię sobie w tygodniu, wszystko mam.
Usuńa wiecie, że ja to samo pomyślałam:-)))
UsuńO jessu, dopiero teraz zajarzyłam, że makaron wzięłyście za czapeczki, buuuuuuuuuhahaha, faktycznie przyjrzałam się wygląda, jak czapeczki:)))
UsuńFajnie, że Wam się serducho podoba, ma haft wstążeczkowy, jakoś późną jesienią go robiłam i potem zapomniałam. Fajny jest ten haft, tylko, że czasu na to trza.............
UsuńJakie czapeczki, to wygląda jak jakieś jeszcze żywe jamochłony.
Usuńalbo końcówka jelita jakiegoś........a niby to są muszelki, te makarony.
UsuńMnemo, sosem je zalałaś po korek, te czapeczki?
UsuńPo korek,żeby nie wystawały, bo byłyby twarde. Można je też nadziać szpinakiem, ale sos wtedy lepszy beszamelowy.
UsuńA, widzisz, szpinak mam i beszamel też mogę mieć. Super! Może nawet lepsze z beszamelem (jak dla mnie)?
UsuńA serduszko jest śliczne!
OdpowiedzUsuńTrzech takich książek nie mieli?A pomysł na prezentacje wygrywającego kiczu - dobry. Jestem za, tym bardziej , że mój nie wygra.:-)))
OdpowiedzUsuńNiestety, pojedynczy egzemplarz, ale za to 3 zeta kosztował, w sztywnych oprawach, rok wydania 1981!!!
UsuńMój też nie wygra, hłe, hłe, hłe, dwie pierwsze nagrody na modela (-lkę)!
UsuńZe co ? Zeby zwycieska tandeta na wlascicielce ? Glosujcie na smoka, smok jest piekny, najwspanialszy jest smok !!!! Zeby smok tylko wygral !
OdpowiedzUsuńNa właścicielce?
UsuńNie mówiłam, że w tej zabawie jest pełno zaskakujących zwrotów:)) Orszulka, nie pękaj, weź to z innej strony, może od tych gatek się jaka kariera światowa zacznie:)))
UsuńJak to miło poczytać coś wesołego w niedzielny wieczór:))) Uśmiałam się do łez:)) Pomysł dotyczył ewentualnej drugiej dogrywki:)))
UsuńOrszulka, nie wymiękaj, twarzy Mnemo nie pokaże, nie? Chociaż...
UsuńSie przestraszylam :) W razie co, to wlasciciela wmanewruje ale na razie jestem spokojna patrzac na sonde :)
UsuńMnemo, jaka Ty piekna maszyne masz ! :)
No miałam zaproponować, że w razie, co kalafę utnę:)) Ta maszyna to eksponat, znaczy się sam ten kadłubek, czeka na zrobienie z niej "czegoś", to znaczy, chciałam ja osadzić na jakimś drewnianym, starym blacie, i mogłaby służyć, za jakiś wieszak do biżuterii na ten przykład. Ta na której szyję wygląda podobnie, ale jest w lepszym stanie, ma ponad 100 lat.
UsuńBanerek już naprawdę wiosenny:))) W pierwszej chwili myślałam, że narysowałaś pastelkami:) Serducho bardzo ładne, a już na tle tej maszyny prezentuje się uroczo:))) Czapeczki potraktowałam jak... skarpetkowe ściągacze:) A co do książki - nie myślałaś by zająć się nielegalnym przedrukiem:)?
OdpowiedzUsuńNie no dzie ja takie pastele, Hana by dała radę, ja jeszcze jestem za cienka na takie cuda. W kwestii książki to ino skaner należałoby uruchomić i potem wersja na pedeefa, to jest do zrobienia:))
UsuńJakbyś zgasiła światło i popatrzyła na te swoje hiacynty - to co - nie pastele? A co do "cienkości" - ĆWICZENIE CZYNI MISTRZA:)))))
UsuńNo prowda, ino jo ni mom czasu, a szyć, dekupażować, czytać, haftować, prać, gotować, do huty chodzić w jednym czasie nie do rady. To tak się motam, aż od tego motania czasem wpadam na kilka miesięcy w ruję i poróbstwo, wtedy tylko robię do góry kołami na kanapie.
UsuńI dobrze. Przecie - poza hutom - nic nie musisz.
UsuńWeź zarządź, że DWA kolejne miejsca na modelu!
No mogę zarządzić, ale co na to właściciel gatek? Bo ten od smoka da radę.......
UsuńHana, pazureiry rosną, coś to daje?
Ten od gatek tyz da rade Mnemo :) Ale to bedzie suprise dla Was :)
UsuńR dzies mi wciaglo w tej surprise ;)
UsuńRobi się gorąco......ale brawa dla właściciela gatek:))) Jak to dobrze, ze tu same wyluzowane ludzie zaglądają:)))
UsuńOmatulu, żeby ino czegoś nie przegapić!
UsuńJak chcesz możesz te muszelki wsadzić na 2-3 minutki do wrzątku i dopiero potem nadziewać, z beszamelem i szpinakiem będzie się krócej zapiekało, to mogłyby być twardawe. A można też je zrobić, jako przekąski na zimno. Wtedy kluchy gotujesz, aldente, i nadziewasz farszem z serka, z przyprawami, może być feta, albo inny jakiś, z ziołami, czosnkiem, co tam Ci wpadnie do głowy.
OdpowiedzUsuńI pazureiry rosną jak gupie!
OdpowiedzUsuńŚliczne serduszko!!!! Ą maszyna pięęęęękny eksponat :))
OdpowiedzUsuńCzy na pewno nie było czwartej takiej książki??????????
Pozdrawiam
Leń chyba jest ściśle powiązany z mrozem, bo ja też wczoraj odtajałam i wzięłam się za robotę:D Jak ci się skończy miejsce na serducha, to z pewnością znajdą się chętni dysponujący miejscem na serducha:D A książka czaderska ci się trafiła:)))))
OdpowiedzUsuńJa taką książkę bym przepisała, wyhaftowała złotymi nićmi rogi i... rozdawałabym w prezencie:))))
OdpowiedzUsuńJa taką książkę bym przepisała, wyhaftowała złotymi nićmi rogi i... rozdawałabym w prezencie:))))
OdpowiedzUsuńJeju...myślałam, że to niemowlęce papcie wypchane jakimś nadzieniem :)
OdpowiedzUsuńCóż chcieć od urobionej po łokcie Matki- Polki absorberowej.....
serduszka i...uszka ( ups... cannleoni :-)) super! a czytadełko zacne!
OdpowiedzUsuń