Nie mogło być inaczej, no nie mogło!!!! Trza było na wesele zajechać z fasonem, a co!! Na lince holowniczej, ale po kolei......
Mnemo się wysztafirowała, założyła nowiuśkie buty, nowiuśką kieckę, omotała się nowiuśkim szalem-woalem, zapakowała, Wu i dziecka do Magdy i przezornie wyjechała ze 3 godziny wcześniej. To znaczy Wu jechał, Mnemo siedziała i starała się nie wygnieść nowiuśkiej kiecki, podrzeć rajstop i zwichrzyć fryzury. Droga średnio daleka, ot 100 kilometrów spacerkiem.
Pogoda cudna, słonko świeci, humorki dopisują, jedziemy sobie, pociągając co chwilę nosami, bo coś zdecydowanie cuchnie. Ni mniej ni więcej ino, jakby ktoś puścił od czasu do czasu bąka. Bączane zapachy nasilały się podczas hamowania. Ki czort??? Mopek z nami nie jedzie, bo tak to wiadomo byłoby, kto bąki puszcza. Postanowiliśmy zatrzymać się na stacji benzynowej, przeszukać Magdę, może coś wpadło pod fotel, zgniło i śmierdzi, albo jakiś szczur zaplatał się pod podwozie, ducha wyzionął i zalatuje zgnilizną???
Mnemo spenetrowała orlenowskie WC, gdzie oczywiście podarła sobie bransoletką rajstopy, te najlepsze, najdroższe, najcieńsze. Cholera mać!!! Wu w tym czasie okrążył Magdę, zajrzał pod fotele, obwąchał maskę. Żadnego smrodu.Za to dziecię spoglądając na mnie stwierdziło nagle, "matka prujesz się". Co, gdzie??? Jak to gdzie? W pasie!!!! Nożeszkurnajegomać!! Jak to się pruję??? Kiecka nowiuśka przecie!!!! Ano zwyczajnie, jedna z misternych zaszewek, które to miały Mnemo optycznie w pasie wyszczuplić, bezczelnie sobię pękła i pękała, coraz wyżej i niżej, zaburzając z jednej strony Mnemową kibić. Matko z córką, jak ja taka popruta stanę przed Młodom Parom?????
Jeszcze tylko postój został uwieczniony pamiątkową fotką, żebyśmy pamiętali, jak ładnie i niezwykle zgrabnie wyglądaliśmy i pomknęliśmy dalej, rozglądając się, gdzie by tu można kupić igłę z nitką, żeby się Mnemo mogła zaszyć.
Dojechaliśmy do miasta na C, gdzie w kościele parafialnym odbyć się miał ślub, ale po drodze Mnemo wypatrzyła Rossmana, podejrzewając, że mogą tam mieć podróżny zestaw krawiecki.
Zanim Mnemo rzuciła się na poszukiwanie igły z nitką, poprosiła Wu o pdniesienie maski i sprawdzenie, czy pod maską przypakiem nie zdechło jakieś zwierzę, bo smród cały czas się pojawiał i wydaje się, że pod koniec podróży jeszcze się nasilił i zmienił nieco nutę w stronę zielonych pomidorów.
Na Rossmana zawsze można liczyć, bo zestaw szyjący Mnemo tam nabyła. Wymachując triumfalnie zestawem Mnemo wróciła na parking uszczęśliwiona, ale zastała resztę z minami skwaszonymi, a Magdę z podniesioną maską. Co jest??
Dziecię moje grobowym głosem bąknęło tylko, "ty się tak nie ciesz, nie pojedziemy dalej".
Zaglądam Magdzie pod maskę, a tam wulkan, gejzer i to na dodatek śmierdzący zbukami pomieszanynmi z zielonymi pomidorami.
Zagotował się akumulator, bąbliło tam wszystko, dymiło, aż w strach wpadłam, że to zaraz wybuchnie, albo się zapali.
Jesusienazareński, co robić???? Wu uruchomił telefona, znalazł, jakiś mechaników, zadzwonił do dwóch, ale żaden w sobotę nie pracuje, ba nawet nie jest na miejscu.
Nosz kurdę, przyjdzie wzywać ubezpieczyciela i ściągać się nazad do Warszawy. A wesele???
Mnemo złapała się ostatniej deski ratunku, trudno, trza dzwonić do matki weselnej, psiapsióły mojej, Zdaję na prędce relację, zrobiło się to i to, jestem tu i tu. W odpowiedzi słyszę, jesteście 100 metrów od kościoła, jest za Rossmanem, zaraz do was podjedzie znajomy mechanik i was ściągnie. A my was na salę weselną zabierzemy naszym samochodem.
Ufff, jest dobrze...........
Wu został przy samochodzie, a reszta wypakowawaszy torby poczłapała do kościoła. Przycupnęliśmy na samym końcu, bo przecież Mnemo musiała się zaszyć......
Szyłyście kiedyś kieckę w kościele??? Bo ja szyłam, na sobie!!! Trochę w kościele, a trochę pod kościołem, bo w kościele dość ciemno, a ja ślepa. Wylazłam, więc na zewnątrz i pod murem w cieplutkich promieniach słonecznych dokończyłam dzieła, a Młodzi w tym czasie składali sobie przysięgę małżeńską.........
C.d.n.....................



:))) Zachwyciliście mnie jako para! pasujecie do siebie :))) Nic nie wspominałaś, że jesteś tako niska! :))
OdpowiedzUsuńAle przygody, cholera mać!
Gosianko, widzisz, jakie my oboje karakany:))) Szczególnie w odbiciu bocznych drzwi Magdy:)))))
OdpowiedzUsuńTym szyciem w kościele to chyba nie zgrzeszyłaś, co?
OdpowiedzUsuńAle jak początek był taki z fajerwerkami (cuchnącymi), to dalej musiało być super?
Mnie ostatnio śmierdziało w aucie padliną, smród jak szlag... po przeszukaniu okazało się, że to kawałek mięsa dla psów kupionego wypadł z torby pod siedzenie i się zaśmiardł był. Wypadł 2 tygodnie wcześniej...
Mamcia uczyła, bo w łeb wbijała, że w niedzielę szyć to grzech, ale to była sobota:)))
UsuńByło super.....a jakie jedzenie mniam, mniam, a jaka sala!!!!!! A jaki bimberek!!!!!
Też stawiałam na jakieś miesiwo, co wypadło z zakupów, a tu taki kwiatek. Pamiętaj, śmierdzi zbukami podczas jazdy, trza zaglądac pod maskę.........
Mnemo, przecież Ty nie jadasz! Bardzo dobrze zrobił Ci ten wyjazd - ślicznie wyglądasz!
UsuńAleszsz jadam i to bardzo smacznie:)))
UsuńDziękuję Hanuś, dawno mi nikt nie mówił, że ładnie wyglądam:)))
Jamnicze nuszki, a doopcia wnet - urooocze... Buhahaha!!!!!
OdpowiedzUsuńPantera, nie jamnicze, a łabędzie! Zawszeć to lepiej brzmi!
OdpowiedzUsuńNo nie wiem dziefczęta, Wy coś macie do jamników i łabędzi, hę????
UsuńAle w cdn będą jeszcze nuszki......więcej nuszek......
Kocham jamniki i dlatego tak mnie sie skojarzylo. Naprawde urocze i zwruszajace te nuszki. :)))))))))))))))))
UsuńAle tułów nie od jamnika:))))
UsuńTuuf, niech no pomysle... hipopotam? Trafilam? :)))
UsuńNo...prawie:)
UsuńNa drugim zdjęciu nóżki pingwinie:) Ale pięknie wyglądałaś!!! A że się popruło... Nie widać:)))
OdpowiedzUsuńMnie tak kiedyś wielkie oko poszło w czarnych rajstopach na pogrzebie. Noga blada, az strach. Oko świeci do kolana. Niewiele myśląc, wciągnęłam kawał rajstopy do buta, z jednej strony tylko. Nie przewidziałam, że po tej operacji nogi będą się różnić. Na jednej nodze rajstopy były naciągnięte do granic wytrzymałości, na drugiej leżały normalnie. I znowu było głupio.
No pacz, a ta teraz do pingwina się czepiła:))) Pingwiny to urocze ptaki, jajo wysiadują na odnóżach, a ja przecie nie mam jaja, to dzie pingwinie????
UsuńOj tam! Po co jaja na wesele zabierać? A na pierwszym i ostatnim zdjęciu nogi masz długaśne w stosunku do korpusiku:)))
UsuńMnemo, Ty to się umiesz pokazać:)
OdpowiedzUsuńArteńko, nie ma, jak autoreklama:)))
UsuńMnemo!!! Przygoda w moim stylu;) Rozumiem i niczemu się nie dziwię;) a wesele jak??
OdpowiedzUsuńZaraz będzie o weselu:)
UsuńA nitkę w buzi czymałaś jak se kieckę na sobie szyłaś? Bo mówiom,że jak siem coś na sobie szyje to ta nitka w buzi zapobiega zaszyciu...rozumu:)
OdpowiedzUsuńNo włąśnie, nie mogłam sobie przypomnieć, co to mama mawiała, jak się szyło na sobie, a dzięki Tobie mi się przypomniało. Faktycznie na sobie nie powinno się szyć, bo się rozum zaszyje.......a moim przypadku to już chyba i tak nie pomoże, bo mózg, tak często zlasowany, nie da się zszyć, dziurawy taki......
UsuńMnie mówiono ,że trzeba coś narzucić na głowę to rozum nie ucierpi ;)))
UsuńMnemo, to Madzia grzeczna, ze sie rozkraczyla na miejscu :)
OdpowiedzUsuńZ tym szyciem..
Jade na komunie, jak "matka krzesla', moje dziecko tak mowilo, na swoja chrzestna mame. No i spojrzalam na moj dyndajacy z tylu samochodu bialy zakiet, gdysmy juz podjezdzali pod hotel. O matulu nie ma guzika! Gdzie tu kipc guzik i cos do szycia.???Pognalismy do galerii handlowej, ale tam Rossmana nie bylo. Wiec zamiast guzika i zestawu do szycia kupilam sobie nowa marynarke, a przy okazji spodnie w Marks& Spencer. Chwala Bogu, ze galeria otwarta byla do 22, bo komunia rano o 8...Nie wyrobilabym sie;)
Może i tak to sobie tlumaczyć, ale czemu się nie zagotowała pod domem, jak taka uprzejma???
UsuńNa komunii tyo się można było trzymać w miescu, gdzie guzik, że niby zimno czy cuś, ale na weseleu, w pląsach nie da rady.Albo mogłaś udawać, że własnie odpadł i dyskretnie rzucić pod nogi......
Mnemo, ale to samochód wyczyściliście na błysk przed wyjazdem. Gdyby ktoś próbował zrobić zdjęcie odbicia swego w drzwiach bocznych samochodu mego, uzyskałby ciemność, ciemność i tylko ciemność. Matową.
OdpowiedzUsuńA cóż to masz na główce na zdjęciu nr 2?
Bo Twoje auto w jedynie słusznym kolorze czyli czarne jest.
UsuńNa głową jest klamka samochodowa, a Madzia została umyta, bo wszak ostatnie jej mycie odbyło się latem to nie wypadało.....
UsuńBardzo godnie i nobliwie wyglądasz na zdjęciach sprzed weselnych ;)
OdpowiedzUsuńPrzygód co niemiara, nuszki Twe w pożontku som pszeciesz ;) I wogle sóknia tesz :)
Czekam na relację z wesela ;) momenty przygodowe były?
Jedynie takie, że byłam niesiona na rencach, a partner aż jęknął, jak mnie dygnął.........
UsuńAtrakcji Wam nie zabraklo :)
OdpowiedzUsuńA Magda juz wyzdrowiala ?
Czekam na dalszy ciag, na pewno bedzie pelen akcji :)
Magda wyzdrowiała nazajutrz, jak jej nowy akumulator włożyli ino sie rozprogramowała.......
UsuńA myślałam, że tylko ja mam takie przygody! ale ciekawe jak szyłaś na środku parkingu prawie goluśka?
OdpowiedzUsuńCzyli zapas rajstop i kiecka na podróż wskazana tylko gdzie się przebrać..
Jesteś dzielna ! ja bym ryczała o makijażu nie wspomnę...
Makijaż zaczał się rozpływać ze śmiechu już na parkingu orlenowskim, kiedy się zobaczyłam w tym odbicu Magdy, rajstop miałam 4 pary, a od tej pory zestaw szyjący mam już w samochodzie........
UsuńGoluśka nie byłam, omotałam się szalem-woalem.....
Bardzo mi się podoba pierwsze zdjęcie.
OdpowiedzUsuńNuszki do samej szyi i do tego stabilne ;)
A nad głowami UFO chyba?
A wiesz, że nie wiem, co to jest nad głowom Wu.........może faktycznie UFO!!!!
UsuńMoja mama i ciotka jak szyły to nic nie miało prawa się samo rozpróć ;)))
OdpowiedzUsuńNa weselu jednej bratanicy zszywalam chłopakowi drugiej spodnie bo biedak połowę wesela musiałby spędzić w samochodzie . Na weselu drugiej bratanicy jej samej poszedł zamek w sukience i w toalecie zszywaliśmy ją razem z bratową . Na jednym i drugim weselu zadbano o dostepność akcesoriów krawieckich .
A takie wesele z perypetiami na pewno będzie sie pamiętać długo :)))
cudna opowieść :))
OdpowiedzUsuńJa tam na sobie nie szyje, bo zawsze cos sobie ze sobą zszywałam....
OdpowiedzUsuńPikne masz zwierciadełko. Moje to z kolei mgła...Nie wiem co bym tam ujrzała :)))