niedziela, 12 października 2014

Taki urok jesiennego poranka

Nadchodzi, niestety, taki czas, że trzeba się udać ten ostatni raz w sezonie do Kaczorówki. Robię to zawsze z  żalem, bo muszę ją pożegnać na prawie 7 miesięcy. Żałuję, że nie mamy tu klimatu śródziemnomorskiego, albo, że nie stać mnie na postawienie domku całorocznego. Jedziemy więc i znosimy te klamoty, których nazwoziliśmy do Kaczorówki już sporo. Upychamy, gdzie się da te wszystkie balie, wiadra, miski, krzesła, hamaki, stoły i stołki, donice, węże ogrodowe i taczki. Trzeba koniecznie zbudować drewutnię, bo to noszenie i chowanie mnie zwyczajnie wkurza.
Wyjechaliśmy wczoraj rano, ale nie tak wcześnie, jak bym chciała, bo zwyczajnie musiałam odespać cały tydzień.
Warszawa była spowita mgłą, która jeszcze zrobiła się gęstsza, jak wyjechaliśmy za Zegrze. Jesień jest piękna, nie mogłam się napatrzeć na kolory, w które ubiera drzewa. Po drodze wyłaniały się z tej mgły i całe aż świeciły kolorami.
Sami zobaczcie (zdjęcia robione przez szybę samochodu)







W Kaczorówce nie byłam miesiąc. Co zastałam? Kaczorówkę zasłaną igłami.......igły, igły, iły. tony igieł. Dywan z igieł. Było grabienia i palenia na kilka godzin. Do samego zmroku, a i tak nie wszystko zgrabione. Siłka za darmo:) Grabimy te igły, tam, gdzie mamy już posadzone rośliny, żeby kwaśny, iglany odczyn nie zabił.
Trzeba koniecznie zlikwidować część drzew i uzupełnić ich brak drzewami liściastymi. Uwielbiam, jak jesienią rozświetlają otoczenie. Dęby płoną czerwienią, a klony i brzozy "świecą", jak żarówki.

Iglaste drzewa nie dają tego spektaklu kolorów. Z działki mam doskonały widok na całą wieś i widzę, jak pięknie złocą się stare klony.


A nasza droga dojazdowa do wsi? Zobaczcie sami...........


Nie mieliśmy zbyt dużo czasu, więc zaliczyliśmy szybki spacer nad jezioro, puste i ciche. Woda w kąpielisku już brunatna, butwieją tam opadłe liście. Widziałam na niebie odlatujące klucze żurawi ..... to już jesień.......nieodwołalnie, choć do 22- giej można było siedzieć na tarasie w koszulkach na krótki rękaw. Czasem latem tak się nie da.
W lesie nie ma ani jednego grzyba. Żadnego, nawet tych "psich", panuje okrutna susza. Jeszcze nie widziałam takiej grzybiej posuchy. O tej porze las aż kipiał grzybowym wysypem. Były takie lata, że nogi się nie dało postawić, żeby nie nadepnąć na grzyba. W tym roku nie ma nic.
A chałupka też się pyszni kolorami. Zdjęcie marne jakieś, ale w naturze ładnie to wygląda.


To, co? Do zobaczenia chałupeczko w kwietniu..........Będziemy tęsknić, bardzo.......

19 komentarzy:

  1. Oesssu, nie wytrzymałabym tych rozstań. Wytrzymałam (kiedyś) 3 lata. Każda praca tam wydawała mi się bez sensu, bo i tak musiałam wyjeżdżać i nie mogłam się napawać. Trochę jak zabawa w dom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Hana, usiadłam dziś na schodach tarasu, rano, tak, jak lubię, z kawą w kubku i powiedziałam do Wu, szukajmy jakiegoś siedliska z domem. Mazury mają nieodparty urok, ale tak krótko trwa tu sezon, szczególnie, jak się ma letnią chałupkę. Nawet się za siebie nie obejrzałam odjeżdżając, tak mi było przykro, że znowu trzeba czekać ponad pół roku, żeby wrócić. Mając dom, nawet stary, można byłoby wpadać też zimą. Tu się nie da.

      Usuń
    2. To jest jakiś pomysł...

      Usuń
  2. Dzisiaj tez likwidowalismy chalupe brata w lesie mazowieckim, wczoraj podziwialam te warszawska mgle, byla przepiekna! a twoje zdjecia ogladam i ogladam...sciskam cieplo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mgła jest cudna, czasem na Mazurach wypełza z bagienek i podchodzi do samego domku. W tym roku nie było takich spektakli, bo było bardzo ciepło i sucho w czasie naszej obecności. W mgle wszystko jakby staje w miejscu, panuje taka cisza.......

      Usuń
  3. Nie mam takich dylematow, bo nie mam swojej Kaczorowki. :(
    Moge sie za to napawac do woli panstwowa jesienia i nawet se do lasu wyskoczyc. :)))
    U Was jakos jesien jest bardziej zaawansowana, tu jeszcze kroluje zielen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam też parki, rzut beretem, ale.....Kaczorówka to Kaczorówka. Wy macie dłuższy sezon, w Hiszpanii 2 tygodnie temu leżałam na plaży i się opalałam!!!! Też by się przydał tu taki klimat.

      Usuń
  4. Pieknie, magicznie. Tez bolaloby mnie serce...
    Hej, ale wiesz co glowa do gory. Kwiecien to nie za 7 miesiecy, ale troche mniej. Zalezy , jak liczysz,ale mnie nawet 5 wychodzi;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A bo ja liczę tak: październik, listopad, grudzień, styczeń, luty, marzec, kwiecień= 7. Kiedyś pojechałam, zmamiona piękną warszawską pogodą, 27 marca. Tu już było cieplutko i pierwsze listki na krzakach, tam śnieg i jezioro skute lodem:)) To tylko 200 km różnicy, ale zupełnie inny klimat:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Te drzewa we mgle wyglądaja tak tajemniczo... A droga do wsi, klony, sama Kaczorówka - to wszystko pięknie wygląda. Szkoda, że zimą domek zamknięty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ej, Mnemo, źle liczysz ;))) Październik już się prawie kończy, więc go nie liczymy. Tylko listopad, grudzień, styczeń, luty, marzec i kwietnia też nie liczymy, bo już przyjedziecie. Wychodzi 5 miesięcy, a nie 7, nie? No 5 i pół, niech tam Ci będzie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnemo, coz napisac...To jest Wasze ukochane, wypieszczone siedlisko. Bedzie na Was czekalo. I tesknilo, tak jak Wy za nim. Czas tak szybko leci, ze nawet sie nie obejrzysz, a bedziesz szfystko ustawiac na swoim miejscu w Kaczorowce :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnemo, wiem jak tęskno być może za kochanym miejscem. Ja miałam tu na wieś blisko, ale i tak było mi zawsze tak straszliwie smutno, gdy zamykałam drzwi, a potem furtkę. Przechodziło mi dopiero, gdy otwierałam drzwi do miejskiego domu, bo też lubiłam tam być. I tak przez kilka lat. Czas biegnie bardzo szybko. Niedługo znów będzie wiosna.
    Pomysł z siedliskiem jest dobry. Jakkolwiek stary i wymagający remonty dom ten będzie, to i tak przecież można w nim być przez cały rok. W końcu ktoś w nim mieszkał przecież o każdej porze roku.
    Pozdrawiam i życzę znalezienia niedrogiego domu nie tylko na lato, ale i na niepogodę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Takie pożegnanie nap ół roku we mgle i kolorach. Chałupkamteż musi od Was odpocząć!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo nostalgiczna ta mazurska jesień... Żal wyjeżdżać na pewno. Pomysł z siedliskiem bardzo dobry!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesień w kolorowej sukni, taka jaka lubię :)
    Nie umiałabym tak...zamykać, wracać po pół roku.. Chyba siedlisko to normalna konsekwencja czegoś sezonowego (oczywiscie jeśli można sobie na to pozwolić, albo... jeśli sie tego mooocno chce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne miejsce, rozumiem Cię doskonale dlaczego będziesz tęsknić przez kilka miesięcy...
    Pozdrawiam serdecznie i pięknymi kolorami jesieni :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)