Tęsknota wzbiera z dnia na dzień. Dziś ubłagałam, żeby tak choć kawałeczek w strone Mazur podjechać. Dotarliśmy do Serocka.
Ładnie tam. Zdjęcia będą innym razem, bo teraz chciałam pokazać, jak się Dziurek z nami żegnał jesienią...
Poważnie jedziecie?
Oj, nie, jeszcze nie jedźcie...
Proszę...
No ...jeszcze nie jedźcie...
Będę tęsknił...
Smutno tak...
Co ja tu będę sam robił?
Będę już grzeczny, nie będę gryzł i napadał Waszych nóg...
No dobra...wiem, że musicie jechać...
Pa, pa...do wiosny...
Tęsknię też za tym zbójem. Ma się dobrze. Ciekawe, czy tego lata też się do nas przeprowadzi na sezon.
Sądzę, że się przeprowadzi, na wygody nie mógł narzekać.
Słodziak, chociaż zbój nad zbóje:)














Słodziak, a pożegnanie naprawdę porządne. Pięknie wyszedł, burasy są fotogeniczne. Też jestem ciekawa czy wróci na lato.
OdpowiedzUsuńJestem pewna, że wróci. Ma przez płot:)
UsuńJak słodko z misiem śpi ;)))
OdpowiedzUsuńI pod kocykiem:)
UsuńBoszszsz, nie zniosłabym tego.
OdpowiedzUsuńNie było łatwo:(
UsuńDziurek podobny do Myka, ino Myk ma więcej białych dodatków :)
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze wychowany kocur tak ładnie się żegna :))Pewnie tak samo ładnie będzie się witał, abo Wam napyskuje, że tak długo Was nie było ;))
Będzie, miau, miau, miau, aż zje ze dwie puchy i zlegnie. Zawsze tak było na nasz przyjaz.
UsuńA gdzie on zimuje?
OdpowiedzUsuńW swoim domu, za płotem. Na lato się przenosi do nas i sąsiadów, na zmiane u nas waletuje, je do wypęku, spi. U nas nie ma konkurencji i jest panisko.
UsuńNo i co on tam teraz sam porabia, biedaczek?
OdpowiedzUsuńNie sam, nie sam. Ma brata i siostrę. Tylko on jest cwaniak i na lato wynosi sie do nas.
Usuńbidulek :(
OdpowiedzUsuńOn chyba wiedział, że odjeżdżamy na dłużej. Normalnie, kiedy wyjeżdżaliśmy po łikendzie, nie odstawiał takich sztuczek.
UsuńZupelny tygrys! trzy od konca zdjecia sa powalajace...teraz bede czekac kiedy wrociz na Mazury i opiszesz powitanie. A swoja droga to juz przecie cieplo jest, mozna wracac!
OdpowiedzUsuńGdyby w TV nie straszyli deszczem i wichrem byłabym wczoraj. Znowu sie pomylili, dzień był ładny, dopiero dziś paskudnie.
Usuńmyślę, że masz tak samo, czyli - w tej to chwili chcę wiosny, ale już!
OdpowiedzUsuńWłaśnie tak:)
UsuńBiedny... Na szczęście do wiosny już całkiem niedaleko. Wmawiam to sobie. Kwiatki na oknach się ożywiły, to chyba coś znaczy:)
OdpowiedzUsuńBo dzień już dłuższy. Jeszcze troszkę, troszeczkę.
UsuńOj te rozstania... ale już niedługo... u mnie przedwiośnie :)
OdpowiedzUsuńPoważnie? Przebisniegi już kwitną?? One najpierwsze.
UsuńJak to dobrze, że do wiosny bliżej i bliżej... Dziurek jest przeuroczy. Na pewno was opieprzy jak przyjedziecie:))
OdpowiedzUsuńNie będzie się można opędzić, aż się nie naje do wypeku. Inaczej sie nie da, tak się plącze pod nogami, że się mozna przewrócić.
UsuńOj, chyba też bym nie umiała sie rozstać...
OdpowiedzUsuńśliczności ten Dziurek, a Tobie tęskno i wcale się nie dziwię! też by mnie serce bolało przy wyjeździe, ostatecznie "sezonowo" wrósł w rodzinę :)
OdpowiedzUsuń