Takie to było paskudztwo.
W Kaczorówce w przypływie złości spowodowanej psią pogodą i uwięzieniem w chałupce pomazałam komódkę farbą, zgodnie z zasadą, że brzydsza już i tak nie będzie.
Podczas tego wyjazdu pogoda dopisała, więc dokończenie komódki można było przenieść na trawkę. Przy okazji słonko piknie mnie przypiekło tu i ówdzie.
Chciałam komódkę w róże, więc sobie zrobiłam w róże, oczywiście mam wiele zastrzeżeń, co do wykonania, ale zwyke, jak jadę do Kaczorówki chce mi się robić kilka rzeczy na raz, więc z tego pośpiechu czasem coś skopsam. Tu skopsałam cieniowania......
Za to gałki wymieniłam na porcelanowe, takie popękane.......
Komódka od razu znalazła zastosowanie, w szufladach jest pościel i ręczniki na zmianę, na komódce stoi gęsiarka ukradziona kaczkom z podwórka i księga pamiątkowa, gdzie wpisują się kolejni kaczorówkowi goście........
Wiosna w Kaczorówce całą gębą, kwitną bzy, ptaki śpiewają na okrągło,o 4 rano już i o 21 jeszcze. Kukułka drze dziób na okrągło:)) W powietrzu mieszają się zapachy, bzu i sosnowych przyrostów, które napełniają powietrze nie dość, że zapachem to jeszcze żółtym pyłkiem. Ale po ostatnich testach nie jestem na te pyłki uczulona to niech ta sobie pylą.
Takie widoki mam z tarasu, zieleń jest taka soczysta, że chciałoby się ją zjeść....na pierwszym planie z lewej mój nowy nabytek, rajska jabłonka...
I kolejny nowy nabytek, żeliwny garnek, kupiony na starociach po drodze. Dziurawy oczywiście od spodu, ale jaki piękny no nie? Doniczka też przytachana swego czasu ze śmietnika, oryginał, nic przy niej nie robiłam, a jaki ma piękny kobaltowy kolor!!! Miejscami odpadł, ale to tylko nadaje donicy uroku. Pięknie prezentuje się w nim niebieska lobelia.
W tym roku zakupiłam pelargonie w kolorze majtkowego różu i dobrze wyglądają na tle tarasu oplecionego hortensją pnącą.......
Bazylia w tym roku wschodzi sobie w donicy, a ta stoi sobie w starym pojemniku na mąkę, kupionym na starociach.
Zakwitły dwa narcyzy, a że je bardzo lubię to Wam pokazuję:)
No i powolutku kończy się nasza altana, zrobiona metodą odpadkową, czyli, to co las da (oprócz dech, bo te zakupiono), ale kratka powstaje z obcinanych gałęzi, które jak to na sosnach, mają zwyczaj co roku usychać. Altana zrobiona została calkowiecie bez użycia narzędzi na prund, wszystko ręcznymi piłkami itp. itd......... Jeszcze tylko zrobimy taką samą metodą mebelki do środka i gotowe. Rośnie też kobea, która ma za zadanie opleść altankę w tym roku, bo zasadzone dzikie wino i hortensja pnąca w jeden rok nie da rady.
A teraz przyjemnie zmęczona i piknie opalona idę sobie spać, a Wam przesyłam wieczorne buziaki.
P.S.
Stare zdjęcia z dzieciaczkami będą, nie zapomniałam:))
prawda mnemo, ze pogoda dopisała ? u mnie sobotnia burza przeszła jak burza i pod wieczór słoneczko się uśmiechnęło. lobelia? kurcze muszę zadbać i nabyć, bo u mnie mało niebieskiego w 3 części ogrodu. komoda ci się udała, ja tam się na cieniowaniach nie znam.
OdpowiedzUsuńuściski poniedziałkowe:)
Pogoda była, jak marzenie, nic tylko wczasować, ale ja nie wczasuję tylko wymyślam, co rusz inne zajęcia. Lobelię koniecznie nabyj, ale ładniejsza jest taka co się zwiesza, bo taka stojąca też jest. To dekoracyjne jest bardzo i łatwe w utrzymaniu.
UsuńCieniowania są do d...., ale trudno:)))
Zamiast skończyć na wysypisku, dostały te przedmioty nowe życie od Ciebie :) Fajnie wyglądają jako doniczki, a komódka trudno ją poznać pod warstwami dekupażowych farb :) Poza tym, szuflad nigdy zbyt wiele ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam poniedziałkowo :)
I to jest fajne, bo taki mebel i co kwartał może wyglądać inaczej, wystarczą ze dwa dni rach, ciach i gotowe.
UsuńPiękne zmiany i jak cieszą, prawda?
OdpowiedzUsuńOj cieszą....
UsuńTransformacja komódki niesamowita! Nie zgadłabym, że to ten sam mebel. Jak to fantastycznie, że potrafisz sobie sama tyle rzeczy zrobić. I te nabytki ze śmietnika i staroci, coś co dla kogoś jest śmieciem, dla innego może być prawie skarbem. Lobelie w kobaltowej donicy wyglądają bosko. Szkoda, że u mnie nie ma takich targów staroci. To znaczy są kilka razy w roku, ale to raczej targi kolekcjonerskie i bardzo drogie. Piękny weekend miałaś, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMika ponoć na złomie też można coś wygrzebać, ale ze złomowiskami to u mnie trudno. Czasem w necie można coś upolować :))
UsuńNareszcie miałaś dobrą pogodę! Wszystko pikne, a szafka z recyklingu najbardziej. Chociaż, nie, chyba jednak altana i to drewniane na mąkę. Donicę kobaltową mam taką samą =- w tym roku rosną w niej niebieskie surfinie. Ktoś Ci to podlewa pod nieobecność?
OdpowiedzUsuńTo drewniane stare, jak świat, ma z 70 lat.....jak kupiłam jeszcze w niej resztki zapyziałej mąki były......
Usuńjak to skopsałas cienowanie? Nie widze żadnego skopsania - za to komódka jak ta, z Twojego włoskiego hoteliku - belle;)
OdpowiedzUsuńBo się trochę wzorowałam:))) Nie widać, ale ja wiem, że skopsałam, za szybko, za szybko to robiłam:(((
UsuńKomódka jest cudna- a taką ksiegę pamiatkową też kiedyś chciałam sobie zrobic, ale zeszło już 10 lat... kobaltowa donica piękna i w towarzystwie dbana prezentuje sie bardzo stylowo. A bazylia w beczce to już majstersztyk!
OdpowiedzUsuńNo i bardzo podoba mi się taka "leśna" altanka. Ależ miałaś owocny wyjazd!!
No zawsze można założyć jeszcze:))
UsuńLeśnia altanka jest odjazdowa, a jak ja pokryja pnącza i wystroję w środku w starocie, a na dechach z zewną trz porobię "mordy" to dopiero będzie fajna. I cłą z takich odpadków drewnianych.......a budowniczy pierwszy raz w życiu cos takiego robił....
Jakie mordy???
UsuńZe starych dech i złomu znalezionego przez sąsiada na działce, WU zrobi na zewnętrznych dechach takie stylizowane mordy, twarze, facjaty, no to, co wyjdzie:)))
UsuńA, mordy! Teraz kumam.
UsuńObłędna jesteś Kochana,księgę gości zainstalowałaś?Pierwszorzędny pomysł!
OdpowiedzUsuńKomódka nie do poznania.Jak to Twoje miłości śmietnikowe potrafią się odwdzięczyć!Donice-dzbany godne naśladownictwa!
Ale mi się ta altanka podoba...
OdpowiedzUsuń