środa, 15 maja 2013

Pompeje

W Pompejach zrobiłam duuuuuuużo zdjęć. Nie pokażę ich wszystkich bo to jest niemożliwe. Nie wszystko też jestem w stanie powtórzyć to, co opowiadała Pani Basia -przewodniczka od 35 lat mieszkająca we Włoszech ( nawiasem mówiąc super babeczka), bo tych informacji było multum. Musiałam jednocześnie słuchać opowiesci Basi ( na szczęście w słuchawkach, robić fotki, i starać nie zgubić sie w tłumnie)
W Pompejach było ciepło, ba było gorąco:)))
Na wejściu dowiedziałam się jak wygląda akant, wstyd się przyznać, ale myślałam, że to pnącze, a akant to roślina przypominajca nasz rabarbar, tylko subtelniejsza i delikatniejsza, z pięknymi kwiatami, które miały tuż, tuż zakwitnąć.


A potem oczom naszym ukazały się ruiny pokryte wiosenną i nie tylko roślinnością....


Zaraz potem coś dla ducha, amfiteatr, obok były pokoje w zasadzie cele, aktorów, gdzie pomieszkiwali, spali, jedli, pili, przyjmowali damy.........


Widok na charakterystyczną pompejańską ulicę. Zdjęcie tego nie oddaje ale w bruku widać wyżłobione ślady po kołach od wozów. Te duże kamienie w poprzek to zebry, czyli przejścia dla pieszych. W Pompejach nie było kanalizacji, więc ścieki płynęły ulicą, stąd konieczność przejść dla pieszych.


 W Pompejach żyją dzikie? bezpańskie? psy. Śpią sobie w najlepsze w cieniu uliczek mając w nosie przechodzące tłumy......

 

A to już pompejański bar, było ich na każdej ulicy kilka. Zimą napitki były podgrzewane w amforach, latem serwowano zimne. Kubek wina nie był drogi, tyle samo kosztowało zażycie przyjemności z dziewczyną/kobietą w .......burdelu...


 Zanim dostaliśmy się do burdelu, to trza było czekać na wejście w kolejce. Miałam zaszczyt zobaczyć, a potem pogłaskać oryginalnego pompejańskiego, kamiennego fallusa. Taki fallus nad wejściem do domu oznaczał, że kobieta tam zamieszkująca na własną.....powiedzmy to rękę, świadczy erotyczne usługi.....


Ponoć jest taki zwyczaj, że tego fallusa kamiennego każda kobitka zwiedzjąca Pompeje musi pogłasakć, pomiętosić. No to ja też, jak wszyscy to wszyscy i babcia też .....pomiętosiłam.....


A potem weszliśmy do pompejańskiego burdelu. Na ścianach freski z oferowanymi usługami. Basia nam cierpliwie wyjaśniała, że pompejanie chadzanie do burdelu uznawali za rzecz zwyczajną, ot rano szli do piekarni po chleb, po drodze wstępowali do burdelu (nie wiem jak się wtedy taki przybytek nazywał) korzystali z taniej usługi (tyle, co za kubek wina) i wracali do swych domów, żon..... Nas to szokuje??? Pewno tak, bo nie ma takich zwyczajów i przyzwolenia, ale, jak Basia podkreślała cały czas, trzeba pamiętać o tym, że było to 2000 lat temu..... Pompejanie żyli wygodnie, chcieli i mogli przyjemnie spędzać czas, normy społeczne były inne niż dziś, a pomagał im w tym wygodnym pełnym uciech życiu ciepły klimat, przyroda, wino i seks........

No cóż mam wrażenie, że mogłabym być pompejaninem i to od zaraz ............... 

Na zdjęciu freski z oferowanymi usługami...



 A to kamienne łoże, miejsce wykonywania najstaszego zawodu świata......


I na tym dziś skończę, bo post zrobi się nieznośnie długi, a kończąc w tym miejscu pozostawiam miejsce na fantazję, jak to fajnie w tych Popmpejach mieli, zanim im Wezuwiusz numeru pewnego dnia nie wykręcił.................................................................................................................................

A to on, winowajca, zagłady raju na ziemi, którym były Pompeje 2000 lat temu....



Ciąg dalszy nastapi...........................................

19 komentarzy:

  1. wyobrazam sobie jak w tym "raju+ w srodku lata musiało pachnieć skoro scieki sobie wartko płynęły:))))))Swietna wycieczka:)))))pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewno tak jak w naszych średniowiecznych miastach:)
      Ale umieli się cieszyć życiem, co tam smród....

      Usuń
  2. Co za ruja i poróbstwo! Jak to zniosłaś???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja? Bardzo dobrze!!!O niczym innym nie marzę, ruja i poróbstwo to byłoby coś!!! Ty byś nie chciała?

      Usuń
    2. Nie śmiem marzyć...

      Usuń
    3. No coś Ty bez marzeń nie da się żyć!!!!!

      Usuń
  3. ... i na dalszy ciag czekam...
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, bo nie tylko do nieprzyzwoitych miejsc nas zaprowadzono:)

      Usuń
    2. Szkoda...tak się rozkręciło!

      Usuń
    3. Okopali tylko jeden przybytek uciech to już wiecej nie mam co w tym temacie pokazać:)) Ale pokażę ciała.....

      Usuń
  4. W ciążę nie zajdziesz ? :-)))
    To niebezpieczne :-)
    Fajna wycieczka ...

    OdpowiedzUsuń
  5. To inny świat, który tak tragicznie się skończył. Nie dotarłam tam jeszcze, ale co pokazujesz to niesamowite miejsce....czekam na cd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt warto je zobaczyć i fajnie, że jeszcze kilka kwartałów miasta nie zostało odkopanych, zostało w ziemi, dla następnych pokoleń. To co już jest na powierzchni jest ogromne i kosztowne w utrzymaniu. Cdn nastąpi...

      Usuń
  6. no popatrz, w kolejce do burdelu stałaś.....kto by pomyślał!
    a w akancie to raczej o kształt liści chodzi, on zasłaniał pewne części ciała starożytnych malowideł czy posążków. no, ale ty o tym wiesz....
    szkoda, że pompeje tak paskudnie skończyły, szkoda.
    choć z drugiej strony to wspaniałe świadectwo historii i tego do czego zdolna jest przyroda.

    OdpowiedzUsuń
  7. świetnie się czyta te twoje wspomnienia.... oczywisćie z nutką zazdrosci...:-))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe bardzo. Niezwykłe miejsce. A pamiętacie pieśń Jacka Kaczmarskiego o zagładzie Pompei? Zawsze robiła na mnie ogromne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam doskonale, w przewadze było o psie......

      Psa który ostrzegał nikt nie spuścił z łańcucha
      Zastygł
      Pysk otwarty
      Łapy w próg wtopione

      a psa nie było tym razem na wystawie, został wypozyczony do Madrytu......

      Usuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)