wtorek, 21 maja 2013

Jak ubierano dzieci dawniej....

Obiecałam fotki dzieciaczków z naszych rodzinnych albumów. Hitem wśród tych zdjęć była i jest nadal babcia mojego męża Lusia, ta, która potem wyrosła  na śliczną pannę i wyszła za niejakiego Utracjusza. Pisałam o nich i pokazywałam ich zdjęcie tutaj.
Babcia na tym zdjęciu wygląda, jak porcelanowa laleczka. Zdjęcie musiało zostać zrobione około 1913-1914 roku w Warszawie u schyłku Belle Epoque.


A to już inne strony  świata. Starsza dziewczynka to moja babcia Marta. Urodziła się w 1906 roku w Niemczech tam chodziła do szkoły  i tam szła do I komunii.  Do Polski cała rodzina wróciła po zakończeniu I wojny światowej. Wydaje mi się, że to zdjęcie może być zrobione jeszcze w Niemczech.


A to już syn babci Marty, a mój tato. Rocznik 1927 . Słodziak no nie?Kiedyś był taki zwyczaj fotografowania bobasów, często na golasa, siedzących/ leżących w baranicy. Mój brat też chyba takie miał, muszę zapytać mamy, gdzie jest to zdjęcie.

A to sisotra babci Marty, Stasia, ze swoim synkiem. Młodo umarła, a i jej syn nie pozył długo, zmarł mając niewiele ponad 20 lat. Na zdjęciu w uciesznej czapeczce. Pamiętam to zdjęcie doskonale z dzieciństwa, w formie portretu wisiało u babci w sypialni. Zdjęcie zrobione zostało w latach 40- tych XX wieku.
A to ciocia męża, do dziś kobitka z biglem. Tu, jak wynika z podpisu na zdjęciu ma 10  miesięcy i jest to rok 1942. 

A to dzieci z podsiedleckiej wsi, zdjęcie z około 1938-40 roku.


I jeszcze jedna rodzina z podsiedleckiej wsi. Niektóre osoby nawet znam. To końcówka lat 30- tych XX wieku. Na zdjęciu nawet widać, jak ocieplano chałupy na zimę.


 I dalej podsiedlecka wieś, lata 60, jak przypuszczam. Jak widać latem buty były zbędne, od niemowlaka do mamy, butów nikt nie nosił.

To inne strony Polski, znam te "dzieci", dziś oboje w okolicy 60- tki,  tutaj koniec lat 50- tych XX wieku.

 A to zdjęcie z albumu moich ciotek, mówiły mi z pewnością, kto jest na tym zdjęciu, ale już nie pamiętam. Jakaś dalsza rodzina inaczej bym poznała.


  A z tym zdjęciem wiąże się ciekawa historia. To mój dziadek i babcia z gromadką dzieci. Jest rok 1937. Moja mama po prawej stronie babci, jej brat po lewej, a w brzuchu ciocia Genia, najmłodsza. Reszta to dzieci z poprzedniego małżeństwa dziadka.  Jak się przypatrzycie dobrze to zauważycie, że wszyscy mają "wydłubane " oczy oprócz dziadka. Faktycznie, mój brat będąc małym bąkiem" wydłubał" gwoździem im te oczyska, oszczędzając jedynie dziadka, bo ponoć dziadek był fajny. Mnie nie dane było dziadka poznać, urodziłam się 3 lata po jego śmierci.


A to już Warszawa i dzieci w przedszkolu, tak, tak funkcjonowały już przedszkola. To zdjęcie przedwojenne. 


 A to syn babci Lusi tej od Utracjusza, lata 40 -te. Babacia elegantka na eleganta chowała też syna.
I muszę powiedzieć, że przystojny mężczyzna z tego chłopaczka wyrósł.


I tak oto spełniłam swoją obietnicę i wygrzebałam dla Was troszkę starych zdjęć z dziećmi w roli głównej.

A następny post myślę, że będzie o ......ścierze albo ścierkach!!!!!

Buziaczki dobranocne.


38 komentarzy:

  1. Ojacie, Mnemo, są wstrząsające. Niesamowite. Babcia Lusia odrealniona, nienaturalnie maleńka, rzeczywiście, jak lalka. I te dzieci stojące na ławce jakiejś chyba - to mniejsze trzyma w łapce jakiegoś pączka, czy coś? Nie mogę się napatrzeć. Fascynujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba pączek, może stać dziecko nie chciało i tak na zachętę tego paczka dostało. Długo nie mogłam uwierzyć, że babcia Lusia to jest dziecko, a nie lalka:)))Dla mnie też jest niesamowita, ma tam 2- 3latka góra, a jakie długie włosiska!! I jak nie lubić starych zdjęć Hana???

      Usuń
  2. Nie można nie lubić! Zresztą to nie jest kwestia lubienia, toż to nasza przeszłość, dziedzictwo, nasze życie summa summarum. Masz niewiarygodne wręcz szczęście, że takie zdjęcia się zachowały i nie przepadły gdzieś w wojennej zawierusze, albo na skutek czyjejś głupoty i niedbalstwa. Jak nie przymierzając moja magiczna walizka pełna zdjęć i rodzinnych pamiątek, którą ktoś chciał po prostu spalić, bo mu graciła w domu. Podejrzewam, że oszalałabyś przy tej walizce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To by sie mogło stać,tzn. miałabym się na co gapić godzinami i snuć przypuszczenia kto z kim, kiedy, gdzie, po co.........

      Usuń
  3. A dzieci na zdjęciu z warszawskiego przedszkola! Wyglądają koszmarnie, jak jeden mąż. A przecież takie nie były. Czasy były koszmarne, ciuchy, fryzury, wszystko i do tego kiepscy fotografowie, no i fotoszopy nie mieli, dzięki Bogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszku jak z sierocińca, takie miałam pierwsze wrażenie. I nie wyglądają na miastowe dzieci......

      Usuń
  4. No bo jakie miały być przed wojną? Dzieci z bogatych rodzin miały guwernantki, bony i inne nianie, do przedszkola nie chodziły. Wtedy przedszkole nie było instytucją edukacyjną, tylko konieczną. Matka do fabryki, ociec do huty, dzieciok do przedszkola - jeśli miał szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś pewna, że to zdjęcie przedwojenne? Powiedziałabym, że raczej wczesno po. Lata 40/50?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewna, znam datę urodzenia jednego z tych dzieciaczków:)

      Usuń
    2. Nie mogę oderwać oczu od tych dzieci z przedszkola. Te buty zniszczone strasznie, pończochy podarte, fryzury "pod miskę". Ale wszystkie się śmieją - pewnie im kazali. Mój faworyt to dziecko w dolnym rzędzie drugie od lewej. Zresztą wszystkie są "wyraziste". Nie znam ich, a mnie wzruszają.

      Usuń
  6. A mnie się wszystkie te zdjęcia podobają :) a jak zobaczyłam te przedszkolaki to pomyślałam tylko, że tak równo wszystkie siedzą :)))
    z tych z poprzedniej serii najbardziej mi się podobała ta panna młoda z takim iskrami w oczach, śliczna kobieta. Uwielbiam takie zdjęcia. Może dlatego, że sama nie mam historii rodzinnej,tylko jakieś strzępki a i to bardziej w postaci legend :)))
    Co do szafki, to powiem tak: szczęka mi opadła! zrobiłaś z niczego coś prześlicznego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No różnie to z tym przekazywaniem rodzinnych historii jest. Szkoda, że nie dopytywałam wiecej, kiedy żyły babcie, bo dziadków nie pamiętam. A za zachwyt nad szafką dziękuję bardzo:)

      Usuń
  7. robienie zdjęcia było niezwykłym wydarzeniem i dlatego pozujący są pięknie ubrani i mają przeważnie śmiertelnie poważne miny. Zauważyłam ponadczasowość - kiedy kobieta patrzy na roześmiane dziecko, zawsze ma taki sam pełen zachwytu wyraz twarzy.
    Znów tu siedzę pół godziny:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba jeszcze pogrzebię w archiwach, bo jeszcze bym znalazła jakieś do tematu " młodzież na starych zdjęciach" :)))))

      Usuń
    2. Pogrzeb, pogrzeb, temat sam się nawinie. Chociaż ścierki też brzmią intrygująco.

      Usuń
  8. Ciekawie się ogląda te zdjęcia.
    To jest nasza przeszłość i tradycja.
    Muszę sprawdzić co się uchowało z naszych zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdy oglądam takie zdjęcia to zawsze sie zastanawiam, co ci ludzie myśleli, jakie mieli marzenia, jak żyli? Czy tylko koniecznością, czy dążyli w stonę nieznanego? Czy realizowali marzenia? W moim domu też jest mnóstwo starych zdjęć, gdzieś poupychane w szufladach i kartonach, lubię je oglądać, ale czasem mi smutno, gdy patrzę na roześmiane twarze dzieci i nastolatów, którzy potem wyrośli na smutnych dorosłych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieci sa naturalne i spontaniczne, dorośli już gdzieś po drodze to gubią....

      Usuń
  10. Ładne te zdjęcia i tyle wspomnień od razu.
    Braciszek wydłubujący oczy jest niesamowity. Musieli mu nieźle dopiec ;) I to wszyscy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam teraz okazji zapytać go dlaczego tak zrobił, ale pewno miał swój powód:)

      Usuń
    2. Ja mam takie czarno - białe klasowe zdjęcie z przedstawienia teatralnego w pierwszej klasie podstawówki. Graliśmy wtedy "Kopciuszka". Ja byłam małą myszką i miałam nawet profesjonalny strój. Oczywiście moja osoba na zdjęciu bardzo mi sie nie podobała, dlatego zamalowałam twarz różowym pisakiem (żeby nie było mnie widać). Zgadnijcie, kogo najbardziej widać?

      Usuń
    3. Z pewnością Ciebie, Magdo :)

      Usuń
  11. Patrzę na zdjęcie Twojego Taty i przypomina mi się "Seksmisja", sceny z Ludwiżanką. Nie mam, niestety, zdjęć moich Rodziców z czasów, kiedy byli dziećmi. Nikt nie miał tzw. głowy, ani pieniędzy, żeby jeździć do fotografa. Mam tylko zdjęcie Babci z kilkorgiem dzieci, bo wszystkie się nie zmieściły chyba (było ich 11). Mojej Mamy tam nie ma, niestety. Ale są Ciotki, siostry Mamy, które już nie żyją, ale doskonale je pamiętam. Zawsze budzi to we mnie uczucie, którego nie potrafię nazwać. Patrzę na małe dzieci, a przecież wszystkie już nie żyją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się dziwię, że tych zdjęć tyle się uchowało i, że były robione specjalnie. Te warszawskie jeszcze rozumiem, bo tu było łatwiej, ale te wiejskie??

      Usuń
  12. Znowu się powtórzę, ale naprawdę te twoje zdjęcia są fascynujące. Laleczka Lusia wygląda cudnie. Hana, ja też mam takie dziwne odczucia, jak patrzę na zdjęcia osób, które już nie żyją a były rozkosznymi dziećmi. To takie zatrzymanie czasu, na tych zdjęciach zawsze będą piękni i młodzi , dopóki zdjęcia się nie zniszczą. Dlatego idea Mnemo ze skanowaniem tak do mnie przemówiła, ta nasza mała historia nie może zaginąć. I myślę, że strasznie ważne jest pokazywanie tego następnym pokoleniom, tak, żeby wiedziały skąd się wzięły. Mnemo, raz jeszcze dzięki za inspirację. A co ciekawe, ja też mam dwa takie stare zdjęcia, na których wszyscy mają wydłubane oczy, tylko nie wiem, kto to zrobił:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w sprawie wydłubanych oczu trza przeprowadzić dochodzenie?

      Usuń
  13. Dobrze, ze kogos oswiecilo i wymyslil robienie zdjec!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przodek fotografii, camera obscura,ma już ponad 1000 lat, a dalej to już pojedyncze wynalazki połączone w pewnym momencie w jeden.A teraz mamy cyfrówki i pstrykamy ile wejdzie:)

      Usuń
  14. Mam taki stary album z całymi rodzinami i dziećmi - ale niektórzy żyją i już miałam próbkę reakcji;)
    A stare zdjęcia mają w sobie urok, może właśnie o tę uroczystość chodzi, czuje się, że zdjęcia to było wydarzenie.


    I wiesz - ja też tak kiedyś nie gwoździem a długopisem potraktowałam wszystkich, których nie lubiłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadziwiające, jakieś klapki otwierają się w pamięci - też mam na koncie jakiś incydent z zasmarowaniem zdjęć, pamiętam to, aczkolwiek bez szczegółów. Pamiętam też, że fajnie potem nie było.

      Usuń
    2. A co Wam zrobili tych, co ich pomalowałyście?

      Usuń
    3. Właśnie chyba nic - ot dziecięca nuda...

      Usuń
  15. Świetne:)) lubię takie stare zdjęcia:)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Można się wgapiać w szczegóły godzinami. Jakiś niezwykły urok mają te zdjęcia. Mnie zaczarowała to z ciotką z bigem - widać, że jest szczęśliwym i kochanym dzieckiem, nic dziwnego, że wyrosła na kobietę z charakterem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, charakterna i energiczna, wulkan energii. Ja przy niej to leniwiec:))

      Usuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)