Choć jestem łazęgą i lubię zwiedzać tą informację przyjęłam z ulgą. Cały dzień dla siebie, dla nas. Bez patatajni. Ufffff.
Pospacerowałam po plaży, pozbierałam muszelek, poleżałam w pięknym łożu i w zasadzie już dość miałam takiego wypoczynku. To nie dla mnie, z całą pewnością urlopu bym tak nie potrafiła spędzić.
Na plaży byliśmy tylko my i czasami jacyś mieszkańcy na spacerach, ubrani od stóp do głów. Cisza i spokój, nie wyobrażam sobie tego zgiełku pod oknami podczas sezonu, zwiałabym po 2 godzinach.
W sąsiednich hotelach całą parą trwały przygotowania do otwarcia sezonu. Włącznie z przywożeniem wywrotkami piasku na plażę. A plaża po horyzont.......
Natomiast w naszym hotelu bardzo spodobał mi się wystrój. Wypisz, wymaluj w sam raz dla mnie.
Nie omieszkałam zrobić fotek.
Otóż na każdym pietrze stały, komódki, skrzynie i szafeczki pięknie ozdobione, dekupażowo też.
Zaraz nabrałam ochoty na przerobienie śmietnikowej komódki, która już od kilku miesięcy czeka na zmiłowanie, czyli żeby w końcu jakoś ją przerobić. W tym celu, w ostatni weekend, licząc na sprzyjającą pogodę i możliwość pracy "pod chmurką", wywiozłam komódkę do Kaczorówki.
Oczywiście pogoda zepsuła się w 5 minut po naszym wjeździe na działkę, no zaczęło bezczelnie padać, choć cały dzień był potworny upał!!! Tylko sąsiad miał ubaw, przyleciał pędem, śmiejąc się do rozpuku, twierdząc, że my zawsze przywozimy "taką" pogodę. Ponieważ nie mógł (przez ten deszcz) flancować dalej sadzonek na grządkach, to tak sobie z Wu na tarasie zasiedli i "flancowali" piwo w gardziołka do północy. Ja poszłam spać mając nadzieję, że zdołam podziałać nazajutrz przy komódce. Zdołałam, ale nie pod chmurką, tylko w chałupce, bo ziąb był paskudny.
Efekt końcowy może będzie za tydzień, albo dwa. Powiem tylko, że komódka będzie w tonacji wyblakłego różu, tzn. będzie kremowa, ale róże będą takie wyblakło-różowe. Wu, jak zobaczył początki to skrzywił się z niesmakiem. Chłop to potrafi zachęcić do działań.......
Ale Wam pokaże, jak skończę, ciekawe czy też Wam się nie będzie podobać:))))
Buziaczki dla Wszystkich i witam gorąco nowe obserwatorki:)))
Kochana, wyblakłe róże i kremowa komódka, to jest to co Owce i Pacjany kochają najbardziej. Ja w ogóle nie lubię plaż, ale jeżdżę nad ciepłe morza dla G., bo on musi. Ale trochę Ci tej plaży w kwietniu zazdroszczę. Fajny wystrój w tym Waszym hotelu. Buziaki
OdpowiedzUsuńTo jeszcze troszkę i ocenisz, czy ładnie wyszło czy beee. Ja plaże to najchętniej takie dzikie, gdzie nie ma ludzi. Ale gdzie takie są? Teraz to i tam utknęłam w Kaczorówce, więc plażowanie mi nie grozi:)
UsuńPiękne widoki :-) Myślę, ze nawet największemu łazikowi przydaje się dzień czy dwa totalnego byczenia
OdpowiedzUsuńKomódka - kremowa i róże - mniam
O tak, jeden dzień można poleżeć do góry kołami:))
UsuńAch ten zachód słońca! Cudo.
OdpowiedzUsuńPrzeróbki jestem ciekawa.
Tak wschodziło słońce, balkon był na wschodnią stronę. Zachodu nie widziałam, bo słonko zachodziło za szeregami hoteli, a nasz był w pierwszej linii brzegowej:)
UsuńNajseksowniejsza dekupażystka;)))
OdpowiedzUsuńHi, hi bo na leżąco:)
UsuńOjtam, wiadomo, że chłop demotywatorem jest. Oni tak majo, dla zasady chyba. Bo potem się chwalą, jakby co najmniej sami zrobili. Się nie przejmuj, tylko pokazuj, bom ciekawa.
OdpowiedzUsuńSamam ciekawa, co z tego wyjdzie. Na razie jest ......różowo:)Ale trza czekać do następnego wyjazdu, żeby skończyć.......
UsuńNo proszę , nawet w hotelach takie komódki robią :-)
OdpowiedzUsuńMacałam i oglądałam, nie były fabryczne. Ktoś musiał je zdekupażować rzeczywiście:)Ale ja bym lepiej wyszlifowała:)
UsuńSympatyczne te komódki hotelowe. Ty się nie przejmuj tylko rób swoje i pokaż efekt. Leżenie plackiem na plaży dobre na góra dwa dni, potem nuda, ale chyba w Kaczorówce to ci nie grozi:))
OdpowiedzUsuńNie, w Kaczorówce modne jest "dawanie sobie w tytę", szczególnie wiosenną porą. Leżeć tam nie potrafię. To dziwne, w domu wstać mi się z reguły nie chce, a tam ostatnio buczę się przed wschodem słońca i mogłabym wstawać. Już jestem gotowa i wyspana:))
UsuńAch ta plaża - woda po kolana ciągnąca się wgłąb morza. Wróciły wspomnienia.
OdpowiedzUsuńCzekam na komódkę. :-)
I ta głębokość mi odpowiada:))
UsuńKomódka niebawem:)
Rimini znam z upalnego lata, zdecydowanie wolę te historyczną część choć odległa od morza. Komódki niesamowite!
OdpowiedzUsuńA do części historycznej już nie dotarliśmy, bo wszyscy chcieli odpocząć.
UsuńNo właśnie latem na plaży chyba jest straszny tłum?