że idzie jesień.......Już widać, już czuć. Jezioro spokojne i ciche, bujna dotąd zieleń jakoś ściemniała, zszarzała i oklapła. Do karmnika nie przychodzą dzwońce ani sójki, zostały tylko sikorki i dzięcioły. Te z banerka to fotki sprzed tygodnia. Pojawiła się za to wiewiórka, szkoda, że nie miałam aparatu przy porannej kawie w ogródku, bo zwiedzała dach chałupki (najpierw kowalik teraz ta ) i tak ciekawsko na nas z góry spoglądała. To chyba ona wyniosła z karmnika żołędzie, ale nie przyłapałam na gorącym uczynku. Noce są czarne jak smoła i zimne, jak diabli, a ranki skąpane w rosie. Jest jej tak dużo, że rankiem kapie z drzew niczym deszcz. Do południa bez gumiaków nie da rady wyjść z domu. Zaczyna się jesienny spektakl, rozpięte pajęczyny pokryte rosą wyglądają, jak drogocenna materia. Brzozy zaczynają gubić listki, a wrzosy o dziwo już przekwitają. Słoneczniki pełne ziaren wystawiają się na pożarcie ptakom, a dzikie róże aż kipią od czerwieni owoców.To wszystko oznacza, że nadchodzi czas pożegnania się na kilka miesięcy z Mazurami. Trudno będzie, oj trudno to znieść. Całe szczęście, że mamy tysiące zdjęć, będzie, co wspominać:))
Kormoranów gonić nie będę, ale jak nie zapodać Szczepanika na taką okoliczność?
Jak nie zrobić parę wianków, tych ostatnich, jesiennych?
P.S.
Ale życie na wsi toczy się dalej swoim rytmem, niezmiennym, ktoś komuś ukradł samochód w sąsiedniej wsi i rozbił na drodze, ktoś inny rozbił inny samochód, co akurat nie jest taką znowu dużą stratą, bo jak się jeździ bez prawka i na dwóch gazach ......dobrze, że choć swój......czyli "na wsi" bez zmian, to tylko w przyrodzie zmiany zachodzą.......
Ooo, a gdzie się podziały kaczki????? Sójki też ładne, ale kaczątka były przepiękne, no i przyzwyczaiłam się, że mnie u Ciebie witają:)))))) Podobają mi się wianki, szczególnie ten wrzosowy. I na koniec jeszcze babiego lata na Mazurach życzę:)))
i ja mam chrapkę na wrzosowy:))...do domu przytargałam jarzębinę na wianek:))hihihi..Szczepanika uwielbiam ...ale rozbawił mnie ten nadpobudliwy gitarzysta:))
Melancholijnie robi się na blogach ;) Pająków sporo, wszędzie rozpinają pajęczyny, trzeba uważać, żeby w nie nie wlecieć ;) "Moje" wrzosy kwitną w pełni, ale ja już pewnie tam tak szybko nie pojadę, więc przekwitną bez mojego udziału ;) Ładne te wianki zrobiłaś :) I tak to już jest, że nas gdzieś nie ma, ale inni tam zostają i życie toczy się mniej lub bardziej ustalonym rytmem, rozbijanych i kradzionych samochodów na ten przykład ;)
Też pytam ,gdzie się podziały kaczki ??? Wianki ślicznie jesienne:)Ja na razie przynoszę do domu gałązki,szyszki itp. i czekam na pomysły wiankowe.A u mnie na dachu stukają kowaliki i sójki szczególnie te ostatnie głośno. Pozdrawiam słonecznie
Mnie by wystarczyła jedna, lato:)) Zimy nie lubię, no chyba, że snieżna z lekkim mrozem, słoneczna i wtedy kiedy nie muszę do huty, ale na ten przykład na spacerek do lasu:)
Wianek wrzosowy przecudnej urody! Suplikuję uprzejmie (póki co!) o przywrócenie kaczkom należnego im miejsca, którego zostały podstępnie pozbawione przez sójki. Jak widać z powyższych wpisów, nie jestem osamotniona w tej sprawie. Smutno mi bez nich, uzależniłam się.
Jeszcze u Was kocanki są takie na wianek się nadające? U nas od lipca niet. A ja nie zdążyłam zrobi dla siebie. Kaczki proszę na powrót. Sójek mam stada za oknem. I prawdę powiedziawszy są wkurzające. Skrzeczą gorzej niż sroki. Pozdrowienia
P.S. Mnemo, czekam na nową dostawę podpuszczki. Gdy przyjdzie, testuję i Ci ślę. Wytrzymaj!
Kocham jesień och, ach :-) W najbliższym czasie wybieram sie po jarzębinę na wianki właśnie :-) Twoje cudne :-D Rozumiem, ze trudno Mazury zostawiać, ale jesień/zima szybko miną :-)
Jarzębiny kuż nie dałam rady, mało czasu, ale nadrobię, bo też pięknie wygląda. Widziałam chyba u Jolandy w połączeniu z przekwitłymi słonecznikami, bajka.....
No i co mam zrobić? Większość chce powrotu kaczek na baner.....a jak większość chce należy głos większości szanować. Muszę jedynie utargować z Wami, że wrócą za jakiś czas i na jakiś czas. W końcu mam tyle ładnych zdjęć nadających się na baner, którymi też chciałbym Was zachwycić:))
No, masz szczęście, bo już miałam uknuty szantaż. Miejsce kaczków jest na banerze, a sójków za morzem. Zdjęcia możesz nam pokazywać niekoniecznie na banerze, nie? W ten sposób pokażesz ich więcej. Sójki to zbójki.
O to ja tak wyjaśnię ornitologicznie. Te sójki co u nas w sezonie bywają na zimę fruną na południe, za to te z północy zlatują do nas i wydaje się, że sójki cały rok u nas przebywają. Przebywają, ale to nie są te same sójki:))
Chciałam sobie przywieść z Mazur jarzębinę ale owoce były nienaturalnie ciemne,prawie czarne. Czuć jesień, dnia ubywa. Ludzie jak to ludzie są i dobrzy i ci mniej rozsądni czy na wsi czy w mieście :) A ptaszki na wstępie - piękne!
Cudne jesienne dekoracje, a te rydze z poprzedniego postu zachwycające. Dla mnie wrzesień mógłby trwać prawie cały rok, najchętniej do maja - bo z maja, czerwca, lipca sierpnia trudno by było mi zrezygnować.
Ooo, a gdzie się podziały kaczki????? Sójki też ładne, ale kaczątka były przepiękne, no i przyzwyczaiłam się, że mnie u Ciebie witają:))))))
OdpowiedzUsuńPodobają mi się wianki, szczególnie ten wrzosowy. I na koniec jeszcze babiego lata na Mazurach życzę:)))
No właśnie, gdzie PRZECUDOWNE kaczuszki? Ja też chcę kaczuchy, pliiiiiiizzzzzz.
UsuńUściski
My z Haną już wczoraj żądałyśmy kaczek!!!
UsuńSójki za morze, kaczki na baner!!!!
Wrócą kaczki, wrócą, obiecuję:)
Usuńi ja mam chrapkę na wrzosowy:))...do domu przytargałam jarzębinę na wianek:))hihihi..Szczepanika uwielbiam ...ale rozbawił mnie ten nadpobudliwy gitarzysta:))
OdpowiedzUsuńInne czasy inni ludzie, image inny, z nostalgią te czasy wspominam. A chłopak widac się rwał do ekspresji...
UsuńMelancholijnie robi się na blogach ;) Pająków sporo, wszędzie rozpinają pajęczyny, trzeba uważać, żeby w nie nie wlecieć ;)
OdpowiedzUsuń"Moje" wrzosy kwitną w pełni, ale ja już pewnie tam tak szybko nie pojadę, więc przekwitną bez mojego udziału ;)
Ładne te wianki zrobiłaś :)
I tak to już jest, że nas gdzieś nie ma, ale inni tam zostają i życie toczy się mniej lub bardziej ustalonym rytmem, rozbijanych i kradzionych samochodów na ten przykład ;)
Pająki fuj i ble, cierpię w lesie kiedy mi się pajęczyny kleją do głowy, nie daj bosze z lokatorem......
UsuńTeż ich nie lubię.
UsuńTeż pytam ,gdzie się podziały kaczki ???
OdpowiedzUsuńWianki ślicznie jesienne:)Ja na razie przynoszę do domu gałązki,szyszki itp. i czekam na pomysły wiankowe.A u mnie na dachu stukają kowaliki i sójki szczególnie te ostatnie głośno.
Pozdrawiam słonecznie
Ostatnio takiego jednego kowalika przyłapałam.....
UsuńNo właśnie...kaczki takie słodkie były :)
OdpowiedzUsuńOj wianki, wspomnienie dzieciństwa....
Coz,zwyczajnie i po prostu mamy cztery pory roku... Cudownie miec AZ CZTERY, a nie dwie: dzeszczowa lub sucha...
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
na ogół mamy dwie. już od paru lat. zimę i czasami lato.
UsuńMnie by wystarczyła jedna, lato:)) Zimy nie lubię, no chyba, że snieżna z lekkim mrozem, słoneczna i wtedy kiedy nie muszę do huty, ale na ten przykład na spacerek do lasu:)
UsuńWianki są śliczne! U mnie od tygodnia czerwieni się jarzębinowy :))
OdpowiedzUsuńJesień jest taka nostalgiczna, romantyczna ... lubię ją za to :)
Śliczne wianki, ale DZIE KACZKI???
OdpowiedzUsuńbez kaczek to nie to samo! kaczki wróćcie!
OdpowiedzUsuńWianek wrzosowy przecudnej urody!
OdpowiedzUsuńSuplikuję uprzejmie (póki co!) o przywrócenie kaczkom należnego im miejsca, którego zostały podstępnie pozbawione przez sójki. Jak widać z powyższych wpisów, nie jestem osamotniona w tej sprawie. Smutno mi bez nich, uzależniłam się.
Jeszcze u Was kocanki są takie na wianek się nadające? U nas od lipca niet. A ja nie zdążyłam zrobi dla siebie.
OdpowiedzUsuńKaczki proszę na powrót. Sójek mam stada za oknem. I prawdę powiedziawszy są wkurzające. Skrzeczą gorzej niż sroki. Pozdrowienia
P.S. Mnemo, czekam na nową dostawę podpuszczki. Gdy przyjdzie, testuję i Ci ślę. Wytrzymaj!
Dobrze Owieczko, poczekam. Ten wianek troszku wcześniej uplotłam, ale kocanki jeszcze u mnie się znajduje. Tam wszystko opóźnione:))
UsuńKocham jesień och, ach :-) W najbliższym czasie wybieram sie po jarzębinę na wianki właśnie :-) Twoje cudne :-D Rozumiem, ze trudno Mazury zostawiać, ale jesień/zima szybko miną :-)
OdpowiedzUsuńJarzębiny kuż nie dałam rady, mało czasu, ale nadrobię, bo też pięknie wygląda. Widziałam chyba u Jolandy w połączeniu z przekwitłymi słonecznikami, bajka.....
UsuńA ja tam wolę sójki!!! Nie zdejmuj, nie se też powiszą na banerze, a co;)))
OdpowiedzUsuńOj Krecie chyba mi podpowiesz jak tą sondę zrobić i będziem głosować:))
UsuńNo i co mam zrobić? Większość chce powrotu kaczek na baner.....a jak większość chce należy głos większości szanować. Muszę jedynie utargować z Wami, że wrócą za jakiś czas i na jakiś czas. W końcu mam tyle ładnych zdjęć nadających się na baner, którymi też chciałbym Was zachwycić:))
OdpowiedzUsuńNo, masz szczęście, bo już miałam uknuty szantaż. Miejsce kaczków jest na banerze, a sójków za morzem. Zdjęcia możesz nam pokazywać niekoniecznie na banerze, nie? W ten sposób pokażesz ich więcej. Sójki to zbójki.
OdpowiedzUsuńPodpisuję się obiema ręcami i czym tam można.
UsuńO to ja tak wyjaśnię ornitologicznie. Te sójki co u nas w sezonie bywają na zimę fruną na południe, za to te z północy zlatują do nas i wydaje się, że sójki cały rok u nas przebywają. Przebywają, ale to nie są te same sójki:))
UsuńWidzisz, jakie przebiegłe?
UsuńNo i niech idzie już ta jesień, bo od straszenia nią aż strasznie się robi.
OdpowiedzUsuńPięknie będzie!
Zależy jaka ta jesień, jak polska, złota to fajnie, a jak nastanie koszmar listopadowy to fuj i ble....
UsuńChciałam sobie przywieść z Mazur jarzębinę ale owoce były nienaturalnie ciemne,prawie czarne. Czuć jesień, dnia ubywa. Ludzie jak to ludzie są i dobrzy i ci mniej rozsądni czy na wsi czy w mieście :)
OdpowiedzUsuńA ptaszki na wstępie - piękne!
I z tym ubywaniem dnia mam problem, bo w chałupce ino spac po zmroku trza, a jak isć spać o 20?
UsuńNormalnie, do łóżka, na górkę. Z Wu.
OdpowiedzUsuńO 20 z nocnym markiem do łóżka? Trudno troszku....
UsuńPrzymuś.
UsuńAlbo zachęć:))
UsuńMoje sójki spowodowały, ze krzesła muszę malować na nowo, ale i tak je kocham, tylko obfocić się tak pięknie nie dają:)))
OdpowiedzUsuńCo one z tymi krzesłami wyprawiały?? Może w zębach tzn. w dziobach nosiły, jak ten z filmiku w jednym z poprzednich postów?
UsuńOj, one chyba nie dziobami w te krzesła!
UsuńMyślisz, że tak obsrały? Upss:)
UsuńPrzecież nie opluły!
UsuńCudne jesienne dekoracje, a te rydze z poprzedniego postu zachwycające. Dla mnie wrzesień mógłby trwać prawie cały rok, najchętniej do maja - bo z maja, czerwca, lipca sierpnia trudno by było mi zrezygnować.
OdpowiedzUsuńTa polska złota jest ok,nawet bardzo, bardzo, ale to, co dziś za oknami to już fuj i bleeeeee......
UsuńA rydzów już ni ma:))) Gości nakarmiłam wczoraj:)
Goście żyją?
UsuńGratuluję spokoju :) wianki sympatyczne bardzo a jesień cóż melancholio nadchodzę!
OdpowiedzUsuńŻeby tam melancholia ja to się obawiam deprechy, nie znoszę ciemności egipskich od 16........
Usuń