to może sobie obejrzeć pasjonujący film przyrodniczy, który własną ręką nakręciłam, a potem kilkając na oślep na jutubie, go opublikowałam i nawet ponoć usunęłam drganie obrazu. Z dźwiękiem nie odważyłam się już eksperymentować, ani też nie podjęłam ryzyka edycji mojego dzieła, bo po drodze jeszcze włączyłam jakieś google plus, co dało efekt nieoczekiwany w postaci zmiany wyglądu ( interfejsa?), więc dłubiąc koleje pół godziny pośpiesznie się z tych ustawień wycofałam ( sama nie wiem jak) do znanego mi i bezpiecznego wyglądu jutuba. Ufff, po co to wszystko takie jest skomplikowane? A ja Wam tylko chciałam pokazać, jak dzwoniec z dzięciołem obiad jedli. To tak dla kontynuacji moich ornitologicznych obserwacji miało być. W tle poszczekuje nasz pies obronny, dzwoniec ma to w dziobie, bo wyżerki nie przerywa. Widać dokładnie, jak przegania innych głodnych stołowników przybierając przerażające pozy. Ustępuje jedynie większemu, w tym przypadku dzięciołowi, zwanego pieszczotliwie Łudy ( że niby Woody). Sama nie wiem, czy jest to zawsze ten sam dzięcioł czy też za każdym razem inny.
Dzięki tym podglądaniom odkrywam, że mój aparat ma duuuuużo różnych funkcji i lata świetlne miną zanim rozkmninię, który guziczek do czego służy.
Już wiem, że do zrobienia dobrych zdjęć potrzebny jest statyw, nawet mam, ale ze statywem to jakoś refleksu nie mam, a bez statywu zdjęcia wychodzą mi poruszone. No dobra, coś widać, za to, jakie czasem fajne sytuacje można cyknąć. Choćby takie......
Główny bohater filmowy, imć dzwoniec, zapchany ziarnem....
Chwila nieuwagi a już ma towarzystwo......
Sikora prawie mu na głowę włazi, bo z pobliskich gałęzi nadchodzi wsparcie......
które ląduje obok........
Jeszcze nie reaguje agresją, bo dziób pełny.......
Nawet wygląda na zdziwionego......
ale to tylko fotki, bo na filmie dokładnie widać, jak się rozprawia z konkurencją, do czasu.......bo nadlatuje Łudi, który na moment wypłasza skrzydlatych stołówników......
No tak to było w tym odcinku. Fotek mam tyle, że jeszcze odcinki mogą nowe powstwać, mogą być dla odmiany sikory przy stole, sikory na popijawie, wieża Babel na słoneczniku, słowem szykuje się tasiemiec niczym Dynastia. Tylko, czy Wy to zniesiecie?
Buziaczki we wsie strony świata przesyłam i witam cieplutko nowych obserwatorów:))
P.S.
Co to ja miałam dzisiejszego wieczora robić? Hmmmmm, już wiem, wyjąć z pralki ( wyprało się godziny temu) wyprasować, a potem poczytać.......no to chyba już pójdę.........
Całkiem niezłe fotograficzne arcydzieło powstało....do filmu się dobiorę jak mi zadziała, coś co nie chce działać :(
OdpowiedzUsuńPoczeka w takim razie:)
UsuńCudowny filmik, gratuluję reżyserowi:)
OdpowiedzUsuńZdjęcia też fajne.
Pozdrawiam serdecznie
Aktor bez dubli grał:))
UsuńBuziaki:)
Prawo dżungli i tajemnica lasu! Animal Planet wysiada, reżyserz Mnemo wymiata. Jeśli o mnie chodzi, na ptaki i inną żywiołę mogę się gapić bez końca. Dawaj co tam masz pięknego jeszcze.
OdpowiedzUsuńNie podpuszczaj mnie Hana z tą żywiołą, bo mamy też film pt "Wyścig ślimaków"......
UsuńAle pochlebną krytyką ( może taka być?) jestem mile połechtana:)))
Pewnie, że może.
UsuńŚlimaki na filmie, czy na zdjęciach? Jeśli na filmie, to w przyspieszonym tempie poproszę. Internet u mnie sam jak ślimak, mogłabym nie zdzierżyć.
Ja chcę ślimaki!!!
OdpowiedzUsuńKretowata, ślimaki mam na żywca w piwnicy. Co tam film!
OdpowiedzUsuńWymiękam. Odświeżenie trwa 5 minut, zaraz czymś walnę. Dobranoc z przyczyn technicznych zatem!
OdpowiedzUsuńNo, co Wy na ślimaki się gapić będziecie?? Przecież to nudne.....
UsuńA to żarłoki cudne! Kocham Cię, Mnemo, za te filmiki i fotki:)))
OdpowiedzUsuńCzuję się zaszczycona wyznaniem:))
UsuńSuper :) dawaj więcej. A tłem muzycznym się nie przejmuj, Mopek moze za nie robić ;)
OdpowiedzUsuńTo jest dziwne bo ten pies prawie nie szczeka, a tu się rozjapił, jak nigdy......
UsuńCudowne łasuchy! u mnie wszędzie sroki, dlatego z przyjemnością patrze na Twoje zdjęcia.
OdpowiedzUsuńTeż się sroki pojawiają, ale grasują w kompostowniku i na nasz widok zmykają wrzeszcząc, jak opętane. Niech tak zostanie, z nimi to sie nie bardzo chcę bratać bo to rozbójniki.
UsuńNajwazniejsze, ze sobie radza z tym...slonecznikiem!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Jak wykładam nowy to trochę się muszą nabiedzić, że napocząć. Najczęściej zaczyna kowalik, ma długi dziób i sprawnie mu to idzie.
UsuńSerdeczności Judytko,
Chyba się przyjrzę swojemu telefonowi, który ma mnóstwo opcji.
OdpowiedzUsuńZainspirowałaś mnie :-)
Ptaszki jakoś tym słonecznikiem podzieliły :-)
Taaaa telefon to kolejna niezgłębiona w połowie tajemnica.......
UsuńA Mały jaki cwany, słonecznik w dziób i długą co by od dzwońca nie oberawać :)
OdpowiedzUsuńA gdzie ślimaki???
Sikory to spryciule, takie małe, szare sa najbystrzejsze i nic a nic się nie boją. Podchodzę do nich na 2 metry albo nawet bliżej.
UsuńŚlimaki? Daj spokój, masz duzo czasu czy jak ? Mam filmik ze slimaczych wyścigów......tak się nasze chłopaki na rybach zabawiali ( ryby nie brały to cos robic było trzeba)
UWIELBIAM TAKIE HISTORYJKI:)))
OdpowiedzUsuńSzkoda, że filmowałam, jak 3 male sójki, takie co dopiero wyleciały z gniazda atakowąły matkę o jedzenie, a ile rwetesu robiły!! Myślałam, że to jakas bójka ptasia...
Usuńsuper te Twoje ptasiory! no i filmik tez- chylę czoła przed Toba z racji okiełznania techniki!!! musze moje słoneczniki poobserwować ;-)))
OdpowiedzUsuńA ta technika coraz bardziej skomplikowana, trudno nadążyć.......
UsuńNiezły reportaż wyszedł :-) super widoki
OdpowiedzUsuńNareszcie wiem jak wygląda dzwoniec, brzusio mu urosło od tego słonecznika. Świetny filmik, proszę o dalsze odcinki. Ślimaki też chętnie obejrzę.
OdpowiedzUsuńDziewczyny, co Wy z tymi ślimakami., hi,hi,hi ;):)
OdpowiedzUsuń