wtorek, 17 czerwca 2014

Dendrolog amator

Na drzewach trochę się znam, potrafię odróżnić brzozę od wierzby, choć czasem mówię wierzba, myśląc o brzozie:))) Inne też znam, nie pomylę klona z dębem, modrzewia ze świerkiem, wiem, kiedy kwitnie lipa, choć te warszawskie olipiały w tym roku i zakwitły w maju, a powinny najwcześniej w czerwcu.
Znam kasztanowce i sporo, sporo innych. Wychowałam się na wsi, najpierw w cieniu wielkiej topoli, którą potem bezmyślny sasiąd wyciął, a potem w cieniu jesionów. Te się ostały, jeden nieco obcięty z góry ma dziś lokatorów, bo uwiły sobie na nim gniazdo bociany,a drugi prawie konjący od zalewających go świńskich śćieków, dźwignął się z upadku dzięki UE.Bo unia zakazała hodowcom wypuszczać świnie na wolny wybieg, więc sąsiad zamknął świnie w chlewie, a jesion, stojący na granicy z sąsiadową posesją odżył, ku zmartwieniu tegoż, bo, jak ostatnio siostrze powiedział, "śmieci ino".

Dobra, ale nie o tym miało być. Miało być o sośnie. Kto nie zna sosen? Kto ich nie kocha? Za ich cudny zapach, za to, że sosny to las, a las to grzyby, jagody. Sosny to wakacje, obozy, letni czas. A i zimą znajdzie sosna zwolenników, bo są tacy, co wolą zamiast świerku, piękną sosnową gałąź z szyszkami zamiast choinki.

Sosny znam baaaardzo dobrze. Kiedy nabywaliśmy Kaczorówkę już tu rosły, małe krzaczki na wysokość człowieka, przedrzeć się przez nie było trudno. Kamienie graniczne trzeba było szukać czołgając się na kolanach.
Mam wrażnie, że mrugnęłam kilka razy oczyma, a z krzaczków zrobiły się drzewska, wielkie, ba poteżne, wyższe niż dom. Tam, gdzie za młodu nie zostały przecięte zrobiła się brzydka, czarna, sucha i badylowata gęstwina. U nas tylko na końcu działki, ale u sąsiada, cała działka taka czarna. Jak wychodzę wieczorem z domku to boję się tego lasu czarnego. Bo sosny, jak rosną gęsto to szybko im kolejne piętra gałęzi schną i robią się czarne.

Dziś zadarłam w górę głowę i stwierdziłam, że należy oczyścić kolejne piętra z uschniętych gałęzi, z poziomu gruntu nie daję już rady, gałęzie są za wysko. Dawaj więc na drabinę, sekator w łapki i do roboty. Rany, co to za tortury, kora leci na łeb, na łeb też lecą obcinane gałęzie, a za nimi szyszki i trzeba uważać, żeby nie rabnąć z tej drabiny. Na dodatek nie każdą gałąź da radę ciachnąć sekator, a na piłę to ja nie mam siły.Do pomocy został wezwany Wu. Do następnych partii trzeba będzie wzywać podnośnik, albo czekać, aż natura utrąci.
To jednak nie koniec,potem to wszystko trzeba wynieść, zgrabić i spalić. A mówiłam Wu, że trzeba je (sosny) wcześniej hamować w rośnięciu??? Przycinać, skracać, wycinać, kiedy jeszcze młode?Nie słuchał to teraz ma. Zanim skosi trawę musi zgrabić pierdylion szyszek, dwiema szyszkami noży od kosiarki nie zepsuje, ale pierdylionem już tak. Nie dotarł biedaczek do końca zgrabiania trawników, powiał wiatr i szyszki łubudubu, lecą, jak ulegałki.


 Nie będę powtarzała brzydkich wyrazów, ale Wu mocno dziś nagrzeszył.
Kiedy skończył koszenie kazałam mu spojrzeć w górę......jeszcze parę pierdylionów szyszek wisi na tych kilkudziesięciu drzewach.

Sosny rosną szybko. Rocznie potrafią mieć przyrosty nawet 1,5 metra. Nasze chyba rosną szybciej:)))
Bo na początku czerwca, miały takie przyrosty.



Co będzie do jesieni???

Tak, więc dziś dzień spędziłam zbożnie, najpierw przesadzałam to, co nie chciało rosnąć w dotychczasowym miejscu, ( który to już raz?), skubałam też chwasty, bez większej wiary w to, że je wszytskie wyskubię, potem zajmowałam się sosnami i grabienim igieł.
No, przecież zapomniałam o igłach!!!
 Sosony zrzucają też igły, co roku to robią, gdzieś około sierpnia. Igły lecą, jak deszcz i zasnuwają grubym dywanem trawniczki, skalniaczki, ławeczki, krzaczki, wpadają do rynien, są na tarasie w psiej misce na samochodzie, a jak coś jesz za długo to też w twoim talerzu. Na twojej głowie też są, w końcu mało jest u nas miejsc, gdzie nie ma sosen!!!!Pod tą iglaną pierzynką nic, ale to nic nie urośnie, no chyba, że grzyb.  Dlatego igły się u nas w części rekreacyjnej grabi, po kątach sobie leżą, aż zgniją.

Z samej tylko części rekreacyjnej grabi się ich na wiosnę wagonami, bo byłoby wszędzie szaro i iglano, a ja chcę mieć trawę, krzaki, ławeczki, skalniaczki i inne duperele ogrodowe. Najmniej mi przeszkadza łażenie z igłami we włosach:))

Kto marzy o pięknej, wielkiej sośnie, niech ją wsadzi i o niej zapomni, minie lat 10 będzie ją miał, z uschłymi, co roku gałęziami, szyszkami i igłami spadającymi w ilościach hurtowych:))

Ze dwie - trzy sosenki wzięłam w porę w obroty i je co roku przycinam, mają ładny pokrój nie usychają im kolejne piętra gałęzi, są zieloniutkie i nie zrzucają igieł!!!

A tak poza tym to porządkujemy w dalszym ciągu, to się chyba nigdy nie skończy, bo końca nic, a nic nie widać. Zrobiłam trochę nowych nasadzeń, podlałam bo sucho okrutnie, popatrzyłam, jak porosło w naszych zakątkach i szczerze powiedziawszy mimo tego, że jeszcze widno oczęta mi się zamykają. Nie ma to, jak cały dzień na powietrzu:)))








P.S.1

Jeszcze zrobiłam ogórki, dla gości, bo zjadą w czwartek:)))


P.S. 2

Żeby się nie zatyrać przy koszeniu, ale też  dla ładnego widoku, oraz pozostawienia schronienia dla motylków, robalków i innych glist, nie kosimy części trawnika, przed domkiem. Dopiero jesienią. Teraz królują tam trawy, właśnie kwitną na czerwono i babki lancetowate na biało. Potem będzie fioletowa koniczyna i wiele, wiele innych łąkowych roślinek. W ciepły dzień cała łączka bzyczy, a wieczorem dają kocerty świerszcze,  do tego łączka pięknie pachnie.
Wygląda teraz tak:

Pozdrawiam mazursko:)))


P.S. 3 - przepraszam za literówki, wytarła mi się klawiatura, piszę na pamięć,bo prawie liter nie widać:))))

21 komentarzy:

  1. Olipiały-wpisuję do słownika:)
    U nas też, na początku czerwca;)
    Ale co to ja chciałam..
    Jets tak pieknie, tak pieknie, że zanimówiłam.
    Buciory z kwiateckami-ach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buciory jedne syna, glany, już któryś rok stoją, drugie dostałam od sąsiada, drugi rok służą:)))

      Usuń
  2. Jak tu pogodzić jedno z drugim? Trzeba przycinać, grabić, znowu przycinać, zagrabiać pierdylion szyszek ...... ale co tam, cały dzień spędzony na zbożnym dziele pracy fizycznej i od razu człowiek idzie spać o odpowiedniej porze, wstaje wypoczęty skoro świt i tak znowu ;)
    Fajnie, że nie kosicie tej łąki, tylko dajecie szansę roślinkom, pszczołom i milionom innych stworzonek.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie sie zawsze wydawalo, ze nie ma jak sosnowy las, zywiczne powietrze, a tu taki upierdliwy klops na wiankach.
    A na Twojej lace chetnie bym zalegla i oddala sie bzykliwemu nierobstwu i marzycielstwu. :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Najbardziej lubię tę drewnianą ścieżynkę i szfystko. A najbardziej sosny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazbieram Ci wór szyszek, wydłubiesz nasionka i zasiejesz sobie las sosnowy:)

      Usuń
    2. Dobra, i jeszcze napalę sobie w piecu!

      Usuń
  5. Ja też lubię mazurskie sosny, ale z opisu wygląda, że niekoniecznie dobrze mieć jest w dużej ilości. Mimo to, koło domku wszystko wygląda przepięknie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, trochę zagmatwałam w @, odpiszę dokładnie rano, a tymczasem już teraz życzę dobrego dnia:))))

      Usuń
    2. :)), ja odgmatwałam wczoraj w @:)))

      Usuń
    3. Trafiłaś w samo sedno, wszystkiego, co za dużo to ...za dużo:)))

      Usuń
  6. Kwietne buty, zachwyciły mnie :)
    Jeszcze do wczoraj miałam podobną łąkę, do Twojej...ale została skoszona, bo jednak nie była tak piękna :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sierpniu traci na urodzie, wysycha, a jak ją jeszcze zbrykają dziecka i psy to już całkiem nieurodna, trza kosić.

      Usuń
  7. A jam mam sosnowy las. Sami sadziliśmy. Sosny są piękne i pięknie pachną. Owce też są chyba tego samego zdania, bo uwielbiają tam leżakować.
    Ładnie tam macie przy domku. I ta łączka malownicza. Miłego urlopu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewno zasadziłaś w rozsądnych odstępach, wtedyb sosenki mają ładny pokrój i nie schną im kolejne piętra gałęzi. Moje to samosiejki:))
      Otoczenie domku pięknieje, a jak byłoby pięknie gdybym tu była całe lato????

      Usuń
    2. Przy sadzeniu lasu właśnie chodzi o gęstość sadzenia. Wtedy drzewa szybko rosną do słońca - to tzw. heliotropia. Potem trzeba przecinki robić. A piętra schną, tak ma być. Dla mnie to dobrze, że igły lecą, bo się tworzy leśna ściółka. I mogę sobie swobodnie chodzić już w całkiem sporym lesie. I moim własnym, przy domu. To jest super.

      Usuń
  8. A moja łąka to już tak wybujała, że powoli się zdrewnia i drzewieje - i co??? Las mi mieszany wyrośnie!!! A ile nowych gatunków będzie;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo u WAs szfszysto szybciej rośnie to szybciej drewnieje:)

      Usuń
  9. Wypatrzyłam roślinnie zagospodarowaną ramę okienną . Mam w piwnicy też drewnianą ramę okienną ,mogłabyś ja sobie wziąść ,ale jak to zorganizować . Mam także skurzane butki ,moje welurowate szkoda mi je wyrzucić ,chociaż do chodzenia juz sie nie nadają .kwiatuszki piknie by w nich wyglądały :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rama jest baaaaardzo wiekowa, myślę, że ma grubo ponad 100 lat, a dostałam takie dwie, druga czeka na zagospodarowanie:)))
      Ramę do kuriera i jazda,ale by się chłop zdziwił:)

      Usuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)