sobota, 14 czerwca 2014

Kto mi zjadł bób?

W końcu nadeszła pora obżerania się tym, co lubię najbardziej. Jest fasolka, kalafiory, truskawki i ...bób.
W tym tygodniu każdego dnia jedliśmy coś innego;)
 W poniedziałek po kalafiorze i dwa kilo truskawek
We wtorek kilogram fasolki szparagowej, popchnięte truskawkami.
W środę nic bo mnie huta wessała, a może to był czwartek, nie pamiętam.
Jak mnie huta wsysa to mi się dni plączą. Nie pamiętam co jadałam. Bywa, że nic cały dzień.
 W piątek po kalafiorze.
Wu poprawiał kanapkami, ja kiełbasą:))

Dziś była uczta bobowa, uwielbiam bób, taki z masełkiem. Mniam, mniam. Bób nie tylko ja lubię.

Nałożyłam sobie solidną porcję do miseczki, zasiadłam do pożerania, a tu patrzą na mnie takie maślane oczy......

Daj pańciu, daj (gdyby umiał mówić, tak by powiedział)


Pańcia dała......
Na widelcu, a jakże......


A potem drugiego i dziesiątego......


I tak raz pańcia, raz pies, zjedliśmy pół kilo bobu....
Dobrze, że mnie moja mama nie widzi, bo powiedziałby, "aj, ty świntuchu, kto to widział psa karmić widelcem i samej z niego jeść, zobaczysz pypcia na jęzorze dostaniesz".......
Hmmm, jakoś do tej pory nie dostałam, za to przez dzielenie się z psem obiadem, jakaś byłam niedojedzona.
Poszłam na bazar i kupiłam 1,5 kilo fasolki. Zjemy sobie na kolację.
Pies też lubi fasolkę:))))

49 komentarzy:

  1. Boszszsz, a on (Mopek) nie rozpęknie się po tym bobie (bobu?). Ja też uwielbiam te wszystkie bobo-fasolki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na efekty w postaci solidnych bąków, on mnie dziś okupuje, bez przerwy na kolanach, jak zacznie bączyć to będzie koniec kolankowania:))))
      Jak tam Frodek? Przestał jojczyć?

      Usuń
    2. Przestał po 2 dniach pyralginy. Musiał sobie coś naciągnąć, skręcić, obić. Wszystko jest w porządku:)))

      Usuń
    3. To dobrze, że nic poważnego.

      Usuń
    4. No, byłam przerażona.

      Usuń
  2. hihihi...ale cudny jadłospis...ja dzis truskawki,kalafior i młodą kapustę...ale smaka mi narobiłaś na fasolkę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wu właśnie obiera fasolkę, ja ugotuję i znowu będzie obżarstwo. Kocham ten czas, danie jednogarnkowe i po kłopocie.
      Kapustę też lubię z masełkiem i koprem, albo pietruszką.

      Usuń
  3. Także uwielbiam te rzeczy . Fasolka i bób jak dla mnie jeszcze drogo ,ale na fasolkę już się skusiłam ją lubię najbardziej .Na bób jeszce poczekam ,u nas po 9 zł pół kilo ,a u was ?
    Już wiadomo dlaczego twój pies taki mądry ,bób jak orzechy dobry na rozum ;))
    Widelcem wiadomo ,lepiej smakuje , z miseczki też by zjadł ?

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie fasolka się akurat gotuje ;-))
    Też nie mam zahamowań w podawaniu suczkom kęsów na widelcu ;-D ale bobem chyba bym się nie podzieliła... no, może po jednym na smak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to trochę obrzydliwe, ale w domu rodzinnym też karmiłyśmy psy z widelca, matka zawsze gderała, że świntuchy z nas okropne. Ale, jak byłam chora to mi psa do łóżka przynosiła , normalnie pies nie miał wstępu do sypialni.
      Mój siostrzeniec, chyba nawet mam takie zdjęcie, jak był mały to się dzielił z psem lodem. Siedział na budzie psa, ten też obok i tak lizali, raz on, raz pies........

      Usuń
    2. Inkwi, jak łowiecka? Z psem śpię, ale z łowiecką nie miałam szansy, bardzo mnie to rozczuliło......

      Usuń
    3. Jakie obrzydliwe??? Obrzydliwe to są te ślimoki bez skorup i parę innych rzeczy!

      Usuń
    4. Łowiecka super, właśnie śpi mi na kolanach:) teraz już będzie z górki, biega i je łapczywie, trawkę zaczyna skubać...
      Bardzo fajnie się z nią śpi, przytula się i jest spokojna, tylko czasem zdarza się z kupką awaria... ale siku nigdy :))
      Tylko się zastanawiam, co będzie, jak urośnie... jak długo tak będzie z nami spać... :)

      Usuń
    5. No chyba już na zawsze, jak się przyzwyczai to będzie trudno wyrugować z wyrka.....będziesz miała łowieckę domową:)))

      Usuń
    6. Ojtam, Inkwi, wstawisz dodatkowe łóżko i już. Dla Padre.

      Usuń
    7. Tak to się zwykle kończy, chłop na wygnaniu, a gadzina rządzi.......

      Usuń
  5. U nas 12 zeta kilo, tak samo, jak fasolka, ale na koniec dnia, kiedy szłam po fasolkę już było i jedno i drugie po 10 zł. Z miski chyba by nie zjadł, on je tylko i wyłącznie z miski danie z puszki i suche. Z ręki zje bób, fasolkę, kiełbasę, wędlinę. Ale to cwaniak, parówek z Lidla nie tknie, nawet z ręki, berlinki, tak. Mogę go wykorzystywać jako testera żywności. Słodyczy i innych dupsów nie tknie, nie wie, co to nawet jest nigdy mu tego nie dawałam, to nie jedzenie dla psa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj wklekiło się niżej, ale to odp. dla Marii.....

      Usuń
    2. To bób znacznie taniej niż u nas ,bo za kilogram to by było 18 zł .Fasolka też droższa . U nas bób najczęściej sprzedają w półkilowych foliowych woreczkach .

      Usuń
    3. Tu w kilogramowych, ale dzielą, jak się chce pół kilo.....

      Usuń
  6. Moje obżartuszki tknęłyby absolutnie wszystko, ale im nie daję, takam wredna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suka siostry, Mela też zeżre wszystko ( kurze kupy i pety też), ale Mop jest wybredny, wiesz on nigdy nie zaznał głodu, a Twoje znajdy, pewno jadły wsio, co znalazły, jak głód w oczy zajrzał, dlatego jedzą, co popadnie......
      Mop czasem, wiosną chce podgryzac inne psie kupy, takie trochę zmarnięte, i smrody z krzaków, ale to chyba psia natura, zjeśc od czasu do czasu padlinkę....

      Usuń
    2. O ja nie mogę, zmarnięte kupy:))))))))))))))))

      Usuń
    3. Widziałaś moją klawiaturę, cud, że jeszcze do rzeczy piszę, bo na pamięć:) Miało być zmarznięte:)

      Usuń
    4. Zmarnięte są bardzo piękne przecież! Pośrednie między marnymi, a zmarzniętymi. Myślałam, że tak ma być i chodzi o takie, ekhm, przywiędłe nieco...

      Usuń
  7. ... bobik ... mniam:) ... jeszcze muszę poczekać, lubię, taki starszy, trochę mączasty ... to wyjątek od reguły, bo innych warzyw, owoców mączastych nie znoszę ... dzisiaj i kalafior w zupie i kapustka na drugie ... oj, atmosfera może się zagęścić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zagęszczanie atmosfery jest wkalkulowane podczas jedzenia fasolowatych:)

      Usuń
  8. Ratunkuuu, tu nie ma bobu!!! A ja go tak lubie... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to nie ma bobu???? Poważnie? Toż to interes można zbić......

      Usuń
  9. Z ust mi wyjmłaś Mnemo! Ni ma bobu??? Trza Panterze wysłać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgnije zanim dojdzie. Ona powinna plantację czym prędzej założyć....

      Usuń
    2. A jakby ugotowany Jej słać?

      Usuń
  10. Mnemo, no to dzis zagazujecie chalupe :) Okna szeroko otwieraj i nie krepujcie sie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasy krępacji już minęły, najmniej się Mop krępuje, wali leżąc mi na kolanach:)

      Usuń
  11. Zglasza sie kolejna amatorka bobu:)
    Mopik wie co dobre:)

    My dodatkowo zazeramy sie czeresniami i borowkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam o czereśniach.....tez były. A dziś widziałam jagody najprawdziwsze, na bazarku, ominęłam, jutro będe w Kaczorówce, a las za płotem, sprawdzę, czy już są:)))

      Usuń
  12. Ja też swojej czasem daję coś od siebie widelcem. I skubana z widelca to bierze delikatniutko. A jak z ręki, to do łokcia może chycić :) Palce normalnie odgryza :)
    Mnemo, a jaka ślicna buźka na nas teraz zerka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Aha, a Wy ten bób, to obieracie z tych łupin, czy nie. Bo to jest beznadziejna robota. Nie wiem dlaczego sprzedają go w workach foiliowych. Dwa razy kupiłam, i dwa razy był skwaśniały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ją tam z lupinami jak młody, potem jak starszy to wyjem środek tylko bo lubi stanąć na żołądku.

      Usuń
    2. Też mnie wkurza to sprzedawanie w workach foliowych i też mi się w zeszłym roku trafił skiśnięty.
      Taki młody to z łupkami, a starszy bez. W tym roku jeszcze nie jadłam...

      Usuń
  14. Uwielbiam bób jak i inne warzywa z owoców toleruję tylko czereśnie i nektarynki ,reszta może nie istnieć .
    Narobiłas mi smaku ,jutro z rana pędzę na ryneczek .
    Całusy dla słodkich wielbicieli bobu :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Bób drogi ale co tam, przecież smaczny, wprawdzie wole bez łusek ale na wagę idzie razem to i jedzenie też. Podziwiam kudłacza, moje stworzenie tylko puszki, saszetki czy chrupki a lubiłam swoje zwierzaki karmić ot tak z reki i osobiście z talerza..wiem, to nie wychowawcze, nie higieniczne..ale jakie miłe. Słyszałam o psie, który jadł ulęgałki .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja koleżanka miała sukę, która w ogrodzie zjadała truskawki z krzaczków. A mój pierwszy pies zjadał porzeczki z krzaka...

      Usuń
    2. Moja też zjada truskawki z krzaczka, i jeszcze aronię obskubuje z owocków :)

      Usuń
    3. A Mop wczoraj jadł w taki sam sposób, jak bób, kalafior. Ocipiał pies, niegdy nie chciał kalafiora......

      Usuń
  16. Nie ukrywam, że jedzenie, opisane przez Ciebie, jest po prostu... swojskie:) Wszystko lubię;) Pozdrów Mazury:) I nie daj się komarom:) Jak to dobrze, że masz już prąd:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arteńko, nie ma komarów, nie ma meszek, nic mnie nie gryzie. Cud jakiś chyba.........

      Usuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)