Mimo wszystko złamałam się i uległam świątecznej presji.
Upiekłam te cholerne pierniki. I to z dwóch porcji!!! 2 kilo mąki, 2 słoiki miodu, duuuuużo ciasta było.
Pierwsza porcja zabrała mi sobotnie popołudnie, druga niedzielne. Ale te foremki reniferki, liski, misiaczki, jeżyki i wiewiórki by takie fajne, że poświęciłam tych dodatkowych kilka godzin. Jeszcze ich do końca nie wylukrowałam, bo to dłużej trwa niż pieczenie. Jutro dokończę... chyba:)))
Pierwsza partia już skończona i zapakowana w pudełko, mają teraz kruszeć. Nie wiem, czy dobre, nie próbowałam. Ale ładnie wyglądają:)))
Blokowy koć Filipek ma w pompce nadchodzące święta, całymi dniami śpi w koszyczku na kaloryferze. Ludziska mu aranżują na świątecznie kącik, poinsecja ( sztuczna, sprawdziłam) pojawiła się już w zeszłym tygodniu.
Dzisiaj zauważyłam nową dekorację.
Chyba się komuś święta pofikotkały:))
I już wiem, dlaczego Filipek nie chciał świeżutkiej wołowinki, którą mu przyniosłam.....
Bo ma za dużo w kociej doopce, zdecydowanie jest przejedzony, śniadanko stało tuż pod nim, chyba nietknięte. Ej ten Filipek....ten ma klawe życie i utrzymanie klawe, a niby taki piwniczny kot.............
P.S.
Wiem jedno, więcej pierników już w tym roku nie upiekę. Amen!!!
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Zawsze jak widzę takie śliczne pierniczki to mam ochotę piec. Tymczasem mam wymówkę, bo nie lubię pierników. Piekłam kiedyś kruche ciasteczka, ale odkąd mam dwie osoby na diecie bezglutenowej, przestałam. Z takiej mąki są niedobre i okropnie się kruszą.
OdpowiedzUsuńPieczenie ciasteczek to kupa zachodu, no, ale , czego się nie robi dla podtrzymania tradycji, no nie???
UsuńLubię takie ciasteczka ze skwarkami, mama takie piekła, dawno temu i kopytka, takie pół na pół kakaowe z białym ciastem. Te to nawet umiem piec:))))
ale jakie są cudne :)
OdpowiedzUsuńno w TYM roku pewnie nie, ale za rok..
:*
chyba tam małom, młodom kurkę widzę ;)
UsuńPewno upiekę, to chyba 3 rok, jak piekę pierniczki, wcześniej nie piekłam, bo nie umiałam:)))
UsuńKurczaczek mi się upiekł:))) I wiele innych zwierzaków, ale jeszcze skończyć muszę:)))
UsuńNie zlamalam sie! Cale dwa dni przelezalam rozmyslajac. Jest mi zle...
OdpowiedzUsuńOj to niedobrze Panterko, jak się leży to zaczynają gupie myśli do łba włazić.
UsuńA, co by Ci mogło poprawić nastrój????
Chcialabym, zeby Kira byla zdrowa...
UsuńNo tak, jak choroba za progiem to i nastroju nie ma:( Co jej biduli znowu?
UsuńJak byłam mała myślałam, że tylko ludzie chorują, nigdy nie widziałam chorego zwierzaka, szkoda, że tak nie mogło zostać. A one nawet nam nie mogą powiedzieć, że im coś dolega.
Znow wymacalam jej nowe guzy na sutku :(
Usuń:((((
UsuńAle nie każdy guz to wiesz.....nasze suczki na wsi, też miały i wiele lat z nimi żyły, bo wtedy to sie nie operowało piesków, choc one domowe były....
Uwielbiam ulegać tradycji tam i gdzie mam ochotę, a pierniki zastrajkowały. Próbuję, nie wychodzą, rozpacz. W tym roku nie dotykam się, może pauza dobrze im i mi zrobi. Więc zazdroszczę i podziwiam!
OdpowiedzUsuńA kotek niech korzysta, mój nie tknąłby wołowinki, tylko gotowe albo wątróbki wszelakie!
Mam prosty przepis, może chcesz? Moje wyszły bez problemu się wałkowały, ładnie piekły.
UsuńKocio przyzwyczajony do wołowinki, opiekunki mu ją dają, wiem, bo rozmawiałam. Widać za dużo dostaje papu:))
Mnemo, a ja myślałam, że to Ty tę kurę zrobiłaś od Kurnika dla Filipka :) Pierniki podziwiam ! Nie piekę, bo nie lubię pierników. Kiedyś w sklepie można było kupić ciasto piernikowe z masą marcepanową i jakąś konfiturą. O to ciasto mi smakowało. Piękne są te Twoje !
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa, co jeszcze, do świąt, stanie przy posłaniu Filipka. Choinka z bombkami?? Prezenty pięknie zapakowane???
UsuńMnie najbardziej smakują zwykłe Katarzynki ze sklepu, bez polewy, one tak fajnie się kleją do podniebienia:))
Ja lubię piernik , ale nie piekę :-)))
OdpowiedzUsuńNo to nie masz straconych sobotnich i niedzielnych popołudni:)))
UsuńMnemo, warto bylo sie zlamac ;) Piekne sa, takie kolorowe, uwielbiam zapach piernikow :)
OdpowiedzUsuńJa w tym roku troszke z opoznionym zaplonem ale jutro bede tworzyc piernikowe cuda :)
Jak ja lubie ten okres przygotowan swiatecznych :)
Jak nie teraz to już bym nie wyrobiła. W przyszły weekend za późno, muszą trochę poleżakować:)
UsuńŚlicznie polukrowane:))) Ja cały czas planuję, że upiekę, że zdążę:)
OdpowiedzUsuńKalipso, zamiast bułeczek, to nocą pierniczki piecz:)))
UsuńJejku, Mnemo, zaimponowałaś mi. Tak misternie zdobione! Jak jajka Faberge...
OdpowiedzUsuńPrzymierzam się, ale się znam, na tym się skończy. Lubię takie pierniczki, w zasadzie wyłącznie takie, innych nie lubię. Muszą być twarde. Im bardziej, tym lepiej.
Kura w holu super! Może to nam się pofyrtało? Ciepło jest, jak na Wielkanoc!
Twarde som teraz, potem skruszeją, jak świąteczny zając za oknem. A propos zająca, dziwne to kruszenie na mrozie, nie. Czy to się nie zapsuje?
UsuńTo zdobienie jest wykańczające przy takiej ilości, paluchy bolą od wyciskania tubek z lukrem.
Na Wielkanoc będzie padał śnieg, zobaczysz.
Nie kracz jak ten gawron z opadniętą szczęką!
UsuńJa nie kraczę, ja kwaczę:))
UsuńHa! wszędzie się robi pierniczkowo:-))
OdpowiedzUsuńHa! wszędzie się robi pierniczkowo:-))
OdpowiedzUsuńBo to gwizdek na nie ostatni.....
UsuńA ja dzisiaj - cynamonowe ślimaki na końską wigilię - pyyycha;)))
OdpowiedzUsuńUhmmm, gotowe takie jadłam, bardzo smaczne....
Usuń:)) Koteczek ma dobrze, choć u Ciebie miały lepiej pewnie, he he ))
OdpowiedzUsuńJa nie pierniczę w tym roku. :) Twoje wyglądają cudownie. :)
U mnie miałby jedną opiekunkę i Mopa konkurencję, a na holu kilka opiekunek i jeszcze każdy, co przechodzi mizia:))
Usuńja w tym roku nie piekę. dosłownie nic. może pracuś jakiś sernik zakręci, ja sie nie dotykam do niczego od 3 lat.
OdpowiedzUsuńMój pracuś nie jest zdolny nic ukręcić, a sernika to już nigdy, przenigdy. Za to zjada wszystko bardzo ładnie, co do okruszka:))
UsuńFilipkowi chyba tak dobrze jest, stary cwaniaczek i wyjadacz piwniczny ;) Inaczej już by do kogoś się przykleił do domu zapewne ;)
OdpowiedzUsuńPierniczki bardzo ładnie wyglądają :)
Ma, jak w domu, ale wychodzi na zewnątrz, cwaniak z niego. Jak mu się chce wyjść to staje przy drzwiach i czeka na ludzia, idzie ludź, wypuszcza Filipka, tak samo wraca:)
Usuńfajna ta Wasza klatka, że tak o Filipka dbacie :) a pierniczki piękne Ci wyszły, następnym razem z dziurkami wypiekaj i na choince powieś :)
OdpowiedzUsuńDziurki były, ale zalukrowałam???
UsuńPierniczki wyglądają apetycznie - masz talent, nie każdy takie potrafi :)
OdpowiedzUsuńI jaki cudny koteł :) Dobrą ma miejscówkę - nie dość, że z widokiem na świat to jeszcze na ciepłym grzejniczku :)
Pozdrawiam :)
Witaj MN,
OdpowiedzUsuńuległam pierniczkowej zarazie, tak ogólnie to pieczenie średnio lubię:))
Ranyyy, ale pierniki slyczneee! U mnie tylko ciasteczka. Piernik bedzie ciastowy;) Mniej roboty z nim;)
OdpowiedzUsuń