A w tym zaszyciu zrobić "coś". Znacie to uczucie, kiedy chce się zrobić coś przyjemnego, takiego wyciszającego? I za cholerę nie wiadomo, co to mogłoby być?
To tak szukasz godzinę, dwie, pół dnia........
Może książka? Czytasz kartkę, dwie, eeeee nie, to nie to......
Może coś uszyję?? Serduszko, jakie, albo lalę? Eeeeee, nie za dużo zachodu, bo efekt musi być szybki. Nie masz dużo czasu, żeby czekać na efekty, łikend mija zbyt szybko.
Szukasz dalej, wywalasz szafki, otwierasz szuflady, grzebiesz w przydasiach......nic, nic Ci nie pasuje.
I nagle potykasz się o stertę ramek i kartek papieru, które od miesięcy stoją zakurzone......
Może porysuję??? Ale czy ja jeszcze wiem, jak to się robi??
Chyba w zeszłym roku, o tej porze miałam fazę na pastele, zainspirowana Hanczynymi, ślicznymi pastelami. Spróbowałam ( bo lubię próbować), choć o rysowaniu to miałam baaaaaaaaardzo mgliste pojęcie, a ostatni raz rysowałam w szkole podstawowej:))
Po kilku próbach, pastele zarzuciłam, bo, huta, wyjazdy kaczorówkowe , huta, zmęczenie i tak sobie cały ten majdan w kącie leżał.
Za oknem już zmrok, rozkładam, kartki, wyjmuję kredki, włączam wszelkie możliwe lampki, bo wzrok to już bardzo, ale to bardzo nie ten i zaczynam.............
Godzinki mijają, radyjko cichutko sobie brzęczy, jest cieplutko, milutko, jak to bywa w niedzielne, grudniowe popołudnie.
Trudno u mnie o taki stan. Żeby wyhamować po hucianym tygodniu, nie zawsze starcza łikendu, bo myśli ciągle krążą po głowie, która próbuje rozwiązywać te niekończące się problemy.
W końcu TEN długo wyczekiwany stan nadchodzi........
A w tym samym czasie w centrach handlowych, gwar tłok, przedświąteczna wścieklizna, której nie mam zamiaru się poddawać, moja noga nie stanie w żadnym centrum przed świętami. Howk!!!
Prezenty zamówione w necie, jakieś drobiazgi zrobię jeszcze własnymi łapkami......
Ocykam się późnym wieczorem, a efektem tego cudnego stanu, kiedy myśli błądzą leniwie, są takie oto łobrazeczki.............
Zdjęcia robione w totalnym ćmoku, więc jakieś takie wyblakłe.........
P.S.
Hana nie dziwię Ci się, że mogłabyś rysować i rysować. To jest fantastyczny odstresowywacz:))))
Podobny stan osiągałam podczas robienia mnemoludów , ale na ten czas muszę znowu czekać do wiosny:(((((
.jpg)
.jpg)
.jpg)
To powiadasz, ze nie umiesz rysowac? Ze ostatnio w podstawowce?
OdpowiedzUsuńAlbos Ty taka kokietka, albo lzesz jak z nut!
Gruchi jak zywe, dynia jak niezywa. :)))))))))
Jaka tam kokietka, w podstawówce, poważnie. W zeszłym roku spróbowałam i coś tam namazałam, jest na to dowód w postaci posta, a i kilku późniejszych też: http://de-kupa-ge.blogspot.com/2013/12/o-tym-jak-to-mnemo-talent-zmarnowaa.html
UsuńDynia była pierwsza, wprawiałam rękę, może dlatego nieżywa?
Oesu, jakie fajne! I tez jak zywe!
UsuńHe, he, Agniecha, rozmownaś, ale OK:)))
OdpowiedzUsuńNo proszę ???
OdpowiedzUsuńW zdumienie mnie wprawiłaś ???
Jaka zdolna ??!!
Krysiu jesteś bardzo miła:)) W każdym z nas tkwią różne umiejętności tylko, że czasem nie wiemy, dlatego trza próbować:))
UsuńMnemo, dobrze Ci idzie, a ćwiczenie czyni miszcza. No i ta głowa, która wtedy się resetuje, nie? I rysowanie pochłania Cię bez reszty... Czasem nie mogę przestać długo w noc, bo MUSZĘ zobaczyć jak wyjdzie!
OdpowiedzUsuńCudne uczucie Hana, reset totalny, błogość taka, rzadkość u mnie ostatnio. Jak to dobrze, że natchnięta Twoimi pastelkami się odważyłam:)) Nawet mi nie przeszkadza, że nie ma światła dziennego, lampka też dobrze oświetla. Muszę spróbować jakiś przedmiot, choć gruchy są takie wdzięcznymi obiektami:))
UsuńA ja Ci więcej takich stanów życzę. Efekty piękne:)
OdpowiedzUsuńArteńko, są potrzebne, jak powietrze, Dziękuję:)))
UsuńMnemo, przepraszam , przypadkiem usunęłam Twój komentarz. Eee, nawet nie wiem, co tam było napisane. Noo, drugi raz w życiu mi się to zdarzyło.
UsuńJakbyś mogła, napisz jeszcze raz, proszę:)
Mnemosyne!! no no i no!!! swietnie sobie radzisz, ja tez ostatnio w podstawowcw rysowalam, czyzby to oznaczalo, ze moge jak Ty? zartuje zartuje, ale Twoje wysilki bardzo sa ladne. A zagladnelam co mnemoludow i mne zatkalo z zachwytu, gdzie one sa teraz w Kaczorowce? tez poczekam do wiosny i bede zbierac jakies zelastwa i drewienka, a nuz cos wykombinuje, chociaz zostawie sobie takie zbieractwo na Andy, bo tam takich drewienel rzeka znosi mnostwo...pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPo pierwsze, moim zdaniem, każdy może!! No, bo, jak ja mogę to znaczy, że każdy, każdy:)) Dekupki też zaczęłam robić totalnie sama:)) http://de-kupa-ge.blogspot.com/p/moje-prace.html, i inne rzeczy też, całkiem nie tak dawno:)) "Rozszalałam" się dobrze po 40- tce:))
UsuńMnemoludów kilka jest w Kaczorówce, ale większość rozdałam:)) Poszły w świat:))
Po drugie, zazdroszczę Ci tej rzeki i tych drewienek. Ja mam chyzia na punkcie odpadków drzewnych, wszystko zbieram i zwłóczę do Kaczorówki, a nuż się przyda:))
Tylko kawał drewna znaleziony na plaży w Nicei wywaliłam, bo w walizce zaczął śmierdzieć zdechłą rybą, a szkoda, bo fajny był.........
A ja mam mnemoluda i bardzo mnie to cieszy :))))
UsuńFaaajne !!! Umiesz, umiesz rysować, tylko zapomnialaś ! Kontynuuj ! ... a Twije Mnemoludy uwielbiam.
OdpowiedzUsuńTęsknię do mnemoludów............czekam na wiosnę.....
UsuńBardzo fajnie Ci wyszło, umiesz. Próbowałam suchymi pastelami i nic mi nie wychodzi.
OdpowiedzUsuńStan towarzyszący "tworzeniu" jest wciągający mocno.
Może trzeba jeszcze raz spróbować?? Ja dopiero załapałam w chwili, kiedy zrozumiałam, że to chodzi o to światło na obiektach, wtedy zaczynają być wypukłe, wklęsłe, a nie płaskie:)))
UsuńHrehrehre, magiczna biel, królowa koloru, co nie?
UsuńWłaśnie ona to wszystko sprawia:))
Usuńi fajnie :) reset totalny i udało Ci się naładować akumulatory na nadchodzący tydzień :)
OdpowiedzUsuńŁooo, z tym tygodniem to przesada, musiałabym mieć odwrotnie, ładować tydzien, do huty na dwa dni:)))
Usuńbardzo ładne te Twoje cudeńka :)
OdpowiedzUsuńi mnemoludy są boskie, serio :)
A dziękuję bardzo:))
UsuńMnemo, pięknie!!! I do tego świetny odpoczynek:)) Życzę Ci więcej czasu na tworzenie różnych dzieł:)
OdpowiedzUsuńMarzenie takie.....ten czas......
Usuńgruszki, pełno gruszek. modne tej zimojesieni. ja nie umiem ani rysować, ani malować, ani nic nie umiem. nigdy nie lubiłam centrów handlowych a teraz bym sobie pochodziła....chyba sobie popłaczę....
OdpowiedzUsuńWytrzymałabyś godzinę i uciekała, gdzie pieprz rośnie, uwierz.......
UsuńEwcia, jak powiesz jeszcze raz, że nie umiesz to bęcki spuszczę. A próbowałaś??? Dawaj od czego chcesz zacząć???
pewnie, że próbowałam....umiem narysować z 2 łabędzia i raz kota narysowałam.....chyba kota.
UsuńNo, no, pozazdrościć :)
OdpowiedzUsuńGruchy do schrupania :)
Buziaki
I będą pożarrrrte, ni ma to tamto:))
UsuńAaaa, jak to nie rysowalas?? Wygladaja, jak zywe:) Dynka-urocza;)
OdpowiedzUsuńTak to, nie umiałam i dalej nie umiem, ino te martwe natury, a w zasadzie, gruszki, jabłka, cytryny i dynie:))
UsuńFaktycznie, rok temu szalałaś z pastelami i fajnie Ci wychodziły :)) A reset potrzebny jest .....
OdpowiedzUsuńRok temu, a potem przerwa.......................
UsuńJa także Mnemo się resetyję przy swoich "wylęgałkach ". Twoje "resety" bardzo udane :) Życzę Ci więcej czasu na nie :)))
OdpowiedzUsuń