Przeglądając zdjęcia dla Gosianki, natknęłam się na takie oto...
Były wakacje, na które zaprosiłam siostrzenicę. Jest 6 lat starsza od mojego synusia, ale dogadywali się dobrze. W ciągu dnia, bo, jak przyszło do spania to robiła się mała awanturka.
Musieli spać razem, bo mieliśmy wtedy malutkie mieszkanie. Łóżko po rozłożeniu było duże i spokojnie się na nim mieścili, ale awantura była o nogę, która wyszła "za połowę", albo poduszkę, którą "mi dotknęła", w końcu o kołdrę, którą ciągnęli każde w swoją stronę.
Musieli dostać, dwa jaśki i dwie kołdry, ale i tak się kłócili.
Kiedy już zmęczeni awanturką zasnęli, można było, zza uchylonych drzwi, oglądać takie obrazki.
Śpią zgodnie, w jedną stronę ułożeni.......młoda przykryta śpiworkiem, młody, jak zwykle odkopany, ale "jego" kołderka obok. Nie dał jej tknąć.
Mija jakiś czas, zaglądamy znowu...
Młoda capnęła młodemu "jego" kołderkę, a młody śpi już na podłodze....
Zepchnęła go, czy sam oburzony, że musi dzielić się łóżkiem, przeniósł się na podłogę?
Trudno stwierdzić, ale widok rozkoszny prawda? Komiks taki.
A to inny dzień, poznaję, bo piżamka inna:)
Jak widać poduszki są zbędne, ułożenie "ciał" wskazuje, że przed zaśnięciem stoczono malutką wojenkę.......
Fajnie tak popatrzeć na zdjęcia w albumie.
Młoda dziś już jest sama matką, Pysia za kilka dni kończy roczek, a sama młoda już po 30-tce. Młody to już facet........
Nie do wiary, jak ten czas szybko leci.....
P.S.
U mnie duje, że mało łba nie urwie, paskudna aura, nic tylko leżeć i nosa nie wystawiać.
Z zakupów świątecznych to mam na razie 2 kilo buraków:))))
.jpg)
.jpg)
Hehe...u mnie Absorberka uskutecznia taniec św. Wita. To oberwę nogą, to z bańki. Masakra :)))
OdpowiedzUsuńMnemo- wygrałaś tymi burakami. Ja mam tylko 10 szt. (tak napisałam Ojcu i tyle kupił) :))))
Bo panowie, niezleżnie od wieku są bardzo dosłowni. Kazałaś 10, masz 10:)))
UsuńKuzynka kiedyś wysłała chłopa do sklepy po trzy cytryny, wrócił z takim chemicznym napojem "3 cytryny";))))))) Posikałam się z tego konceptu;))))
UsuńSą jeszcze 3 limonki, tego samego producenta:)))
UsuńNo nie mogę;)))) A są "trzy buraki"?
UsuńBurków nie widziałam, no i od lat tego dziadostwa już nie piję. Ale limonki były smaczne nawet:)
UsuńPod każdym sklepem z piwem z łatwością znajdziesz 3 buraki.
UsuńMnemo, 2 kilo burakow to juz duzo :) Bedzie barszczyk pyszny i jak by sie tak uparl to wystarczy :)
OdpowiedzUsuńA czas pedzi, jak ten wiatr u Ciebie obecnie :) No i nic nie poradzimy. Piekne wspomnienia zdjeciowe :)
Kiedyś tydzień wcześniej już się w garach stało, a teraz jedno popołudnie ( to będzie wtorek) i po ptokach. Wyćwiczone.
UsuńBarszczu robię dużo bo popijamy go sobie na lepsze trawienie. No i, jak ktoś ma zespół dnia następnego to ładnie łagodzi objawy:))
I u mnie tak będzie. Wtorek gotowanie. :)
UsuńBuraków mam kilo. Farsz do uszek, sos do mięsa i starty chrzan. Bałagan też mam.
OdpowiedzUsuńBoszsz, ale my zapobiegliwe jesteśmy. Wszystkie mamy buraki:))))
UsuńJa buraki kupię jutro:) A co tam!
UsuńHrehrehre, ja mam kapustę, 3 cebule i - uwaga - 2 kartoniki soku z buroków, zgadnijcie na co?
OdpowiedzUsuńKapustę też mam, w puszcze, z Lidla, ale kupiona chyba latem:))
UsuńBuroki na barszcz, dopieprzysz, dosolisz, listek wciepniesz, czosnek i barszcz będzie.
Wygrała pani mlostek borszczu z kartunika!
OdpowiedzUsuńNie mam nawet burakow.
OdpowiedzUsuńHana, ma szybki i prosty sposób na barszcz. Kartuniki:)))
UsuńMusialabym do Polski skoczyc na chwilkie, tu nie ma. ;)
UsuńPantera, coś podobnego, Miemcom kartuników zabrakło??? Czy buroków?
UsuńA wiesz, że naszemu przyszywanemu wujkowi to wysyłałam barszcz w torebkach do Niemiec właśnie, Nie wiem, nie znają tam barszczu??? Pantera pisz, najwyżej Ci buroków wyślemy woryszek. A ja dołożę przepis na pyszny barszcz.
UsuńJa też nic nie mam. Pierniki upiekłam i zjedzone:) Te małe wojny poduszkowe mam prawie codziennie, chociaż każda ma swoje łóżko:) I takie zdjęcia mam pobitewne:)
OdpowiedzUsuńMusisz kiedyś pokazać:))
UsuńPewnie kiedyś pokażę:)))
Usuń:)
OdpowiedzUsuń:) buraki mam i to ze swojej grządki
:) buziaki przedświąteczne
Buziaki Jolu. Przynajmniej wiesz, że buroki bez chemii. A ja lubię buroki. W jarzynce i w zupie i na kwaśno.
Usuńi pierniki masz upieczone ;)
OdpowiedzUsuńwszystkiego dobrego!
Wszystkiego dobrego Klarko. Pierniczki kruszeją, a ja mam wysokie ciśnienie. Psiakość, jak ja lubię te niespodzianki i to wtedy, kiedy robota czeka.
UsuńFajne zdjęcia i wspomnienia :)))
OdpowiedzUsuńA ja mam bigos - jeszcze niegotowy ;) Buraczki - sztuk dwie. I bałagan.
Mam jeszcze pranie i tonę prasowania. I ciśnienie 153 na 113, słaniam się na nogach i poleguję. Wrrrrrrrr
UsuńScenki świetne :))
OdpowiedzUsuńWygląda na to, że nikt nie przygotowuje się do świąt :)
Bo wielkie gotowanie to jeszcze za wcześnie, po co jeść stare? I nie mam zamrażaki i nie mam balkonu, gdzie można gary wystawić. Dziś zrobiłam rybki w occie, bo te mogą stać. Dobrze najdą do świąt.
UsuńU nas nie wieje...
OdpowiedzUsuńŚwietne zdjecia i jakie miłe wspomnienia :-)))
:)
UsuńA ja juz mam prawie wszystko kupione. Jutro Pragmatyk jedzie walczyc w biedronie o warzywa i owoce ;-)
OdpowiedzUsuńZdjecia cudne :-) i dzieciaki sa cudne.
Dziedzic mi sie wlasnie kokosi obok. Oczywiscie rozkopany ;-)
dziś nie muszę, to nie wychodzę z domu, to co za oknem skutecznie mnie zniechęciło ;)
OdpowiedzUsuńNajserdeczniejsze życzenia szczęśliwych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia
OdpowiedzUsuńoraz wszelkiej pomyślności i sukcesów w Nowym Roku składa cudARTeńka.
Dołączam podziękowania za Twoją obecność na moim blogu:)
He, he Mnemo, fajne foty:) Mnie i kuzynce, nikt takich zdjec nie robil, a ztym wspolnym spaniem, bywalo podobnie.
OdpowiedzUsuńMnemo, jeszcze raz pięknych Świąt:***
OdpowiedzUsuń