Spacerując wieczorkiem po blogach znalazłam u Bubisy http://my-cottage-life-bubisa.blogspot.com/ bardzo pomysłowy i uroczy płotek zrobiony z wiklinowych gałązek. W mojej Kaczorówce też podobny płotek swego czasu powstał, choć daleko mu do tego od Bubisy. Na mój płotek zostały wykorzystane znalezione w lesie i przy drodze kawałki patyków, z czasem ma zarosnąć winobluszczem i posadzonymi pod nim malwami. Jego przeznaczenie jest wyłącznie ozdobne, choć mój mąż twierdzi, że odgradza część ogrodu od wygódki i kompostownika. Na nim w sezonie wiszą gliniane garnki, wiklinowe koszyki z kwiatami, gliniane ptaszki, które sama z mozołem ulepiłam i pomalowałam. Wisi też t chochołek, którego w jakieś deszczowe dni skleciłam z witek brzozowych. A po drugiej stronie płotka rosną sobie poziomki, bo Kaczorówka stoi sobie w lasku i poziomki już tam były. Mój płotek powstał po tym jak zakochałam się w płocie z sąsiedztwa, chyba robiony był techniką jak u Bubisy, ale jest stareńki, bo pełno na nim porostów, a latem pięknie kwitną za nim posadzone dzikie róże. Róże powodują, że przez taki płot nikt nie przejdzie.
Zdjęcia są zrobione zaraz potem jak płotek powstał, wiec jeszcze przy nim i na nim łyso, tego lata powinno być już ciekawiej.
Płotek w trakcie roboty i sadzenia pod nim malw.
W sezonie "maślaczanym" pod płotkiem rosną gromadnie maślaki.
Ptaszek gliniany, któremu "oczko sie urwło" od deszczu.
Płotek z sąsiedztwa.
Niestety tylko kawałeczek płotka z sąsiedztwa, ale za to z kwitnącymi różami.
poniedziałek, 5 marca 2012
wtorek, 28 lutego 2012
Sesja zdjęciowa mojego wielkiego zwierza przydybanego na spaniu w łóżku.
A oto jak wygląda moje wielkie zwierzę śpiące bezczelnie w łóżku. Pozwala się przykryć dodatkowo kocykiem, a ta szeroko rozdziawiona paszcza to wyraz rozkoszy, bo pańcia nie krzyczy tylko pozwala się rozwalać na łóżku bezkarnie.
poniedziałek, 27 lutego 2012
Kuferek magnoliowy
Tocząc wojnę z noso-gardzielą dokończyłam kuferek magnoliowy, zmieniając kilka razy koncepcję na jego wykończenie. Wyszło tak jak widać ( jak zwykle brak odpowiedniego światła dziennego, dobrze, że coraz dłużej widać). Przynajmniej nie jest "na ludowo" :)
A dziś, jakby na moje życzenie, ktoś wystawił do śmietnika, bardzo ładną szafkę z litego drewna sosnowego. Właśnie o takiej myślałam, a tu patrzcie stoi sobie przy śmietniku i czeka........ Teraz chyba zażyczę sobie kredensu:))
W środku.
Element środka.
Z zewnątrz.
A dziś, jakby na moje życzenie, ktoś wystawił do śmietnika, bardzo ładną szafkę z litego drewna sosnowego. Właśnie o takiej myślałam, a tu patrzcie stoi sobie przy śmietniku i czeka........ Teraz chyba zażyczę sobie kredensu:))
W środku.
Element środka.
Z zewnątrz.
niedziela, 26 lutego 2012
Stare zdjęcia z rodzinnych albumów.
Ponieważ dopadło mnie jakieś zgryźliwe choróbsko, które rzuciło mi się na noso-gardziel i ogólnie niedomaganie, więc nici z decu, stwierdziłam, że poszperam w moich komputerowych archiwach i odgrzebię stare zdjęcia, które jakiś czas temu zarchiwizowaliśmy ku pamięci potomnym. Coraz mniej jest osób z kręgów naszych rodzin, które pamiętają, kogo przedstawiają zdjęcia. Zdjęcia pochodzą z Wielkopolski, Podlasia, Warszawy.
Umieściłam je na drugim blogu, bo pasują do jego klimatu. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć prababcię Antoninę w ludowym czepcu i koralach, słodkiego bobasa w baranicy, który później został moim ojcem, babcię Lusię, która wygląda jak laleczka, albo inne najczęściej przedwojenne zdjęcia zapraszam tu: http://mnemosyne-ocalicodzapomnienia.blogspot.com/
Niewiarygodne jak ten świat zmienił się przez kilkadziesiąt lat.
Zapraszam.
Umieściłam je na drugim blogu, bo pasują do jego klimatu. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć prababcię Antoninę w ludowym czepcu i koralach, słodkiego bobasa w baranicy, który później został moim ojcem, babcię Lusię, która wygląda jak laleczka, albo inne najczęściej przedwojenne zdjęcia zapraszam tu: http://mnemosyne-ocalicodzapomnienia.blogspot.com/
Niewiarygodne jak ten świat zmienił się przez kilkadziesiąt lat.
Zapraszam.
czwartek, 23 lutego 2012
Zielony kuferek paseczkowo- różyczkowy
Jest od kilku dni gotowy zielony kuferek paseczkowo-różyczkowy. Niestety zdjęcia zrobione bez światła dziennego są takie sobie. Środka nijak nie mogłam zrobić tak, aby zdjęcie oddawało wygląd rzeczywisty. Chyba lubię robić takie kuferki. Kolejny będzie "magnoliowy", żeby się te ludowości nie znudziły. Kuferek stoi na lnianym obrusie, ręcznie haftowanym.Obrus jest bardzo, bardzo stary, babciny........
Subskrybuj:
Posty (Atom)
