Sobota rano, otwieram oczęta, o matulu, jak błogo, jest coś koło dziewiątej, a ja nie muszę jeszcze wstać. Jeszcze troszkę poleguję sobie w ciepełku rozmyślając, co by dziś dobrego zrobić do jedzonka, a potem ruszam do kuchni zaparzyć kawę. Chłopaki (Mopek i Wu) dalej sobie pochrapują smacznie. Lubię takie ranki, kiedy nigdzie mi się nie śpieszy i nic nie muszę.
Kawa już zaparzona, zasiadam w fotelu i włączam TV. Z telewizora zaczyna gadać jakiś młodzian w dziwnym języku, matkozcórką, co to za język? Ni to niemiecki, ni to skandynawski, ni węgierski. W życiu takiego nie słyszałam, a zdaje się, że rzecz dzieje się w Polsce. Oglądam dalej z coraz większą ciekawością i za chwilę się wszystko wyjaśnia. A ja pierwszy raz o tym słyszę. Jestem ciekawa, czy Wy wiedzieliście/słyszeliście o Wilamowicach ?
Niesamowita historia i jak dobrze, że znalazł się ktoś, kto stara się uratować zwyczaje i przede wszystkim język. A może ktoś tam z Was był, albo mieszka w okolicy?
Co o Wilamowiacach mówi Wikipedia?
„Mieszkańcy Wilamowic są potomkami osadników z Fryzji i Flandrii, którzy osiedlili się na tych terenach w XIII wieku. Stworzyli wyizolowaną kulturowo społeczność, odrębną również językowo. W 1808 roku wykupili się z poddaństwa a w 1818 wykupili prawa miejskie dla Wilamowic. Do 1945 roku w powszechnym użyciu był język wilamowicki (wymysiöeryś) – archaiczny język (dziś włada nim około 70 osób). Mała społeczność używała również własnego stroju wilamowickiego zawierającego elementy szkockiej kraty, motywy tureckie oraz kwiatowe, wykonane starą metodą klockową. Po II wojnie światowej władze komunistyczne próbowały zatrzeć ślady odrębności kulturowej Wilamowian.
Dziś tradycję kultywuje Regionalny Zespół Pieśni i Tańca "Cepelia Fil Wilamowice" założony w 1987 skupiający młodzież oraz Regionalny Zespół Pieśni i Tańca "Wilamowice" założony w 1948 skupiający kilka pokoleń. Działa także Stowarzyszenie Na Rzecz Zachowania Dziedzictwa Kulturowego Miasta Wilamowice "Wilamowianie", mające na celu ratowanie kultury wilamowickiej”
Film dokumentalny na który przypadkiem trafiłam " Moje Wilamowice" z 2012 roku można obejrzeć na kanale Planet, zachęcam, warto popatrzeć.
A tutaj krótki film znaleziony na jutubie.
Co dzieje się w Wilamowicach można na bieżąco śledzić na faceboku.
I jeszcze jedna stronka, którą warto poczytać:))
A kto udaje się na spocznek wieczorny może paciorek sobie zmówić w języku wilamowskim:)
Ynzer Foter, dü byst ym hymuł,
Daj noma zuł zajn gywajt;
Daj Kyngrajch zuł dö kuma;
Daj wyła zuł zajn ym hymuł an uf der aot;
dos ynzer gywynłichys brut gao yns haojt;
an fercaj yns ynzer siułda,
wi wir aoj fercajn y ynzyn siułdigia;
ny łat yns cyn zynda;
zunder kaonst yns reta fum nistgüta.
[Do Dajs ej z Kyngrajch an dy maocht, ans łaowa uf inda.]
Amen
Ha, jak będę kiedyś w tamtych stronach z pewnością zajrzę do Wilamowic:))
Ciekawe, ciekawe :-)
OdpowiedzUsuńKto by pomyślał...
I w Polsce są ciekawe miejsca do zwiedzania :-)
O których nawet czasami się nie wie........
UsuńA rano do kawki włączyłam twój blog i proszę ile się ciekawych rzeczy dowiedziałam!
OdpowiedzUsuńCo za język! Można połamać swój :)
I jak fajnie, że coś się dzieje, żeby on nie zaginął ( ten język). Ja z kolei połamałam sobie głowę na odróżnianiu Tutli od Putli i się poddałam. Obie i tak są urocze:)
UsuńIstny łamaniec ;)..Potwierdza się powiedzenie..."Cudze chwalicie, swego nie znacie..."
OdpowiedzUsuńWłaśnie:)))
UsuńNo, no Mnemo, od rana nas tu językoznawczo uświadamiasz. O wilamowskim (Wymysorys
OdpowiedzUsuńWilmesaurisch,Wymysiöeryś sporo pisali etnolodzy i językoznawcy). Przyjmuje się, że wywodzi się z dwunastowiecznego dialektu środkowogórnoniemieckiego z późniejszymi mocnymi wpływami dolnoniemieckiego, holenderskiego, fryzyjskiego, staroangielskiego i polskiego. Językiem mówionym był do 1946, potem go zakazano, w 1956 zakaz cofnięto.
Niezły jest ten język, podoba mi się też menonicki czyli plautdietsch. U nich z kolei Ojcze nasz tak brzmi:
Vaterunser
Ons Voda em Himmel,
lot dien Nome jeheilicht woare;
lot dien Ritjdom kome;
lot dien Welle jedone woare,
uck hia oppe Ed, soo aus em Himmel;
jeff ons Dach fe Dach daut Broot, daut ons fehlt;
en vejeff ons onse Schult,
soo aus wie den vejewe, dee sich jeajen ons veschuldicht ha;
en brinj ons nich en Vesetjunk nenn,
oba rad ons von Beeset.
wiels die jehet daut Ritj,
en dee Krauft en dee Harlichtjeit
en Eewichtjeit.
Amen.
Buziaki.
Owieczko, mój niemiecki uległ atrofii, bo go nie używam nic a nic i to od 20 lat, więc łapię co któreś tam słowo, a z tego co napisałaś to mi tylko kome i broot brzmi znajomo:)) Moim marzeniem jest dorwać dzieło Oskara Kolberga i poczytać. Dawno temu leciała w radio audycja z Kolbergiem po kraju, ciekawe czy można gdzies te archiwalne nagrania zdobyć. No i tak jeszcze dodam, że mnóstwo jest fascynujących miejsc w Polsce i nie tylko, szkoda, że nie zawsze się o nich wie.
UsuńBuziaki:)
Mnie też Kolberg fascynuje i jeszcze wiele innych rzeczy, a tu czasu nie starczy człowiekowi w tym jednym życiu.
UsuńZajrzałam na allegro i wyobraź sobie trafiłam na tom z 1964 r. "Kaliskie" oczywiście kupiłam!!! A zostało ich jeszcze 65 tych tomów:)
UsuńKto by się spodziewał! Niezłe! Myślę, że gdyby tak po Polsce poszperać toby się ciekawe rzeczy znalazł!
OdpowiedzUsuńDobrze, że jednak tam na miejscu, coś się dzieje i miejmy nadzieję, że będą działac coraz prężniej.
UsuńKurczę, tego się przeczytać nie da :(
OdpowiedzUsuńBuziaki
Fajny łamaniec:)
UsuńSłyszałam o Wilamowicach, ale jeszcze mnie tam wiatry nie zagnały ...;)
OdpowiedzUsuńAni mnie.......szkoda troszkę.....
UsuńKocham takie poranki jak opisujesz, a jak jeszcze za oknem plucha to mrrrrrrrrrrrr :-)
OdpowiedzUsuńWilamowice? ciekawe, ciekawe, szkoda, ze mało się mówi o takich perełkach :-/
Ale na szczęście "działają" i to młodzi ludzie, chwała im za to:)
UsuńChętnie bym tam pojechała, może mi się to uda zrobić w najbliższe wakacje:) Pozdrawiam już jesiennie:) Dzięki za odwiedziny i komentarz)
OdpowiedzUsuńNiezły łamaniec. Ot, uczy się człek całe życie!
OdpowiedzUsuńPo prawie 4 dniach odzyskałam internet, ale mam blogowe zaległości!
Tak myślałam, że Cię odcięli:((((
UsuńNic a nic nie słyszałam :D Czy oni w CV sobie wpisują ten język jako obcy? ;)
OdpowiedzUsuńChyba w miejscu na hobby:)) Za to jakie elitarne hobby, tylko coś koło 70 osób włada tym językiem.
UsuńSłoneczniki na banerku piękne. A kaczki dzie???
OdpowiedzUsuńUrosły od tego czasu i pewno odleciały do ciepłych kraków:))
UsuńKaczki odlatują do ciepłych krajów?
Nie, one migrują w poszukiwaniu trochę cieplejszych, niezamarzniętych miejsc. Więc mi tu nie ściemniaj.
OdpowiedzUsuń