Pogoda postanowiła zarządzić naszym czasem wolnym i coś koło 14 w niedzielę zafundowała nam burzę, przerywając moje rozważania na temat nasadzeń.
Krążyła dość długo nad okolicą mrucząc to z jednej to z drugiej strony i już w pewnym momencie wydawało się, że sobie poszła. Nagle, jak nie rypnie, jak nie zawieje, jak nie lunie.........
W oka mgnieniu taras został zalany wodą, rynny nie dawały rady odbierać tej masy wody, a z nieboskłonu zaczęły lecieć lodowe kulki!!! Rany grad wielkości paznokcia!!! Nawet bałam się, że zrobi szkody na karoserii Magdy, na szczęście uszkodzeń nie zauważyłam.
Zdjęcia nie są najlepszej jakości bo z telefonu, który też zaraz został zachlapany i zaparowany, ale widać, jak okolicę spowiły strugi deszczu.
Ponieważ burza się przeciągała i padało kilka godzin postanowiłam ten czas wykorzystać na błoga drzemkę. Fajnie się śpi, jak w dach uderzają krople deszczu, masz obok siebie cieplutkiego pieska i wiesz, że jutro wstanie kolejny ciepły dzień, a ty jeszcze nie musisz wstać skoro świt do huty.....
A tu mamy gradową kulkę, skakały po tarasie jak piłeczki ping-pongowe.
Kto wyczekuje sezonu grzybowego temu oświadczam, że się rozpoczął, proszę oto najprawdziwsze maślaczki z naszego obejścia, a po tej burzy z pewnością będzie ich więcej. Podobno też już pokazały się czerwone koźlaki -to wieści od miejscowych ludzi.
Na szczęście dzisiejszy ranek wstał piękny, słoneczny, tylko jeszcze wszystko jest mokre i pies nie chce na spacer po takiej mokrej trawie........
Skonsumowałam na trawce śniadanko i wypiłam kawkę, którą mi Wu zaordynował. Poobserwowałam wiewiórkę, która po gałęziach przeszła z sąsiedniej działki, przelazła nad naszymi głowami strącając krople nam na głowy i przeszła dalej na sąsiednią działkę. Tylko Mopek przyglądał się jej zdziwiony, co to za "kotek", który łazi po drzewach...........
Teraz mogę zabrać się do zarzuconych wczoraj nasadzeń, a potem spacerek w las, jak obeschnie,żeby pieskowi nie zmoczyły się łapecki:)))))
I znowu przesyłam Wam haust sosnowego powietrza wraz z serdecznymi pozdrowieniami......

U nas wczoraj było podobnie. Upalny ranek i południe, a burza z gradem po 17-tej.
OdpowiedzUsuńTylko spokoju potem nie było, bo nasza OSP urządziła sobie zabawę, a ja mieszkam od remizy jakieś 40m, więc do 2 miałam dodatkowe atrakcje. Wokalistka tak wrzeszczała jakby to Eurowizja była wrrr.
Pięknie tam u Ciebie, odpoczywaj sobie spokojnie i łap dystans do...sama wiesz.
U mnie czasem też są imprezy w środku wsi, ale takie spontany miejscowe, ja jestem za wsią to tylko czasem coś doleci, mam święty spokój, cicho, pies czasem zaszczeka, krówka zabuczy i te ptaki.........
UsuńNieźle Was polało, ale najważniejsze, że szkód nie było, roślinki podlane i dzisiaj jest u Was ładnie, ciepło i słonecznie :)
OdpowiedzUsuńA teraz znowu zbiera się na deszcz, choć dzionek był upalny......
UsuńA u nas burzowo było w sobote. A wczoraj w dniu Komuni mojego bratanka ,pogoda była jak szklanka . Ty wiesz jaką frajdę zrobiłam mu tym aniółkiem ,dał radę nawet w zestawieniu z jakąś grą piłkarską ;) Podobało mu się to ze był zrobiony podług jego obrazka .
OdpowiedzUsuńŻalisz sie że w Kaczorówce niechce nic rosnąć , aaaaaaaaaa przecież rosną maslaki ,kurki też ? ,bo na takim podłozu to chyba powinny . Mnie najbardziej satysfakcjonowały by czerwone kozaki ,strasznie je lubię ,bo są takie malownicze ,ale one niestety nie rosną pod sosnami .
Dużo relaksu życzę w dowolnej formie ,ten relaks :))))
Maślaki i .......rydze, ale to na jesieni:)) Przez 4 lata je wyrzucałam na kompostownik, bo nie wiedziałam, co to.....teraz tylko poluje, kiedy zaczną rosnąć, ale niestety nie tylko ja, bo amatorów jest więcej, płoty to nie przeszkoda:)
UsuńPogoda jest różna zawsze w piątek mieliśmy burzę wieczorem z ulewą.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWitaj, Agato-Agatuszko:) na Maurach potrafi być BARDZO RÓŻNA;)
UsuńNie będę odkrywcza. Napawaj się, żeby do następnego razu starczyło.
OdpowiedzUsuńTy wiesz, co ja robię, nie? to, czego miałam nie robić, ha, ha....nasadziłam dziś, ale to juz ostatnie nasadzenia tej wiosny:)))
UsuńZa to miała dziś kapiel w basenie i nad nim prysznic, oczywiście pod gołym niebem, było bossssko.......
Do lasu to ja tylko na spacer! Grzybow nie widze /smiech/!
OdpowiedzUsuńJ.
Poważnie?? Ja niby coraz bardziej ślepa, ale grzybki widzę, oj widzę:)) Najbardziej lubię zbierać, resztę mnie w zasadzie mniej interesuje:)
UsuńO ja cie! Ale fajna burza, uwielbiam! Mam takie zboczenie, ze kocham burze, pod warunkiem oczywiscie, ze mi na leb nie pada, a od piorunow oddziela mnie szyba. Moge tak godzinami stac w oknie i zachwycac sie kazda blyskawica i grzmotow sluchac, jak koncertu.
OdpowiedzUsuńJesli pogoda bedzie sprzyjajaca, moze skoczymy w niedziele do lasu rozejrzec sie za grzybami.
Odpoczywaj przeto, tankuj sily na potyczki z huta. :)))
W mieście to nie boje się burzy, ale tutaj.....ciary mi czasem lecą po plecach, bo jak rypnie w pobliżu...najczyściej wali w jezioro.... lubię siedzie na tarasie i patrzeć na błyskawice, spektakularnie to wygląda wieczorem, albo nocą, aż biało się robi, jak w dzień.......
UsuńA u nas na szczęście padają normalne deszcze,
OdpowiedzUsuńa tak ogólnie to jest ciepło i ciepło...
Nie przepadam za burzami i to jeszcze z gradem , o matko !!!
To masz szczęście, dla mnie i ciepło i ciepło i ciepło może być na okrągło. nie lubię zimna, a tutaj szczególnie......
UsuńOdpoczywaj, bycz się do oporu. U nas dziś burza z piorunami. I nareszcie jest czym oddychać. Dwa lata temu u nas padał grad wielkości piłki tenisowej. Powgniatało karoserie samochodowen Na moim osiedłu wszyscy parkujący na otwartych parkingach mieli taką "atrkcję"
OdpowiedzUsuńO matko, własnie tego się bałam, że blachę wgniecie i znowu będzie wydatek......
UsuńJa nie rozumiem czemu jeszcze Mopkowi kaloszkow nie sprawiłaś ;p
OdpowiedzUsuńOn sam sobie, robi, nawet wodery, wchodzi do kałuży z błota, a jak wyłazi to juz ma takie sliczne czarne kaloszki i czasem jeszcze podwozie:))
UsuńPodwozie :D wymiękłam:)))
UsuńNo nie wierzę, że już grzyby?! Kundlaki to szczególnie uwielbiają wodery! Koszmar :(
OdpowiedzUsuńGrzyby... może i u nas już są? Padre nóżkami przebiera, żeby do lasu polecieć o świcie, kiedy ja się przewracam na drugi boczek ;)
OdpowiedzUsuńU nas też burze ostatnio szalały, ale bez takich spektakularnych efektów, jak u Ciebie. Wodery z błota są widzę hitem modowym u psów ;-)) Mopka chociaż możesz wykąpać, my czekamy, aż się wykruszy... Uściski ;)
Pozwalam, niech ma swoją przyjemność:)
OdpowiedzUsuńInkwi, pełnych koszy to chyba Padre nie nazbiera, to takie zwiastuny, gdyby było ich więcej to przy drogach by stali sprzedający, tu sie tak zarabia, ale nie widziałam nikogo. To już lepiej pośpij i poczekaj na wysyp.......
UsuńBuziaczki:)
A u nas jeszcze nie ma... albo ludzie nie wiedzą:-)))))
OdpowiedzUsuń