niedziela, 4 maja 2014

O psie, który jeździł rowerem......

Tak mi się ostatnio psie tematy posypały, ale, jak nie wykorzystać takiej okazji???

Dyzię i jej opiekunów poznałam pod przychodnią lekarską. Dyzia tylko wygląda tak łagodnie, ale wystarczy wyciągnąć w jej stronę palec........
Rzuca się, jak bestia i na nic pieszczotliwe przemawianie i próba przekupstwa. Jej Pan pozwolił Dyzię sfotografować, przed głaskaniem ostrzegał:))
Pani opowiedziała mi troszkę o Dyzi.
Dyzia ma 13 lat, kiedyś w tym koszyku jeździła razem ze swoją mamą, ale teraz już została sama. Dyzia kocha bardzo swego Pana, kiedy oddalił się na chwilę, do przychodni, była bardzo zaniepokojona i wypatrywała nieustannie, kiedy wróci.


Dyzia jeździ w tym koszyczku ze swoim Panem po ruchliwych ulicach miasta. Nie jest niczym przypięta, tak się nauczyła i posłusznie siedzi w koszyku. Drugi, przytulniejszy koszyczek ( może na złą pogodę?) ma Dyzia zamontowany na rurze, bo to rower męski.





Pod przychodnią Dyzia dostała w miseczkę wody, a potem tęsknie wypatrywała Pana usadowiwszy się na jego kamizelce odblaskowej...........



 Mnie zupełnie, ale to zupełnie ignorowała........


a jej wzrok zdawał się mówić, " a dotknij mnie tylko babo......"


 Chyba powinnam Mopa nauczyć tak jeździć, bo on z biegami na długie dystanse jest kiepski, a poza tym boję się go puszczać po lesie bez smyczy. Kiedyś nawet próbowałam, ale mi wyskakiwał podczas jazdy, więc bałam się, że zrobi sobie krzywdę spadając, bądź, co bądź, sporej wysokości dla takiego kurdupla.


Może jeszcze kiedyś spotkam tych Państwa i Dyzię pod przychodnią????

P.S.
Na Majówce nie było źle, ale bywały już lepsze.

20 komentarzy:

  1. Pieseczek wygląda na zadowoloną z racji bycia cyklistką:) Szkoda, że majówka taka zimna, ale jest nadzieja, że będzie cieplej:)

    OdpowiedzUsuń
  2. w rodzinie też była taka 'sarenka' - i tez nikt jej nie mógł dotykac prócz właścicieli ;) takie to małe zajadłe :d

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie Dyzie to mają lwie serca w okruszych ciałkach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dyzia jest urocza. Uczucia wszelakie ma na twarzy wypisane, a bardziej jeszcze w wyłupiastych oczkach. Dyzie mnie wzruszają i rozczulają.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne zdjęcie na górze strony. Niesamowite.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Banerek?? Miałam nosa robiąc to zdjęcie w drodze na Mazury, ze 3 lata temu. W jeden łikend zrobiłam zdjęcie, a w następny, jadąc obok tego miejsca widziałam dopalające się zgliszcza. Chałupki już nie ma. Dlatego tak z uporem maniaka cykam te stare domostwa i rudery, bo za chwilę ich może nie być.Została obórka i drzewo i taki sam łan rzepaku, dziś tam przejeżdżałam:)))

      Usuń
  6. "Dał ci Bóg nikczemną postać, jeśli się ludzie nie będą ciebie bali, to się będą z ciebie śmieli" - Dyzia chyba stosuje tę zasadę:))
    W rodzinnym domu takich "sarenek" było kilka w kolejnych latach, najgorszą zołzą była Salina miała na koncie ukąszonego łydkę listonosza i sąsiadką. Była skoczna, jak kangur, trzeba było uważać stojąc przy furtce, bo potrafiła wyskoczyć znad sztachetek i kłapnąć zębami tuż przed nosem.....

    OdpowiedzUsuń
  7. Dyzia urocza, u tych sarenkowatych to najbardziej mnie rozczula ten krzywy zgryz:)) I na waleczną wygląda, to fakt.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie lekceważę tych mikro-piesków i nie próbuję się z nimi spoufalać, potrafią być zajadłe jak tygrys ;-)
    Piękne zdjęcie na banerku. Przejmujące...

    OdpowiedzUsuń
  9. gryzą france, gryzą;)) mnie też jeden taki dziabnął

    OdpowiedzUsuń
  10. Te najmniejsze pieski to czasem największe zarazy są :)) Niektóre potrafią tak w koszyczkach jeździć, po moim mieście jeździ jeden pan rowerem, który dostosował do siebie - jest po jakimś udarze chyba, pan, nie rower ;) i do swojego psa - podobną platformę ma z tyłu. Piesek tam sobie siedzi, albo biegnie grzecznie za wlaścicielem, który jest bardzo rozmowną osobą i nadaje miastu swoisty koloryt swoim wyglądem również :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Jednym słowem Dyzia był to pies obronny chociaż niewielki wzrostem :-)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Te "maluchy" muszą czymś nadrobić i chcą być potrzebne i traktowane poważnie stąd tyle wrzasku

    OdpowiedzUsuń
  13. Dyzia jest słodką psiną. Zawsze mnie takie mikre ciałka z wielką duszą i odwagą rozczulały. Podziwiam też takie pieski-cyklistów i takich na motorach (też nie raz widziałam). Brat mój cioteczny miał dawno temu taka maleńką "sarenkę". Głośna i zadziorna była niezwykle. I doberman by się nie powstydził.
    Chałupki szkoda. Tak malowniczo wyglądała.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. :) No, szczególnie na 3 zdjęciu od dołu widać, jak na Cię łypie lewym okiem :) Znam pinczerki. Są wyjątkowo jadowite. I jazgotliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale jakie kochane galaretki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. te małe psiaki zawsze wyglądają na wkurzone...
    ja bałabym się tak wozić pieska. nie miałabym pojęcia jak go nauczyć...

    OdpowiedzUsuń
  17. Te małe ratlereczki, to prawdziwe bestie, wiem miałam kiedys cos takiego, łomatko, to był najgrożniejszy pies na całym osiedlu, gorszy od wilka i budzacy prawdziwy postrach. Czyli w małym ciele wielki duch!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale fajnie :-) Psica by nie usiedziała - maupa jedna :p

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)