Nowym nabytkiem jest Onufry lub Onufra Kaczka, która mi wpadła w ręce w drodze do apteki po przepisane przez medyka leki. Spodobała mi się to nabyłam, jako rekompensatę za oszpeconą facjatę opryszczką i ogólne niedomaganie spowodowane, jak wszyscy wokół twierdzą....majówką.
Ja tam jestem tej wersji przeciwna, bo na majówce czułam się bardzo dobrze, splantowałam ogródek, przesadziłam kwiaty, przycięłam krzaki i drzewka, posypałam nawozem, zbudowałam dwie podpory pod pnącza, zagrabiłam pierdylion tysięcy igieł, podlałam, ustawiłam murek z kamieni i.......więcej nie pamiętam, choć z pewnością jeszcze coś robiłam. Bo, jak wpadam w amok ogródkowy to od rana do wieczora z przerwą na papu, tj, zimną kaszankę w jedną łapkę, a w drugą pajdę chleba, tak mi szkoda czasu na konsumpcję, kiedy tyle taczek jeszcze czeka do wywiezienia. W poniedziałek, oprócz wyczuwania każdej kosteczki oddzielnie czułam się dobrze, dopiero we wtorek się zaczęło. W środę przestać nie chciało to Mnemo polazła do medyka........
Koniec, końców medyk kazał siedzieć, chorować i nie dyskutować. I mierzyć ciśnienie, bo za wysokie. To siedzę.
Onufry/Onufra jest fajno-słodka i powiększyła naszą kaczą kolekcję.
A tak wyglądała nasza dalsza okolica w majowy łikend, czas mleczów, czy też słoneczów, jak mawiało moje dziecię........
To jest droga dojazdowa do naszej wsi.......
A to na wjeździe do wsi stary ewangelicki cmentarzyk......
I pierwsze chałupki we wsi.....
A tak se Mnemo w tytę dawała, przy plantowaniu ogródka, przenosiła kwiaty za altankę i ustawiał murki z kamieni......
I czesała działkę z pierdyliona igieł......
Potem budowała rozkraki dla clematisów, marnych oj marnych, ale może coś z nich jeszcze będzie, bo w zeszłym roku dzieci wyrwały, ale coś tam z ziemi wyłazi....
Nie takie zgrabne jak u Bubisy, skąd Mnemo pomysł odgapiła, ale materiał u mnie to sosnowe gałęzie, świeżo uciapane.......
Wu z pradawnej beczki na mąkę, która ponoć pierwej do tego służyła, a potem u Mnemo za kwietnik, zrobił .....słoneczko lekko zjedzone przez korniki.....
Mnemo tak ustawiała beczkę na kamieniach, aż w końcu się rozpadła, a jej złożenie przekraczało wszelkie możliwiości, ba jak 5 klepek się ułożyło to 6 wypadła z obręczy i w końcu Mnemo się zniechęciła. Miały z deszczułek powstać ludy, ale Wu wpadł na pomysł, że beczka pozostanie nadal w całości, ale jako słoneczko na altanie. No i jest.......
Teraz Mnemo szykuje się do wieczornego napadu prychania, kichania, smarkania. Te cykle są dwa jeden wieczorem drugi rano. Nic z tego nie rozumiem. A dlaczego nie w południe???
w południe jest sjesta, dlatego masz wolne. a mówiłaś, ze już nie będziesz tyrać w ogródku....
OdpowiedzUsuńmnie sporo wymarzło przez dwie mroźne noce.....
Nie będę tyrać, latem, teraz robię kosmetykę, by potem już tylko nicnierobić:)))
UsuńPiekna aleja drzew na drodze dojazdowej do wsi. Wykonalas ogrom prac lesno ogrodowych ale odpoczelas od miastowego zgielku. Nie ma to jak czynny odpoczynek ;)
OdpowiedzUsuńKaczka urocza, a sloneczko, ktore powstalo z pozostalosci beczki niech dzielnie opiekuje sie Waszym domkiem :)
A Ty Mnemo odpoczywaj i wracaj do zdrowia.
Tak Orszulko, dobrze czasem fizycznie popracować.........
UsuńTa aleja jest bardzo stara, obawiam się, że kiedyś wytną, bo gałęzie już kruche......
Zdrowiej w takiej pięknej okolicy a potem, będzie jeszcze piękniej. Niesamowite widoki, cudowna okolica.
OdpowiedzUsuńTo prawie nad Babięcką Strugą, szlak
UsuńKrutyni:)
Ty się zastanów, czy twoje smarkanie i kichanie rano i wieczorem nie ma czegoś wspólnego z czymś na czym śpisz??? Może jesteś uczulona na coś w poduszce albo kołdrze, czy pod czym tam sypiasz. Ja tak miałam w młodości, potem się okazało, że jestem uczulona na pierze.
OdpowiedzUsuńPrzepięknie tam na tych twoich Mazurach, łąki mleczowe warte wszystkie pieniądze. A słoneczko urocze.
W zeszłym roku były testy, niby nic z nich nie wyszło, a było ich kilkanaście i pyłki i grzyby i roztocza. Z pierza mam poduszki, ale przecież śpię na nich cały rok to powinnam ciągle się dusić, a nie tak sporadycznie.
UsuńSpecjalnie na fotki tych łąk jadę kilka kilometrów, bo obok mnie ino las.........
Podoba mi sie w tej waszej Kaczorówce ,ja lubie sosny .
OdpowiedzUsuńBeczkowe słoneczko bardzo pomysłowe :)
Jeśli chodzi o opryszczkę ,to wygląda na to że siada ci odporność . Do tych chemicznych leków ,mogłabyś sobie dołożyć cos naturalnego na wzmocnienie . O poradę mogłabyś się zwrócić do blogowych zielarek , ja eksperymentuje na sobie ,ale za mało wiem żeby coś doradzać innym .
Mam kurki podobnie zrobione jak twoja kaczuszka .
Odpoczywaj i zdrowiej :))))
Mario na razie łykam olej z wiesiołka, tak mi podpowiedziała koleżanka.....
UsuńMnemo, toż to żywy las, Twoja Kaczorówka. Żadne cuda na kiju Ci nie urosną, marny Twój znój. Ja to bym chciała mieć taki las.Leżałabym w hamaku i nic nie musiałabym robić:)
OdpowiedzUsuńMika ma rację. To wygląda na uczulenie.
Nie leżałabyś, igły byś grabiła:))) Mówiłam przecie, że las...... tylko przed chałupką jest wolny plac, za to sucho, jak jasny gwint.
UsuńMiałam na myśli to, że to las, w którym za cholerę nic nie urośnie poza lasem. Szkoda Twoich starań. Pacz, jak to człeku nie dogodzisz! Ja lasu ni mom, a chciałabym:)
UsuńNoł problem, areał masz, sadzisz tak, gdzie nie chcesz kosić trawy i za kilka lat masz las. Sosny rosną, jak dzikie, czasem metr i więcej przyrostu rocznie.....ojciec taki dziewczynom między działkami zasadził 10 lat temu, dziś jest większy niż domy....no i brzozy te też, jak głupie rosną ( ale nie u mnie)
UsuńPS. Medyk zaordynował Ci coś na nadciśnienie? To trza brać do u...ej śmierci. Wiesz to, nie? Jak przerwiesz, to nikt nie opanuje. Nie zżymaj się, ja tak z troski.
OdpowiedzUsuńNie, bo najpierw mam sobie mierzyć przez jakiś czas, żeby się zorientować, czy to są incydenty, czy tak na stałe. Jak będzie ciągle takie wysokie to prochy, ale najpierw bym chciała dietą czy cuś, nie lubię łykać prochów, z pewnością zapomnę.
UsuńOd kilku lat choduje grzybka tybetańskiego ,są to żywe kultury bakteri ,tak jak w kefirze . Pije to codziennie i raczę tym moja mamę . Zaleta tego grzybka jest między innymi normowanie cisnienia . Chodowla polega na tym ,że po przepłukaniu zimną wodą zalewasz go mlekiem , po dobie zlewasz
Usuńmleko ,wypijasz ,przepłukujesz grzybka i zalewasz mlekiem itd .Zachowuje się dobowy cykl . Szczegóły można znaleść w internecie. Upierdliwe jest to że trzeba codziennie o tym pamiętać ,ale ja wyrobiłam sobie już nawyk ,no i lubię to grzybkowe mleko ,smakuje troche jak kefir .
Pamiętam z dzieciństwa, sąsiadka takiego hodowała. Podziwiam za systematyczność, pewno i taki nawyk można wyrobić w sobie.
UsuńKrótko - zdrowia życzę, odezwę się. Może to uczulenie?
OdpowiedzUsuńTo PESEL, powiedziała moja koleżanka.........:))
UsuńNooo, nie chciałam tak z grubej rury:)
UsuńA nawet gdyby, przecież wiesz, że się nie obrażę, to prawda najczystsza, a poza tym lubię sobie dworować z samej siebie:))))
UsuńPiękne zdjęcia, to jest plus przemieszczania się w chłodniejsze rejony kraju. U nas mleczyki zamieniły się w dmuchawce, a tu cudnie, żółto :) A na jednym zdjęciu nawet Mopek się załapał :))
OdpowiedzUsuńZdrowia Ci życzę, dbaj o siebie, dziewczyno, bo sama widzisz ....
Mopek za mną, jak cień, gdzie ja tam on. Zakochany:)))
UsuńKocham takie miejsca.
OdpowiedzUsuńJako i ja:)
Usuń