Dziewczęta, wypadki huciane nie nastrajają mnie do długich, przemyślanych, czy nawet śmiesznych postów.
Raczej po powrocie przypominam amebę czy innego pantofelka, który wchłonie, albo i nie pokarm, a potem jak kłoda zalega szukając ukojenia w śnie. Nocą dokucza mi ta za.....na alergia, a na co uczulona jestem czort wie, bo zeszłoroczne testy nic nie wykazały, fakt, że nocą od kilku dni budzi mnie potężne kichanie, drapanie podniebienia i swędzenie uszu. Z nosa cieknie coś co mam wrażenie, że jest jakimś żrącym kwasem. Co noc muszę wstać, wypić wapno, pochodzić, pokichać, posmarkać i jakoś przechodzi. Rano budzę się z zapuchniętymi oczętami i ciężką głową. Dziś już się zabezpieczyłam lekami na alergię bo nie zdzierżę tych nocnych atrakcji.
Wzięłam więc sobie dwa dni urlopu i muszę odchorować wydarzenia z ostatnich dni...........
Z wiadomych względów nie mogę napisać o co kaman, ale kiedyś z pewnością to opiszę, nie będę wiecznie z hutą związana. Stosowne notatki mam.
Dziś chciałam Wam przedstawić sąsiada z Mazur, imć Lopeza, w którym to zakochałam się od pierwszego wejrzenia ( tak, jak w Hanczynym Frodku). Lopez jest słodki, zalotny i pieszczoch niemożliwy. Stacjonuje w sąsiednim gospodarstwie agroturystycznym znanym na całą okolicę. U mnie w Kaczorówce doskonale słychać, jak wyśpiewuje swoje ośle arie iiiiaaaa, iiiiia..........Zawsze chciałam pojechać do Grecji i tam zażyć jazy na osiołku i zatańczyć, jak Grek Zorba..... na plaży........
To się musi ziścić, planuję, że w przyszłym roku.....
Kocham Greka Zorbę w wydaniu książkowym i Anthony Quinna w wersji filmowej.........
Przypomnijcie sobie i Wy........
A niżej Lopezik............
Tak się popisywał, jak chcieliśmy odchodzić..........
A potem za nami szedł, nie chciał wracać do obejścia.......
W kapelutku też mu ładnie, prawda?????
Mam jeszcze konika- kucyka do pokazania i jego męskość godna ozazdroszczenia, ale to nasteonym razem.........
Bardzo Was serdecznie pozdrawiam i ściskam.








Wstyd się przyznać, ale nigdy osiołka na żywo nie widziałam. U nas w okolicy nie ma.
OdpowiedzUsuńFany ten Lopezik i jaki towarzyski.
A może o jakiś przysmak się tak przymilał?
Ja też dopiero na Mazurach miałam okazję i to z dotykaniem!!!! Osły sa cudne:))))
UsuńLopezik mnie zauroczyl. Ja chce osiolka!!
OdpowiedzUsuńMnemo, na alergie to moze claritina?Jedyne co pomaga mojej kichajacej, kaszlacej corce..
Zorba, niezmiennie uwielbiam , od lat. Musze sobie kroki przypomniec, bo sie nam szykuje greckie wesele.
Nabyłam Allegrę, jeszcze nie miałam, wcześniej łykałam Clemastin i wapno.
UsuńWłasnie, ja tez chcę osiołka, jak mi się zachce to idę pod sąsiednią posesję i go mam, choć przez płot. Ostatnio zorbę tańczyłam boso, na weselu mojej siostry dokładnie w 1982 roku. Tańczyłyśmy z siostrą i szczotkami do zamiatania w ramionach, jak to na weselu, było juz nad ranem...........
Och, Lopez, słodki Lopez...
OdpowiedzUsuńMnemo, ja wiem, na co masz uczulenie. Na hutę.
Od huty to ciśnienie, nerwica, kurwica, łomotanie serca, ale kurczę nie kichanie chyba..............myslisz, że to się aż tak objawiać zaczyna?
UsuńTak myślę. Alergie też mają podłoże nerwowe.
UsuńLopezik boski jest! I te uszka aksamitne... To o nich CudArteńka ostatnio pisała.
OdpowiedzUsuńMnemo, wyrzuć wszystko z łóżka i kup jakąś niealergizującą pościel, spróbuj chociaż.
Poduchy mam pierzowe fakt, ale gdyby to było pierze, to by mnie dręczyło co noc, a tu takie fale są. Moim zdaniem to to coś, co od kilku dni fruwa w powietrzu, takie kłębki waty, jakby, nie wiem, to chyba topola jakaś, taka z szarawymi liśćmi pyli. Nawet to do mieszkania wpada, całe kłęby tej waty latają po ulicach........Testy w zeszłym roku nie wykazały uczulenia na nic.........
UsuńMnemo, trawy zaczely kwitnac. Topole praktycznie nie uczulaja. Dodatkowo(wiem bo dopiero co od alergologa wrocilim) to sie krzyzuje z pokarmowka. Zjesz takie kiwi np. albo keczup, albo inne cos alergizujace, do tego wdychasz te fruwajace i starczy.
UsuńJeżeli nie pierze w poduszkach, to też stawiam na reakcje krzyżowe (ale nie z topolą - ona aż tak nie uczula). Jakiś pokarm (np. marchew. pomidory z innym nieszkodliwym pyłkiem - i powstaje reakcja trudna do przewidzenia). Wiem, bo jestem uczulona na wszytko, co fruwa:)
UsuńOsiołek niesamowity, szczególnie w kapeluszu:) A ciepłe uszy pogłaskałaś?
Miłego wyjazdu do Kaczorówki - zapowiadają się ciepłe noce. I pogłaszcz ode mnie osiołka:)
UsuńDziewczęta jest gorąco, jak w lipcu, na tarasie , w cieniu 28 stopni!!!!!!!
UsuńUszy oczywiście głaskałam, głaskałam, co się dało......
Mnemo testy czasem nie wykazują. Wiem coś o tym. A te białe kłaki to topola się pyli. Topola w zasadzie nie uczula, ale cholera wie, Ciebie może tak. Niech dochtory szukają. Zapisz się do dobrego alergologa. Współczuję Ci. Od swędzenia uszu można dostać nie powiem co . Są na to swędzenie krople homeopatyczne. Ja ich jeszcze nie stosowałam. Popytaj w aptece. Ale ogólnie to za bardzo sama się nie lecz, bo se astmy narobisz.
OdpowiedzUsuńA Lopezik jest bombowy :) Też na żywo nie widziałam łosiołka .
Cudny Lopezik :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nie mogę Ci pomóc w sprawie alergii.
OdpowiedzUsuńA Lopez, fajny. Ale, ale - nie umywa się do konika polskiego.;-D
Chyba nie widziałam nigdy konika polskiego, taki paradoks, nie? Chyba, że to, co mieszka z Lopezem to własnie on ci, pokaże kiedyś,mam fotki.......
UsuńKiedy ujrzalam ten Twoj stroj, zaraz mi przyszlo do glowy, ze bardzo oryginalnie sie ubierasz i zazdrosc mnie w tylek uklula, ze ja nie mam odwagi na ekscentrycznosc. A Ty mi tu, ze to przebranie. Ehhh!
OdpowiedzUsuńWszystkie zwierzaki sa fajne! Miec takie duze gospodarstwo, konie, osiolki, wiele psow i kotow - marzenie! :)))
Owszem to cudne miejsce, ale wiem, też, że to nieustanna walka o byt, to fundacja, są tam stare konie, psy, świnie wietnamskie, trochę drobiu, ale praca nieustająca, żeby na to wszystko zarobić, a sezon na Mazurach krótki:)
UsuńPiękny i taki towarzyski :)) Stroje też macie niczegowate ;) bardzo kolorowe i oryginalne.
OdpowiedzUsuńA uczulenie zdecydowanie na hutę. Bez dwóch zdań, organizm zawsze sobie znajdzie słaby punkt, Hana ma rację.
Miłego odpoczynku na Mazurach :))
Dziękuję Lidko, jest jak latem upał niemiłosierny, dobrze, że wiater troche duje........
UsuńMam podobne alergiczne problemy, dziś nie wydaję głosu, wczoraj ciekło z nosa- podejrzewam kwitnącą akację, a tak ją lubię...
OdpowiedzUsuńAch akacja, pachnie upojnie, u mnie chyba to jednak nie to..........
UsuńFantastyczne ciuszki ;-))) A Lopezik w kapelutku wprost do schrupania ;-)
OdpowiedzUsuńJa też obstawiam, że uczulenie na hutę...
Pięknego weekendu!
Dzięki Inkwi, huta, którą kiedyś tak lubiłam, przez ludzi staje się miejscem w którym człek wpada w paranoję, a tak pragmatyczna i odporna osoba, jak ja zaczyna mieć stany lękowe......
UsuńMówisz ,że chodzicie w cyrkowych strojach ,a skąd je bierzecie ? W zwykłym sklepie raczej ich sie nie kupi :)))
OdpowiedzUsuńBardzo osiołkowaty ten osiołek ;) Bardzo lubię te zwierzaki . W naszym zoo jest taki trochę większy ,kudłaty ,a minę ma zawadiaki :))
Też słyszałam że stres może wywoływać reakcję uczuleniową .
A kiedyś w lumpku trafiłam na wyprzedaż, nówki-sztuki nie smigane, cena za każdy 5 zeta, mam ich kilka, czasem ze znajomymi, jak przyjadą robimy przebieranki i wychodzimy na spacer po okolicy. Trochę dziwnie na nas patrzą, ale z uśmiechem na twarzy.......
UsuńNo jeśli tak, jest jak mówisz, to stresu mi nie brakuje, oj nie......
cuuudny osiołek. taki jak lubię. a to uczulenie to masz na hutę. jak babcie drypcię!
OdpowiedzUsuńI delirke przed pójściem do huty.........
UsuńStrój jest świetny! A huty zawsze uczulają:(
OdpowiedzUsuń