Że pies żre czasem trawę to normalne, ale, żeby się paść???? Jak krowa, długo, namiętnie z wielkim apetytem??
Mopek dopadł trawy na leśnej drodze w majowy łikend i jadał, jadł i jadł.
Zrobiłam kiedyś w drodze na Mazury, bo cykam takie opuszczone domostwa,a jadąc kolejny raz, chyba za tydzień, widziałam tylko dymiące zgliszcza tego domu. Ktoś go spalił. Teraz jest tylko drzewo i obórka.
Jako trawożerca będzie bardziej ekonomiczny ;) Widać brakuje mu witamin . Mojemu kotu ,sieję systematycznie owies i teraz na wiosne wcina go codziennie :)))
Moja psina uwielbiala sie pasc. albo jadla jak krowina albo stala w trawie (wyzszej) i wybierala zdzbla. Poza tym piesek kochal surowa marchew, ktora nazywalismy koscia wegetarianska. W ogole psina uwielbiala wszystkie owoce i jarzyny - oprocz truskawek, pomaranczy i salaty. W parku w sezonie czersniowym musialam sie z nia dzielic zerwanymi czeresniami. No i spokojnie nie mozna bylo zjesc jablka....
Tak je Mela, suka siostry, Mop nie , no chyba, że to marchewka, którą daję koniom...wtedy to, co spadnie z końskiego pyska, zjada.....z zazdrości. On lubi strączkowe, gotowany bób i fasolkę:) i orzechy :)
:)Moja Owczarka też wcina jak krowa na pastwisku.Wydala normalnie,drugą stroną,czasami/rzadko/zdarza się,że zwraca-tak sobie również psy czyszczą żołądek:)
Mop, jak wydala drugą strona to czasem mu zawiśnie na trawce.....i nie wiem, jak się pozbyć:)) Smieszne są te zwierzaki, wygląda wtedy, na bardzo zdziwionego:)
Wszystkie psy to robią, moje też. Podobno czyszczą sobie w ten sposób brzucho, ale pewności nie ma. Zdania wetów na ten temat są podzielone. Moje, kiedy jedzą uporczywie, to wiem, że będzie paw. Jeśli skubią od niechcenia, to spoko.
A wiesz, że on nie je każdej trawy, wybiera takie miękkie) Często, gęsto rzygnie po trawie, ale wtedy nie, albo nie widziałam...Wyobrażam sobie ide musi trawy zjeść Frodo.....wiadereczko??
A wiesz, że nie, on sobie niespiesznie skubie, albo spiesznie - wtedy od razu wiem, że coś jest na rzeczy/żołądku. Oba jedzą wybiórczo, zwłaszcza podchodzi im perz - w przeciwieństwie do mnie.
Hmmm, to moze jadł, bo w jego warszawskim miejscu padało? ;) Tudzież połączył się duchowo z Twoją siostrą i jej inwentarzem? ;) I jej sunią, jeśli to u niej padało? ;)
Ale będę się przyglądać, może tym razem to był wyjątek??? I z pewnością mu nie pozwolę żreć za tydzień, bo ja chcę ładnej pogody!!!! Dość, że w tym tygdoniu jestem uziemiona w mieście!!!
Oooo, to już zakrawa na odczynianie uroków:) Mnemo, on tylko liże tę trawę:) Albo jego psia natura wie, co dla niego dobre w danej chwili. Czytałam, że i Twoja natura upomniała się o odpoczynek.
Moje też wpierdzielają - Ruda głównie. Najlepszy perz lub troszkę ostrzejsza trawka. Potem paw jak ta lala! Domek...hmmm... zawsze w takich momentach myślę jaką miał historię, co przeżył,kto w nim mieszkał...
Malowniczy był, musiałam się zatrzymać i dobrze, bo zaraz go nie było. A nad nim ta ogromna topola, w tym roku też jest tam rzepak. A jakie piękne, stare domy są w Solcu nad Wisłą i fajnie bo sporo ich stoi mimo, że obok nowe domy. One, te chałupki, aż powrastane w ziemię, niektórych dachy zaczynały się na wysokości mojej głowy.....
Wegetarianizm ma przyszłość;) Rozumiem go;)))
OdpowiedzUsuńMnemo, a skąd taka fota na górze??? Rolmalnie rewelacja!!!
OdpowiedzUsuńZrobiłam kiedyś w drodze na Mazury, bo cykam takie opuszczone domostwa,a jadąc kolejny raz, chyba za tydzień, widziałam tylko dymiące zgliszcza tego domu. Ktoś go spalił. Teraz jest tylko drzewo i obórka.
UsuńJako trawożerca będzie bardziej ekonomiczny ;)
OdpowiedzUsuńWidać brakuje mu witamin . Mojemu kotu ,sieję systematycznie owies i teraz na wiosne wcina go codziennie :)))
Mądra psinka ! Od razu wyczaił ekotrawę :) Leśna, to nie miejska. I z jakim apetytem wcinał. Aż mlaskał z rozkoszą :)))
OdpowiedzUsuńChyba mu coś leżało na żołądku ,
OdpowiedzUsuńdobrze,że nie zostawił tego w samochodzie :-)))
Byliśmy "nogami" w lesie:)) Ale w samochodzie też potrafi, dlatego ma kocyk:)
UsuńMoje też się pasą. Śmieję się, że mam kózkę Kri zamiast prawdziwej kozy ;-))
OdpowiedzUsuńNie chcę Cię martwić, ale zazwyczaj jedzą trawę, jak chcą zwymiotować...
Nie przyłapałam go na pawiu, ale w lesie niech rzuca ile mu potrzeba:) Na działce często widzę, jak najpierw je, a potem wydala.
UsuńMoja psina uwielbiala sie pasc. albo jadla jak krowina albo stala w trawie (wyzszej) i wybierala zdzbla. Poza tym piesek kochal surowa marchew, ktora nazywalismy koscia wegetarianska. W ogole psina uwielbiala wszystkie owoce i jarzyny - oprocz truskawek, pomaranczy i salaty. W parku w sezonie czersniowym musialam sie z nia dzielic zerwanymi czeresniami. No i spokojnie nie mozna bylo zjesc jablka....
OdpowiedzUsuńTak je Mela, suka siostry, Mop nie , no chyba, że to marchewka, którą daję koniom...wtedy to, co spadnie z końskiego pyska, zjada.....z zazdrości. On lubi strączkowe, gotowany bób i fasolkę:) i orzechy :)
Usuńciekawe jaka bedzie po przejsciu przez układ trawienny...;-)
OdpowiedzUsuńzielono, zielono:)
Usuń:)Moja Owczarka też wcina jak krowa na pastwisku.Wydala normalnie,drugą stroną,czasami/rzadko/zdarza się,że zwraca-tak sobie również psy czyszczą żołądek:)
OdpowiedzUsuńMop, jak wydala drugą strona to czasem mu zawiśnie na trawce.....i nie wiem, jak się pozbyć:)) Smieszne są te zwierzaki, wygląda wtedy, na bardzo zdziwionego:)
UsuńWszystkie psy to robią, moje też. Podobno czyszczą sobie w ten sposób brzucho, ale pewności nie ma. Zdania wetów na ten temat są podzielone. Moje, kiedy jedzą uporczywie, to wiem, że będzie paw. Jeśli skubią od niechcenia, to spoko.
OdpowiedzUsuńA wiesz, że on nie je każdej trawy, wybiera takie miękkie)
UsuńCzęsto, gęsto rzygnie po trawie, ale wtedy nie, albo nie widziałam...Wyobrażam sobie ide musi trawy zjeść Frodo.....wiadereczko??
A wiesz, że nie, on sobie niespiesznie skubie, albo spiesznie - wtedy od razu wiem, że coś jest na rzeczy/żołądku. Oba jedzą wybiórczo, zwłaszcza podchodzi im perz - w przeciwieństwie do mnie.
UsuńBo perz to samo zdrowie, nasze babcie to wiedziały i robiły napary z perzu.....
UsuńFajnie się pasie ;)
OdpowiedzUsuńJa tam słyszałam, że jak psy jedzą trawę, to będzie padać.
To się nie spełniło, jadł a nie padało:)) U mnie, bo u siostry 300 km dalej tak i w W-wie też, to nie wiem.......
UsuńHmmm, to moze jadł, bo w jego warszawskim miejscu padało? ;)
UsuńTudzież połączył się duchowo z Twoją siostrą i jej inwentarzem? ;) I jej sunią, jeśli to u niej padało? ;)
Ale będę się przyglądać, może tym razem to był wyjątek???
UsuńI z pewnością mu nie pozwolę żreć za tydzień, bo ja chcę ładnej pogody!!!! Dość, że w tym tygdoniu jestem uziemiona w mieście!!!
Oj, Dziewczyny, niczego nie kumacie. On je, żeby NIE padało!
OdpowiedzUsuńTo już nie wiem, pozwolić czy nie?
UsuńPozwolić, o ile robi to zwrócony twarzą na południe.
UsuńOooo, to już zakrawa na odczynianie uroków:) Mnemo, on tylko liże tę trawę:) Albo jego psia natura wie, co dla niego dobre w danej chwili. Czytałam, że i Twoja natura upomniała się o odpoczynek.
UsuńMoje też wpierdzielają - Ruda głównie. Najlepszy perz lub troszkę ostrzejsza trawka. Potem paw jak ta lala!
OdpowiedzUsuńDomek...hmmm... zawsze w takich momentach myślę jaką miał historię, co przeżył,kto w nim mieszkał...
Malowniczy był, musiałam się zatrzymać i dobrze, bo zaraz go nie było. A nad nim ta ogromna topola, w tym roku też jest tam rzepak.
UsuńA jakie piękne, stare domy są w Solcu nad Wisłą i fajnie bo sporo ich stoi mimo, że obok nowe domy. One, te chałupki, aż powrastane w ziemię, niektórych dachy zaczynały się na wysokości mojej głowy.....
Moje psy chętnie jedzą trawę, w dużych ilościach, podobno wspomaga trawienie...
OdpowiedzUsuńi koty i psy pasa się na trawie. są takie, co bez trawy życ nie mogą.
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki za przeczytanie mojej opowieści, komentarz i odpowiedzi na pytania. Dobra jesteś - tak bez przygotowania od razu na tyle:)) Gratuluję.
OdpowiedzUsuńWiosenna trawa wszystkich wkręca:D
OdpowiedzUsuńPsica ma to samo, ale wybiera perz :p
OdpowiedzUsuńMopek - smacznego ;-)