środa, 23 lipca 2014
A kto ma taki carny nosek i takie łapecki malutkie i ocka sare???
P.S.
Stół ku ukończeniu, ja na wykończeniu. Jakby to w moich stronach pedzieli "Mnemo ty jezdeś pierolnięty hancpizder. Bo, kto mormalny na urlopie wstaje o 6 rano, leci bez las dwa kilosy ( zdrowotnie), potem olejuje 4 raz podłogie, potem jom trze, żeby błyszczała, potem zbiera nasiona z kwiatów ( mam orlików trochę, jak kto kce), potem zbiera pierdyliony szyszek, potem odchwasza zagonki, potem sieje zebrane nasionka kfiotów, ale wcześniej przekopuje miejsce pod nie, potem szykuje kosycek dla kotka i kołdereckę i zabaweckę, tak z niczego, bo przecież w Kaczorówce nie ma sklepu dla zwierzaków, potem brukuje ten paskudny nagle kawałek pod schodkami, wozi taczką duże kamolce na bruk, a wywiozi te mnałe, bo szpetne były, potem z tych małych robi w drucianych koszykach "klombliki", ot na kamyki w drucianym koszyku sypie się troszkę ziemi i sadzi rozchodniki, potem zapierdzela z psem 3 kilosy lasem na spacer, potem jeszcze wnosi meble.....w przelocie zjada pajdę chleba ze smalcem i ogórem małosolnym......
Nie wiem ile razy Mnemo dziś kucła i powstała, ale parę setek, w tym wieku to już jest gimnastyka ekstremalna. Boszsz, jak mnie bolą nogi.....ała, ała, ała................
Za to stół jest cudny, patrzę i napatrzeć się nie mogę.........
Jutro sesja ostateczna, bo i ostatnie szlify będą.......
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Matko, Mnemo mów mi zaraz, kto to jest, ten zakapiorek?
OdpowiedzUsuńI stół chce!!!!
OdpowiedzUsuńZakapiorek chwilowo zwany jest Wąsikiem, ale to nie jest wersja ostateczna. Dowiedziała się, że do sąsiadów przybył kotek, wyrzucony przez kogoś przy drodze. Jakieś dziewczę wzięło i zaniosło do nauczyciela. Żona jego poleciała z nim do weta, odrobaczyła, zrobiła szczepienia i szukała mu domu, bo ona uczulona na koty. Kotka wzięła moja siąsiadka. A Mnemo zabrała kotka do siebie, żeby pokazać Wu ( oswajam go powoli), i żeby ktku przygotować na prędce spanko jakieś. Znalazł się koszyczek i kołderka i zbaweczka ze sznurka i drenianego kółka zrobiłam. Kotuś pobył u nas troszkę i poszedł do swojego nowego domu.
OdpowiedzUsuńA stół jutro będzie, jeszcze tylko gałki do szuflad przykręcić, albo i nie, zobaczym i gotów. Ładny się zrobiuł.....
E, a już myślałam... Rozumiem, że wprowadzasz powoli Wu w arkana kocich spraw? A co powiedział Mopek?
OdpowiedzUsuńDoczyściłaś czymś te czarne smarki? Dlaczego nie pokazuje na pasku u mnie, że nowy post u Ciebie?
Czemu się nie pokazuje?? Nie wiem, może z opóźnionym zapłonem, albo blogger fiksuje.
UsuńMopek chciał oczywiście wąchać, ale kociaczek powiedział pchryyyyyy, pchryyyyy i zabrałam go na ręce, nie będę kociaczka stresować. Mopek by mu nic nie zrobił, ale koty o tym nie wiedzą. Śmiszny ten mały, łaskawy i lubi się bawić. Musiał być u kogoś w domu, bo, bo jak zamkną go czasami w łazience, to płacze pod drzwiami, robi do kuwety, prawdopodobnie ktoś z samochodu wyrzucił, bo pętał się z dala od domostw.
Smarki się wrównały pod wpływem oleju (prawie) nie mamy czasy skrobać do żywego, ale i tak nie chiałam, żeby był taki nowiutki. Ma zapisany swój zyciorys ten stół, są na nim ślady od noża i maszynki do mielenia mięsa. Ogólnie wyszedł fajny i pięknie teraz pachnie tym woskiem.
Wu zmiękczam, ale sama się hamuję.....
UsuńNie pożałujesz. Dopóki nie obcujesz z kotem na co dzień, nigdy nie dowiesz się, co tracisz. Z Wu będzie tak samo. Oszaleje Chłop w dwa dni. U GosiAnki czekają dwie pięknoty:)))
OdpowiedzUsuńTakie nawet podobne do tego mazurskiego ;)
UsuńCo nie, Lidka? I musiałabyś, Mnemo, po niego przyjechać. Z przespanką u nos, a od rana Czacz:)
UsuńOj, jakbym chciała w dobre ręce oddać te szkraby moje, bo się już okrutnie do nich przywiązałam... :((
UsuńHana, ja wiem, co to jest obcowanie z kotem, wszak miastową dziunią nie zawsze byłam. Z kotami się uczyłam raczkować, chodzić itd, itp. Czekej, jak się na te wieś przeniesę to wtedy hamulca nie byndzie. Tero .......nie będę zwierzoka zamykała w tej warszawskiej królikarni........
UsuńGisianko u mnie miałyby dobrze, nawet bym powiedziała, że za dobrze. Tak, jak ma Mopek, Wu twierdzi, że swoją nadopiekuńczością odbieram psu radość bycia psem. bo np. w lesie prowadzam go na smyczy, ale on był przez miejscowgo pogryziony i od tego czasu mam uraz, wszędzie na smyczy. A na działce to, co 5 minut sprawdzam gdzie Mop. Nadejdzie i czas na kota.........albo dwa.
UsuńMnemo, ale kotu mieszkanie w królikarni nic a nic nie przeszkadza. I nie musisz go na smyczy prowadzać. W ogóle nie musisz prowadzać!
UsuńEch :(((
UsuńWiem, ale ja lotum, jak z pieprzem na te Mazury, co tydzień, kota puszczę na wolność to mi w las pójdzie i co, jak nie wróci przed wyjazdem??? A w domku zamknąc nie idzie tu się bez przerwy caly czas ktoś przestwiera in drzwi otwarte na oścież, o to mi idzie.....a zostawić w krolikarni??? Samego??
UsuńSamego nie, ale z Synkiem? Z Teściowom?
UsuńPrzez całą jesień/zimę nie lotosz przecie! Abo do Kaczor's home na smyczce w ogrodzie?
UsuńSynek dzie indzi, a synowa boi się zwierzaków, choć do Mopka się już przekonała. Teściowa wiekowa........
UsuńHana, ale bym miała cyrk z kotem w ogrodzie, na smyczy,......cza się wstrzymać, nie bydę w tej królikarni mieszkać wiecznie, przynajmniej tak bym chciała.....
Ale kotecek ładny, nie??? A ładne mu spanko w koszyczki uszykowałam??? I kołderkę????
UsuńPięnkny kotecek malutki i pienkniusia kołoderka!
UsuńAle slicności ..... :))))
OdpowiedzUsuńZaro pierdolnięty hanc coś tam ;) Po prostu spędzasz urlop aktywnie :)))
Oj tak, oj tak...aktywnie.Wczoraj byłam w Reszlu, ale głownie to zapier..........
UsuńKiedyś mi nie pokazywało nowego wpisu na pasku, to skopiowałam szfystko i skasowałam ten, który coś blokował. Potem wkleiłam. Poskutkowało.
OdpowiedzUsuńDali nie pokazuje? A odświeżasz?
UsuńPokazuje. Zawsze trochę musi minąć zanim pokaże :)
UsuńJuż pokazuje.
OdpowiedzUsuńA już myślałam, że to Twój Cudaczek. Mnemo bierz kota. Nie hamuj się. czas bez kota, to czas stracony ! Wiem, co mówię, Bo moja Franka to mój pierwszy kot. I nadziwić się nie mogę, że wcześniej nie miałam. Kota jest już u mnie 7 lat, i uważam, że wzięcie jej było najlepszą decyzją podjętą w tych 7 latach. Mówię Ci bierz.
OdpowiedzUsuńI na stół czekam, ciekawam jak nie wiem co, jak go wypiękniłaś :)
Jakie śliczne, malutkie kąciąteczko... Też bym chciała, ale na razie nie mogę. Pozostaje mi tylko oglądanie i głaskanie u kogoś. Buuu...
OdpowiedzUsuńJa tam nie namawiam, bo pies i kot - takie rzeczy wychodzą tylko u Gosianki;) U mnie kot byłby pożarty z miejsca, to i nie biorę;)
OdpowiedzUsuńO! Kretowata! Zapomniałam o tobie, że Ty masz warunki na kota idealne, a Kruczka biesa dałoby się poskromić, tylko, że trochę by trzeba z tym zachodu... Może kiedyś dojrzejesz. :))
UsuńKrecie! A u mnie co było??? DWA psy i kotka rezydentka! I poszło spoko! Nie wykruncej się!
UsuńKruk nie pożre, takiego maluśkiego byś musiała zabrać, nie zrobiłby mu krzywdy, gdyby sie oswoił z jego obecnością.
Usuńkoło mnie własnie chrapie siwy kocio Henio...a ja łapie ostatnie oddechy przed dniem prawie bliźniaczym jak twój.... a bardzo mnie ciekawi stół!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńMnie już nie bili, tak to jest z tym zmęczeniem fizycznym, odeśpisz, odsiedzisz i dalej można jechać z koksem... stół już się pisze...
Usuńmatku bosku....az TAK fizycznie ciezki pracy nie odbywalam bardzo dawno. teraz , nawet jakbym CHCIALA, to tez nici przez kolano....chyba najgorszymi rzeczami bylo wstawianie przedremontowe wszystkich sztciowych (i nie tylko ) rzeczy do garazu, ktoren polozony jest 5 minut autkiem od domku, zapakowywalam utko po dziurki od nosa i jechalam, zdaje sie cos 80 razy....oraz znoszenie klamotow ze strychu (przed tym samym remontem) - - 97 razy weszlam na 2 pietro i zeszlam obladowana jak jednoosobowa orkiestra...
OdpowiedzUsuńCzy Ty po tych wygibasach mozesz sie na drugi dzien ruszac?
Z koteckiem to dobry pomysl, zeby Wu sie oswoil. U Gosianki caly czas przeplyw kotow, wiec dorobisz sie i swojego/swoich. Mopek na pewno zrozumie! Pewnie szybciej sie oswoi niz Wu.
pokazuj no ten stol!! podloge w zasadzie tez.
Oj Opakowana, to, co Ty na tym strychu masz??? Jakiś stary strych???
UsuńJuż widze te skarby oczyma wyobraźni....
Na drugi dzień po takiej robocie trochę jestem połamana, ale na trzeci można znowu tyyrać. Tak już mam, zamiast leżeć i łapać opaleniznę to ja tak zaiwaniam....i ciagle mam niedosyt.
Cudko jest cudowne :-)))
OdpowiedzUsuńTo ta podłoga co pod koszykiem ?
To ta sama.....ino w świetle flesza....
UsuńWarto bylo dla stolu, podlogi, kotka itp...
OdpowiedzUsuńZadowolona jestes, a to najwazniejsze!!!!
Serdecznosci
Judyta
Tak nie ten stół cieszy, pewnie bidok stał gdzieś w chlewiku na wygnaniu, a u mnie na paradnym miejscu. Teraz jest moim najładniejszym meblem:)) I na dodatek jest meblem z przeszłością...szkoda, że jej nie znam....
UsuńUfff, Mnemo:) Aż się zasapałam o tego czytania Twoich dziennych osiągnięć:) Podziwiam sprawność fizyczną:)
OdpowiedzUsuńTu mi jakoś sił przybywa, w mieście po hucie tylko leżę, jak jakaś kłoda.
UsuńA tak po prawdzie to ostatni dzwonek, trza się ruszać, bo już nie ta sprawność.......
Zasapać się można, fakt. Ale jeśli zapieprz sprawia Ci taką frajdę, to lepszego odpoczynku i sposobu na odreagowanie nie znam. Ten typ tak ma. Leżenie odłogiem i gapienie się w chmury jest bardzo fajne, ale na chwilę (dla mnie). Popaczę, popaczę i zaczynam kombinować, co by tu...
OdpowiedzUsuńTen typ tak ma, ciagle musi tuptać, ale najchętniej w Kaczorówce....
UsuńA co teraz Hana kombinujesz??
Kombinuję bez przerwy. Teraz mam (w zasadzie miałam) przerwę od kombinowania, bo musiałam porobić głowom, nie ręcyma. Oddawszy dopiero pierwszą, roboczą wersję, teraz muszę podopieszczać, ale to już pikuś. Więc od razu coś mi się we łbie lęgnie. Mam tako starą, nieciekawą skrzynkę do chleba, a potrzebuję czegoś zamykanego, żebym obsesyjnie nie musiała szfystkiego chować przed kotmi, np. bobu, bo nawet jeśli nie zjedzą, to porozwlekajo. Ale tako skrzynkę podrasować to pikuś. Czeka w kolejce stare łóżko, jedna skrzynia zapaprana różową farbą, dwa metalowe krzesełka, co w Werandzie figurują za 738 zeta, a jam dała coś 3 dyszki za sztukę i masa innych prac. Nigdy mi nie zabraknie.
OdpowiedzUsuńDzie łóżko????????????
Skrzynia z różową farbą.....brrrr, kto to zrobił?
UsuńJa...
UsuńAle to skrzynia żadne-cudo i odbiło mi jakieś 10 lat temu:) To akryl jest. Się zeskrobie w try miga.
Dzie stół??????????? Miało być. Ot, głodnemu chleb na myśli...
OdpowiedzUsuńJesce chwileckę, zaraz będzie......piszę....
Usuń