Jejku, jak ja zazdrościłam Hanie bliskości Czacza, on mi się nawet śnił!!! Chodziłam po nim, ogladałam te cudeńka, wąchałam ........
Warszawskie Koło odwiedzałam wielkokrotnie, ale oprócz drobiazgów np. kropielniczek, czy pojedynczych sztućców, dzbanków nie kupiłam tam nic konkretnego. Ceny zwalają z nóg, są dla warszawiaków, wiadomo, warszawiak bogaty, zapłaci. A cwaniaczki z Koła doskonale wiedzą, czy kupujący jest znawcą, czy laikiem, któremu można wciskać kit.
Na Mazurach, w gminnej miejscowości swego czasu był taki sklep, klamoty różnego autoramentu, meble katafalki, stare szmaty, trochę porcelany i ......jaja wiejskie. Ale człek, który sklep prowadził zamknął interes, ku mojej rozpaczy, bo to tam kupiłam fajne talerze, kufle do piwa nie licząc mendli jaj wiejskich. Człeka owego znalazłam ostatnio w pobliskiej wsi, gdzie po szopach trzyma jeszcze resztki owych skarbów ze zlikwidowanego sklepu. Kupiłam tam lampę, ale zakup nie był trafiony, bo podczas mycia zaczęła się zwyczajnie rozlatywać.....Szlag...pieniądze wywalone w błoto.
W tejże gminnej miejscowości, latem, przed sklepem z owadem w logo, rozstawiają się też wędrowni handlarze starociami, ale to wszystko takie, jakieś, nie z mojej bajki. Do tego te ceny. Jedyny fajny zakup to dwie kaczki, jedną już pokazałam w poprzednim poście. Za normalną cenę.
No i skąd ja mam wziąć te fajne klimatyczne mebelki i inne detale potrzebne mi do urządzenia po nowemu Kaczorówki?
Żalę się więc sąsiadce dnia pewnego, że chce mieć fajny kredensik, taki ludowawy, stół do tego, ale wszystko mi tu polikwidowali. A ona mi odpowiada, jedź do Olszyn tam jest przecież giełda staroci......
Oczęta mi zabłysły, zaraz sprawdziłam na mapie.... 21 kilometrów, toć to i rowerem można dojechać. Zabrałam, więc dzieciaki w sobotnie popołudnie i udałam się do owych Olszyn leżących na trasie Szczytno-Rozogi.
Zaraz na samym początku wsi, jest łąka, a na tej łace byle, jak poklecone wiaty, pod którymi zwalone ładzie i nieładzie różniste precjoza. Wejście na ową łąkę jest swobodne nikt tego niby nie pilnuje. Weszliśmy więc myśląc, że zaraz ktoś nadejdzie, ale nic takiego się nie stało. Wołałam, halo, halo, jest tu ktoś??? Ale nic....
Zaczęliśmy ogladać, potem jeszcze inni ludzie podjechali......dopiero za jakiś czas pojawił się człowiek i nam wszytsko objaśnił. I, że jutro tj. w niedzielę zjadą się inni jeszcze handlujący i będzie w czym wybierać.........
Trudno było wytrzymać do rana........
Zostawiliśmy w łożkach dzieciaki i psa, a sami z rana bryknęliśmy do Olszyn. Tylko ta chmura na horyzoncie trochę krzyżowała plany....
Tak pokrzyżowała, że ledwo dojechaliśmy, a lunęło.........
W każdym razie, ledwo wleźliśmy, jeden z właścicieli już wiedział, że wczoraj byliśmy i co oglądaliśmy. Drugi rozpoznał mnie, stwierdzając, że pamięta mnie z Koła. Popatrzyłam na jego towar i faktycznie przypomniało mi się, że to ten facet od starych beczek, dzież i innych naprawdę starych, wiejskich akcesoriów.Kiedyś pogadałam sobie z nim. To u niego w końcu nabyłam stół.... i umówiłam się za tydzień, będzie miał kredensiki........
Może te Olszyny nie takie wielkie, jak Czacz, ale spokojnie, każdy tu coś znajdzie dla siebie.
Aaaaaa i jeszcze poznałam sołtysa..... ma muzem, sam rzeźbi, odnawia meble i ta łąka to chyba jego.........
Słowem fajne miejsce, taki raj dla klamociar takich, jak ja.
A teraz zdjęcia, jak lecą.
Ta skrzynia przeszła mi koło nosa, minut wcześniej kupiła ją kobitka, cena nie była bardzo wygórowana, a skrzynia w dobrym stanie, po renowacji.
Te kolorowe, w bardzo przystępnej cenie, ale wymagające pracy i okropnie wielkie, nie mam miejsca na taką.
Satre singerki rdzewieją i mokną na deszczu......
Drzwiczki od pieców, do koloru, do wyboru, niektóre naprawdę ładne......
Powozy.......
A to jest taka szczotka, ciężka, jak sto piorunów, chyba jakaś froterka......
Garnki, kamionki, beczki.......
Domek dla dzieci z kompletnym umeblowaniem........
Stara kołyska, fajna.........
Nie mogłam wyjść bez niczego.
Rzutem na taśmę zakupiłam....
Miedziany? dzbanek, stary ........
I stół, do renowacji, ale takiego szukałam, nie za duży, dębowy, przyjechał spod Kraśnika.....
Szukałam też obrazu z nimfani dla Hany, ale nie było.........
Były stare klucze jednak trzy sztuki w cenie mojego stołu to dałam se spokój.....
Było mnóstwo klamotów ledwo trzymających się kupy, ale też wiele fajnych drobiazgów.
Teraz muszę zabrać się za ten stół, będzie szorowanie mydłem szarym, na poczatek. A potem muszę poczytać, jak bidoka postawić na nogi:))))))
Jestem usatysfakcjonowana odkryciem tych Olszyn.....chyba będę tam zaglądać.....obym z tego powodu nie poszła z torbami, bo niestety czasem w takich miejscach opuszcza mnie zdrowy rozsądek....
Buziaki Wam przesyłam i idę szorować mebel!!!!!!
Ja przestalam chodzic na pchle targi, bo czuje sie na nich jak alkoholik w sklepie monopolowym. Lepiej wiec nie wystawiac sie na pokuszenie. Ale skoro Ty potrzebujesz roznosci do Kaczorowki, to nic tylko szukac. Zawsze mozna znalezc jakas perelke, jak ten stol. Bardzo fajny! :)))
OdpowiedzUsuńNo proszę :)) Jak się szuka, to się w końcu znajdzie - super sprawa z tym olsztyńskim Czaczem. Gratuluję zakupów, zdjęcia wzrok przyciągają ...... kurczę, biedna, śliczna Singerka i cała masa innych klamotów ....
OdpowiedzUsuńOn raczej jest szczycieński,do Olsztyna bydzie ze 100 kilosów:))) Ale tu zjawia się wiele osób z całej Polski.......
UsuńMasz rację, tak się musi czuć alkoholik w ciągu, jak ja na starociach:)) Stół wymaga pracy, szuflady są w kiepslim stanie, trzeba je złożyć, ma też dziury od korników, ale te mi alurat nie przeszkadzają. Na dodatek jest okrutnie brudny, ta jego czarność jest po trochu brudem, który schodzi przy szorowaniu szarym mydłem. Może ktoś mi jeszcze podpowie (Hana??), co dalej z nim robić. Ja go nie chcę niczym malować, po oczyszczeniu będzie jedynie woskowany.
OdpowiedzUsuńMemo ale pikne miejsce :) starych singerek mi szkoda, jakiś sentyment mam do nich i jak mam okazję to taką sobie sprawiam, a szyć nie lubię....w celach sentymentalno -dekoracyjnych na to wychodzi :)
OdpowiedzUsuńTo klucze pieruńsko drogie w cenie Twojego stołu ..zdzierstwo :)
Ściskam :)
I ja do singerek mam sentyment, wiele tu takich, w różnym stanie. Moja domowa ma ponad 100 lat i szyje!! Te, tutaj rdzewieją na deszczu. A ile samych nóg od maszyn.......i bardzo drogie, jak mój stół razem dzbankiem........
UsuńNabyłam swego czasu nogi od singerek gdyż miały być jako podpora stołu do pracowni, myślę fajny efekt będzie, po czasie szkoda mi ich było do pracowni zbyt mała aby było to widać i mam koncepcję podpiąć je pod mój masywny stół kuchenny....lecz nogi tam stabilne, muszę w korniki się zaopatrzyć :)
UsuńKurczę, od razu poczułam zew i leciałabym do Czacza, albo chociaż na złomowisko! Twój Czacz lepszy, bo ma bardziej ludzkie oblicze. W "moim" Czaczu za dużo pseudo antycznych paskudztw i człek niepotrzebnie się nałazi.
OdpowiedzUsuńStół-cymesik. Rozkłada się?
Jeśli po umyciu będziesz miała niedosyt, kup tzw. wełnę metalową do czyszczenia, taką o najmniejszej gramaturze oraz flaszeczkę denaturatu. Umyj stół denaturą ścierając tą wełną. Broń Boże papier ścierny, będzie nierówno i będzie Cię wkurzać. Dla wyrównania koloru możesz wziąć jakiś lekko barwiący preparat do renowacji drewna, pełno tego w sklepach i różnych. To powinno wystarczyć. Uważaj na wosk, czy olej, żeby był do kontaktu z żywnością. Są takie.
Mam taki sam dzbanek po Ciotce M.
OdpowiedzUsuńA dla zaspokojenia mojej ciekawości - ile tam chcą za taką skrzynię po renowacji?
No właśnie , tu nie było mebli-katafalków, wiesz jakich:))) Fujjjjj. Była fajna szafa, za 400 zł, te kolorowe do renowacji skrzynie 120, ta, co mi przeszła koło nosa 250. Ale się nie martwię, tam ciagle zwłóczą nowe, trafi się jeszcze. Papieru nie zamierzam, na razie szare mydło i szczota ryżowa. Nie wszystko puszcza, takie coś jest jak sadza. Ten stół sie nie rozkłada, o taki mi w zasadzie chodziło. Denaturę mam, wełnę też.
UsuńTo czarne to może być szelak. Denaturą powinno zejść. Skrzynie jak w Czaczu. Dobrze, uspokoiłam się.
UsuńTen pan, co to mnie z Koła poznał, to się smiał, że W Warszawie by mi ten stół wpychał za 400:)))
UsuńAle tam jest klimat na tym targu......i Maryjki były, lubię Maryjki, lae skund kasę na to brać????
Ze ścianki! Tak mówiła córka mojej koleżanki dziecięciem będąc.
UsuńAle ścianka w pewnym momencie powie mi krótko...dupa, bo limit się skończył:)))
UsuńWiem, będę wyzowzić jedne klamoty i zamieniać na inne, taki handelek wymienny. Albo sama się rozstawię z klamotami, które mi się opatrzą.
Będę szukać tych Olszyn na mapie. Ode mnie to na pewno dużo bliżej niż do Czacza, którego też zazdrościłam Hanie. Bardzo mi się ten Twój stolik podoba, i dzbanek... Singerkę ładną już mam, kufer stary też, choć rezydują na razie gdzieś na strychu u rodziców. A do tych kuferków z Olszyn i do kołyski to mi się oczy zaświeciły.
OdpowiedzUsuńTeraz Tobie też zazdroszczę:)
Nie wiem z jakich Ty stron Kalipso, ale do Czacza to i ja mam daleko. No chyba, że polecę do mamy, od mamy do Hany, a tam już rzut beretem:)))
UsuńObecnie mieszkam w samiuśkiej stolicy Kurpi. Na Mazury to nie tak bardzo daleko. Nie wiem tylko, czy się uda w tym roku pojechać. Jeziora kuszą... A Ty jescze te Olszyny pokazujesz:)))
UsuńA to masz rzut beretem, 68 km:)) A targi odbywają się, co niedzielę od kwietnia do samej jesieni.....
UsuńHana, mogłam na Ciebie liczyć z poradą::)) A z czego Twoim zdaniem jest ów dzbanek??? Miedziany chyba.....nie??? W środku ma ślady po osadach, był używany.
OdpowiedzUsuńDzbanek cynowy, albo miedziany. On od serwisu, do kawy. Mój jest w lepszym stanie i na pewno cynowy. Ten wygląda na miedziany, żółtawy taki, czy zdjęcie kłamie?
OdpowiedzUsuńBrązowawy taki, cytna chyba jest bardzij szara. Musi być jaki miedziny z czymś:)
UsuńMosiądz?
UsuńMąsiądz jest ciężki nie? A to lekkie jest........ale tam, z czego by nie był, fajny jest. Pić z niego nie będę toć ozdoba, ewnetualnie kfiotki w nego wstawię:)))
UsuńWygląda, jakby rączka i cycek na pokrywce były cynowe, a reszta miedziana? W moim rączka jest z czarnego drewna.
OdpowiedzUsuńEeee wszystko jest jednakowe, on nie jest ciężki, szkoda, że nie zapytałam, z czego. A jeszcze byy takie czajniki....ale ten był najładniejszy. A jakie były cudne gofrownice żeliwne....takie na płyę kuchenną do stawiania, nie elektryczne żadne.....a jakie cudne okienka żeliwne, ze starych chałup mauzrskich, takie bulaje jakby, wstawiano je w szczycie domów........a jakie chomąta.....
UsuńMnemo a po ile chomąta ,pytam z ciekawości ,bo mój kuzyn skazał kilka swoich na zatrate ,dobrze że udało mi się jedno wycyganić.
UsuńWydaje mi się, że coś koło 200 zł. Ale okrutnie pachnuiały koniem:))))
UsuńAle cudeńka! Ta biała kurka przypadła mi do gustu... A stolik piękny kupiłaś! Mam podobny i jakbym miała gdzie postawić to bym następny kupiła ;-)
OdpowiedzUsuńTeraz go muszę w obroty wziąc, bo ząb czasu go jednak nagryzł.......ale nauczymy się stawiać te staruszki do pionu. Facet mi tłumaczył, jak się te meble odnawia, tylko, że te metody to nie dla mnie. Skąd mam wziąc kadź ze roztworem sody kaustycznej?? A i to niebespieczne, mozna się poparzyć i zatruć oparami. Ja tak bardziej, jak mi Hana radzi......
UsuńA weź Mnemo, dziadygów nie słuchaj. Mundrale z Koziej Wólki. Soda wyżre szfystko, tylko po co? Chcesz stary stół, czy stary jak nowy? Denaturą możesz się co najwyżej upić, a nie struć. Chyba, że za dużo wypijesz:))) Namyśliłam się. Dzbanek ani chybi po prostu mosiężny. Chociaż to dziwne. To była seryjna produkcja i szfystkie powinny być podobne.
UsuńTo wiela lat te dzbanki mają lat?? Jak myślisz??Łone te chłopy tom sodom zdzierają te powłoki farb olejnych chyba, a tu olejnej ni ma...
UsuńIle to człek się musi jeszcze nauczyć i eksperymentować.... podłogę musim jeszcze olejować wychlapała 3 warstwy oleju i wygląda, że chce jeszcze!!!!!!
Wiecie co, a mi ten dzbanek na mosiężny wygląda... Ale ze zdjęcia trudno rozpoznać...
OdpowiedzUsuńteż mi się tak zdaje, ino się śniedzią pokrył.....
UsuńWedług mnie ,tak samo ,wygląda na mosiężny.
UsuńFajny ten twój dzbanek ja kiedyś kupiłam taki bardziej fikuśny z wąska szyjką i z wypukłym dnem , nie wiem dlaczego ,może ktoś wie jaką rolę w takim dzbanku pełniło wypukłe dno . Mój dzbanek spełnia u mnie funkcję ozdobną .
To jak on stoi, wypukłe, w którą stronę? Do środka chyba, jak butelka od wina?? A dlaczegoż taki nie mam pojęcia, te dawne zastosowania mały swoje uzasadnienie.....
UsuńPo prostu kolibie się ,ta wypukłość jest niewielka ,ale jest
UsuńTo nie wiem:)))
UsuńJak ja lubie takie miejsca :)
OdpowiedzUsuńSzczegolnie buszowalabym tam w garnkach, kamionkach i beczkach :)
Jak to fajnie miec takie szfystkowiedzace sasiadki, ktore wskaza gdzie sie udac po skarby :)
A beczki ten pan ma cudne, takie dłubane z pnia wiesz? I ogromne, cała bym w nie wlazła. I w rozsądnej cenie, tylko, co mi po takiej beczce, na dworze zostawisz,ukradną, w chałupie się nie zmieści.......
UsuńSumsiodka już tutejsza, zna różne kąty.......
A nie mówiłam? Żeb wici rozpuścić po sumsiodach? W takich sprawach niezawodne są.
UsuńNo to koniec wszystkie pieniądze tam zostawisz :-)))
OdpowiedzUsuńJejciu, nie strasz!! Ale to możliwe całkiem.....
UsuńZamiast Olszyny przeczytałam Olsztyn :))
OdpowiedzUsuńBo to bardzo podobnie:))
UsuńWśród tych różności wypatrzyłam tarę do prania taką samą ,jaką zaprzepaściłam .
OdpowiedzUsuńtar tam ci dostatek.......do kompletu można nabyć kijankę i balię:))
Usuńmnie jakiś czas temu przeszło zamiłowanie do staroci. i bardzo dobrze:)
OdpowiedzUsuńBo to zamiłowanie trzepie po kieszeni??? czy zmieniły się gusta??? A wiesz, wszystkiego trza w życiu spróbować.....a ja mam teraz taką własnie fazę, choć do przeszłości zawsze mnie ciągnęło....
UsuńSpadam Kury kochane z grzędy, z rosądku. Cuś mi się porobiło na tych Mazurach,że spać mi się nie chce, w nocy się budzę i otwieram oczy już o 6 wyspana. A jak do huty chodzę to śpię popołudniami i rano zwlec się nie mogę.......
OdpowiedzUsuńJak to kura...
Usuńno, będzie przy tym stole robota, oj będzie! ale i efekt końcowy na pewno będzie jej wart :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, że mu krzywdy nie zrobimy:)
UsuńWOW!!! zazdroszczę takiego miejsca... prawdziwa kopalnia skarbów....stół super!
OdpowiedzUsuńja bym poszła z torbami, gdybym takie miejsce miała niedaleko...;-)))
Bo to jest, jak nałóg.....
UsuńŚwietne miejsce, dużo rzeczy można wypatrzyć. Twój stół będzie piękny. Ta kołyska mnie zachwyciła i skrzynie malowane...
OdpowiedzUsuńSkrzynie baaaardzo duże i do sporej renowacji, ale faktycznie fajne.
UsuńJakie cudeńka:) Jutro wrócę i pooglądam dokładnie:) Dobrego poniedziałku:)
OdpowiedzUsuńWracaj, wracaj. I po urlopie????
UsuńMnie w zasadzie też przeszło, żeby starocie kupować. Ale zamiłowanie zostało. Po prostu nie mam gdzie tego stawiać. Ale jak widzę taki stół, albo kufer, to natychmiast bym chciała. Muszę się opamiętywać w takich razach. Co wcale łatwe nie jest, bo chcica wiadamo że silniejsza od człowieka.
OdpowiedzUsuńŚwietny ten dzbanek. Bardzo świetny i stół tez będzie świetny jak go zrobisz. A takie miejsca robią się coraz bardziej popularne tylko, że ceny zamiast spadać to rosną, ale może trzeba czasu.
OdpowiedzUsuńoooo stół rewelacja:)))))))))))))...ale te drzwiczki piecowe mnie zauroczyły:))))))))))))))
OdpowiedzUsuńcudny post i cudne zdjęcia. Ja do Czacza jakieś 80 km mam, ale wadą jest to, że taki duży... a tutaj widzę trochę gracików z PL.
OdpowiedzUsuń