czwartek, 17 lipca 2014

Namyśliło się, że chce......

Całkiem, odwrotnie,jak mój ulubiony bohater Gwiezdnych wojen, Jar, Jar Binks, Mnemo namyśliła się, że chce!!! ( Jar, Jar Binks nie chciał).

 Chce wyszlifowanej i zaolejowanej podłogi. Takiej ślicznej, z widoczną strukturą drewna i sękami. Już obmierzła Mnemo podłoga zakryta dywaniczkami różnej maści, na które gapiła się lat kilka. Wcześniej dywaniczków nie było, więc podłoga z desek świerkowych została zadeptana przez lokatorów tudzież wpadających na chwilkę. Patrzeć się na nią już nie dało, a szorowanie na kolanach szczotką ryżową, zwaną również śrupokiem pomagało tyle, co umarłemu kadzidło. Bez prundu, co można było więcej zrobić?? Przykryć podłogę dywanikami i zapomnieć. W końcu ten prund jednak przyszedł, można włączyć maszynerie, przyśpieszyć i ułatwić sobie robotę.Wu nastrojony pozytywnie przystał na zachciewajkę Mnemo i raźnie od poniedziałku, czyli pierwszego dnia urlopu zabrał się do roboty.
Tyle, że wcześniej razem z Mnemo, w piękny słoneczny poranek, wytachał cały dorobek przed domek. Pełen entuzjazmu założył, że cyklinowanie (czytaj ścieranie desek szlifierką) zajmie mu godzinkę, drugie tyle olejowanie i koło 16:00 będzie po robocie. Napije się wtedy w cieniu sosen zimnego piwa........
O jakże się chłopina mylił..........
Szlifowanie szło opornie, bo szlifierka się grzała i trzeba było robić przerwy, żeby jej nie spalić. Pył był niesamowity, wciskał się w każdą szczelinę i wylatywał drzwiami i oknami na zewnątrz. Nawet to, co było wyniesione na taras pokryło się grubą wartstwą pyłu.
Mnemo krążyła wokół, kaszląc i kichając. Zamiatała podłogę, wynosiła kolejne wiadra trocin, podtykała Wu kanapeczki, aby nie zesłabł  i modliła się o rychły koniec tej roboty, przewidując, że nie nastąpi on szybko. Dodatkowo wyobrażała sobie ten pierdylion słoiczków, koszyczków, talerzyczków, kubeczków i innych ustrojstw, które będzie musiała potem umyć, wytrzeć i wytrzepać. O 16:00 Wu ze stękiem zakończył śrupanie podłóg twierdząc, że zaraz mu krzyż pęknie, a kolana odpadną. A do końca roboty jeszcze dalekooooooooo .....
Trzeba przecież olejować i nie wystarczy przecież raz........tu już Mnemo mogła pomóc, więc po zmieszaniu olejów i dobraniu koloru zaczęło się malowanie. Na szczęście to już szło szybko, ale zdecydowanie też szybko zaczął się kończyć olej. Wyszlifowane do białości deski chłonęły go, jak wędrowiec wodę po przebyciu pustyni. Nie było rady, Mnemo wsiadła w Madzię i ruszyła do Szczytna po nowe zapasy. Wu w tym czasie wycierał nadmiar oleju z pierwszej warstwy. Potem tych warstw trzeba było jeszcze położyć dwie, żeby efekt był zadowalający. Między jedną a drugą warstwą trzeba czekać na wchłonięcie oleju, a potem wycierać nadmiar do sucha.
I takim sposobem o 23:00 zkończył się etap olejowania. Cały bajzel wyniesiony z domku został na tarasie i przed domkiem. Przecież olej musi dobrze wyschąć!!!!!!Oczywiście w nocy była burza, więc skropiła to i owo, bo plandeki miały dziury.

Oszczędzę Wam szczegółowego opisu dnia następnego, dość, że pierdylion pierdółek zostało wytartych, wymytych i wytrzepanych i włożonych na swoje miejsce, nie licząc tego, co Mnemo uznała za zbędne i wywaliła do śmieci. Przy tej robocie Mnemo się schyliła, kucnęła i weszła po schodkach w te i nazad też pewnie kilkaset razy.

Całość, przy akompaniamencie jęczącego oficjalnie  Wu, a w skrytości przez Mnemo ( sama tego chciała) została zakończona pod wieczór, w sam raz przed kolejną burzą..........





Wieczorem Mnemo usiadła i tak rzekła do Wu, "namyśliła się, że nie chce"!!!!

Zdziwiony Wu pyta, a czego to nie chcesz kotek? 
Nie chce już szlifowania podłogi na górce!!!! Nie, nie i jeszcze raz nie!!!! 
A w poniedziałek jeszcze chciałaś.......
Ano chciałam, ale mi się odechciało, więc zostanie, tak, jak jest, czyli tak.................
Ostatecznie Mnemo zrobi przemeblowanie.......



P.S.

 A ponieważ są wakacje, więc trochę rekreacji też się należy, a nie tylko te makabryczne opisy ciężkich robót, to funduję Wam zagdkę.
Co to takiego jest?? Zgadujcie, to proste...........


23 komentarze:

  1. Trociny, linie papilarne Mopka, tajemnicze korytarze roztoczy....?
    To próby odpowiedzi.
    A oprócz tego, teraz to już odpoczywajcie. W końcu po to jest urlaub.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))
      Dziś zaczęliśmy odpoczywać, zbieranie grzybków, moczenie kupra w basenie.......

      Usuń
  2. Woda chlustająca z wiadra z trocinami? Deszcz? Pył?

    Dół jest bardziej reprezentacyjny, więc moze być zaolejowany, a górka - no cóż .... chodniczki z dołu znajdą swoje miejsce do góry? ;)
    Miłego odpoczynku :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję:))

      Chodniczki, a w zasadzie dywany zrobią wyjazad na zawsze. Już mi zbrzydły z kretesem.

      Usuń
  3. To jest takie cos...pyl Wasz podlogowy, wyszlifowany z ciezkim potem na kolanach ;)
    Mnie sie bardzo podoba i dol i gora :) A na gorze masz Mnemo same pieknosci z Ludem na czele. Zachwycam sie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orszulko toż to same starocie śmietnikowe, oprócz luda oczywiście:))))
      Tak se myślę, w co ja bym umeblowała Kaczoróke, żeby nie te skarby śmietnikowe......

      Usuń
    2. Ja uwielbiam starocie smietnikowe :)
      A Twoja Kaczorowka dzieki nim jest taka niepowtarzalna :)

      Usuń
  4. To musi byc pyl trocinowy woda deszczowa wyrzezbiony.
    I dobrze, ze zrezygnowalas z robienia gorki, bo bys sobie caly swiezo wysprzatany dol zapylila do cna! A z trocin ulep brykiety, bedziecie mieli jak znalazl na ognisko albo palenie w piecu, kiedy sie ochlodzi :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy ja ni mom jeszcze pieca, o kuminie myślimy, ale jakoś funduszy nań brak. A piec by się tu przydał. Mazurskie noce bywają chłodne.......

      Usuń
  5. To żeście się porwali! Ja też niedawno cyklinowałam, no i olejowane było. W bloku mały koszmarek. Szpary w szafkach taśmą malarską zaklejałam, ale i tak nie pomogło:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, mówiłam, że pył jest wszędzie!!! A sprawdza Ci się ta olejowana podłoga?? Ja na moją na razie patrzę z zachwytem, ale można było dać jeszcze 4 wartswę. Na przyszły rok to zrobimy.

      Usuń
  6. To so wióry !
    Ale jaka podłoga piękna !!! Ale na górze też już bym nie chciala :) A poza tym, ta na górze wygląda tak, że jej tego nie trzeba. Fajna taka chaupka cała drzewnianna w środku.
    No, to teraz masz urlop ! I wyleguj się w hamaku !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drzewniane chaupki mają taki swoisty klimat. Pomyśleć, że pierwej ludzie ino w takich mieszkali........
      Zamki, pałace, dwory, wsio z bala. Ekologicznie.
      Jesteście blisko, bardzo blisko, to wióry!! Ale na czym te wióry????

      Usuń
    2. Na wlosach :) Albo siersci :)

      Usuń
    3. No dobra, wybieram na wlosach :)

      Usuń
  7. toż to jakieś łagry a nie urlop. jak ja nie cierpie remontów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, a kto je lubi??? Ale kiedyś czasami coś trzeba zrobić, samo, jakoś się nie chce:)))

      Usuń
    2. no tak.poza tym pięknie wygląda...

      Usuń
    3. ani Miki ani Hany.......burzę miały albo co?

      Usuń
  8. No to podłogi wylizane :)
    Jakby u mnie kto lizał, to by chyba nie przetrwały! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnemo ja też KOCHAM Jar Jar Binksa :D nawet moje osobiste dziecko miało ksywkę Binks we wczesnym dzieciństwie :)))
    Jeżeli chodzi o podłogi, to jestem pełna szacunku dla Wu i Ciebie. Zrobiliście kawał dobrej roboty towarzysze! I efekt jest niesamowity :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)