Godzina piąta rano. Noc z niedzieli na poniedziłak. Śpię wyjątkowo twardo, bo w końcu udało mi się zasnąć ( tak to jest, jak człowiek sobie w niedzielę utnie drzemkę po południu). Nagle ktoś uporczywie zaczyna dzwonić do drzwi, jak na alarm. Mało się nie zabiłam w tym ćmoku, wstając z łóżka. Nie wiedziałam, sen, czy dzwonek dzwoni faktycznie. Lecę do tych drzwi nie bardzo jeszcze rozbudzona i pytam kto tam? Może zalewam sąsiadów ( już tak kiedyś było), albo pożar w bloku, albo inne nieszczęście? Zza drzwi odzywa się kobiecy głos "sąsiadka proszę otworzyć". Jaka sąsiadka, co się stało dopytuję i zerkam przez wizjer ( nie znam tej kobiety). Z dołu sąsiadka, odpowiada mi głos i dodaje, niech pani otworzy, mam coś ważnego do powiedzenia. Otwieram te drzwi ( jaka jestem nieostrożna, to mógł być napad, albo cholera wie, co, ale przecież spałam jeszcze) a tu kobieta około trzydziestki odzywa się do mnie w takie słowa. Przyszłam panią ostrzec, bo mnie nagrywają i panią też. Jak to mnie nagrywają, pytam. No normalnie, odpowiada, mają kamerę taką na wysięgniku i tą kamerą przez okna nagrywają. Podnoszą wysoko tą kamerę i nagrywają. Niech pani to sprawdzi, bo mnie nagrywają i panią też, powtarza uporczywie. Zaczynam powoli przytomnieć i dociera do mnie, że kobieta gada od rzeczy. Dobrze odpowiadam, sprawdzę i dziękuję za ostrzeżenie. Kobieta jeszcze mi raz radzi sprawdzić, a potem pyta, która godzina. Nie wiem mówię, ale chyba trzecia, bo ciemno całkiem. A ona mi na to, nie proszę pani jest 8:30. Nie no dalej brnę, jaka 8;30 byłabym już w pracy, jest zdecydowanie wcześniej, bo ciemno. Zamykam drzwi i włażę do łóżka. Zastanawiam się, co to kurna było? Wu mówi daj spokój przecież od razu widać, że chora kobieta.
Rano pytam dozorczynię, czy jest ktoś taki znany w bloku i okazuje się, że owszem, tak, nowa lokatorka, wynajęła mieszkanie i tak właśnie dobrodusznie w środku nocy informuje sąsiadów o spisku i nagrywanie zza okna kamerą na wysięgniku. Ufffff, co to się z ludźmi dzieje...............................................................
A za oknami noc ciemna, na zegarku równo piąta. Mogę jeszcze pospać.........................
Nic nie napiszę, bo...jeszcze kto skopiuje, nagra...:)
OdpowiedzUsuńO rany ....
OdpowiedzUsuńWielki Brat Nie Śpi.....:) Uważaj kogo wpuszczasz:)
OdpowiedzUsuńOooooożesz !!!! faktycznie strach co napisać........
OdpowiedzUsuńpuk, puk. pik, pik. zzzzzz.yyyyyy.
OdpowiedzUsuńnagrało się?
No i Was wystraszyłam :(( Spoko. Za oknem nie widać żadnych podnośników, przynajmniej teraz. Może nagrywają, jak śpię i chrapię, potem będzie szantażyk, jak nie to na jutuba:))
OdpowiedzUsuńZwłaszcza jak śpisz, to naprawdę niedopuszczalne - powinnaś pracować przecież, albo chociaż śnić o hucie!
OdpowiedzUsuńA żebyś wiedziała, że mi się wczoraj śniła huta..........zanim mnie ta "sąsiadka" nie obudziła.
UsuńO, widzisz? Oddała Ci przysługę!
OdpowiedzUsuńNo to teraz będziesz śnic o sąsiadce :(( Może nie ostrzega raz już ostrzeżonych... :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję:)
Usuńa jeśli to prawda?
OdpowiedzUsuńbez żartów, ja bym się martwiła o bezpieczeństwo ludzi i budynku, bo co, jeśli zacznie w każdym widzieć potwora albo zechce go zagazować lub spalić?
Nasza straż blokowa czuwa, już panią mają na oku........do mnie pewno przyszła przez przypadek.
UsuńCiekawe ile takich wizyt nocnych jeszcze zaliczysz :)
OdpowiedzUsuńWłaściciel mieszkania powiadomiony, coś tam zrobią z tym problemem.
UsuńChciałam napisać coś ten sam deseń co Klarka. Bo jak człek nieobliczalny to różności mogą mu do głowy przyjść. Lepiej niech dozorczyni obserwuje czy ta kobieta czego do domu nie znosi ...
OdpowiedzUsuńTo by na schizofrenię wyglądało, a to niebezpieczna choroba.
Też mi się takm wydaje, pierwszy raz widziałam kobietę. To fakt, współczuję choroby, ale potrafią biedy i sobie i innym napytać. W zeszłym roku, na wyższym piętrze kobieta z podobnym problemem spaliła swoje mieszkanie, pożar uszkodził też sąsiedzkie mieszkania, a woda z węży strażaków zalała 3 piętra niżej.
UsuńNo to ją trzeba nagrywać;) Bo jeszcze cosik zmaluje;) A tak serio, to może jest jakiś wysięgnik i zaglądają Ci w okna - who knows;)
OdpowiedzUsuńSprawdzam codziennie, żadnych wysięgników:))
Usuńno powiem ci, ze oczy mi sie czrobiły jak 5cio złotówki! o yakich przypadkach to się w telewizji słyszy, ksiązki czyta itp... ale żby normalnego człowieka takie spotkało???
OdpowiedzUsuńPanią zdecydowanie trzeba obserwować...
I niech WU wstaje po nocy!!!
Z mojej strony bliżej i ja mam lżejszy sen, jego to armatą budzić:)
UsuńWspółczuję najścia i pewnie też bym, na śpiku, otworzyła. Miejmy nadzieję, ze raz ostrzegła i więcej nie będzie miała potrzeby.
OdpowiedzUsuńPodziękowałam ładnie to może uznała, że spełniła swój obowiązek. Trudno się z taką osobą rozmawia. Kiedyś do pracy przyszedł do mnie mężczyzna, bardzo przystojny, zaczął normalnie, a potem była taka jazda...... Wysławiał się bardzo wyszukanie i też chodziło mu o podglądanie, chciał, żeby mu moja instytucja w której pracuję pomogła, ale my się nie zajmujemy takimi sprawami......
UsuńA mnie tam szkoda tej kobity...
OdpowiedzUsuńKażdego szkoda, kto choruje, to okropna choroba, dlatego myślę, że straż blokowa dopilnuje, żeby ani jej ani lokatorom sie nic nie stało. Dobrze, ze reagują, bo jak coś się stanie to już zapóźno będzie i szum, ze nikt nie reagował.
UsuńA ja wam powiem, że to wcale nie taka rzadka przypadłość. U mojej koleżanki w bloku w lecie była taka afera, sąsiadka twierdziła, że podglądają, nagrywają, wysyłają promienie i tak dalej. Były i wizyty policji i naprawdę ostre jazdy. Mieszkanie z taką osobą to trochę życie na wulkanie. Mam nadzieję, że ktoś się nią zajmie, bo to naprawdę wymaga leczenia.
OdpowiedzUsuńAaaa, to wcale nie jest takie proste. Jeśli nawet otoczenie ma poczucie, że to choroba, to dopóki delikwent nie zagraża innym lub sobie, nic zrobić nie można. Tak mówi prawo.On sam musi mieć poczucie choroby i chcieć leczyć się. A przecież żadnej choroby nie ma, bo po prostu go/ją podglądają/nagrywają itp. I kółko się zamyka, a najgorzej przy okazji ma ten, na którego padnie zalew wynurzeń, bo emocje są wielkie bądź co bądź - i z jednej i z drugiej strony. I choćby się chciało, to nic konstruktywnego zrobić nie można, dopóki itd. Sama wiesz, bo byłaś na bieżąco.
UsuńA co gorsza sprawa wcale się nie skończyła, tylko nie ma tak uzewnętrznionego wymiaru. Do etapu całkowitego oderwania się od realiów jest okres mieszania się rozeznania z urojeniami. Co jest zresztą zmyłką dla otoczenia i wygodnym uspokajaczem.
Maja B.
A moja siostra, kiedy mieszkała w bloku, miała sąsiadkę, starszą panią, która miała lekką demencję, czy inną manię prześladowczą. Codziennie wieczorem posypywała mąką korytarz w swoim mieszkaniu, żeby widzieć, czy TEN znów był. W nocy wstawała na siku zapomniawszy o mące, a rano ciągała sąsiadów, w tym moją siostrę, żeby im pokazać ślady, ewidentny dowód na to, że BYŁ! I tak codziennie.
OdpowiedzUsuńOooooo i wytłumacz tu takiej, że sama natuptała.
UsuńSkąd ja to znam - kobieta na równe nogi i do drzwi, a chłop ledwo przytomny..A swoją drogą to już wiesz, komu nie otwierać o żadnej porze!
OdpowiedzUsuńBuziaki i nieprzerywanych snów Ci życzę.....
He he ,mam nadzieję ze ta pani nie sprowadzi sie do mojego bloku !
OdpowiedzUsuń