poniedziałek, 14 października 2013

Kto mnie odwiedza w środku nocy?

Godzina piąta rano. Noc z niedzieli na poniedziłak. Śpię wyjątkowo twardo, bo w końcu udało mi się zasnąć ( tak to jest, jak człowiek sobie w niedzielę utnie drzemkę po południu). Nagle ktoś uporczywie zaczyna dzwonić do drzwi, jak na alarm. Mało się nie zabiłam w tym ćmoku, wstając z łóżka. Nie wiedziałam, sen, czy dzwonek dzwoni faktycznie. Lecę do tych drzwi nie bardzo jeszcze rozbudzona i pytam kto tam? Może zalewam sąsiadów ( już tak kiedyś było), albo pożar w bloku, albo inne nieszczęście? Zza drzwi odzywa się kobiecy głos "sąsiadka proszę otworzyć". Jaka sąsiadka, co się stało dopytuję i zerkam przez wizjer ( nie znam tej kobiety). Z dołu sąsiadka, odpowiada mi głos i dodaje, niech pani otworzy, mam coś ważnego do powiedzenia. Otwieram te drzwi ( jaka jestem nieostrożna, to mógł być napad, albo cholera wie, co, ale przecież spałam jeszcze) a tu kobieta około trzydziestki odzywa się do mnie w takie słowa. Przyszłam panią ostrzec, bo mnie nagrywają i panią też. Jak to mnie nagrywają, pytam. No normalnie, odpowiada, mają kamerę taką na wysięgniku i tą kamerą przez okna nagrywają. Podnoszą wysoko tą kamerę i nagrywają. Niech pani to sprawdzi, bo mnie nagrywają i panią też, powtarza uporczywie. Zaczynam powoli przytomnieć i dociera do mnie, że kobieta gada od rzeczy. Dobrze odpowiadam, sprawdzę i dziękuję za ostrzeżenie. Kobieta jeszcze mi raz radzi sprawdzić, a potem pyta, która godzina. Nie wiem mówię, ale chyba trzecia, bo ciemno całkiem. A ona mi na to, nie proszę pani jest 8:30. Nie no dalej brnę, jaka 8;30 byłabym już w pracy, jest zdecydowanie wcześniej, bo  ciemno. Zamykam drzwi i włażę do łóżka. Zastanawiam się, co to kurna było? Wu mówi daj spokój przecież od razu widać, że chora kobieta.
 Rano pytam dozorczynię, czy jest ktoś taki znany w bloku i okazuje się, że owszem, tak, nowa lokatorka, wynajęła mieszkanie i tak właśnie dobrodusznie w środku nocy informuje sąsiadów o spisku i nagrywanie zza okna kamerą na wysięgniku. Ufffff, co to się z ludźmi dzieje...............................................................

A za oknami noc ciemna, na zegarku równo piąta. Mogę jeszcze pospać.........................



31 komentarzy:

  1. Nic nie napiszę, bo...jeszcze kto skopiuje, nagra...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielki Brat Nie Śpi.....:) Uważaj kogo wpuszczasz:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooooożesz !!!! faktycznie strach co napisać........

    OdpowiedzUsuń
  4. puk, puk. pik, pik. zzzzzz.yyyyyy.
    nagrało się?

    OdpowiedzUsuń
  5. No i Was wystraszyłam :(( Spoko. Za oknem nie widać żadnych podnośników, przynajmniej teraz. Może nagrywają, jak śpię i chrapię, potem będzie szantażyk, jak nie to na jutuba:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Zwłaszcza jak śpisz, to naprawdę niedopuszczalne - powinnaś pracować przecież, albo chociaż śnić o hucie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A żebyś wiedziała, że mi się wczoraj śniła huta..........zanim mnie ta "sąsiadka" nie obudziła.

      Usuń
  7. O, widzisz? Oddała Ci przysługę!

    OdpowiedzUsuń
  8. No to teraz będziesz śnic o sąsiadce :(( Może nie ostrzega raz już ostrzeżonych... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. a jeśli to prawda?
    bez żartów, ja bym się martwiła o bezpieczeństwo ludzi i budynku, bo co, jeśli zacznie w każdym widzieć potwora albo zechce go zagazować lub spalić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza straż blokowa czuwa, już panią mają na oku........do mnie pewno przyszła przez przypadek.

      Usuń
  10. Ciekawe ile takich wizyt nocnych jeszcze zaliczysz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściciel mieszkania powiadomiony, coś tam zrobią z tym problemem.

      Usuń
  11. Chciałam napisać coś ten sam deseń co Klarka. Bo jak człek nieobliczalny to różności mogą mu do głowy przyjść. Lepiej niech dozorczyni obserwuje czy ta kobieta czego do domu nie znosi ...
    To by na schizofrenię wyglądało, a to niebezpieczna choroba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się takm wydaje, pierwszy raz widziałam kobietę. To fakt, współczuję choroby, ale potrafią biedy i sobie i innym napytać. W zeszłym roku, na wyższym piętrze kobieta z podobnym problemem spaliła swoje mieszkanie, pożar uszkodził też sąsiedzkie mieszkania, a woda z węży strażaków zalała 3 piętra niżej.

      Usuń
  12. No to ją trzeba nagrywać;) Bo jeszcze cosik zmaluje;) A tak serio, to może jest jakiś wysięgnik i zaglądają Ci w okna - who knows;)

    OdpowiedzUsuń
  13. no powiem ci, ze oczy mi sie czrobiły jak 5cio złotówki! o yakich przypadkach to się w telewizji słyszy, ksiązki czyta itp... ale żby normalnego człowieka takie spotkało???
    Panią zdecydowanie trzeba obserwować...
    I niech WU wstaje po nocy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mojej strony bliżej i ja mam lżejszy sen, jego to armatą budzić:)

      Usuń
  14. Współczuję najścia i pewnie też bym, na śpiku, otworzyła. Miejmy nadzieję, ze raz ostrzegła i więcej nie będzie miała potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziękowałam ładnie to może uznała, że spełniła swój obowiązek. Trudno się z taką osobą rozmawia. Kiedyś do pracy przyszedł do mnie mężczyzna, bardzo przystojny, zaczął normalnie, a potem była taka jazda...... Wysławiał się bardzo wyszukanie i też chodziło mu o podglądanie, chciał, żeby mu moja instytucja w której pracuję pomogła, ale my się nie zajmujemy takimi sprawami......

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Każdego szkoda, kto choruje, to okropna choroba, dlatego myślę, że straż blokowa dopilnuje, żeby ani jej ani lokatorom sie nic nie stało. Dobrze, ze reagują, bo jak coś się stanie to już zapóźno będzie i szum, ze nikt nie reagował.

      Usuń
  16. A ja wam powiem, że to wcale nie taka rzadka przypadłość. U mojej koleżanki w bloku w lecie była taka afera, sąsiadka twierdziła, że podglądają, nagrywają, wysyłają promienie i tak dalej. Były i wizyty policji i naprawdę ostre jazdy. Mieszkanie z taką osobą to trochę życie na wulkanie. Mam nadzieję, że ktoś się nią zajmie, bo to naprawdę wymaga leczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa, to wcale nie jest takie proste. Jeśli nawet otoczenie ma poczucie, że to choroba, to dopóki delikwent nie zagraża innym lub sobie, nic zrobić nie można. Tak mówi prawo.On sam musi mieć poczucie choroby i chcieć leczyć się. A przecież żadnej choroby nie ma, bo po prostu go/ją podglądają/nagrywają itp. I kółko się zamyka, a najgorzej przy okazji ma ten, na którego padnie zalew wynurzeń, bo emocje są wielkie bądź co bądź - i z jednej i z drugiej strony. I choćby się chciało, to nic konstruktywnego zrobić nie można, dopóki itd. Sama wiesz, bo byłaś na bieżąco.
      A co gorsza sprawa wcale się nie skończyła, tylko nie ma tak uzewnętrznionego wymiaru. Do etapu całkowitego oderwania się od realiów jest okres mieszania się rozeznania z urojeniami. Co jest zresztą zmyłką dla otoczenia i wygodnym uspokajaczem.
      Maja B.

      Usuń
  17. A moja siostra, kiedy mieszkała w bloku, miała sąsiadkę, starszą panią, która miała lekką demencję, czy inną manię prześladowczą. Codziennie wieczorem posypywała mąką korytarz w swoim mieszkaniu, żeby widzieć, czy TEN znów był. W nocy wstawała na siku zapomniawszy o mące, a rano ciągała sąsiadów, w tym moją siostrę, żeby im pokazać ślady, ewidentny dowód na to, że BYŁ! I tak codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Skąd ja to znam - kobieta na równe nogi i do drzwi, a chłop ledwo przytomny..A swoją drogą to już wiesz, komu nie otwierać o żadnej porze!
    Buziaki i nieprzerywanych snów Ci życzę.....

    OdpowiedzUsuń
  19. He he ,mam nadzieję ze ta pani nie sprowadzi sie do mojego bloku !

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)