Nie przypuszczałam nawet, że to się stanie. Że będzie mi dane poznać w realu blogowe dziewczyny. A jednak stało się.Nie mogłam i nie chciałam odmówić serdecznemu zaproszeniu Hany, aby się u niej spotkać. Na dodatek miałam dla innych być NIESPODZIANKĄ. To, jak nie jechać, jak się ma taką zaszczytną funkcję piastować. W sobotę wczesnym rankiem odpaliwszy Madzię udaliśmy się z Wu na zachód. Psiaczka zostawiłam po drodze u mamy, a potem bryknęliśmy jeszcze 90 km dalej na zachód. Tylko troszkę zbłądziliśmy, po drodze, ale w obejście trafiliśmy idealnie, bo u wrót czekał już na nas Ogniomistrz, zachęcając łapkami do wjazdu na posesję.
Rozczarowania nie było żadnego, bo dziewczyny w realu są dokładnie, takie same, jak w necie. Żadnych przekłamań, żadnej ściemy, żadnego budyniu.
Hana wraz ze swoją Połówką to mistrzowie atmosfery. Mistrzowie aranżacji otoczenia i wnętrz. Żeby mnie tak chcieli zaadoptować to bym u nich już została i się wielu rzeczy nauczyła. Hana musi ten blog w końcu założyć i pokazać cudeńka, które z ich łapek wychodzą. Słyszysz Hana??? Ja proszę.
Kto nie był, to niech idzie do bloga Kretowatej i tam ją pozna. Blog Kretowatej to Kretowata. Jedyne, co mi się nie zgadza, to, to, że krasnludki spowodowały niby zwiększenie wagi Kretowatej. Przyglądałam się uważnie i nigdzie tych nadmiarów nie dostrzegam. Tu trochę nazmyślała:))
Mika tak, jak Hana nie ma bloga i chyba też trzeba ją przydusić o założenie. Zdawałaby nam codziennie relację spod samiuśkich Tater i koiła swoim spokojem i dobrocią.
Owieczka miała być, ale nie wyszło. Ja żałuję bardzo, bo tylko ja z tego grona jej nie poznałam w realu.
Czas nam tak szybko mijał, że nawet zdjęć nie porobiłam oprócz kilku dosłownie, ale też istotnych, bo będą dowodem na to, że ja tam byłam naprawdę. Wiele z Was pozna Frodka, Wałka, i Barbulka zwanego również Maryjankiem. Tylko Grażynka pozwoliwszy się pogłaskać odmaszerowała na z góry upatrzoną pozycję, czyli szafę i nie raczyła jej opuścić do naszego odjazdu. Widać, że to kocia dama i na dodatek charakterna.
Na początek Frodo. Czy te oczy mogą kłamać? Zobaczcie to sama dobroć i czułość. Byłam z lekka zazdrosna, bo z reguły to mnie zawsze wszystkie zwierzaki oblegają, ale Frodo, choć przychodził do mnie na głaski zdecydowanie przylgnął do Wu. Chyba czuł, że Wu lubi takie wielkie, kudłate........ nasz Mopek to tylko namiastka, bo może i kudłaty, jak zarośnie, ale konus z niego okrutny.
Frodek z Wałkiem, nowym nabytkiem Hany ( ktoś go wyrzucił) są w jak najlepszej komitywie i na trawie trudno im zrobić zdjęcie, bo zabawom i skokom nie ma końca.
A to jest Barbulek/Maryjanek w chwilę po przebudzeniu. To też nowy, całkiem niespodziewany nabytek, który u Hany znalazł opiekę. Te zwierzaki wiedzą, gdzie przychodzić, mają u Hany, jak u Pana Boga za piecem. Widziałam, sama to wiem, co mówię. Wałeczek ma cudny koszyczek z kołderką z falbanką, Grażynka do dyspozycji wierzchołek antycznej szafy i każde inne miejsce, które zechce, Barbulek osobisty pokój zabaw i przytulne koszyczki do spania, a Frodek jak hrabia jakiś ogrzewa kości w cieple kominka.
I mimo, że w kołach przez dwa dni mamy prawie 800 kilometrów to cały czas wracam jeszcze w myślach do ciepłego klimatu naszego spotkania, urokliwych hanczynych zakątków i tak sobie myślę, kiedy moje zakątki tak będą wyglądać? No ale wiem już w razie co u kogo szukać porady i inspiracji:)))
Dziękuję Wam Dziewczyny jeszcze raz za cudne spotkanie.
Relację z drugiej części mojego w Wielkopolsce zdam niebawem. Jakie mam wrażenia i jak się zmieniła moja wieś, co przywlokłam nowego do kolekcji i jak nam mijała droga powrotna.
Buziaczki dla Wszystkich zaglądających tu do mnie.
Czytaczy zachęcam do zostawienia słówka, miło mi będzie niezmiernie.
przypomniałaś mi moje spotkania w realu...też było wspaniale i mam co wspominać....
OdpowiedzUsuńDla mnie to pierwszy raz:))
Usuń... no, to cudnie :)
OdpowiedzUsuń"Zazdraszczam" :)
OdpowiedzUsuńpozdrowienia!
Buziaki:)
UsuńMnemo, dzięki za ciepłe słowa... Też wspominam i też cieszę się bardzo ze spotkania w realu. Zupełnie inaczej się czyta Ciebie czy Kretowatą, gdy miało się z wami kontakt "na żywo". Świetne zdjęcia chłopakom zrobiłaś!
OdpowiedzUsuńTo zawsze tak jest, ale ja nie mam wrażenia, że w necie jesteśmy inne. Czy w górach już leży śnieg???
UsuńTrochę leży. Mnie nie chodziło o to, że jesteśmy inne, ale że inaczej się czyta tekst jak widzisz kto za nim stoi, bardziej osobiście może.
UsuńRównież zazdroszczę i spotkania i wspomnień :)
OdpowiedzUsuńByło nadzwyczaj miło:))
UsuńDzięki Mnemo, za tyle dobrych słów. Jednak nie byłoby tego ciepełka, gdyby nie Wy! Że też udało Ci się złapać w obiektyw chłopaków, podziwiam, poruszają się z prędkością światła. I Maryjan, jaki słodziak! I w dodatku teraz celebryta.
OdpowiedzUsuńMaryjankowi kariera od dziecka się szykuje:)) Wu zakochany we Frodku, to taki pies dla faceta, duży, poważny.........
UsuńA to ja Ci tych wrażeń serdecznie gratuluję:)))) To mówisz, ze się z Kretowatą widziałaś? No super! A dziewczyny niech te blogi piszą i pokazują swoje światy:)))
OdpowiedzUsuńZastanawiają się już z pół roku...
OdpowiedzUsuńCzas przestać się Hana zastanawiać. Gorąco namawiam:)) Miałam Cię zapytać o te kury rzędem siedzące, ale zapomniałam. Sama je tworzyłaś?
UsuńNie, niestety, chciałabym. To artysta, niejaki Kazik Sita.
UsuńO jacież, jak cudownie!!! Cieszę się z wami! :)
OdpowiedzUsuńA wiesz, jak ja się cieszyłam:))
UsuńJakże miło, że Wam się chciało. Cudownie, że nawiązałyście taką sympatyczną znajomość w realu. Zazdroszczę z całego serca.
OdpowiedzUsuńDo Kaczorówki to i ja się wpraszam.
Wszystkiego dobrego
Już miałyśmy w tym roku, ale jakoś zeszło. Co tam, sezon się otworzy za parę miesięcy, a nie mamy do siebie 800 km. To rzut beretem:))
UsuńSpotka w realu nic nie zastąpi! I oby tak zostało:) A jak dziewczyny blogi założą, to chyba rekordy popularności będą biły, bo takie wyczekane będą:D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Was wszystkie!
A stracha na wróble, to się przestraszyła ;) Spodziewałam się słoneczników, a tu AAAAA! Straszydło ;D
UsuńGocha, taki markijeting robimy!
UsuńI suspens...
UsuńJak u miszcza Hiczkoka:)
UsuńNoooo....
UsuńTak dumałam, że to wszystko przemyślane :))) Co nie zmienia faktu, że się doczekać nie mogę!!! Tylko cobym z moim refleksem takiego wydarzenia nie przegapiła i na inauguracji była :D Jakieś vipowe wejściówki??? :D
UsuńMusisz się postarać...
UsuńOj, Mnemo, bom ostatnio schudła;))) Całe 4 kilo - przy moim wzroście to ma znaczenie;)))
OdpowiedzUsuńByło czadowo! Do Hany mam wyjątkowo blisko, ale do Kaczorówki - ho, ho - ja nakręcę te 800 kilometrów;)))
Mnemo jest fantastyczna, jak jej blond głowina wynurzyła się z auta, myślałam, że odpadnę od okna w kuchni - to się dzieje naprawdę!!!! Było superowo;))) Mika ma rację, zupełnie inaczej teraz;)
A chłopaki Hany to rewela;) takie wychowanie - nie to, co moje Kruczysko, rozwydrzone jako i jego pani;))
Serdecznie dziękuję za słów dobrych kilka;) Pozdrawiam Was gorąco;)
Co tam 800 km Krecie, Mazury wynagrodzą trudy. A i Księżniczka w razie co w sąsiedztwie znajdzie atrakcje. Są konie, kuce, zwierzyniec wszelki i woda, dużo wody, a ona zdaje się lubi taplać:))
UsuńA w tym oknie to widziałam, jak kikałaś, he, he:)
księżniczka jest wodniara pierwszej wody;)))
UsuńGratuluję wspaniałego spotkania:) Oby takich więcej. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJak się rozochocimy to kto,wie:)
UsuńI ja zazdraszczam:) Kretowata buja z ta wagą, widziałam gibką istotę ( w płaszczu była!) w wystawowym odbiciu - szlank laska i tyle:) A ja piłam dziś kawę z Megi:P O! Więcej jak się zabiorę do pisania...Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńNitka z niej cienka i zgrabna:) No proszę, spotkania w realu kwitną. Poczytam chętnie. I ja pozdrawiam.
UsuńTaaa... Nitka;)))) Chyba wełenka;)))) Alem ostatnio schudła na tych pięciu przemianach, zachęcam, to działa!!!! Ondrasza, ale głupio wyszło, podskoczyłabym do was, gdybym już wcześniej Strzały nie wypatroszyła... Ale dobrze, że była na kanale, bo straszne rzeczy jej znaleźli, dobrze, że już nówki włożyli;))))
UsuńOjej co ta Strzała miała w środku? Obcego??? Bo mojej Madzi w drodze powrotnej nadmuch klimy wysiadł, a kurna tydzień temu naprawiany ,3 setki poszły na to. Cie choroba znowu? Jak ja nie lubię tych wszystkich awarii i lotania po mechanikach.......
UsuńPoważnie 5 przemian też odchudza? Ja dziś na zupie kalarepowej, ale zjadłam michę i znowu jestem głodna....nie ma, jak to się nawpychać chlebka, szczególnie własnego. Oj chyba nie sprobowałaś mojego...zapomniałyśmy o nim....troche nie wyrósł, ale Hana twierdzi, że był dobry.
UsuńMnemo, odkąd przemianuje, żrę jak dzika (co prawda wegańsko prawie) i chudnę;) Nie głoduję, napycham się jak dinozaur! Cały czas myślę o pysznościach i jestem minus 4 kilo przez 1,5 miesiąca;)))
UsuńStrzała miała strasznie zestarzałe części, groziły nagłą śmiercią, ale już wymienione i już spokój;)
UsuńDrugą michą tej kalarepowiej popchnęłam, dojadłam Miki serek i idę po jabłkowy mus od Hany. Jak nie wtrącę czegość twradego i gędtego to mi głód spokoju nie daje. Szczególnie wieczorem uruchamiają się pompy ssące i tak mnie ssą.....Poczytam o tych 5 przemianach, może jakieś proste i szybkie przepisy znajdę. Te 5 kg by się przydało mniej. A czy można pić przy tym winko? Albo nalewki? Żeby dawało efekty?
UsuńNie wiem, ja nie piję - abstynentką jestem od 1,5 miesiąca;)))
UsuńOj to duże wyrzeczenie, tak bez kapki winka:(((((
UsuńI tak zawsze prowadzę;)
UsuńNo przecie pisałam u Kretowatej, że pięć przemian odchudza, pisałam!
UsuńNo chyba, że się zaczynasz napychać pp-owymi wypiekami i słodkościami ;)
Ja też ostatnio schudłam w 2 tyg - 2kg, a wystarczyło tylko ograniczyć pieczywo, a reszta jak zwykle :)
Żeby tak jeszcze jakaś "Marysia: chciała to gotować........
UsuńPozapominałyśmy mnóstwo różnych spraw z tych emocji. Księżniczka nie zabrała przepięknej torebusi w panterkę, Kretowata sera spod Tater, Mnemo słoika, Mika orzechów, ja zapomniałam o chlebku Mnemo i orzeszkach pysznych w miodzie com je dla Gości miała. Ale co tam! Następnym razem będziemy pamiętać, albo i nie!
OdpowiedzUsuńA ja zapomniałam Wam zabrać mięty!
UsuńOrzechy w miodzie... O Boszsz... jak mogłaś zapomnieć;)???
UsuńSłoika nie zamierzałam zabierać nawet:)) Ale zapomniałam zapytać Hany o kury, te co stoją w kuchni i indyka na ganku? Podejrzewam, że sama je zrobiła? Hana sama zrobiłaś?
UsuńChyba nie, gdzieś takie widziałam... Ale może - u Hany poprzednim razem???
UsuńU Hany to były kury tym razem:)) Poprzednim to nie wiem:)
UsuńJakie te jabłka Hany pyszne.............. Jem ze słoika łyżką. Hana, jabłka, mięta, imbir? Dobrze pamiętam?
UsuńWidzisz, a goniłam Cię z tymi słoikami;)))) Bo tego tez byście zapomnieli;)
UsuńJabłka, odrobina imbiru i bazylia!
UsuńA ja dziś zrobiłam dżem z jabłek Hany i dyni Kretowatej, plus cynamon , imbir i kardamon. Pycha! A jabłka na surowo też fantazja. A, i szarlotka powstała:)) To dla tych co się odchudzają. Ja zaczynam od poniedziałku:)))
UsuńI bazylia,muszę to sobie zapamiętać:))
UsuńDrugi dzien na zupce kalarepowej, ciągle jestem głodna:(((
Wyrazy współczucia...
UsuńTylko "pozazdraszczać" takiego spotkania:) Pozdrawiam październikowo, dziękuję za odwiedziny:)
OdpowiedzUsuńTo akumulatory pozytywnie naładowane.....Cudnie! Ściskam Cię mocno i resztę ekipy spotkaniowej! Może i mnie się uda kiedyś....
OdpowiedzUsuńnadrabiam zaległosci- musiało być naprawdę fajnie... a to, żeście do siebie pasowłay nie dziwi- komentarze Wasze (które podczytuję w całosci) sugerowały "wspólnotę dusz" już dawno!
OdpowiedzUsuńcałuski dla wszystkich♥