niedziela, 8 grudnia 2013

Bardzo szybki szkic

Bardzo, bardzo szybki szkic wykonałam, bo niedziela się kończy a ja nie miałam nic, a nic czasu, żeby przysiąść do pasteli. Paluszki przez ten pracowity łikend świerzbiały, ale były inne ważniejsze zajęcia. Prałam prasowałam, pakowałam, gotowałam.
Widzę, jakie to niedoskonałe ( i to dobry objaw), ale o dziwo podobne do jabłka. Na rysowanie, potrzeba dużo czasu, skupienia, żadnego odrywania się i mieszania w garnkach.
Cały zestaw rekwizytów czeka, wczoraj przeleciałam po bazarku i nabyłam specjalnie w tym celu, jabłuszka, gruszki, cebule, dyńki o specjalnych kształtach nadających się do rysowania, teraz tylko siąść i rysować.
To dobre na smuteczki, które troszkę mi się plączą po sercu. Bo wiecie dzieci się wyprowadziły i jakoś tak pusto............


21 komentarzy:

  1. Memo toć cudne jabłko naszkicowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, bo to czwarty egzemplarz w życiu, który pastelami sprawiłam, wcześniej nigdy ich w łapkach nie miałam:)) Teraz pastwię się nad gruszką:)

    OdpowiedzUsuń
  3. co ty chcesz od tego jabłka? takie do schrupania jest.
    ja to jestem wredna matka, bo jak mi sie dzieci wyprowadziły to zaczęłam odpoczywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewno i ja odpocznę, ale tak na dobry początek ich wyprawić chciałam:)) I chyba tak to jest, że po wyjściu dzieci z domu pusto nagle i brak choćby głosów za ścianą.

      Usuń
  4. Jabłuszko prześliczne i nie miałam wątpliwości, że to jabłko pozowało Ci do szkicu.
    A dzieci przychodzi taki czas ,że wyprowadzają się i trzeba się z tym pogodzić.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Lucy:) Pogodziłam się od zaraz, ale przyzwyczaić się muszę.Chyba pójdzie mi łatwo, mam tyle różnych zajęć, że nudzić się nie powinnam:)

      Usuń
  5. Jabłuszko jak malowane! Ale bez parchów?
    To jednak masz ten syndrom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z bazaru, nie parchate było. Ślicne -izraelskie pewno. Poszukam parchatych od babć sprzedających czasem na ulicy:)

      Usuń
  6. My tu o jabłuszkach, a blogger wpędzi mnie do trumny zaraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mu się pierniczy, mi na pasku wyświetla Wasze posty sprzed tygodnia. A
      Tobie, co wyrabia? Nie ma strachu, pewno zaraz mu minie.

      Usuń
    2. Racja jutro też dzień, też spadam. Gruchę jeszcze popełniłam, ale to już jutro.

      Usuń
  7. Dam sobie spokój na dzisiaj. Chciałam dodać obserwowane blogi. Niby zapisuje, a nie zapisuje, raz pokazuje, za chwilę ni ma. A kij mu w oko.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zobacz, co Ci pokazuje na pasku z prawej. Sprzed 6 dni. Ocipiał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, ale jak na Was wchodzę to widzę bieżące. Może mu Ksawery zaszkodził:)) Jutro mu przejdzie, on tam ma:)

      Usuń
  9. Jabluszko (tak mawiała moja córcia jak była berbeciem ) bardzo dobrze namalowałaś,nie miej co do tego wątpliwości !!!
    Nie dziwię się ,że Ci smutno jak chałupa opustoszała,moja pierworodna ostatnio ciągle mówi o wyprowadzce ,aja przeciągam ten moment ile tylko się da.

    Pozdrawiam bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero ja wychodziłam z domu, ale ten czas leci.......

      Usuń
  10. Na powyższym obrazku widzę jabłuszko :) Bez parchów.
    Rysuj kolejne, bo fajnie Ci wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jabłuszko, nic tylko zjeść :))))) Super, to Twoje pastelowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że to może być przyjemne:)

      Usuń
  12. na innym blogu znalazłam twój wpis



    Mnemosyne09.12.2012, 20:34

    Mimo choinki, pełnego stołu nie czułam ciepła rodzinnie spędzonych świąt choć była nas gromadka. .... Byłam najmłodsza i tylko zawadzałam przy tej krzątaninie świątecznej, nikt nie chciał robić ze mną ozdób świątecznych i czułam atmosferę poirytowania. Dlatego najbardziej lubiłam z ojcem jechać do leśniczego po choinkę, bo tu mogłam decydować może ta? a może ta?.........W sumie nie przepadam za świętami.......
    Dzięki Tobie odkryłam dwie prawdy - dlaczego moja córka uciekała z ojcem do smarketu w wigilię a ja musiałam i pierogi i choinkę ... i na koniec miałam dość. a w skutku dlaczego nie znoszę świąt.ale ci dziękuję za rozsupłanie łamigłowki, ps.ona uwielbiała ciasta, których ja nie znoszę robić.i nie znosiła śledzi, które uwielbiali wszyscy.eh, długa historia

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)