piątek, 13 grudnia 2013

Co robi Mnemo, jak nie idzie do Huty?

Jak Mnemo nie idzie do huty, to dzień wcześniej marzy, o tym pięknym, rzadko występującym zjawisku. Myśli, że w ten jeden wolny dzień, po pierwsze się wyśpi do syta, po drugie wysprząta wszystko pięknie na święta (czas wielki), po trzecie w blasku dnia pomaluje sobie pastelki, może nawet maseczkę na paszczy położy i zrelaksuje się chwilunię przy książce. Tyle marzenia, a jak rzeczywistość się dziś miała? Ano zupełnie inaczej.

Obudził Mnemo paskudny ból głowy, rozsadzający. Czyżby za długo spała? W lustrze zobaczyła zapuchniętą gębę i oczy, jak szparki. No ładnie pomyślała i powlokła do kuchni napić się kawy. Ta zwykle stawia Mnemo na nogi. Nie postawiła jednak. Tabun małych, złośliwych koników dalej cwałował po łepetynie. Dobra, to może wyjdę na powietrze, świeże, miastowe, może przejdzie. Mnemo skierowała się na bazar, przy okazji kupić zamierzała trochę produktów spożywczych i rekwizytów do pastelek, bo poprzednie zostały w większości zjedzone. A na bazarze, o matulu jedyna, armagedon. Tłumy dzikie, chyba pół miasta tam pogalopowało w celu nabycia kapust kiszonych, śliwek suszonych i innego dobra świątecznego. Przy każdej budzie i straganie ogonek wielokrotnie zakręcony, a emerytki uzbrojone w wózki na kółkach nie patrząc komu po odnóżach tym wózkiem przejeżdżają ciągną samym środeczkiem alejki. Mnemo nabyła to i owo i czując potęgujący się ból głowy chyłkiem zawróciła do domu. I wtedy zaczął dzwonić telefon......służbowy.....
A głowa boli, nic to, trzeba łyknąć procha, bo Mnemo już wie, że samo nie przejdzie. Proch ma to do siebie, że pomaga po kilkunastu minutach. W tym czasie minęło południe, kilkukrotne telefoniczne dyrektywy zostały wydane, odpowiedzi udzielone, uffff.
To zabierze się Mnemo za porządki, okno może umyje? Myła i myła, bo poprzednie jego mycie zatarło się gdzieś w pomrokach dziejów. Ale, jak się bierze dzień wolny 13 na dodatek w piątek to można się spodziewać, że gładko nie pójdzie, choć Mnemo wcale nie jest przesądna. Nie poszło bo wielka kropla paskudnie wybielającego futryny środka wpadła Mnemo prościusieńko do prawego oka. Jasny gwint, przecie oko mi jest potrzebne, pastelki miałam.......... Potem odbywało się płukanie gałki pod strumieniem bieżącej wody i pośpieszne ogarnianie tego, co Mnemo rozwaliła chcąc dokonać WIELKIEGO ŚWIĄTECZNEGO SPRZĄTANIA.
 W dogasającym dniu, burym i zamglonym Mnemo cyknęła jeszcze pastelki z poprzednich dni i........zapadła ciemność.
I tak to marzenia Mnemo o cudnie spędzonym dniu wolnym sprowadziły się do szarej rzeczywistości, czyli pośpiechu, żadnego odpoczynku, żadnej chwili dla siebie.
Mam wrażenie, że kiedyś dzień był dłuższy, a może ja była lepiej zorganizowana? Bo, że byłam młodsza to, z całą pewnością, a podobno z wiekiem człowiek staje się coraz powolniejszy i niestety w ciągu jednego dnia "diabłu łba nie urwie"

Pasteluję wieczorami, na doskok, bawi mnie to bardzo i wciąga, chciałabym "więcej, lepiej, nowocześniej", ale jest, jak jest, tak samo, jak te moje pastelki.
Ale, co tam pokażę Wam te moje "dzieci" z ostatnich dni, do zdjęcia nawet w ciągu dnia było za mało światła, niestety.





P.S. Mam nadzieję, że Wasze dni są dłuższe, mniej męczące i upływają w radosnej przedświątecznej atmosferze.


46 komentarzy:

  1. Nie wiem, czy Cię rozczaruję, czy pocieszę:), ale moje dni są również jakieś krótsze niż dawniej...Obiadów nie gotowałam, nawet jak już byłam "na swoim" to nie raz na chińskiej zupce się kończyło - teraz celebruję, bo poznałam znaczenie słowa "odpowiedzialność" za dużego i małego faceta (duży zrobiłby sobie kanapkę albo jajecznicę, mały zamawiał pizze - codziennie inną i nazywałby to urozmaiceniem diety:)), pranko dla siebie i na bieżąco, szkoła zdecydowanie mniej czasu zajmowała niż praca, i nawet z odrabianiem lekcji miałam czas na czytanie książki - teraz blogguję:) Doba jest jakaś krótsza...może śpię dłużej i więcej czasu na regenerację potrzebuję???
    Mnemo, ja bez kawy jestem flak z rana:) Pijem na śpiku i z każdym łykiem żużluwy (Gaja wymyśliłą taka nazwę:)) jest mi coraz lepiej... Koniki w głowie to koszmar migrenowców...współczuję. Jutro będzie lepiej:) A obrazki śliczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszyłaś mnie Ondraszko, bom myślała, że tylko ja taka....niedojda się zrobiłam, a uchodzę, za osobę szybką.
      Bez kawy żużluwy właśnie, rady nie daję, ona mnie trzyma aż do powrotu z huty, bo tam czasem i zjeść nie ma czasu.

      Usuń
  2. Z planami, to tak jest, że najczęściej nie wychodzą.....aramegiedon, nie tylko na Twoim bazarku, mam wrażenie, że przez święta ludziska będą tylko kapuchę wtrążalać , kupują tego ilości kosmiczne !!!!
    Pozostaję pod wrażeniem Twoich malarskich wyczynów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dziś też widziałam, wiadra 10,5,3 1 kilo stały w wysokich pryzmach, sama kapucha.
      Za pozytywne wrażenia dziękuję, choć bloger coś mi zdjęcia dziś zdjęcia deformuje.

      Usuń
  3. Dwie cytryny! Fajowe. Niektórzy twierdzą, że najpierw trzeba wciągnąć gruby plaster cytryny, a potem łyknąć gorącej gorzkiej kawy i przechodzi każdy ból głowy łącznie z migreną. Na mnie nie działa.

    ".....i upływają w radosnej przedświątecznej atmosferze" nieee, i cały czas kombinuję, jak by tu zrobić zakupy a uniknąć tego szalonego tłumu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy następnej okazji wypróbuję czy zadziała, nie lubię łykać prochów, metalem mi się odbija potem.
      A zakupy to chyba trzeba zrobić bladym świtem, kiedy jeszcze nie ruszą gromadnie inni. Najgorsze jest to przebrzydzanie, macanie i stękanie kupujących, szlag mnie trafia, jak tak maca i maca i pyta " na ile jest kapusta". Albo wymaca i odchodzi bo za drogo, idzie macać gdzie indziej.......Czy ja też taka będę?

      Usuń
  4. Mnemo, jest jedna, bardzo prosta rada. Wyluzuj. I tak niewiele zrobiłaś, a cały czas działasz w stresie, że okna, że święta, że zakupy. Równie dobrze mogłaś zajmować się sobą, pastelkami, maseczkami i leżeniem kołami do góry. Efekt byłby taki sam, ale bez stresu. Jakie znaczenie mają okna, czy inny bigos (ble). Z tego powodu masz migrenę w każdy wolny dzień (mylę się?), bo masz w ty gowie konflikt interesów, nawet nieuświadomiony. Nie powielasz aby jakiegoś bezsensownego wzorca? Alem dała...
    W pastelkach postęp widzę. Cytrynki nadal są moimi faworytami, mnie uporczywie za ładne wychodzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana Ty jak matka.....masz rację:) Ale ja przecież chciałam ino trochę, tak, jak normalna baba chałupę ogarnąć. Nie lubisz bigosu? Sama też nie jestem koneserem, ale, jak tak go piknie przyprawię, grzybków dodam to nawet jest do zjedzenia. Wiadra 5 kilowego nie gotuję, o nie!! Wiem, jaki masz wzorzec na myśli, ten to jest niedościgniony i za całe lata się do niego nie zbliżę, ani mi to w głowie. Pośrednik wzorca już musztrę przechodzi od tygodnia i zaraz będzie wsio na tip top. Cytrynki za ładne, to co to znaczy? Papryka mnie zmęczyła, ale zaskoczyłam po trochu o co w takim kształcie chodzi. Nabyłam książkę, zen dwie inne znalazłam w domu ( rany czego ja nie mam na tych półach) ale nie mam kiedy poczytać,......

      Usuń
    2. Za bigosem nie przepadam, ale gotuję (podobno) pyszny, bo Mój lubi. Ale rzadko gotuję, nie cierpię zapyziałego smrodku gotowanej kapuchy. Też widzę, co ludziska kupują - wymborki kapuchy właśnie, słoninę, karkówkę i takie obrzydliwe resztki "na bigos". I wyobrażam sobie, jak w świąteczny poranek siedzą i jedzą na śniadanie to bigosisko z podłą kiełbachą, bo tako tradycjo...

      Usuń
    3. Cytrynki za ładne, znaczy takie gładkie i okrąglutkie mi wychodzą. Twoje są PRAWDZIWE!

      Usuń
    4. Aaaa, jak to tak rozumiem:)

      Usuń
  5. Współczuję migreny, ja teraz bardzo rzadko mam ból głowy, ale jak już, to mnie po prostu nie ma... Agniecha ma rację, kawa z cytryną pomaga, moja mama to pijała na migrenę, ale świństwo rzadkie!
    Cytrynki bardzo fajne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana słusznie gada, przeważnie mnie boli, kiedy nie idę do huty, to taki syndrom.......

      Ponoć migrenę miały hrabianki, a nas, kobity pracujące to zwyczajnie łeb nap......dala.

      Usuń
    2. Ojtam, ojtam, teraz demokracja (chyba...)

      Usuń
  6. Świetne prace gratuluję wytrwałości, obiecałam sobie codziennie i po troszeczku ale brak czasu..próbowałam w wakacje akwareli, pastele tez leżą sobie cichutko i nie wołają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może w Wigilię życzenie wypowiesz, jak zapali się pierwsza gwiazdka o troszkę czasu:))

      Ze mną tak jest, jak mnie najdzie to nie mogę się oderwać, ale potem przychodzi kolejna pasja i zajmuję się czym innym. Teraz są pastele, wcześniej były dekupaże....no własnie czas zmienić nazwę bloga, bo to już troszkę nieaktualne:)))

      Usuń
    2. Zostaw "i co mi tam do głowy przyjdzie"!

      Usuń
    3. Cuś w tyn deseń pewnie.......

      Usuń
  7. Myślę,że plany to jakoś tak nie bardzo dają się zrealizować,a szczególnie przed świętami za dużo ich mamy.Od dłuższego czasu zauważyłam ,że doba się jakoś "sfilcowała":"))
    Najważniejsze że obrazki śliczne malujesz:))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam cudów nie wywijam, prosta rzecz, a przerasta. Wszystkim się nam doby sfilcowały. A pamiętacie jakie kiedyś były długie wakacje, teraz ledwo się zaczną a już kończą.

      Usuń
  8. Na P.S. odpowiem krótko - taaa, jasne .....
    Widzę, że pastelki na dobre Cię wciągnęły i fajnie :) Bo wychodzą Ci jako żywe ;)
    Na bazarek wychodzi się w porze, kiedy te wszystkie dziarskie emerytki gotują obiady. Wtedy jest trochę luzu. U mnie się sprawdza, przynajmniej.
    Widać ludziska kapuchę wtranżalać bendom, popijając to pifkiem z owada ;) z promocji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i białom kiełbachę... bleeee!

      Usuń
    2. Białom kiełbachę to się je na Wielkanoc:) Z chrzanem:)

      Usuń
    3. To wtedy ja w hucie, emerytki jedzą obiady o 13, wiem to na 100%. Podwieczorek o 16.. Kolację o 18 - no ja o tej porze, jak dobrze idzie to własnie obiad kończę:))

      Usuń
    4. No dobra, to ślunskum.

      Usuń
    5. A tak ślunsko tak, czerwuno znaczy, jeszcze czuję w nosie te zmieszane zapachy.....

      Usuń
    6. Do zgrzonio i do obkładu.

      Usuń
    7. Zapomniałam, że kiełbacha musi być ;) Do zgrzonia i obkładu - fuj, fuj :(

      Usuń
    8. Do obkładu to nie pamiętam, kiedy to było. Jo ni obkłodom bo mi sie nie kce sznytek rano krajać......

      Usuń
  9. I dobrze, że są na świecie pastelki, mają lepsze działanie niż prochy:-)))))
    Wybacz, że się uśmiałam czytając, ale w momencie mojego czytania głowina już była OK:-)
    Mnie też wczoraj w szkole tak złapała, że piłam proch natychmiastowo! Chyba ciśnienie było zbyt wysonie, a ja ciąle poniżej norm wszelakich w tym względzie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A cały dzień mnie tak mędziło, jak już zacznie to tak dręczy, trzeba dopiero przespać ból i potem jes ok. Dziś mnie już nie boli.

      Usuń
  10. O, to mamy podobnie :-)))
    Też mi się wydaje ,że dzień był chyba kiedyś dłuższy
    i ze jak mam wolne to wszystko zdążę zrobić i nawet nadrobić,
    ale nic z tego :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze to to nadrabianie, bo człek głupi jest wsio chciałby od razu.

      Usuń
  11. a ja, kochane panie mam wszystko w tyle! nie mogłam się tego czasu doczekać, kiedy będę mogła coś robić wtedy kiedy chcę, nie kiedy muszę. ja nic nie muszę. kto powiedział, że mam okna myć na święta? chyba bym zgłupiała w takie zimno. zawsze w październiku myłam i czekały do wiosny.
    bigos? uwielbiam, ale nie z ochłapów.
    głowa mnie boli codziennie od wielu lat. pewnie dlatego, ze nic w niej nie ma. ale co ja tam włożę??? trociny???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszne podejście, moje myłam bo przez kaczorówkę i hutę całkiem zarosłam, a do tego jeszcze latem był remont parkingu to proszę sobie wyobrazić, jak to wyglądało.

      Jak już powiesz Ewcia to roztropnie, co nic nie ma w Twojej głowie? A skąd takie wnioski?

      Usuń
  12. jakaś taka lekka w porównaniu do reszty....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, to dobrze, bo można dużo do niej napchać:))) Ale masz pole do popisu:))

      Usuń
  13. pole to ja mam do uprawiania:)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja nie. sąsiad uprawia. mnie ono nie jest potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety ,podobnie jak u Ciebie doba za krótka i wszystko jakby wolniej ,starość czy co ?!
    Maluj ,maluj bo dobra natury na Twoich obrazkach jak żywe :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bo Mnemo dziś postanowiła być grzeczna i sama sobie netu zakazała:)) I tak odwiedziła z rana przyszłą mamuśkę, co to lada moment na porodówkę, a potem stwierdziła, że nie pozbędzie się krasnoludków i wywaliła z szafy parę worów ciuchów i butów ( platfus mi nie zniknie, bom nie poszła na rehabilitację to po jakiego grzyba mi te niebotyczne szpile?) I tak to się dyscyplinowałam od rana:)

    OdpowiedzUsuń
  17. A weźże, i po co? Pomogło?

    OdpowiedzUsuń
  18. No!!!! Siła spokoju ze mnie!!! Dumna jezdem:)))

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)