czwartek, 21 listopada 2013

Ach ta Ystin.......

O mojej kolekcji kropielniczek już tutaj trąbiłam i na drugim blogu też. Tam nawet dokładnie opisałam skąd się pomysł ich kolekcjonowania wziął. Oprócz tych  " nówek nieśmiganych", co to można w sklepie z dewocjonaliami nabyć, ale, które aż tak mnie nie kręcą, kropielniczki - staruszki dość trudno zdobyć.
Trzeba wyniuchać jakąś na targu staroci albo wypatrzeć u kogoś leżącą w poniewierce i potem ją wyskamleć. Bo do aukcji internetowych się zraziłam. Znawcą żadnym nie jestem, nie potrafię ocenić, czy kropielniczka jest faktycznie stara czy nie, a z reguły wystawiający wypisuje cuda -wianki, jaki to jest rarytas i antyk. Krzycząc przy tym taką cenę, że się już tej kropielniczki odechciewa.
Toteż mój zbiór rośnie powoli, acz uparcie i każdego roku po sztuk kilka do niego przybywa. Głównym dostawcą jest moja siostra, która ma częstsze okazje do pchlich targów niż ja i na dodatek talent do kupowania fajnych rzeczy za grosze. Na szczęście nie zaraziła się tym bakcylem i sama nie zamierza ich zbierać, tak, jak to było w przypadku starych, porcelanowych lalek. Najpierw te lalki wyszukiwała dla mnie, teraz sama zbiera, co w sposób dość oczywisty wpłynęło na powiększanie się mojej kolekcji. W praktyce oznacza to, że moja kolekcja przestała się powiększać.

No ale wróćmy do kropielniczek. Kiedyś Ystin z zaprzyjaźnionego bloga ( oj znacie Justynkę, ta sutaszowa biżuteria, koronkowe abażury i inne), miłośniczkę rzeczy z drugiej ręki, które potem cudnie odnawia,  napisała do mnie, że jak widzi gdzieś kropielniczkę to zawsze o mnie myśli. Miłe nie? Ja, jak widzę na przykład Panią Kotkową , która w naszym bloku zajmuje się kotami z piwnicy to zawsze mam przed oczami na ten przykład Ankę Wrocławiankę,  Klarkę, albo Ewę z Mazur. A jak widzę jakiś drób to Hana mi, jak żywa w oczach staje. Kiedy  natykam  się na jakąś  owcę tudzież barana to zaś Pacjan jak żywy mi się objawia, na dodatek przemawiający do tych owiec w pewnym języku, który uznaje się za martwy, choć nie tak do końca....

Ystin mi się kojarzy z bielą, bielą salonu i .......lusterkami.

I wiecie, co ta Justynka zrobiła? Ano przy którejś tam okazji, kiedy jej wpadła stara kropielnica w oczy nie tylko o mnie pomyślała, ona zrobiła więcej, ona tą kropielnicę dla mnie ZDOBYŁA!!!!
Od powiadomienia mnie o tym fakcie do momentu, kiedy ją już w łapkach trzymałam minęły DWA dni!!!!
Kropielniczka ma swoje lata i widać, że była używana, na zbiorniczku widać osady z wody. Będzie pasować do innych też nadjedzonych zębem czasu, które mam w swoim zbiorze, choć i tych "nówek nieśmiganych" u mnie nie brak, to pamiątki z różnych odwiedzanych miejsc.



Za jakiś czas kropielniczki będą wyeksponowane w nowym miejscu, bo z Kaczorówki je zabrałam. Jakoś mi smutno było, że przez pół roku sezonu zimowego wiszą i nie mogę sobie na nie popatrzeć.
Oprócz tego kropielniczego rarytasu Justynka, obdarowała mnie jeszcze serduchami, które mają świąteczne motywy i gwiazdeczką. I tak to w listopadzie pojawiły się u mnie pierwsze świąteczne akcenty, a jak tak dalej pójdzie z moją weną to może się okazać, że to będą jedyne nowe świąteczne ozdoby w tym roku:)


 Bo ten wianek na którym je zawiesiłam to wyrób zeszłoroczny, ale ja w zeszłym roku płodna byłam!!!!


Justynko bardzo, bardzo  Ci serdecznie dziękuję. Zrobiłaś mi WIELKĄ  niespodziankę:))

Zobaczcie, jaki ten net fajny, gdzieś tam na świecie są takie dobre duchy, które znając Cię tylko wirtualnie, a pamiętają i myślą o Tobie. Szkoda, że cały świat tak nie funkcjonuje, o ile wtedy życie byłoby prostsze.....



32 komentarze:

  1. Fajna niespodzianka :) Czasem warto pochwalić się swoim niecodziennym hobby :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam już zanotowane w głowie, że jak kropielniczka to dla Mnemo.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci kochana, ale ja chyba nie powinnam się rozglądać za jakimś kotkiem dla Ciebie????:))))))

      Usuń
  3. Prześliczna kropielniczka! Nie rób sobie wyrzutów, że nic nie robisz i nie masz weny. Ta pani kapryśna jest, raz znika, a raz się pojawia zupełnie nieoczekiwanie. Jak przyjdzie jej czas to wróci, zobaczysz. I dopiero nam pokażesz co potrafisz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne,że ładna, już nie mogę się doczekać aż "zawiśnie", ale coś mi się odwleka możliwość małego remonciku, który planowałam......

      Usuń
  4. Niecodzienne masz hobby :)
    Kropielniczka słodka jest, a że zdobyta przez wirtualną przyjaciółkę, tym bardziej cenna. I jeszcze serduszka :)
    A weną się nie przejmuj...wróci, jak zły szeląg ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy pytam o kropielniczki, często kiwają głową i przynoszą mi ,,,,,,popielniczki......czasami nawet nie wiedzą, co to jest ta kropielniczka:)

      Usuń
  5. Ale fantastyczne hobby- dlaczego nie mieszkasz blisko mnie? Nie opędziłabyś się ode mnie.
    Teraz myśląc o Tobie, będę myślała o kropielniczkach, pa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyś również zbierała jakieś dewocjonalia? Mnie jakoś w stronę tych świątków, ciągnie i Maryjek......coś w sobie mają. Nie mówię już o starych kapliczkach, ale te to się da tylko na fotkach kolekcjonować, co też robię:))

      Usuń
  6. Tak, "budyniowy świat", jak go nazwała Anka Wroclawianka ;) Mnie też spotkało wiele nieoczekiwanych gestów życzliwości ze strony blogowych znajomych. Justynka jest cudowną osobą o wielkim sercu - i jeszcze te serca rozdaje ;)
    Od dziś będę wypatrywać kropielniczek dla Ciebie ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo miłe z Twojej strony, moja kolekcja ma szansę się zdecydowanie powiększyć:)))

      Usuń
  7. Niby ten świat wirtualny a taki prawdziwy, o czym na każdym kroku można się przekonać :))
    Kropielniczka cudna! I ozdoby urocze :)

    P.S. Pytałam moich złomiarzy, jeden wcale takich rzeczy nie przyjmuje z obawy, że kradzione, ale drugi obiecał, że zwróci uwagę, bo do tej pory to w ogóle nie myślał, że komuś "może się przydać". Ech, te ludzie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządny ten złomiarz, bo na złomie dużo rzeczy kradzionych, niestety.....

      Usuń
  8. Kocham ten budyniowy świat internetowy - szkoda, że cały (świat) taki nie jest. Aż mi głupio, ale i ja jestem wyczulona na kropielniczki! Istnieje więc realna szansa, że wkrótce zostaniesz zasypana kropielniczkami. Czego Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Protestować w tym względzie nie będę, a nawet wiem czym się odwdzięczę:)

      Usuń
    2. A bo to musisz zaraz się odwdzięczać?

      Usuń
  9. Ja zbierałam kiedyć opakowania po czekoladach i batonikach:) Ale to było baaardzo dawno temu, kiedy w sklepach nie było takiego wybotu,a każda konsumpcja choccolate z Pewexu była celebrowana jakby jadło się mannę z nieba. Oczywiście papierek po czekladzie był pieczołowicie przechowywany:) Była nas kolekcjonerów w podstawówce taka grupka, że zawsze można było się wymienić. Później zbierałam kubki, ale nie za szybka tylko na widoku i w uzytku - a co z kubkami lubi się dziac to wiadomo, więc kolekcja się kurczyła:) Twoje hobby ma jednak hmmm duszę, że tak powiem:) Bardzo piękna kropielniczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i ja miałam taką kolekcję, przepadła gdzieś, bo to była kolekcja ze wczesnych lat młodzieńczych, odziedziczona po siostrze i sukcesywnie powiększana. Czasem wąchałam te papierki, cały czas pachniały czekoladą, szczególnie te zagraniczne. Niektóry były piękne, tłoczone w arabeski, z arabskimi napisami nawet nie wiem skąd to się wzięło. Potem zbierałam stare monety, mam je nawet do dziś........

      Usuń
  10. Zaczne rozgladac sie za kropielniczkami...
    Pozdrawiam
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo je lubię, w domu rodzinnym też wisiała taka na futrynie przed wyjściem do szkoły trzeba było umoczyć palce w święconej wodzie i powiedzieć "zostańcie bogiem", a mama odpowiadała "idź z bogiem", wyobrażasz sobie dziś coś takiego?

      Usuń
    2. U nas odpowiadało się "Panie Boże prowadź"

      Usuń
    3. My wciąż pielęgnujemy "idź z Bogiem" i "niech będzie pochwalony" po powrocie z pracy/szkoły albo dłuższej podróży, choć raczej z nas wierzący niż praktykujący

      Usuń
  11. Masz takie niecodzienne hobby,będę też poszukiwała kropielniczek może jakaś wpadnie mi w oczy:) ( masz rację nie wszyscy wiedzą co to jest)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Mazurach raczej nie wiedzą, ale u mnie w Wielkopolsce w każdym domu wsiały. Szkoda mi pierwszej z mojego zbioru, bo przez nieuwagę ją zbiłam w drobny mak, miałaby coś koło 100 lat.......
      Zaraziła mnie Pani Frantiszka z Czech tą kolekcją....

      Usuń
  12. Mnemo, proszę Cię, jakie "zdobyła"... przy okazji zakupków sie trafiła... nie żeby jakoś specjalnie... a że jak kropielniczka, to wiadomo, że TY, no to poszło.... a serduszka to tylko żeby się nie telapała samotnie w przesyłce...:-)
    aż sie normalnie wzięłam i zaczerwieniłam...
    żadne to cudo, wiec i bez tzw. rewanżów proszę- oficjalnie zastrzegam!!!!!!

    u mojej babci w lubuskiem też była taka, na framudze drzwi do tzw. "paradnego"pokoju...
    całuski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź się i nie czerwień:)) Cmok, cmok i cmok jeszcze raz:)))

      Usuń
  13. Prześliczna jest! Ciekawa jestem, jak je w domu wyeksponujesz. A swoją drogą nie natknęłam się na starociach na takie cudo. Ale jutro u nas targ "starości":) to będę się gapiła! buziaki dla Ciebie i Justyny!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miały mieć zrobioną specjalną taką ściankę z desek starych i jeszcze postarzonych, tak jak moje ludy, ale nie dałam rady, zrobiło się zimno i przestaliśmy jeździć na Mazury. Coś tam mi się po głowie kołacze innego:)) Ciekawe co u Was na tych targach staroci? Buziaki

      Usuń
  14. a ja bym nawetnie wiedział że coś takiego istnieje gdybym ich u Ciebie nie zobaczył( kropielniczek znaczy):)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnemo, ośmieliłam się, ale utkłam...
    http://dzikakurawpastelowym.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)