Na pierwszy ogień poszło pranie. Prało się wszystko od samego rana, pościelowe, ręczniki, szmaty czarne, szare, białe, delikatne i wełniane. Armagedon dosłownie i tak do 22, kiedy to trzeba szybciorkiem lecieć na strych, żeby ciszy nocnej innym nie zakłócić.
W drodze na strych (trochę tam strasznie) towarzyszy państwu dzielny brytan i obrońca Mopek Nieustraszony. Za zaszczyt bycia obrońcą domaga się od pańci "uszka". Ten pies ma jakieś skrzywienie na punkcie mojego ucha. To chyba dla niego jest jakiś fetysz, bo tylko czeka żeby mi się do niego dobrać. Nie przegapi żadnej okazji, nawet podczas oczekiwania na windę.
Niestety zmagań pralniczych jutro będzie ciąg dalszy, zostały jeszcze koszule męskie, damskie portki, bluzki, i inne fatałaszki. A to, co dziś powieszone będzie jęczeć o prasowanie.
I masz tu babo łikend:(((
I było po co z tych drzew schodzić i futro porzucać???
P.S.
A dziś odbierałam z pralni chemicznej płaszcz i tuż za mną młody chłopak odbierał bieliznę pościelową, ślicznie wypraną i wyprasowaną w kosteczkę. Ja nigdy na to nie wpadłam, żeby pościel prać w pralni.
I masz tu babo łikend:(((
I było po co z tych drzew schodzić i futro porzucać???
P.S.
A dziś odbierałam z pralni chemicznej płaszcz i tuż za mną młody chłopak odbierał bieliznę pościelową, ślicznie wypraną i wyprasowaną w kosteczkę. Ja nigdy na to nie wpadłam, żeby pościel prać w pralni.

.jpg)

To Ty porządna lokatorka jesteś :))
OdpowiedzUsuńZ pościelą zawsze problem, jeśli chodzi o suszenie - chłopak dobrze myśli. Ja też na to nie wpadłam.
Ja mam strych, tam super schnie, ale nie zawsze mi się tam chce iść, a czasem nie ma wolnego i trzeba czekać na zwolnienie.Kiedyś wytestuję tą pralnię~~~~
UsuńWiem już co to uszko pańci :))
OdpowiedzUsuńA tylko wypowiedz przy nim te słowa, zaraz startuje:))
UsuńMoja mam zawsze oddawała do pralni. Ja tylko do magla nosiłam, bo mi kiedyś zagubili ulubiona pościel.
OdpowiedzUsuńDo magla też nosiłam, kiedy jeszcze miałam białe płócienne pościele, a krochmal się gotowało z mąli ziemniaczanej. Obrusy i pościele były sztywne, jak blaszki.
Usuńteściowa od zawsze nosi (każe zanosić teściowi) do pralni pościel i obrusy. To jesteś Ty na zdjęciach? Zgrabna i młoda jesteś, zazdroszczę!
OdpowiedzUsuńCoś mi się wydaje, że my w jednym wieku, czyli młode:)) Do Twojej figurki jednak mi trochę brakuje. Widziałam w sukience z kotami, laseczka!!!!
UsuńJakiś maraton pralniczy sobie zafundowałaś.....Lata temu, moja mama nosiła pościel do pralni.
OdpowiedzUsuńTak na marginesie...masz figurkę :)
Figurkę to miałam tak 15 kilo temu, upasłam się ostatnio, jak prosiątko i o zgrozo ciągle tyję dalej. Ale dziękuję bardzo, trochę mi lepiej bo już na siebie patrzeć czasem nie mogę:))
UsuńNo to po co się zabierać??? Przyganiał kocioł garnkowi... U mnie przez weekend poszło coś z 5 pełnych pralek, ale ja wywalam na podwyrek, jak tylko nie pada;))) Lubię wieszać pranie. Naprawdę, nie lubię zdejmować i układać w szafach. O prasowaniu zapomniałam wieki temu - nie miałabym już czasu na życie... Mój kolega WSZYSTKO nosi do pralni - WSZYSTKO!!!!
OdpowiedzUsuńNa podwyrku najlepiej, pachnie wiatrem a zimą mrozem. Takie skamieniałe do domu się przynosiło. Zupełnie inne takie prano niż to duszone w łazienkach na suszarkach. Ale jo ni mom podwyrka, w poprzednim mieszkaniu miałam linki za oknem, ale to w tym mieszkam za nisko i gaci tak nie wypada wieszać....... regulamin spółdzielni nie pozwala.
UsuńFajna pościel.
OdpowiedzUsuńJa tam wpadłam, ale nie nosiłam, bo wydawało mi się, że to szczyt rozpusty. Zazdrościłam tym, co noszą. To takie amerykańskie! Ile Ty masz tych ciuchów, Mnemo? I wszystkie pobrudziłaś? Też nie prasuję wzorem Kretowatej. Wyjmuję z szafy i jak trzeba, to doraźnie machnę żelazkiem.
Zimą kłopot z suszeniem. Niby mam strych, ale nieogrzewany i schnie to latami. Za dnia podeschnie, a potem znów nabiera wilgoci. I capi takim blee, wilgotnym. Więc czekom do lata z co grubszymi kawołkami. Cinciejsze schnum przy kuminku.
Coś Ty pobrudzone moich z 20 %, ale reszta jest za mała przecież wiesz:)) A ja się trochę obawiałam, że moje piorą z innymi i to tak by mi się nie bardzo podobało. W sumie lubię prac, bo co to niby za robota wielka, segregujesz i wpychasz, ale niestety przy pościelowej program najdłuższy na 90 stopni i to długo trwa. Hanuś Twoja opowieść o pierdzeniu wszystkich rozbawia, właśnie dzieciokom do śniodania czytałam......
UsuńBardzo fajny, śniadaniowy temat! Smacznego!
UsuńZbieram takie opowieści. I jeszcze czyham, jak Mój przez telefon zamawia u sołtysa jajka, bo to jego fucha. Za każdym razem się gimnastykuje. No bo jak pytać? Mosz jajka? Wczoraj walnął taki tekst: No cześć Tadzinku, jak tam z twoimi jajeczkami? Nie najlepiej, co?
Miał na myśli to, że kurki o tej porze roku się nie wysilają i jajeczków jak na lekarstwo.
Kiedyś pobierałam jajka z innego źródła, od niejakiego Kulawego. Przychodzę po towar, a chłop mi mówi: Przyjdź sumsiodka za 15 minut, jaja muszę umyć.
Jednym słowem, śliski temat.
Zbieraj koniecznie i zapisuj,bo ulecą. Wu kiedyś zbierał moje powiedzenia, bywało, że mi się coś śmiesznego powiedziało.
UsuńHanuś dzie tą lampę ze słońcem i okularami się kupuje? Dzie?
W internecie. Dam link za chwilę.
UsuńMosz:http://allegro.pl/lampa-stolowa-z-lupa-pow-3dpt-sr-soczewki-125mm-i3624873545.htm
UsuńJakby co, zwróć uwagę na dioptrie, bo to są takie zegarmistrzowskie, mocniejsze, niż w okularach.
Ale już z tym prasowanie to przesadzasz ;) Ja wygładzam ładnie, jak rozwieszam i zdejmuję już wyprasowane (no, prawie...) I też tak piorę - hurtem... wydaje mi się to mniej upierdliwe ;))
OdpowiedzUsuńTakie ekscesy przed windą uskuteczniasz? No no... jakby jaka sumsiadka zobaczyła, toż to zgorszenie ;-)))
Albo ten co na portierni siedzi i ma wszystko na podglądzie:)) Widują pewno lepsze sceny.......
UsuńPragnę garderoby, z tym upychaniem w szafy to wieczna mordęga i tak wyjęte, jak psu z gardła, za dużo tych szmat, za dużo, a żal wywalić. Może się przyda, może schudnę, może przerobię......
Ehem... też tak myślę ;)) ale jakoś się nie przydają...
UsuńDo wczorajszej opowieści Hany opiszę ( ale nie tak udolnie jak Hana) opowieść zasłyszaną przez Wu w parku:
OdpowiedzUsuńNa ławce siedzi dwóch meneli, porządnie pod wpływem, są lata 90 -te, wczesna demokracja i jeden do drugiego mówi"
"wiesz teraz są takie czasy, że nawet ja mógłbym być ministrem......"
drugi popatrzył na niego z byka i pyta: " a co ty jakieś znajomości masz....."
eeee nie mam , ale chodzi o to, że teraz jest demokracja......
tamtemu zrobiły się oczy jak talerzyki ze zdziwienia i tak rzecze.......
"jaka demokracja? , co ty pierdolisz........"
O rany, teraz ja się poryczałam ze śmiechu!
UsuńA Ty Mnemo, tak nie kokietuj, że piszesz mało udolnie! Paczajta, myślałby kto!
Polonistka ze mnie, jak nie przymierzając, z koziej dupy worek na mąkę:))) Ale się staram!!!!
Usuńlampkę sobie poszukam, ale jak radzisz, ile ma być tam tych ledów, bo z Twojego linka aukcja wygasła, znalazłam takie coś, czy to podobne? http://mag-lamp.pl/products/Lampy-z-lupa,34,1.html?gclid=CLbFzL2S7LoCFbLJtAodSwsAoQ i czy taka też imituje to światło słoneczne?
Wysłałam Ci linki mailem.
UsuńTo się tak nie staraj, bo jak człek za bardzo się spina, to g... z tego wychodzi.
Usuńło matko popłakałabym sie jakbym miła tak cały dzień prac...a gdzie suszyć...ja zbieram w małym koszyku....i potem hyc do pralki...i nawet nie czuję ,że coś robiłam...no ale prasowania to nie nawidźe...składam do szafy i udaję ,że go tam nie ma:)))
OdpowiedzUsuńKiedyś, eleganci, żeby nie prasować , a mieć spodnie w kancik, składali je ładnie i pod prześcieradło wkładali, może by tak wytestować?
UsuńNigdy tego nie robiłaś? Na praktykach, albo innym obozie pracy?
UsuńKancik jak ta lala, ale wypchanych kolan i zagniotów nie wyprostuje!
UsuńA wiesz, że nie? Jedyne, co pamiętam z obozów to piach z plaży w łóżku:))
UsuńJa nie ma weny, to i posta o wieszaniu prania można wymodzić. To dopiero jest wena :)
OdpowiedzUsuńKrawiec kraje, jak mu materii staje:)
UsuńJa już też większości rzeczy nie prasuję :) Perfekcyjna radzi, żeby przed rozwieszeniem dobrze kilka razy strzepnąć np. koszulę.
OdpowiedzUsuńPotem nie jest wygnieciona i prasować zasadniczo nie trzeba. Ale pewnie zalezy to od tkaniny.
Ręczniki kuchenne prasuję, bo lubię :)
kiedyś nosiłam do pralni. potem juz tylko do magla. w życiu nie prasowałam, coś ty! nie cierpię prasowania. a tak w ogóle to ja leń jestem....
OdpowiedzUsuńA ja ciągle piorę i prasuję" nie lubię, ale muszem" :-))))))))))) do miasta daleko:-)))))))
OdpowiedzUsuń