czwartek, 28 listopada 2013

Różne oblicza macierzyństwa........


Widziałam już różne zwierzęce matki zastępcze. Dawno temu, nasza suczka Lala wykarmiła kociaka, znajdę. To sama suczka próbowała opiekować się moimi chomikami i malutkimi kaczuszkami, które znosiła sobie do legowiska w pysku i potem  lizała. Psina miała wyjątkowo mocno rozwinięty instynkt macierzyński, ledwo, co zapiszczało, a już brała delikatnie w zęby i znosiła do legowiska. Nie robiło jej różnicy, czy to kot, pisklak, czy chomik.
Widziałam też , jak pies, duży, nie jakiś kurdupel, śpi na dworze, na deszczu, bo w jego budzie śpią.........kury. Jajka mu tam nawet znosiły!!! No i wyżerały mu żarcie garnka. Chyba je lubił, a może im tak matkował?

Chlebem powszednim na wsi było, że kura wysiadywała kacze jajka albo odwrotnie.Kwoce wsio jedno na czyich jajach siedzi i jakie pisklaki potem wodzi.

Sama miałam taką przygodę życiową, że przez chwilę byłam mamką zastępczą. Różnie to z tym pokarmem jest, mnie tam nie brakowało, ba, było nawet go za dużo. A swojego dziecka przez kilka dni karmić nie mogłam. Przez 3 doby po cesarce dziecko było na bloku niemowlaków, karmili je przez butlę, a mama mogła popatrzeć zza szybki i raz dziennie wejść na blok popatrzeć z bliska na swoje dziecko. Swoje mleko się odciągało i wylewało, taka to była głupota. Za to sąsiadka z łóżka obok nie miała pokarmu za wiele i na dodatek miała bardzo popękane brodawki. Rodziła normalnie, więc dziecko miała przy sobie. Cierpiała przy karmieniu, a dzieciak i tak kwilił, bo był głodny. Dziś dano by butlę mleka i byłby spokój, ale wtedy były inne czasy. Karmić cycem i koniec. Mleko z butelki musiał przepisać lekarz, albo trzeba było sobie "załatwić". To sobie załatwiła, poprosiła mnie i karmiłam tego chłopaczka........

Różne są oblicza macierzyństwa, ale widziałyście kiedyś takie? 


Zdjęcie: "Nie ta matka co urodziła ale ta co wychowała" :)

Zdjęcie nadesłała Lidia

Wstawiłam z fejsa to zdjęcie, chyba mnie nikt nie zlinczuje za to ( https://www.facebook.com/kotlownia), ale nie mogłam się oprzeć.
Co za troskliwa kurza mama!!! A mówi się, że kury są głupie i mają tylko dwa zwoje mózgowe. Może ta miała więcej?

38 komentarzy:

  1. He he mam nadzieje ,ze Cię nie zlinczują sama wstawiam fotki z Internetu a nie zawsze umiem podac adres.
    Prawda co piszesz o tych zastępczych matkach ...najczesciej widzialam psa i kota , ale takiego widoku nie ! Super pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazyjnie wstawiam zdjęcia z netu, może zaraz rabanu nie będzie, przecież w ten sposób promuję stronę:)) Szkoda, że kiedyś nie było aparatów cyfrowych no i telefonów, teraz już nie mam dostępu do takich widoczków. Ja też pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Słitaśne, jakby powiedział mój syn:) Co tam zwoje, jakie ma SERCE!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kapitalne zdjęcie...nie przypuszczałam, że kura może być tak opiekuńcza w stosunku do zupełni innego gatunku :)
    To miałaś "etat" mamki ;) Swoją drogą co to za durne czasy były. Moją córkę zobaczyłam dopiero przy wypisie, bo miałam katar i z tego powodu mi jej nie pozwolili nawet zobaczyć!!! co ciekawe, przy wypisie, katar nie był już problem.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj spokój te 9 dób to był koszmar, oddali młodego po 3 dobach, on nie chciał już cyca bo nauczyli go butelką, ja ryczałam on ryczał. Dobrze, że miałam koleżankę położną i męża mi przemyciła do pokoju, a młodego wyniosła do pokoju pielęgniarek, żeby mógł go zobaczyć, a nie tylko przez okno.

      Usuń
  4. Zdjęcie rewelacyjne. W moim długim życiu miałam też okazję być mamką dla pewnej dziewczynki, która urodziła się tego samego dnia, co i moja. Obu też dałyśmy na imię tak samo. Mam więc jakby dwie córcie M.
    W dzieciństwie mieliśmy sunię Mrówkę, która wykarmiła osierocone króliczki. Zdjęcie Mrówki w wielkim wiklinowym koszu, karmiącej króliki, wysłaliśmy do Pana Michała Sumińskiego gospodarza programu "Zwierzyniec". Króliczki przeżyły. Moje trzy pasterskie psy są bardzo opiekuńcze dla wszystkich noworodków - gąsek, jagniąt, kociąt. Najlepszy jest owczarek szkocki collie o imieniu Orwell - zwany wujkiem. Jest rewelacyjny w tym babysitterowaniu. Delikatny, troskliwy. W zeszłym tygodniu sterylizowana była nasza kotka znajda. Źle zniosła całą operację, nie chciała "wrócić" do życia. Dopiero, gdy pozwoliłam Orwellowi z nią zostać i się nią zaopiekować, wszystko się zmieniło. Tu muszę dodać, że kotka Felix miała może z 10-12 dni, jak została znaleziona i to Orwell był jej mamą, a my tylko karmiliśmy mleczkiem.
    Ale się rozpisałam, wybacz. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty jeszcze możesz takie obrazki oglądać, masz zwierzaki, ja już nie mam gdzie podglądać, choć Mopek też bardzo lubi wszystkie kotki, małe pieski, kto wie, może i by się opiekował. Siostry pies też śpi z kotką i jej młodymi w koszyku....... Z tymi królikami to też dobre......

      Usuń
    2. A najlepsze było to, że Mrówka miała urojona ciążę i laktację, bo sama nie miała szczeniąt.

      Usuń
    3. Pacjanie, czytałam z wielkim zainteresowaniem i wcale nie za dużo napisałeś tylko za mało!

      Usuń
    4. Klarka słusznie prawi:)) Takich opowieści nigdy za wiele:)
      Lala też wtedy nie miała swoich szczeniaków, a właśnie ciążę urojoną, ona często ją miała.

      Usuń
  5. Fajne zdjęcie :)) Zwierzęta nie są wcale takie głupie, nawet muchy swój rozum mają ;)
    Twoja historia jako mamki - rozczulająca :) Swoją drogą, aż dziw, że kobiety rodziły dzieci w takich warunkach ....
    Toż to trauma i dla matki, i dla dziecka, chociaż jej nie pamięta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie było fajne, szczególnie, jak się rodzi pierwszy raz. Taki 9 dniowy pobyt w szpitalu to koszmar, dziecko ci zabrali, odwiedzić cię nikt nie mógł, swojej bielizny mieć nie mogłaś, tylko trzeba było latać w takiej koszuli za pępek i to bez majtek, bo były zakazane. Na to obrzydliwy poplamiony szpitalny szlafrok. Koszmar.

      Usuń
    2. Nam tez nie pozwalali gatek, ale ja miałam to w pompce i nosiłam - wielkie majtasy, ale zawsze. No bo CO MI ZROBIĄ??? Nic:) A z synem spała w jednym łóżku, tez mówili, że nie wolno (po cesarce, nie miałam siły tarabanić się z mojego zapadniętego szpitalnego łózka...) Byłam okropna pacjentką:) Pozbyli się nas w 6 dobie:)

      Usuń
    3. To byłaś mądrzejsza, ja tylko wymuszałam na matkach, żeby choć raz dziennie wietrzyć pokój, one się bały, żeby dzieci zawieje, zaduch, smród im nie przeszkadzał. A to przecież był marzec!!!

      Usuń
    4. Aż mi się włos na głowie jeży. Niedawno na Interii były takie obrazki, jak opisujesz i to ze słynnego szpitala na Karowej. Dzieci w jednym pomieszczeniu, jak w wylęgarni jakiejś, matki noszące maseczki na ustach podczas karmienia ..... japiernicze, to przedsionek piekła, albo samo piekło było/ jest nadal.

      Usuń
    5. Ojej! Ale wspominki! Taaak! 6 dób w koszulinie z rozcięciem do pasa, bez tych nieszczęsnych gatek ... Ja to pamiętam jak się cyfry rzymskie zmieniały się na drzwiach i człowiek patrzył z zazdrością jak na innych jedynka już była .... Najlepszy był obchód, za pierwszym razem dziewięć kobit nas leżało ... może by jaki horror nakręcić?

      Usuń
    6. Albo podzielić się swoimi przeżyciami:)

      Usuń
  6. niesamowita kura, ja nie lubię kur, chyba, że w rosole ale ta jest szczególna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubiłam się przyglądać kurom na podwórku, zaś moje dziecko w pewnym wieku miało świra na punkcie kur. Kiedy przyjeżdżaliśmy do mamy leciał do kurnika, łapał jakaś kurę, sadowił się gdzieś w kącie z kurą na kolanach i ją głaskał......nawet niedawno pytałam, czy to pamięta i czy wie dlaczego tak robił. Bo kury miały takie gładkie piórka....

      Usuń
    2. Mnemo, ja też tak mam, jak Twój Młody. A gęsi to mają dopiero gładziutkie piórka. Moje gęsi zdziczały, tylko w stawie siedzą i są bielusieńkie.

      Usuń
    3. A ja je pamiętam szare i w domku;)

      Usuń
    4. Nie wiedziałam, że gęś może zdziczeć, że się oswoić tak, ale odwrotnie?

      Usuń
  7. Dwa zwoje mózgowe mają ci, którzy tak o zwierzakach mówią ;)
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był kiedyś taki żart o tych kurzych zwojach, bo kobieta ponoć ma trzy, dlatego nie zostawia kup na podwórku. Facet to pewno jakiś wymyślił.

      Usuń
    2. Nie, to o kogucie było: dlaczego facet ma o jeden zwój w mózgu więcej niż kogut? Żeby jak chodzi po chalupie to nie sr..ł gdzie popadnie. Ot, szowinistyczny dowcip:)

      Usuń
  8. piękny widok, mnemo. a opowieści pacjana mogłabym czytać do rana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pacjan ma o czym opowiadać, żyje wśród zwierzaków i udatnie to opisuje:))

      Usuń
    2. Tylko czemu nie pisze już bloga? :(

      Usuń
    3. Właśnie, Pacjanie, łamy udostępnione, blog zarasta Ci kurzem, rusz piórem!

      Usuń
    4. Zarasta, zarasta, co będzie, jak zarośnie?

      Usuń
  9. Mnemo, to masz mlecznego synusia???
    Kury są ładne, gładkie mają piórka i wcale nie są głupie! Kiedyś miałam bokserkę - regularnie miewała urojone ciąże. Ucórczała wtedy gumowe piszczaki. Zanosiła do legowiska, wylizywała, próbowała karmić. Można było wywołać u niej taką urojoną ciążę za pomocą gustownego piszczaczka. Trochę trwało, zanim się zorientowałam, w czym rzecz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kury są fajne i już:)) Zdjęcie boskie, kiedyś widziałam fotkę odwrotną. Kocica kurczęta wychowywała:)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedy nasza Czita opiekowała się małymi pieskami, jej partner Hary naznosił do klatki małych kaczuszek i bardzo je pielęgnował ( innymi czasy zadusiłby natychmiast). Przykład ma wielką siłę sprawczą!

    OdpowiedzUsuń
  12. oj, ta macieżyństwo ma różne oblicza- na szczęście najczęściej pozytywne ( jak to na zdjęciu) i tego sie trzymajmy!
    całsuki

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój Nowofunlad też kocięta chował ... nawet do kuwety nauczył się je wkładać jak szukały spokojnego kącika... rozczulające to było.
    A co do Twoich wspomnień z porodówki ... Julka ma 11 lat a ja wspomnienia mam podobne choć rodziłam naturalnie. Eeech, szkoda słów. Potem z Marcinem starałam się nadrobić, karmiłam prawie do 2 lat i wykarmiłam rozpieszczonego synka mamusi i to też nie jest dobre.
    Taka nasz polska rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kapitalna zdjęcie! moja psica jest kompletnie pozbawiona instynktu macierzyńskiego.
    Pełen szacunek za bycie mamą zastępczą!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zostawiasz słówko:) A im więcej słówek tym milej:)