Rozgrzebane na warsztacie leżą różne przydasie, cichutko jęczą o wykończenie już od zeszłej niedzieli.
Jeżynki dostały oprawę z koronki, na razie przyszyte jedynie fastrygą....
Zbuntowane wstążeczki stały się w końcu pokorne, ułożyły się w kształt różyczek czerwonych, ale weny Mnemo zabrakło i serducho jest ledwo zafastrygowane koronką.
Mnemo pogrzebała w przydasiach i znalazła wyhaftowane takie oto cwiety, bratki i jakieś takie inne bezimienne..... Tu już wena Mnemo się skończyła i wyhaftowane szmatki czekają na jej kolejny przypływ.
Są też niedokończone dekupki, to poniżej to taca. Z podobnymi motywami jest jeszcze skrzynka na klucze, ale zdaje się, że Mnemo jej nie sfociła.
A teraz w nadziei na jutrzejszy przypływ weny żegnam Was czule, życzę dobrej nocy. Karaluchy pod poduchy i te sprawy..........
Zabieram mojego amanta i idziemy w piernaty.
Mopciu!!! Idziemy spać!!!
Mnemo, życzę weny, mimo wszystko:-)))))))
OdpowiedzUsuńAlescie wczoraj poszalały z tymi amantami. A mnie odłączył Tauron od tych wszystkich przyjemności. G. twierdzi, że to dobrze, bo inaczej nigdy bym do sypialni nie przyszła, a tak "ktoś" dba o nasze życie rodzinne.
OdpowiedzUsuńWena tak już ma, że przypływa i odpływa. Moja wena przędzalniczo-tkacka uleciała jakiś czas temu i nie wraca. Fajnego łikendu.
Coś często ten Tauron Ci reglamentację wprowadza......takie uroki życia na wsi...Na Mazurach, jak burza nadchodzi zawsze wyłączają. Mnie to nie rusza bo i tak nie mam prądu, jeszcze bo w przyszłym roku już się pojawi. A wena to mnie wkurza, bo wewnętrznie to aż się gotuje, a na zewnątrz marazm... Buziaki
Usuńciekawe jak tam twoja wena do tej pory...
OdpowiedzUsuńposzła spać, czy pracuje?
Się przeniosła na rzeczy konieczne, niestety.......a teraz to już tak ciemno, że ja ślepa kura nic zrobić nie mogę.... buuuu
UsuńMnemo, są lampy imitujące dzienne światło, na zimowe wieczory jak znalazł. I mają "okulary/lupę ze szkłem +3, jeśli ktoś potrzebuje. To taka lampa kosmetyczno-lekarska, nieoceniona przy takich pracach, kosztuje ok. 150 zeta, więc nie majątek. Nie wiem, co zrobiłabym bez niej.
Usuń????? A gdzie się to kupuje? Zaraz nabyję, bo to +3 jak dla mnie.
UsuńWena bywa kapryśna. Czasami wraca w najmniej odpowiednim momencie ;)
OdpowiedzUsuńA może wiesz kiedy?
UsuńTo może Muza przyjdzie? Skoro Wena leniwa?
OdpowiedzUsuńAni Weny, ani Muzy, robota przyszła, prozaiczna, acz konieczna........skończyło się zrobieniem pene z kurciakiem, papryką i kiełkami sojowymi. Teraz jeszcze by ktoś mógł pozmywać po tej orgii......
UsuńCi, co ucztowali?
OdpowiedzUsuńTiaaaa, zmęczeni przecie:)))
UsuńTo jak już se odpocznum!
OdpowiedzUsuńDługo poczekam chyba:)))
UsuńTa Wena .... kapryśna okropnie. Mam nadzieję, że do Ciebie wróci, bo to mało przyjemne uczucie, gdy wnętrze się gotuje, a nie przekłada się to na efekt zewnętrzny.
OdpowiedzUsuń