poniedziałek, 18 listopada 2013
Choroby na sprzedaż, czyli weź pigułkę, łyknij procha, zażyj tabletkę, zobacz jak to działa...........
Kogo z nas nie strzyka w plecach, ma chwiejne ciśnienie, wzdęcia, trapią go gazy, podwyższony leciutko cholesterol, ma chwiejne albo obniżone nastroje? Czy to takie niezwykłe, że kobieta przed miesiączką
czuje się rozdrażniona, opuchnięta, ma wilczy, albo zmienny apetyt? Czy od czasu do czasu normalny, zdrowy facet, nie ma, no ten, tego, problemu z nieposłusznym "Wackiem"?
Szybciutko pomyślcie, kogo w ostatnim czasie przynajmniej jedna z tych dolegliwości nie trapiła?
Mnie przynajmniej ze trzy, ale z żadną z tych dolegliwości nie poszłam do lekarza, bo uważam, że nie jestem robotem i od czasu do czasu każdy organizm ma prawo szwankować.
Po obejrzeniu tego filmu stwierdziłam, że to chyba bardzo dobrze, że nie poszłam.........
Oczywiście nie namawiam do bagatelizowania żadnych dolegliwości, o zdrowie należy dbać, do lekarza chodzić, zażywać przepisane lekarstwa, ale chyba dobrze też wiedzieć, że "NIEKTÓRYM ŚRODOWISKOM", wręcz zależy, abyśmy te lekarstwa łykali dosłownie na wszystko, choć nie zawsze jest to potrzebne.
Film jest dość długi, trwa około 50 minut, ale warto zrobić sobie dobrej herbaty ( albo ziółek) i w spokoju film obejrzeć.
Już wiem, że przy najbliższej okazji pokażę go nestorce rodu, która to posiada pełne torby foliowe medykamentów, suplementów diety, co rusz zmienia leki choć wyniki badań takie, że niejedna 40 -latka by pozazdrościła. Po, co więc łykać te wszystkie prochy na gazy, osteoporozę, cholesterol, chwilowe kłopoty z erkcją?
Jestem ciekawa, jakie wrażenie wywrze na Was film.........., co o tym sądzicie?
Aż się prosi przytoczyć tu opowieść Hany, którą opowiedziała na blogu Kretowatej
A ponieważ możecie się do niej nie dogrzebać w wielu, wielu komentarzach to powielam ją tutaj i mam nadzieję Hanuś, że nie będziesz mi miała tego za złe, bo opowieść jest przednia i na dodatek zabawna, a wiadomo śmiech to zdrowie.
Posłuży mi na dodatek, jako dowód na to, że na zwykłe gazy zamiast torby leków, które to nam zalecają łykać w reklamach różne przeterminowane aktorki, czasem wystarczy zwykła nalewka na aloesie:)
Hana napisała tak:
No dobra, ryzykuję ekskomunikę.
" Kupuję pomidory w pobliskim miasteczku, u gospodyni, co to je w szklarniach hoduje. Są pyszne, tanie i przez całe lato i jesień. Teraz, wiadomo, już po ptokach, ale jakieś resztki jeszcze są. A że zimno, gospodyni swój majdan przeniosła do szklarni, przedtem handel odbywał się pod wiatą. Wchodzę ja do tej szklarni, a tam aloes jak moja stodoła! Coś pięknego, w palmiarni takiego nie mają, ten tu, w dodatku, ma pełno pąków i kwitnie rok w rok w marcu, od dwudziestu kilku lat. Na pewno pojadę tam w marcu i zrobię zdjęcie. W naturalny sposób nawiązała się rozmowa na temat leczniczych właściwości aloesu. Że nalewka, i że dobra na wszystko. Teraz odtworzę dialog, a raczej monolog gospodyni:
Znosz pani te Sznureckum, co tam miszko, na gospodarstwie (tu szeroki gest ręką w nieokreślonym kierunku)? No, to una, pani mioła takum przypałość, że pierdziała wszyndzie, na ulicy. wef dumu, w składzie i nic nie pomogało. Normalnie pani, szła i pierdziała. A w kościele! To już tak grzmociuła, że nie wim. My wiedzieli, że to łyna, to już my tak nie paczeli, ale mioła kobita, nie? Roz mówie do ni, weź Sznurecko, spróbuj ty moi nalewki, może co pumoże. Piuła dwa tygodnie, zaś du mnie dzwuni i mówi: Halina, dziękuje ci, nie pierdze!
Na odchodnym gospodyni życzliwie rzekła: jakbyś pani potrzebowała, to jo zawsze te nalewke mum.
Dziękuję, odrzekłam grzecznie, jak będę pierdzieć, to się zgłoszę."
Ten post jest rekompensatą za ostatni, o praniu, ale, jak weny nie ma to i takie pomysły przychodzą do głowy, w końcu pranie każda z nas robi:)))
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńKiedyś przychodził do mnie na zajęcia chłopiec, którego mama była przedstawicielem medycznym. Zaczynała od sprzedaży zwykłych leków, a w momencie kiedy się poznałyśmy sprzedawała już jakiś kosmiczny sprzęt medyczny. Bardzo się zakumplowałyśmy i często jeszcze po godzinie zajęć było dwie godziny naszego gadania :))) To, co mi m.in. opowiadała o swojej pracy dokładnie pokrywa się z treścią filmu, plus jeszcze sporo potwornych "ciekawostek" jak działa przemysł farmaceutyczno - medyczny! Od tego czasu jako pacjent zawsze czuję się przedmiotowo, a nie podmiotowo.
OdpowiedzUsuńJuż pierwszy chwyt to zapisywanie leków zagranicznych,drogich, podczas, gdy w większości są nasze polskie odpowiedniki, tańsze, a tak samo skuteczne.
Usuńczytałam na fb:D bardzo dobry kawałek
OdpowiedzUsuńFilmu nie obejrzałam z braku czasu, ale do lekarzy nie lubię chodzić, choć dolegliwościami obdarzyłabym z 5 osób:-)))))))))
OdpowiedzUsuńObejrzyj Basiu, jeśli piszesz, że to tylko dolegliwości, a nie choroby.........
UsuńMnemo, za dużo by pisać... prawda leży jak zawsze gdzieś po środku i wszystko zależy od zdrowego podejscia- zarówno leczonych jak i leczących. A firma farmaceutyczna- jak każda inna- jest firmą, i musi przynosić zysk, nie działa harytawtywnie :-)) normalne, że bedzie robić wszystko aby zysk był największy...a że lubimy iść na łatwiznę i oczekujemy pigułki na każdą dolegliwość, więc skrzętnie korzystamy, czyż to nie jest najłatwiejsze???
OdpowiedzUsuńpracowałam 12 lat w firmie farmaceutycznej...
mam coś dla Ciebie, piszę @
Czekam z niecierpliwością:))
UsuńWłaśnie, żeby sprzedać szuka się coraz to nowych rozwiązań, technik, trików, ale o ile wyciągają nam kasę z portfeli na dupsy, to można się pogodzić, że daliśmy się nabrać, ale już w obliczu jednoczesnego nas podtruwania nie jest chyba ok? To jest moralne?
Tak Kochana, zgadza się, nie jest to moralne... podobnie jak reklamowanie czekoladowego smarowidła jako najzdrowszego dla dziecka śniadania :-))) dlatego taki film jest potrzebny, może ktoś się zastanowi, czy zamiast łyknąć tabletę na wątrobę, nie lepiej przestać wtranżalać te tłuste golonki:-))
Usuńtylko zdrowy rozsądek może nas uratować :-))
Film obnaża mechanizmy tej paranoi, nie jedynej niestety. Współczesny świat gdzieś pędzi, a my razem z nim, porywa nas ten wir. Jak się kurczę przed tym wszystkim bronić??
UsuńWybacz, ale nie obejrzę filmiku (50 minut?!) a i tak mam swoje zdanie na temat reklam leków i suplementów, to znaczy - ignoruję je całkowicie. Mam taki swój ulubiony środek - panaceum na wszystkie dolegliwości, a jest to wapno rozpuszczalne ;-)) polecam je wszystkim, oczywiście z mocnym przymrużeniem oka... a jednak coś w tym przecież jest ;-))
OdpowiedzUsuńA do lekarzy nie chodzę, no chyba że w obliczu zagrożenia życia ;-)
Hmm, Twój stosunek do reklam i suplementów chyba jest właściwy w kontekście tego filmu:)) Ale kiedyś może znajdziesz chwilkę, to utwierdzisz się tylko w swoim zachowaniu:)))
UsuńPostaram się, bom nawet ciekawa..., choc wolna chwilka to teraz u mnie towar deficytowy ;-))
UsuńWklejaj Mnemo, pewnie! Nie zajrzałam do gmaila, ino na wp!
OdpowiedzUsuńChyba Ci na WP zacznę wysyłać:) Dzięki Hana:)
UsuńPrzecież na wp też mi napisałaś!
Usuń??? Tak???? Chyba powinnam brać tabletki na sklerozę:)))))))
UsuńWspółczesna medycyna ma z pewnością sporo do zaoferowania na tę sklerozę ;) Niedługo zaczną się reklamy, aby kupić te specyfiki jako prezent dla swoich bliskich, niedomagajacych pamięciowo ;)
UsuńNo jasne, święta za pasem, wielka butla z serduszkami i takie tam i już mamusia/ tatuś/dziadek/babcia szczęśliwi!!!! Szczególnie, jak synuś/córcia/wnuczek/wnuczka/ cały rok znaku życia nie dają, bo przecież pracują na chwałę koncernów, korporacji i innych hut czy też fabryk......
UsuńNo właśnie ona mi przyszła na myśl ;) A kiedyś tradycyjnie skład przeczytałam i "czem prędzej" butelkę na półkę odłożyłam.
UsuńAleż, oczywiście, że koncernom zalezy, abyśmy łykali wszystko jak pelikany i zalezy też na tym, abyśmy nie zdrowieli, bo na chronicznych chorobach zarabiają. Proste, jak konstrukcja cepa :)
OdpowiedzUsuńFilm zaczęłam oglądać, o wielu rzeczach pewnie wiem, ale przypominania nigdy za wiele.
Nalewka jest najlepsza na świecie ;) :))
Jak pelikany!!!! I już wiemy dlaczego, kiedy idziemy na ten przykład do lekarza, bo mamy bladą cerę, pazury nam się łamią, włosy wypadają doktór nie da nam skierowania na badanie krwi, czy aby nas anemia nie nawiedziła, ale najpierw zapisze tonę żelaza w tabletach i drugą tonę innych multiwitamin!!!!
UsuńBadanie krwi - a po co? ;) Nie ma co za dużo skierowań dawać, bo się ludziska rozhulają i nie będą brać tych specyjałów, a jeszcze w "internetsach" poczytają, że jedzenie moze ich wyleczyć i kicha. Wyjazdu na Baleary nie budiet.
Usuńprzyznaję się bez bicia, filmu nie obejrzałam ... może kiedyś ( jak czas znajdę) ... osobiście u tzw. lekarzy nie byłam z kilkanaście lat, za wyjatkiem dentysty ... nadgorliwość w przepisywaniu medykamentów przez " białokitlowców" mnie przeraża ... ostatnio mama, kobieta mająca ciśnienie książkowe otrzymała receptę na podwyższenie tegoż , z informacją ... że co prawda ma ciśnienie prawidłowe, ale w jej wieku, powinna brać tabletkę dziennie ...no ręce opadają ... ubawiłyśmy się setnie, a kosz łyknął ... dawkę makulatury
OdpowiedzUsuńO tym też jest w tym filmie. Właśnie tak się robi, żeby sprzedać więcej, zawyża się normy, ot choćby ciśnienia........
UsuńMnie ostatnio ktoś w dobrej wierze przestrzegał widząc, że palą się u mnie w latarenkach świeczki.... "słyszałam w TV, jak jeden pan mówił, że w mieszkaniu to nie wolno palić takich świeczek. bo jakieś trujące związki wydalają, w mieszkaniu to tylko można z wosku pszczelego" a kim ten pan był pytam........yyyyyy pszczelarzem odpowiada, ano tak powiedziałam, to wszystko jasne, nie?
Moją mamę pobolewał ostatnio kręgosłup. Depiluje ten swój ogród, a potem kwęka. Zbiegiem okoliczności skończyły jej się leki na ciśnienie, to poszła do rodzinnej po recepty. Wspomniała tam, że ja kręgosłup boli. Pani doktor kazała zadrzeć bluzkę, popatrzyła na mamine plecy i orzekła, że to nerki ją bolą. I co? I zapisała dwa (!) specyfiki na nerki! W tym furagin,świństwo, którego nie łyka się przecież bez absolutnej potrzeby. Doktor House normalnie, nie? Popatrzyła i ma diagnozę! I procencik z apteki, czy jak tam się rozliczają. A co tam, starsza pani, nie połapie się.
OdpowiedzUsuńTak, ale jakby Mama miała jakąś poważną chorobę to by jej żałowali drogich leków, bo w tym wieku to już nie warto.....mojego ojca wywalili ze szpitala sparaliżowanego, z cewnikiem, " rak prostaty w stanie nieoperowalnym ,"bo to kwestia czasu"....zapisali tylko morfinę na okropne bóle..... ale na złość żył jeszcze 10 lat......chodził, jeździł samochodem, las zasadził......
UsuńNa każdym kroku, jeśli mamie coś dolega, widzę w lekarskich oczach i mowie ciała właśnie to: po co? I jeszcze: w tym wieku, co pani chce? Żeby nie bolało? Właśnie tak, q... dokładnie! Żeby nie bolało!
UsuńAle to osobny temat.
Uśmiałam się w głos z tej opowieści Hany.
OdpowiedzUsuńA co do leków, to kurczaki, z każdej strony ans robią w balona :(
I to jest przerażające, po obejrzeniu tego filmu, reklamy leków i innych specyfików oglądam uważniej. Własnie leci taka jedna "nawet sporadyczne krwawienie z dziąseł może być objawem.... dlatego stosuj pastę XXXXX"
Usuńposmiałam sie ,aż mąż sie dopytywał od czego....lekarstw nie znoszę...ale czasem jakieś pigułeczki łykne..lekarzy omijam...:)))
OdpowiedzUsuńczasem się ich nie da omijać, ale chyba trzeba świadomiej podchodzić do tego, co nam zalecają w przypadku błahych dolegliwości.
UsuńA ja filmu nie obejrzałam ale problem dostrzegam sama. Do niedawna nie "jadłam" jak mawia mama żadnych leków. Ale teraz musze hormony codziennie. Ale to nie koniec, bo jeszcze muszę się odwadniać (likwidować obrzęki), a jak się odwadniam, to muszę brać potas i magnez bo się wypłukują. A! i wit. D i C, bo mój organizm nie syntezuje, i coś na krążenie ..... a na koniec sylimarol żeby wątroba nie stawiała oporu tej całej chemii. To wszystko daje mi w kość, więc nie zdecydowałabym się raczej na tabletki na zimne dłonie i stopy :) Preferuję pled.
OdpowiedzUsuńFilmik sobie w wolnej chwili obejrzę. Masz rację w tym co piszesz. Wszędzie chodzi o zysk. Ja nie ufam temu przemysłowi medycznemiu i farmaceutycznemu. Dolegliwości nie mam, a jak już się coś pojawi, to lecze się sama - właściwym pożywieniem, ziołami, spokojem, odpoczynkiem i ciepłem. To wystarczy. Tak samo postepuję z moim dzieckiem. Mój czterolatek do tej pory nie brał żadnych chemicznych leków i żyje, bez szczepień obowiązkowych, naturalnie jak go bozia stworzyła. Słucham siebie, własnej intuicji, a nie wierzę "naukowym" badaniom, wykonywanym najcześciej na zlecenie koncernów farmaceutycznych. Naprawdę mozna siebie samodzielnie uzdrawiać - każdy ma taka moc w sobie, tylko trzeba bardzo mocno w to uwierzyć, nie bać się, być w pełni przekonanym do tego co się robi :) Cieszę się, że coraz więcej jest ludzi którzy się budzą z tego cywilizacyjnego szaleństwa.
OdpowiedzUsuńO tych szczepieniach też słyszałam, nawet kiedyś taki raport czytałam. Nie wiem, jak bym teraz podeszła do szczepień obowiązkowych, ja dziecko szczepiłam, bo w moim pokoleniu znane mi były przypadki polio i chyba tego się obawiałam. Nie było takiego dostępu do wiedzy, jak teraz. Z tym uzdrowieniem siebie też w to wierzę, bo miałam przypadek ojca, któremu lekarze dawali kilka tygodni życia, a żył jeszcze 10 i umarł na inna chorobę. Pamiętam jego słowa, które powiedział " gówno wiedzą, a ja i tak wstanę".....
UsuńFilm nocą obejrzałam, Wiadomo od dawna, tyle że tak wyłożona prawda szokuje. "Przede wszystkim nie szkodzić", zostało zastąpione przez "przede wszystkim zarobić"...ALe dziecko szczepię. Obowiązkowo co prawda, grypę olewam i leczę ją jak się przypląta:)
OdpowiedzUsuńOj szokuje, a podobnych filmów jeszcze kilka jest, naprawdę koncerny robią nas w bambuko.......
UsuńNie chadzam do lekarzy, może to jeszcze nie ten wiek ?
OdpowiedzUsuńŻadnych tabletków nie spożywam, bo według reklam, żebym była zdrowa, musiałabym całe wiaderka łykać, a nie wiem co by na to powiedziała moja wątroba?...aha na wątrobę też są specyfiki....
Reklama jednak robi swoje, ludziska szprycują się tabletami i jakoś nie zastanowią się, że pomimo to ( a może dlatego?), zapadają na różne choroby. I tak farmaceutyczny interes się kręci.
Ja pamiętam swoje choroby z dzieciństwa, mleko z miodem, pierzyna, szal na gardło, woda z sodą do płukania gardła i polopiryna S na poty......
Usuńprzez dziesiątki lat nie chodziłam do lekarza, no chyba tylko z pracy, na badania okresowe.
OdpowiedzUsuńtymczasem przyszło cholerstwo i mnie musieli zawieźć i to migiem.
teraz lekarz, leki i ja, tworzymy kółko wzajemnej, dożywotniej adoracji...
W takiej sytuacji Ewo nie ma wyjścia, bo w Twoim przypadku lekarze Cię leczą, a w tych o których jest w filmie szkodzą, czasem świadomie, a czasem są nawet specjalnie przez koncerny i "badania naukowe" wprowadzani w błąd ....
Usuńale wiesz, tak sie zastanawiam, że po dawce reklam telewizyjnych dotyczących cudownych leków na wszelkie dolegliwości, nasze społeczeństwo powinno być najzdrowsze na świecie. ach, te cudowne pigułki....
OdpowiedzUsuńJak obejrzę filmik to odezwę się raz jeszcze :))
OdpowiedzUsuńAloes hoduję, póki co robię nalewkę na spirytusie do włosów, na wzmocnienie. Ale i przepis na zdrowotną, sprawdzony posiadam ... w domu nazywana była przez nas "szalejem" bo oszaleć można było, taka dobra hihihi. Ale tak też sobie myślę, że ona była z winem prawdziwym, czerwonym i nam dzieciakom przy jakiś problemach zdrowotnych przez babcię podawana. Co za czasy! ;)
I jeszcze tylko dopowiem, że mnie już szlag trafia jak słyszę reklamy w radio (tv prawie nie oglądam) o tych wszystkich pigułkach "na życie" nawet post chciałam stworzyć, ale chyba języka ciętego i giętkiego mi brakuje :/