1 listopada, Święto Zmarłych.
Udajemy się na cmentarze odwiedzić groby naszych bliskich. Zapalamy świeczki, zbieramy z płyt ostatnie jesienne liście, zadumani stoimy wspominając.
Obok nas przepływa ludzka rzeka, odwiedzić groby przyszło wielu, czasem przybyli z bardzo daleka.
Niosą naręcza kwiatów, albo w donicach, czasem okazałe stroiki ze sztucznych chryzantem i pełne reklamówki lampionów. Nagrobki aż kipią od wszelakiego kalibru kwiecia żywego i sztucznego i coraz większych lampionów.
Tuż obok kwitną jednodniowe interesy. Dla zgłodniałych są oscypki na straganie a znudzonym dzieciom można zafundować "pańską skórkę", słodkie szyszki z preparowanego ryżu lub obwarzanki na sznurku. Te, jak ktoś obawia się spożyć, można zawiesić sobie na szyi i tak paradować wystrojonym wśród tłumu. W jakich warunkach produkowane są te delicje ? Ja nie wiem. Za to ceny są umiarkowane, te parę złociszy każdy ma w kieszeni.
Znudzony duchowny przyjmuje w przenośnym biurze datki na "wypominki" za dusze zmarłych, a orkiestra dęta rżnie boleśnie raniąc uszy jakieś smętne kawałki.
Tak wygląda Święto Zmarłych na dużym, miejskim cmentarzu.
Koleżanka z Warszawy opowiadała mi o "pańskiej skórce" i straganach przy cmentarzach.U nas nie było żadnych straganów ani orkiestr. I do dziś nie ma. Nigdy też tej "pańskiej skórki"nie jadłam. Dla mnie to jakaś egzotyka.
OdpowiedzUsuńBuziaki Pacjan Barceloński
Pacjanku znowu Ci tożsamość internet zjadł? Ja też nie odwazyłam się nigdy tej skórki próbować, ponoć to coś, jak rozpuszczalna guma do życia, mamba na przykład. Tyle, że słodsze.
UsuńPrzyznam, że jestem w lekkim szoku. U nas nie ma takiego jarmarku koło cmentarza. Owszem, handel kwitnie, ale kwiatami , stroikami i zniczami. Nie ma żadnych odpustowych obwarzanków ani cukierków. O orkiestrze dętej nie wspomnę. Harcerze i Towarzystwo Opieki nad Zabytkami zbierają na renowację grobów i opiekę nad zabytkowym cmentarzem zasłużonych. Tłumy płyną, jak wszędzie, groby też udekorowane na bogato, ale i na zaniedbanych zawsze ktoś świeczkę zapali. Nie wiem, trudno mi oceniać, czy te dekoracje to z potrzeby serca i pamięci, czy żeby ludzie nie pomyśleli, że nie dbamy o groby. Jakiekolwiek byłyby pobudki, myślę, że naszym zmarłym jest miło, że chociaż raz do roku ich groby są czyste i zadbane. I że ktoś się za nich pomodli.
OdpowiedzUsuńTa orkiestra mnie dobiła...
Mnie też Miko.
UsuńPacjan
pańska skórka jest wspaniała! od dziecka ją jadłam, rodzice mi kupowali, potem ja dzieciom, dzieci swoim dzieciom. to chyba taka tradycja pierwszolistopadowa. obwarzanki również, ale ich nie lubiłam. tak jak tych tłumów na cmentarzu. wypindrzone, wypachnione - spotkania rodzinne.
OdpowiedzUsuńnie, zdecydowanie wolę wiejskie cmentarze bez tego zadęcia i przepychu.
A ja się nigdy nie odważyłam spróbować, wygląd niektórych sprzedających skutecznie mnie odstraszał,
Usuńale wiekszość tylko sprzedaje a nie produkuje.
UsuńPewnie tak jest, jak mówisz.
UsuńPrzepis na pańską skórkę to chyba najbardziej strzeżona kulinarna tajemnica. To rarytas znany,ale zdaje się tylko w olicach stolucy.W zasadzie wokół pańskiej skórki powstały już niesamowite historie! Nie znajdziecie nic na ten temat poza tym, że pańska skórka sprzedawana jest na różnych odpustach oraz przede wszystkim) na cmentarzach w Dniu Wszystkich Świętych i Zaduszki.
Przepis na pańską skórkę
Czas: ok. 30 minut + chłodzenie
Ilość porcji: 12-15 sztuk
Składniki
2 białka
1 szklanka cukru
1/2 szklanka wody
1/2 szklanka miodu
1 łyżka cukru waniliowego
1 łyżka soku malinowego lub różanego lub barwnik
Mika, stroiki i znicze są i owszem pod murem cmentarnym. Za to w alejach handel, jak na załączonych fotkach. To jedna z bocznych alei, na tej głównej w tym roku nie byłam, ale kilka lat wcześniej było jeszcze gorzej. Typowo odpustowo. Nie wiem, czy zmarłym różnica jakaś, czy pali się im świeczka, czy znicz kształtu i wielkości pagody chińskiej. Brak umiarkowania i kicz jednak króluje. A potem te wszytskie ozdoby miesiącami stoją na grobowcach, przewracane przez wiatr.
OdpowiedzUsuńNo pagody są okropne, przyznaję. Jak jeszcze teraz napisałaś, że ten cały odpust to w alejkach a nie pod cmentarzem, to mi ręce opadły. U nas o handlowaniu niczym nie ma mowy za bramą cmentarną. A przepraszam, jest jedno małe stoisko ze zniczami. Pewnie głupio pytam, a Zarząd cmentarza nie może zakazać?
UsuńNie wiem, może zarząd wynajmuje te miejsca pod handel?
UsuńTo, obawiam się, wielce prawdopodobne.
UsuńTeż tak sądzę, interes się kręci.
UsuńDla mnie orkiestry i handel na cmentarnych alejkach to też egzotyka. U nas przed cmentarzem tylko znicze i kwiaty. Ale tłumy i wszechobecny kicz obecny jest jak wszędzie. Chociaż w tym roku mile się zaskoczyłam, bo tam, gdzie poszłam nie było tłoku. Większość ludzi idzie chyba w nowszą część cmentarza.
OdpowiedzUsuńTakie pagody to wywaliliśmy jesienią z grobu mojego kolegi. Jeździmy tam kilka razy do roku i zostaliśmy kiedyś zaskoczeni ich widokiem. Za drugim razem wywalona została jedna, a za trzecim druga. I już :) wredni jesteśmy, wiem.
A ja pamiętam te czasy, kiedy groby dekorowało się stoiszem świrkowym, w które wetknięte były pojedyncze kwiatki ogródkowych "dąbków", to takie mini chryzantemy. Do tego świeczki, białe, zwyczajne wetknięte w ziemię. Potem nastała era chryzantem w donicach i tak z roku na rok coraz bogaciej ......
UsuńTakie własnoręcznie robione stroiki świerkowe przypominam sobie z Wolina, początek lat 80. U nas królowały już kupne wieńce i oczywiście znicze mocno kopcące. Świeczki też pamiętam.
UsuńA chryzantemy kupowało się cięte, doniczkowe to chyba dość nowy wynalazek?
UsuńU nas dość dawno znane były w donicach, bo na wsi były szklarnie, gdzie takie doniczkowe produkowano.
UsuńHandel oscypkami?...orkiestra?....nie spotkałam się z czymś takim. Chociaż były lata, że z balonami stali.......
OdpowiedzUsuńTłoku, w tym roku nie było...pewnie ludziska na 3 dni rozłożyli siły.
Balony to w alei głównej:))
UsuńPamiętam jak na Łostowicach w Gdańsku kiełbasa z grilla to była norma.
OdpowiedzUsuńDla mnie to dzień kiedy najwięcej pieniędzy "idzie z dymem". I nie tylko w mieście, a może nie tylko na wsi, trwa wyścig w ilości i wielkości zniczy, sztucznych stroików.
Pamiętam z dawnych, wiejskich czasów, kiedy z daleka było widać nad cmentarzem obłok dymu. I ta parada mody, kożuchy zakopiańskie, czapki z lisów i karakułowe futra. My, dzieci też byliśmy wystrojeni w nowe kurteczki i płaszczyki kupione na zimę. Za to straganów żadnych nigdy nie było i nadal nie ma.W mieście tej parady mody tak nie widać....
UsuńJa też jakaś nie dzisiejsza. Cmentarz był dla mnie jak świątynia, bez jedzenia i papierosów, głośnych rozmów, czasem z grajkiem z muzyką ...Niestety mam najbliższych na kilu cmentarzach i w kilkunastu grobach tu znicz tam kwiatek. Umawiamy się aby nie zastawiać grobów. Przecież są i rocznice i Wigilia i inne święta..
OdpowiedzUsuńSmutne są groby zastawiane po brzegi, których przez cały rok nikt nie odwiedza...Ludzie nauczyli się zachowywać wszędzie tak samo, a może warto w sprawach cmentarza, być konserwatywnym, tradycyjnym.
Zdecydowanie się zgadzam, też jestem pod tym względem konserwatywna. I do szału mnie doprowadzają głośne rozmowy przez komórki, wszyscy na cmentarzu muszą wszystko słyszeć.
UsuńByłam dziś w Łodzi - słodkości, wata cukrowa, balony, stoliczki i zbiórka na wypominki, warty honorowe przy grobach harcmistrza, znicze na dawno zapomnianych mogiłach, zbiórka na zabytki, masa kwiecia i znicze wprost z bagażnika. "To wesołe święto" - rzekł ksiądz do jednej z kobiet, ewidentnie zasmuconej - " zmarli się radują w niebie, a my wraz z nimi". Mój Syn rzekł, że wygląda jak na jarmarku...i za dużo ludzi.
OdpowiedzUsuńDała się ta zasmucona kobieta przekonać? Chyba się trudno radować żyjącym, kiedy ktoś bliski odchodzi.
Usuń... na szczęście, taka otoczka jarmarczna, omija cmentarze, na których bywam ...
OdpowiedzUsuńNie ma czego żałować:)
UsuńA na małym wiejskim jest cisza, zaduma, nawet dzieci są wyciszone, wszyscy wiedzą po co przyszli, jest nastrojowo i pięknie...
OdpowiedzUsuńTak, jak to dawniej bywało......
UsuńU mnie tak samo (choć wszystko na zewnątrz- balony, słodycze i pierwszy raz widziałam - stoisko z pączkami i ciastami. A kolejka w bramie myślałam, że jest do wejścia na cmentarz, a okazało się że do pączków...
OdpowiedzUsuńPączki widać mają powodzenie, ludziska zgłodnieli to i stanęli w kolejkę:)
UsuńU nas jakoś tak chyba spokoniej...
OdpowiedzUsuńNie ma orkiestry, nie ma straganów z żywnością.
Tylko kwiaty i znicze...
Kwiaty i znicze to artykuł pierwszej potrzeby w tym dniu, ale w jakim celu ta orkiestra?
UsuńNawet nie wiem jak wygląda, bo rzadko jedziemy tam 1-go listopada, ale wcześniej ogarniamy groby i jedziemy po wszystkim jak znowu jest cisza i moment do prawdziwej zadumy. Kłebowiska ludzkie nie sprzyjają właściwemu przeżywaniu jakichkolwiek podniosłych momentów.
OdpowiedzUsuńNawet nie wiem jak wygląda, bo rzadko jedziemy tam 1-go listopada, ale wcześniej ogarniamy groby i jedziemy po wszystkim jak znowu jest cisza i moment do prawdziwej zadumy. Kłebowiska ludzkie nie sprzyjają właściwemu przeżywaniu jakichkolwiek podniosłych momentów no może weselom.
OdpowiedzUsuńDobrze ,ze u nas takich zwyczajów nie ma... jeszcze.
OdpowiedzUsuń