Nie wiem, co się stało, ale wszystko mi jakoś składnie idzie na te święta, no w kuchni przynajmniej. To zasługa tego wiskacza, co ta miał być na święta, ale już go nie ma:))
Mięska upieczone, trzy rodzaje, a na fotce tylko indyczy udziec. Reszta już zabunkrowana w lodówce
Ciasto marchewkowe gotowe. Jutro "murzynek", bo dziecię kategorycznie zażądało tego ciasta. "Ugotowana" czekolada, czeka do jutra, kiedy będę piec.
Z czeluści szafy wywaliłam świąteczne ozdoby, po babci. Ile one mają lat? Trudno stwierdzić, fakt, że Babcia już coś prawie 30 lat, jak oczy zamknęła. Ozdoby dostałam niejako w spadku po mojej fantastycznej Babci. Babcia doczeka się chyba oddzielnego posta.
Te archaiczne bombki zawiesiłam na gałązkach forsycji zerwanych w świętą Łucję, ponoć mają zakwitnąć na Boże Narodzenie.
A temu wszystkiemu przyglądała się Marylin ze ściany.....
,
Dziecka stworzyły własną, pierwszą na swoje śmieci, ekologiczną choineczkę, jak już najadły się obiadku ( też zdążyłam zrobić)
A TERAZ ZAGADKA!!!!To produkt naturalny, ze sklepu się nie nadaje. Przez 3 dni czekał w cieple, przykryty szczelnie.......
Jest potrzebna nam patelnia i dodatki, które powodują, że produkt ze zdjęcia powyżej będzie smaczny.......................................
Na patelni, bo to się smaży..............................................................................................................
Z kolejnymi dodatkami................................................................................................
Efekt końcowy............................................No i teraz klu zagadki. Co to jest? To się je, to jest dobre. W sklepie można kupić, ale tylko w niektórych rejonach. I nie jest takie dobre, jak się zrobi samemu. Ja ostatnio to jadłam, jakieś 20 lat temu.....................
No ser! Taki w Poznaniu kiedyś sprzedawali. Zgliwiały taki a potem usmażony.
OdpowiedzUsuńAgniecha, a nagroda? Upomnij się, bo Mnemo może na to nie wpaść. Np. kilo podśmiardłego sera.
UsuńJa nie miałabym nic przeciwko, ale listonosz by mnie znienawidził.:-)
UsuńSera podśmiardłego już ni ma.......co Agniecha weźmie w zamian?
UsuńListkowy niech się cieszy, że nosi......
Ciasto marchewkowe weźmie? Ja bym wzięła...
UsuńCo dadzą to weźmie. :-)
Usuńw życiu tego nie widziałam i nie jadłam.
OdpowiedzUsuńSer kminkowy z białego, lekko podśmierdłego:) zrobiony! Pamiętam takie działania z dzieciństwa.......
OdpowiedzUsuńBuziaki, dobrze zorganizowana Kobieto! Ja jeszcze dużo mam do zrobienia:), ale dupkę klapnęłam na kanapę i chwilę oddycham......
Wiem, wiem :)) To serek - śmierdzielek :)) Ja nie lubię, ale mój chłop to i owszem. Dobry jest z Nowego Tomyśla.
OdpowiedzUsuńU mnie w domu babcia go robiła.
czyli wychodzi na to, że jesteś z tych, co lubią święta:)
OdpowiedzUsuńNie lubię, bo huta "zjada" całą przyjemność, ale e tym roku szczęśliwie jest łikend przed świętami i "robi" się wszystko samo......tak to powinno to wyglądać, wtedy i święta nie są straszne.......
UsuńToś mnie zaciekawiła:)
OdpowiedzUsuńDziadek robił, ja nie lubię. Zgliwiały, smażony z kminkiem.
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Ci takiego zorganizowania. Ja jakoś w ogóle nie za bardzo w tym roku przejmuję się świętami. Dekoracje własnoręczne, świerczek z naszego lasu przybędzie w wigilijny ranek. G. lubi choinkę gołą, my czasem bardzo skromnie odzianą w siermiężne ozdoby, czasem bardziej bogato w bombki też jeszcze przedwojenne (kilka się ostało). Wigilia nasza w drodze, jak w zasadzie od 29 lat ( dwa razy nie jechaliśmy, tylko do nas przyjechali).
Nie wysłałam niestety "prezentów" różnym bliskim mi duszyczkom, ale mam jeszcze w zanadrzu termin prawosławny, więc mam nadzieję zdążyć.
Ślę więc Ci Mnemo, i Twoim bliskim, najlepsze świąteczne życzenia. Niech się darzy, niech się spełnia!
Jako i Tobie Pacjanie/Owco. Spokojnych, rodzinnych i zdrowych:))
UsuńDziewczyny widać w temacie i od razu wiedzą, co to jest. To oczywiście jest ser smażony, zwany u mnie roboczo skarpetnikiem, bo kiedy się tak gliwi cuchnie, jak stare skarpetki. Dostałam wiejskiego sera na tyle dużo, że nie przerobiłam wszystkiego na naleśniki i wtedy mi się ów ser przypomniał. Właśnie go zajadam, jest pyszny, a ten ze sklepu to tylko go przypomina ździebko.
OdpowiedzUsuńA tą niebieską bombkę to też mam.
OdpowiedzUsuńA wiesz ile może mieć lat? Moja pewno z 40 albo i więcej...............
UsuńNiestety, nie wiem...
UsuńSłuchajcie, ja mam takie dwie, jak ta niebieska, tylko złotą i karminową. Lekko licząc mają ponad 40 lat:))) Myślę, że blisko 50...
UsuńTaki serek to mój Tato też robił, z kminkiem, nawet dość dobry był, choć zapach rzeczywiście średniawy.
E tam, zagadka łatwa. Jasne, że zgliwiały ser. Mam taki smażyła. A gdzie go zgliwiłaś? Mam takie muchomorki!
OdpowiedzUsuńW kuchni zgliwiałam, szczelnie zamknięty folią aluminiową. Ze 20 lat go nie jadłam.
UsuńJa też. Co najmniej 20.
OdpowiedzUsuńI oby tak dalej?
UsuńNie! Koniec z tym! Chcę sera!
UsuńMusisz se zgliwić najpierw.......:)) Przepis na resztę mogę dać......
UsuńPrzecież wiem, jak go się robi. Tylko czy taki sklepowy zgliwieje?
Usuńnie zgliwieje...... splesnieje.....
Usuńnie zgliwieje...... splesnieje.....
Usuńnie zgliwieje...... splesnieje.....
UsuńSerek śmierdzielek - jak to śmierdzi, jak się robi!!!! Matkobosko!!! Ale bywał dobry, kieeeedyś... teraz sera unikam, robię wyjątek tylko dla specjalnych serów;)
OdpowiedzUsuńTo jest specjalny ser!!!! Mało, który tak śmierdzi, jak gliwieje.......
UsuńNo wierzę, smród jest straszny - zawsze się to robi w letnich kuchniach, bo w domowych masakra;)
UsuńW ogóle to czytając tytuł wpisu i mając w drugim planie postacie ze zdjęcia sztandarowego, myślałam że te roboty są rodzaju męskiego. Takie maszyny, które ganiają Mnemo po kuchni.
OdpowiedzUsuńMaszyny to nie, ale męska cześć tak i owszem.....ciągle by coś zjadła "dobrego".........
UsuńCykuty jem daj, cykuty!
UsuńSokretesy moje mam truć? A nie, jeszcze są potrzebne przecie:))
UsuńW małych ilościach nie truje, tylko apetyt ogranicza.
UsuńAle zorganizowana z Ciebie kobieta....
OdpowiedzUsuńPrezentowanego dania nie spożywałam nigdy !!!!
Bombki piękne :)
I tu są dwa wyjścia albo byś pokochała, albo byś się po........... różnie na niego ludziska reagują:)))
UsuńTakie bombki z mojej Mamy dzieciństwa też pieczołowicie przechowuję i teraz cieszą moje oko na choince:)))
OdpowiedzUsuńMnemo:)) Życzę Ci magicznych Świąt w gronie najbliższych,mnóstwa radosnych chwil-Lucy
Dziękuję Lucy serdecznie i wzajemnie -wszystkiego dobrego:))
Usuńna serek zrobiłas chętkę... moja nieżyjąca już ciocia Lusia go robiła...
OdpowiedzUsuńbombeczki cudne, u mojej ammy na choince jeszcze takie wiszą, choć już coraz mniej.....
Wesołych , SuperZorganizowanaKobieto!!!!
♥
Zapraszam do obejrzenia moich bombek:)
OdpowiedzUsuń