Od samego dzisiaj rana
czegoś mi się chce...
Nie cukierka, nie banana -
może piasku, może siana
albo nawet - nie wiem sama
muchy tse-tse-tse?
Może zgadnie ktoś przypadkiem,
na co ja mam chęć?
Uszyć krowie suknię w kwiatki?
Wsypać pieprzu do herbatki?
Albo złapać - ciach! - do klatki
krokodyli pięć?
Co w kłopocie mi pomoże?
Jeśli ktoś to wie,
niech mi zaraz liścik kropnie,
bo nie mogę - tak okropnie,
tak okropnie, tak okropnie
czegoś mi się chce!
Słowami wierszyka dla dzieci Danuty
Wawiłow niechże wyrażę swój dzisiejszy nastrój.Pohasałyśmy sobie po mazurskich ugorach wczesnym rankiem, wieczorową porą wymyślałyśmy altruitki u Kretowatej, a dziś od rana, chodzą za mną różne "chęci". Tak to jest, jak człowiek ma troszkę wolnego czasu, a chęci na wiele różnych rzeczy. Trzeba jednak w końcu coś wybrać. No to w końcu wybrałam i poczęłam zgłębiać dalsze tajemnice. Tajemnice haftu wstążeczkowego. Pierwsze "dzieła" już za mną, ale nie należy ustawać w ćwiczeniach, bo nabyte umiejętności szybko wietrzeją z mózgownicy. Przynajmniej mojej. Widocznie dziurawa jakaś. Zrobiłam taki bukiecik w tonacji blue. Jeszcze nic z tego nie uszyłam, ale pewnikiem będzie to jakiś woreczek, a może serducho?
Dziś zabrałam się za haftowanie bratka, którego kiedyś już próbowałam zrobić, ale wtedy wymyślne przewijasy wstążeczkowe mnie przerosły i dałam za wygraną. Teraz poszło lepiej i pierwszy bratek już widnieje na tamborku. Pokażę, jak wyhaftuję resztę.
Wyjść na spacer mi się nie chce, bo znowu nawaliło, aż grubo tego białego, wiecie tego, co to już wszyscy mamy go dość. Alergia daje znać o sobie, zapuchnięte oczy, swędzące uszy i nos, płytki oddech, makabra jednym słowem. Znaczy, wiosna gdzieś tam się czai w postaci pyłków kwitnącej leszczyny i wierzby, no właśnie, kotki wierzbowe już widziałam dziś na straganach. Tylko dlaczego ta niewidzialna wiosna mi tak dokucza? Halo jest ktoś na sali, komu alergia przypomina, że wiosna tuż, tuż??
Dla takiej jednej Grażynki, koci znaczy się, skleciłam mysz, trochę podługowata mi wyszła, bo żadnych muster nie stosuję, ot biorę nożyczki ciacham wykrój i zszywam. Mam nadzieję, ze Grażynka rozpoznała w tym czymś myszę:)
Dobra idę męczyć drugiego bratka. Apsik!!!!
A mnie się chce święty spokój, bo za dużo mam pracy,
OdpowiedzUsuńa myślałam ,że odpocznę :-(
Co za urocza myszka :-)))
A jednak urocza, czyli widać, że myszka:)
UsuńKrysiu dostałaś przesyłkę??
pewnie, że widać, że myszka!
OdpowiedzUsuńa kwiatki śliczne...
oj, takie nieokreślone chcenie jest najgorsze....
a długa taka, jak szczur:)
UsuńA mnie się dzisiaj chciało... no nie wypowiem;) Ale się zmusiłam i wydekupażowałam wiadereczko, świecznik i puszkę - wszystko schnie i najbliższym transportem pojedzie do Babci, bo - to ona zamawiała;))))
OdpowiedzUsuńMnemo, nie mówiłaś, że te wstążeczki takie urocze;)))))
Moje dekupy leżą, choć też mam sporo do zrobienia, ale haft silniej do mnie dziś jęczał:)
UsuńWstążeczki są urocze, chcesz mailem książkę?? Ja z niej coś próbuję dziergać:)
A dawaj, nie mówię nie. Kupiłam sobie książkę o decu i... załamałam się!!! Ludzie, jakie cuda!!!! A ja taka mala jestem przy tej książce;))
UsuńJa dostałam o meblach...też się załamałam, ale tylko troszkę:)) Technik jest tyle, że szok, ale ja nie muszę wszystkich umieć przecież, nie wszystkie też mi się podobają. Wyślę Ci zipa, to sobie rozpakuj.
UsuńWyślij mi też, choć pojęcia nie mam jak się tego zipa rozpakowuje. A ja dostałam książkę (a nawet dwie) o tym, jak zrobić meble. To już przegięcie jest. Nie mogę z maszyną do szycia do ładu dojść, a tu mi dziecię meble podsuwa.
UsuńTeż mam dziś taki dzień, że chce mi się coś, ale nie wiem co. Owca Rogata, bo znowu coś nie tak z logowaniem
no tak tak, ale jakie to wszystko piękne!!! a moje przy tym... szkoda słów...
UsuńO Rogata też masz ciekawą książkę! Ja to musiałabym ze 3 astrale mieć, żeby wszystkiego popróbować)
UsuńJak zrobić meble powiadasz...to jeszcze kurs stolarski muszą Ci fundnąć :))
UsuńWidocznie z tym chceniem to dziś tak jest!!!
Wyślę Ci nie zipem, ale w trzech mailach, jak Kretowatej:))
Ja już nie wiem ile astrali bym musiała, bo tyle rzeczy rozpoczętych a ile w planach!!!! Za późno się do tego wszystkiego zabrałam, wrrrrr.
Ja mam np. materiały na meble, które sobie wymyśliłam - i wszystko kupiłam 4 lata temu - i co? jeszcze nie zrobione!!!! a gdybym miała książkę, to chyba dostałabym kręćka!
UsuńDzięki Mnemo, że nie zipem, bo nie idzie mi to rozpakowywanie;)))
Sama chcesz robić meble???
UsuńJa chcę starą witrynę do kaczorówkowej kuchni......to już postanowione, sama to tylko dekupażuję śmietnikowe meble, bez strachu, że je zniszczę:))
Ja mam same śmietnikowe meble. Rogata
UsuńTakież same u mnie w Kaczorówce:)
UsuńA ja nic nie umiem i tylko moge was podziwiac:( Przesliczne te kwiatki, a mysza po prostu rozkoszna, bez zadnych watpliwosci co do gatunku!
OdpowiedzUsuńP.S. Korzystajac z obecnosci kolezanek, chcialam tylko powiedziec, ze was zostawiam od poniedzialku na tydzien, bo jade do szpitala na badania. Trzymajcie kciuki, bardzo prosze!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplo
Jak to nic? Każdy coś umie!!!Albo nie wie, że umie:))
UsuńBędę trzymać!!! Szpitale są be, ja nie lubię, ale jak mus to mus, wracaj szybko zdrowa, jak ryba!!!!
To ja chyba bardzo nie wiem, ze umiem:)))
UsuńNiedawno w filmie dokuentalnym o Palacu Kultury byly kwalifikacje dzieci na basenie do grupy plywackiej i do skokow do wody. Niejaki Michalek skoczyl, ale z doplynieciem do drabinki bylo kiepsko. instruktor: Michalek, ale mowiles, ze umiesz plywac (zz)
Michalek: Bo ja nie wiedzialem...
Instruktor: Czego nie wiedziales (zz)
Michalek: Nie wiedzialem, ze nie umiem...
Kiedy moja Sisek zdawała egzamin wstępny na AWF -z pływania, był tego dnia przypadek, że zdający o mało się utopił, bo poszedł na dno, a wszyscy myśleli, że on nurkuje, bo nikomu do głowy nie przyszło, że facet na egzamin z pływania przybył nieprzygotowany;))) Ale wyciągnęli kolesia i żyje, choć studentem AWF nie został;)
UsuńMik, trzymaj się!!! Szpitali nie lubię, jak niczego innego na świecie;) Zamelduj się po powrocie zaraz!!! Mam nadzieję, Jezu, że wszystko gra!!!
UsuńTez nie wiedzial, ze nie umie:)))
UsuńAle bardzo chciał, mogli mu dać szansę:))
UsuńAle byli w szoku;))))
UsuńNo jasne, ze sie zamelduje, bez was to juz w ogole zycia nie ma, nawet nie wiecie, jaka role terapeutyczna odgrywacie:)))))
UsuńDobra, dobra, zbajeruj siostry na dyżurce, to może dostaniesz się do ich kompa???
Usuń
UsuńAlbo takiego telefona se spraw jak mój, z nim wszędzie masz nas w kieszeni:))
Ale jak pokaże nas siostrom w dyżurce, to zaprzestaną spełniać swoją funkcję;))))
UsuńO, tak by sie moglo stac!!! Nie moge wszak dopuscic do przestoju na oddziale:)))
UsuńMika trzymaj się w tym hospitalu. Też nie lubię u nas, ale zagraniczne mi się podobały, nawet mnie tam operowali. Owca Rogata
UsuńJa nawet przychodni nie lubię, nie mówiąc o szpitalu.....tylko, co zrobić, jak trzeba......
UsuńO telefonie moge pomyslec na przyszlosc, faktycznie. A, jak mnie rodzina odwiedzi w szpitalu to sie do ich telefona dorwe na chwile.
OdpowiedzUsuńA dorywaj się, kochana!!!! Tylko żeby wszystko było ok. A pokaż nas ordynatorowi, będziesz pacjentką first class;))))
UsuńAle on dretwy jest, mojej pani dr was pokaze.
UsuńKretowata, będziemy sławne!!!!
UsuńPozdrowienia dla niej;))) w takim razie, masz szczęście, że masz fajną panią doktor;))
UsuńA my rozruszamy każdego ordynatora, zapewniam;)))
Może drętwy, bo jeszcze takich narwanych bab nie widział??
UsuńBardzo mozliwe:))) Ide dac psu kolacje, bo mi juz na glowie siedzi. Na razie
UsuńWieczorem mu nas pokażesz, a rano - nie ten sam facet: lekki, zarost, jasne dżinsy, biały T-shirt, luz-blues i przykleja się do kompa, a wszyscy pacjenci idą do domów, i Mika też;))))
UsuńMam pomysł na wyliczankę, ze pana wciągnąć:)
UsuńWciągniemy go, ale niech nam Mikę naprzód wyda;)))
UsuńJuż go widzę "wciagniętego", doktorka Mikowego. Dlaczego oni tacy dretwi w większości? Owca
UsuńOni tak udają;) Po godzinach - niejedna wódeczka schodzi...
UsuńDostałyście hafty???
UsuńTak. Niestety;))) Znowu się wciągnę i co????? Kto jest za to odpowiedzialny?????
UsuńAlbo ta, co napisała, albo ta, co przysłała:) Zacznij od maków są dość proste, ale musisz mieć kanwę, najlepiej o luźnym splocie i miękkiej tkaninie.
UsuńMam jakieś resztki kanwy od moich krzyżyków;)))
UsuńTo teraz jeszcze wstążeczki, różnej grubości i kolorów, mulinę, zestaw igieł, potrzebne takie z dużym uchem, tamborek, acz nie musi być. I jazda.... właśnie zmordowałam 3 bratki i łodyżki, teraz liście..... minęło kilka godzin....idzie, jak krew z nosa, ale efekt tego wart.
UsuńMam wszystko oprócz wstążeczek;)
UsuńNo to już wiem, jakie w poniedziałek zrobisz zakupy:)))
UsuńJa mam i kanwę i wstążeczki, ale czasu nie mam. Jagnięta się rodzą, zajęcia od poniedziałku. Owca
UsuńJeszcze się rodzą??? Ale wysyp:))
UsuńNie wiem kiedy skończą, dopiero 17 urodziło, jeszcze 15
Usuńuuuuuuuuuu, nie zdawałam sobie sprawy, że ich jest tak dużo:))
UsuńMasz, koło czego chodzić:)
O rety!!!!
UsuńJeju, Owieczko, i ty tak sama tego wszystkiego dogladasz (zz,zz,zz)!!
UsuńPomyliłam się, 15 urodziło, jeszcze 17 urodzi chyba. Już mam mętlik w głowie. Ale te, co już są urządzają rajdy i skaczą, jak szalone. Można patrzeć i patrzeć. Wczoraj przyszedł sąsiad i tak siedzieliśmy na schodach wysoko i patrzyliśmy na jagnięce szaleństwa. @0 szalonych czarnych jagniąt biegało i skakało bez opamiętania.
Usuń20 sztuk szalało
UsuńMusi słodki widok być, jak psiaki, albo kociaki w zabawie:)
UsuńAle cudnie, zrob jakies fotki i daj na bloga, pliiiiiiis!!!! Nic nie pisz, tylko pokaz male:))
Usuńwłaśnie, fotki maluszków:)
UsuńNajgorsze sa dni kiedy nie wiadomo co sie chce... rozumie Ciebie bardzo dobrze!
OdpowiedzUsuńAle, jak widac poradzilas sobie z tym "nie wiadomo" bardzo dobrze /smiech/ tylko brac przyklad!
Serdecznosci
Judith
I tak ściubolę, właśnie idzie 3 bratek.......pożeracz czasu okrutny to haftowanie:)
UsuńA Hanusia tańczy, baluje, pazurami wywija!!!
OdpowiedzUsuńI stringi zafasuje;)))
UsuńWcale bym się nie zdziwiła:)) Hana potrafi:)
UsuńJak ktos inny stringi dostanie, to bedzie niesprawiedliwosc dziejowa.
UsuńJutro ją wyspowiadamy;)
Usuńchyba, że będzie kaca leczyć:)
UsuńNp bidulo ale rozumim - budzimy się rano z zapuchniętymi oczkami a bywa że rzeczone oczki płaczą bez żadnego emocjonalnego powodu? a w dodatku w gardle drapie w nosie kręci i niby to chora a zdrowa? Ano mamy to samo :) Nie wiem czy haftowanie bratka pomoże. Jeśli tak daj znać. Ja w prawdzie we wstążeczkowym jestem noga no ale jeśli to pomaga na alergię to się piszę :) Jesli jednak nie pomoże to czas nie był stracony jako że cudnie Ci wychodzą :)
OdpowiedzUsuńWitaj w klubie alergicznych:) Nie pomaga:((( W ciągu dnia trochę mija, jak napiję się wapna, wykapię, umyję włosy i zjem jakiś lek na alergię. Najgorsze są ranki, czasem mam ochotę wziąć szczotkę od butelek i wsadzić sobie w uszy i tak czyścić, aż przestanie!!!!! Nie wiem na co jestem uczulona, ale na coś z pewnością!!!!
UsuńPiękne te Twoje twory :-) Serduszkiem od Ciebie zachwycają się wszyscy odwiedzający :-D. My dzisiaj, pomimo tego białego, z Furią poszłyśmy na godzinny spacer po polach. Tego mi chyba było trzeba. Nam było trzeba. Furia przespała kilka godzin, a ja w tym czasie nadrobiłam domowe zaległości.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że się podoba:) Ja w pola to też bym poszła, jutro Wu mi obiecał, że mnie wywiezie za miasto:)
UsuńMój problem polega na tym, ze nawet krowich sukienek mi się szyć nie chce i wcale nic:)))
OdpowiedzUsuńBuziaki:)))
To choć fartuszek dla Jaśka może?
Usuńu mnie kwitnie juz w ogrodzie..i leszczyna i wierzbowe kotki:)))..ale mój mąż się odczula...przyjmuje od kilku lat szczepionki...i nawet tego nie odczuwa...pięknie wstążeczkujesz:))
OdpowiedzUsuńA ja nawet nie wiem, co mnie uczula:)
Usuńjak to????? to nie robiłas nigdy testów???
UsuńNie, mam tylko podejrzenia, ale nie są to zwierzęta, raczej grzyby,pleśnie i pyłki:))a jak tak to nie ma szans ich uniknąć:) Leki na alergię są okropne chodzę po nich jak ćma i ciągle jem......choć może teraz są nowszej generacji.Tak mi się po urodzeniu dziecka zrobiło, a to już trochę czasu temu było:)
UsuńDanuśka, ale mam zaległości!!!!!!!!! Piękne prace, widzę, że nie odpuszczasz, tyko szlifujesz hafty! I jeszcze wierszem gadasz.......Chylę czoła:). Mysza absolutnie w typie gatunku!
OdpowiedzUsuńMi się nie bardzo chce być w necie, reszta obleci!
Alergii nie zazdroszczę....... Trzymaj się dzielnie - u mnie tez biało (i co z tego....).
Buziaki!
Długo Cię nie ma, a tu życie kwitnie niczym łączka na wiosnę:) Tym wierszem to tak od czasu do czasu, wszystko przez Kreta:)))
UsuńWiosennie się zrobiło. Mam tylko nadzieję, że myszy tylko takie będę widzieć ;))
OdpowiedzUsuńJa bym na to nie liczyła. Myślę, że "one" harcują sobie w najlepsze. Orzeszki im zostawiłaś?
UsuńO hafcie wstążeczkowym tom ja nawet w życiu nie słyszała, ale pracuj, bo chęci nie można roztrwonić. Podusia słodka jak sto pięćdziesiąt i czy to ważne że szybka robota? Wiosna idzie????? Zaufam Ci w tej kwestii. Myszka super no rzeczywiście trochę długa, ale jam też Grażyna i myszę w niej rozpoznaję zdecydowanie.
UsuńJejku, nie wiem, do czego się najpierw ustosunkować? Wywijałam pazurmi, a jakże, zostałam ukoronowaną wicemis balu (chcecie zdjęcie?), królową została koleżanka I., która robiła za Wielkiego Ptaka z Sezamkowej. Pomysł cudny i łatwy do zrobienia. Żółty sweter obszyła boa (boami?) z żółtych piór, także samo czapkę. Oczy miała z piłeczek pingpongowych. Najlepsze jednak były nóżki odziane w czerwone rajstopki, na stopach zaś czerwone, wełniane rękawiczki z paluszkami wypchanymi papierem toaletowym zresztą. Wydało się, bo w ferworze paluszek się rozpruł i papier trochę się za ptakiem ciągał. Uwieńczeniem całości była poduszeczka wsadzona w rajstopy na tyłku, co czyniło zgrabny i podrygujący kuper. Jeszcze mnie brzuch boli ze śmiechu.
OdpowiedzUsuńDostałam od Mnemo książkę o hafcie, ale na razie tkwię w załamce. A myszka jest przepiękna, duża i mięsista jak niejeden szczur. Grażynka (przepraszam Grażyno za ten zbieg, mam nadzieję, że to Cię nie uraża) jest zachwycona.
No wreszcie! Bo już się zaczynałam niepokoić,że to bal z poprawinami:)) Dawaj zdjęcia, dawaj zdjęcia!!!!!! No chcę to zobaczyć. Grarzynka nie obrażona wszak ona przez "rz" i dziewczynka nie kocia:))
UsuńZdjęcia to za dużo powiedziane, kostium bardziej. Ślę.
OdpowiedzUsuńNo te, te miałam na myśli:)
UsuńPoszło.
OdpowiedzUsuńHi, hi mam. Nieźle namotałaś w zestawie:) Wyłuskać Hanę z tych tiuli małżonek nie miał problemu hę? Tylko ten plener mnie zastanawia, prawie, jak wiosną u mnie śniegu po kolana psia mać!!!!
UsuńWziąwszy pod uwagę, że dysponowałam tylko kilkoma szmatami, drugie miejsce jest sukcesem! No i mam koronę, punkt wyjścia na następną imprezę jak znalazł.
UsuńTo teraz do SH może coś wyczaisz odjazdowego:))
UsuńZawsze wyczajam!
UsuńNo, nawet wizyta w toalecie była niejako problematyczna.
OdpowiedzUsuńU nas tak jest w załączonym plenerze, a nawet bardziej od soboty. Trudno uwierzyć, że w ogóle gdzieś jest śnieg, a już na zdjęciach u Kozy, to jakaś masakra! A jak jest śnieg to nie powinnaś mieć alergii, bo ani grzybów, ani pyłków wtedy. Może to na kurz? Albo - co nie daj Boże - lakiery do deku?
A cholera wie, pokicham i przejdzie:)) Ale męczy obrzydliwie....
UsuńMoże jednak warto testy porobić. Była astmatyczka jestem, wiem co mówię.
OdpowiedzUsuńWiem, ale ja do leczenia, jak wół do karety. Przez rok załatwiałam rehabilitacje na platfusa, co to go sobie szpilkami wyhodowałam i co? Nie odebrałam wkładki do buta i nie zapisałam się na rehabilitację, no już mi sił zabrakło.
UsuńA kto się pali do leczenia? Raz w roku kopię się w d... i robię podstawy: krew, cycki, i to-co-wiesz. Ale jak mus to mus. Platfus to jednak nie to samo, co ewentualność astmy, bo chyba (tfu!) jesteś na najlepszej drodze. Albo stres huciany po prostu. Gdybyś potrzebowała jeszcze jakiejś szybkiej diagnozy, to tylko spytaj...
OdpowiedzUsuńTo, co na piszesz na początku to też pilnuję, ale reszta mnie zwyczajnie wyprowadza z równowagi to dreptanie i wyczekiwanie w kolejach. Okulistę załatwiłam w try miga, bo za kasę i już jutro stanę się posiadaczką dwóch pięknych par okularów, do czytania i do ewentualnego TV, nie mówię ile to kosztowało, ale mam:) A trzecią do kompa mogę mieć tą, co teraz:))Plecak na okulary se muszę kupić......
UsuńA kogo nie wyprowadza? Parę miesięcy temu miałam kłopoty zdrowotne i lepiej mi nie przypominaj. Dostawałam skierowania, a jakże, tylko za każdym razem kazali mi czekać pół roku, rok, parę miesięcy w najlepszym razie. To zaciskałam zęby i pas i szłam za kasę. Kłopoty skończyły się w 2 miesiące. Dawno przestałabym płacić ten p... ZUS, gdyby nie widmo ewentualnego szpitala - wypadku, nagłej sytuacji, co Ci będę mówić. Najlepszy był termin do endokrynologa: maj 2014. Nic dodać, nic ując.
OdpowiedzUsuńOkulary dwuogniskowe nie wchodzą w grę? Zawsze to jedna para mniej.
A oni pierniczą, że służba zdrowia działa, jak ja się pytam? Trzeba być zdrowym, jak byk, żeby się leczyć. Mnie nerwy siadają od łażenia po przychodniach. Dwuogniskowe jeszcze ponoć za wcześnie:))Wczoraj obejrzałam piekarnik z okularami, o matko boska, ja jestem naprawdę ślepa!!!
UsuńChyba nigdy nie było takiej kiły i mogiły. Mnie nerwy siadają na samą myśl. Jak to piekarnik z okularami???
UsuńNo z okularami na nosie. Rany wstyd mi się zrobiło. Bez okularów wydawał się czysty:)
UsuńNiech ja skonam, myślałam, że robią jakieś piekarniki dla widzących inaczej - też by mi się przydał! A swoją drogą, co to za problem szybkę powiększającą w kuchence zrobić? Żeby powiększała WSZYSTKO. Żarełko też! Wsadzasz pieczeń - dajmy na to - dla 2 osób, a wyjmujesz dla 4! Chyba już bredzę i pora udać się do alkowy. Balowanie do 3 rano to nie jest dobry pomysł w pewnym wieku. Dobranoc!
UsuńNo co Ty, a zmywanie też chcesz podwójnie???
UsuńDobranoc, śnij o wróżkach:)
Wierszyk odzwierciedla i moje nastroje:)
OdpowiedzUsuńHaft fajnie Ci się udaje.Myszka urocza,takiej sie nie boję!:))
I Tobie się rymuje:)) Widać pora na takie nastroje, luty jest najgorszy, niby zima, ale już ciut do wiosny:)
Usuń