Jak zwykle atmosfera panowała miła, Panie z entuzjazmem podchodzą do tych zajęć. To pojętne uczennice i mimo braku wprawy doskonale sobie radzą z zadaniem przy mojej minimalnej pomocy.
Na pamiątkę spotkania, każda z uczestniczek wróciła do domu ze swoją pracą. Prawda, że ładne?
pewnie, że ładne. szkoda, ze jak mieszkałam w warszawie, to nikomu nie przyszło do głowy cokolwiek zorganizować. było tylko kółko gotowania! dla starych bab, cholera!
OdpowiedzUsuńAle, to było Ewuś na Mazurach:)))
UsuńAle się udzielasz na niwie, ho, ho;) Ja też bym chciała. A, Mnemo, zapowiada się, że będę w stolycy - chyba w kwietniu...
OdpowiedzUsuńZ Owieczką wejdź w układy:)) O to może na piwo Cię zabiorę:)) Tylko w kwietniu na kilka dni mam wypad, ale może akurat nie w ten czas, kiedy przyjedziesz:)
Usuńswietne takie kursiki:))
OdpowiedzUsuńJa bym chciała na taki filcowo-torebkowy, jak u Ciebie:)))
UsuńFajne takie prace, ale u nas nie ma takich warsztatów... :-(
OdpowiedzUsuńTrochę za daleko, żeby zrobić taki u Was:) może ktoś wpadnie na taki pomysł:)
Usuńświetna inicjatywa, okazja do spotkanie, wspólne zajęcie, a do tego będzie w mieszkaniu ładny drobiazg.
OdpowiedzUsuńTo projekty unijne, tyko trza organizatora.
Usuńale fajne spotkanie! o ile do deku wykonywanego w samotności nigdy mnie nie ciągnęło, to na takie warsztaty pognałabym jak struś pędziwiatr :)
OdpowiedzUsuńPopytaj u siebie w gminie, może i u Was podobne robią, to fajna sprawa.
UsuńNo prosze Pani nauczycielko :)
OdpowiedzUsuńIno instruktorka taka:)
UsuńU nas też robiliśmy takie ,raczej spotkania przede wszystkim z dziećmi ale przychodziło bardzo dużo mam,babć i nawet tatusiów i dziadków.Pan z Bolesławieckiej ceramiki przyjechał z kołem garncarskim i uczył na nim toczyć cuda/oj ,były cuda/.Pani Zosia ,artystka ludowa pokazywała jak pięknie malować jajka.Pomagała im nasza młoda dziewczyna,która dekoruje najpiękniejsze w naszym kraju bombki na choinkę.Dziewczyna z gospodarstwa agroturystycznego z pod Kamiennej Góry piekła z nami prawdziwy chleb na zakwasie.Robiliśmy cuda na choinkę,szopki,palmy.Było przy tym dużo wspomnień,śmiechu,zabawy.Niestety,są osoby,które najbardziej ciekawą inicjatywę potrafią zepsuć.Szkoda nam tych wspólnych spotkań.
OdpowiedzUsuńOjej, jaka szkoda! Takie ciekawe rzeczy i mila atmosfera, co to komu przeszkadzalo (zz) A nie mozna jakos do tego wrocic, na wlasna reke (zz)
UsuńTo rzeczywiście szkoda, że przez jakieś intrygi skończyły się spotkania.
UsuńPlanujemy zacząć coś w tym typie z biblioteką gminną ,
UsuńMówię Wam, jako doświadczony żołnierz z okopów: tylko jeden człowiek jest wstanie zniszczyć wszystko, każdą inicjatywę, każdą instytucję i każde staranie:-(
OdpowiedzUsuńTo się go eliminuje czym prędzej, niech knuje we własnym grajdołku.Nawet malkontent może zepsuć fajną atmosferę, oj znam takich, wszystko, zawsze na "to się nie uda"......wrrrr
Usuńja wiem, że na mazurach. tyle tylko, że ode mnie do kaczorówki jest dalej niż ode mnie do warszawy. takie te mazury długaśne
OdpowiedzUsuńNo tak, Ty mieszkasz na dalekich Mazurach, a ja na samym skraju Puszczy Piskiej:)
OdpowiedzUsuńczytam, czytam, więc może napisze... Kurcza fajne to co robicie. Uwielbiam takie prace sama robie co nie co a chętnie bym nauczyła się czegoś nowego. Najchętniej zebrałabym WAS wszystkich i odreagowalibyśmy codzienny stres na tworzeniu takich cacek:)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że napisałaś....witaj w naszym gronie:) Też uważam, że wspólne robótki to bardzo miło spędzony czas.
Usuń